Forum wielotematyczne LUKEDIRT Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!
Ogólnie o pogodzie i klimacie - Zima a wilgotność gleby wiosną
FKP - 25 Wrzesień 2019, 21:28 Temat postu: Zima a wilgotność gleby wiosnąWyjaśnimy to sobie raz na zawsze - zima, nie ważne jaka by nie była nie ma wpływu na wilgotność gleby w warstwach, w których znajduje się większość korzeni roślin, gdy mogą podjąć one intensywną wegetację. Z wody zmagazynowanej podczas sezonu zimowego korzysta jedynie marzec, ale wtedy większość roślin nawet nie myśli o jakiejkolwiek wegetacji. W kwietniu, gdy wegetacja rusza na dobre i brakuje opadów, gleba (szczególnie lekka) bardzo szybko odwadnia się. W drugiej połowie suchego kwietnia 2011 gleba miała wilgotność jak zwykle o tej porze, mimo, że zima 2010/11 była przecież mroźna i śnieżna. Gleba ma ograniczoną pojemność sorpcyjną i nie może wchłaniać nie wiadomo jakie ilości wody i do tego magazynować ją tak długo. Gdyby tezy niektórych osób miały pokrycie w praktyce to za Odrą wiosną powinien rosnąc step Zresztą mechanizm topnienia pokrywy śnieżnej jest powszechnie znany, nawet dzieci w wieku szkolnym wiedzą, że biały syf topi się z góry do dołu, ziemia zaczyna rozmarzać dopiero po jego stopieniu, kiedy już nie ma czego wchłaniać (pomijając już to, że w zimie powierzchniowa warstwa gleby jest zazwyczaj maksymalnie nawodniona, to nawet gdyby mogła wchłonąć tą wodę ze śniegu i zakonserwować ją zamarzając to wróciła by do stanu wyjściowego przy ponownym odmarznięciu ). W wilgotne zimy (nie istotne czy mroźne i śnieżne czy deszczowe i ciepłe) znaczna większość wody idzie więc do zbiorników wodnych i zasila wody gruntowe, co wydawałoby się powinno mieć efekt pozytywny. Jednak w dzisiejszych czasach ten proces jest bardzo zaburzony - melioracja, nadmierne zużycie wód podskórnych, zabetonowanie nie pozwalają zasobom wodnym na odbudowanie się a ten ostatni czynnik stwarza wręcz problem nadmiaru wody tam gdzie byśmy jej nie chcieli np. zalane podwórka, piwnice po zimowych opadach deszczu czy roztopach.
Reasumując, zimą (chyba, że jest patologicznie sucha) gleba szybko osiąga maksymalną pojemność sorpcyjną i utrzymuje ją aż do wiosny, kiedy na nowo rusza parowanie i wegetacja. Niezbędne stają się regularne opady. Nawilżona zimą do granic możliwości gleba nie jest w stanie przyjmować kolejnej wody, nie ważne czy pochodzi ona z roztopów czy opadów, więc gromadzi się ona w obniżeniach terenu, zbiornikach wodnych a cześć zasila też wody podskórne i to właśnie tutaj obfita w opady zima odgrywa istotną rolę. Jednak szkodliwa działalność człowieka niweluje pozytywy tego procesu, przyczynia się wręcz do niekorzystnych dla niego sytuacji.PiotrNS - 26 Wrzesień 2020, 16:45 Minął rok, a my nadal nie doszliśmy w tej kwestii do porozumienia Trochę racji w tym jest, ale jednak topniejący śnieg też trochę po sobie zostawia i sprawia, że przynajmniej przy pierwszych ociepleniach wiosennych ziemia nie jest wyschnięta na wiór - a jeśli wegetacja ruszy dość swobodnie, to już samo to jest istotne i zachowanie regularności opadów zapewni jej dobre warunki do dalszego wzrostu. Na pewno susza w kwietniu 2019 czy 2020 miałaby choć trochę łagodniejszy przebieg, gdyby w lutych 2019 i 2020 było więcej tej zimy (a w 2020 - gdyby w ogóle była).FKP - 26 Wrzesień 2020, 17:38 PiotrNS, Przy pierwszych ociepleniach na wiosnę ziemia nigdy nie jest wyschnięta na wiór xd I nie, susza byłaby taka sama bo zimowa woda szybko przestaje mieć znaczenie, szczególnie w dobie melo, betonów i degradacji xdzgryźliwy tetryk - 26 Wrzesień 2020, 19:19 Z doświadczenia wiem, że gdy śnieg spadnie na zamarzniętą glebę, to w czasie roztopów ta nie przyjmie wody. Potworzą się rozlewiska, a z wyżej położonych miejsc woda po prostu spłynie. Najlepiej jest gdy "prawdziwy" mróz chwyci dopiero wtedy, gdy gleba będzie już pokryta świeżą warstwą śniegu. Wtedy w czasie odwilży gleba łatwiej rozmarza i przyjmuje "wsiąkającą" wodę. Zwłaszcza dotyczy to gleb przepuszczalnych.kmroz - 26 Wrzesień 2020, 19:21
Cytat:
Najlepiej jest gdy "prawdziwy" mróz chwyci dopiero wtedy, gdy gleba będzie już pokryta świeżą warstwą śniegu. Wtedy w czasie odwilży gleba łatwiej rozmarza i przyjmuje "wsiąkającą" wodę. Zwłaszcza dotyczy to gleb przepuszczalnych.
_________________
Dokładnie, aczkolwiek przy tak zerodowanej, zmeloriowanej polskiej Ziemi, to obawiam się, że już nawet to wiele nie pomoże.FKP - 26 Wrzesień 2020, 20:01 Ale żeby śnieg utrzymał się na ziemi ta musi uprzednio zamarznąć, no ile razy można to powtarzać xddddddddzgryźliwy tetryk - 26 Wrzesień 2020, 20:18 To nie tak. Gleba o dość niskiej i tak temperaturze zamraża się od śniegu i utrzymuje temperaturę jego dolnej warstwy. A ta temperatura jest znacznie wyższa od tej, jaka by była, gdyby gleba zmroziła się od powietrza, ale wystarczająca dla utrzymania się pokrywy śnieżnej. Część śniegu może nawet stopnieć w wyniku zetknięcia się z glebą wsiąkając w nią. Następnie ta warstwa zamarza od "wyższej" warstwy śniegu. Tego śniegu wiatr nie przewieje (związany jest on z gruntem), w przeciwieństwie do nie związanego z glebą śniegu leżącego na gruncie wcześniej zmrożonym "na sucho". Taki będzie przewiewany tworząc zaspy i miejsca "gołe".FKP - 26 Wrzesień 2020, 20:28 zgryźliwy tetryk, Nawet jeśli tak to co z tego Jaka jest wyższość wsiąkniętej wody ze śniegu od wsiąkniętej wody z deszczu xdzgryźliwy tetryk - 26 Wrzesień 2020, 20:37 Pytanie jest (jak w" REJSIE") TENDENCYJNE Chodzi o pożytek z wody pochodzącej z pozimowych roztopów. Zmrożona mocno gleba wody nie przyjmie, a zanim ona rozmarznie woda z roztopów spłynie. Pożytek z niej będzie tylko w "dołkach". Albo szkoda tak jak u mnie w roku 2011. Fotki kilkakrotnie publikowałem.FKP - 26 Wrzesień 2020, 20:47 zgryźliwy tetryk, No tak ale to nie jest potwierdzenie tezy o wyższości zimy mroźnej i śnieżniej nad ciepłą w zapobieganiu suszy