Lato 2020
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2020-08-31&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=92&ord=ascJanekl - 17 Październik 2020, 17:30 Ja jak wcześniej pisałem to najlepsze lato to w 2018 roku zresztą nie tylko lato a okres od kwietnia do października włącznie.kmroz - 17 Październik 2020, 18:21 Lato 2020 jednak dla mnie dalekie od wymarzonych, było wprawdzie rekordowo mokre, ale to nie wszystko co sięliczy, regularności opadów brak i jeszcze ten pustynno-upalny okres w sierpniu kmroz - 17 Październik 2020, 18:22 2004, 2008 i 2013 też mnie w 100% nie przekonują, najlepsze w tym wieku z tych co wymieniłeś to na pewno 2009, 2011, 2017 i oprócz tego chyba 2016, waham się jeszcze nad 2003, 2007, 2012 i 2014 i chyba to jest moje obecne TOP8.LukeDiRT - 17 Październik 2020, 18:22 1992, 1994, 2002, 2003, 2013, 2015, 2018, 2019 PiotrNS - 17 Październik 2020, 19:53 Dla mnie panującym "czteropakiem" najlepszych sezonów letnich są dwie urocze parki - 2008 i 2009 oraz 2016 i 2017. Cztery piękne, ciepłe, a przy tym zrównoważone opadowo sezony letnie W PRL-u najlepsze w sądeckiej wersji było chyba lato 1975.Bartek617 - 18 Październik 2020, 00:27 To straszne, ale dla mnie imponujące (w całokształcie) wydają się sezony letnie 2006, 2007 i 2008.
Choć oczywiście, gdybym miał się przyjrzeć im szczegółowo, to pewnie nie miałbym o nich tak dobrego zdania. Bartek617 - 18 Październik 2020, 00:32 Lato 2009 też by mi się podobało, gdyby nie końcówka czerwca, połowa dni w lipcu i pojedyncze dni sierpnia. Jacob - 18 Październik 2020, 01:09 Bartek617, lato 2008 jak najbardziej dobre, lato 2007 też, ale przez pewne niedociągnięcia nie zasłużyło na top. Za to lato 2006 zdecydowanie najwredniejsze w wieku mimo, że miało w sobie fajny i bardzo pożyteczny sierpień to jednak lipiec to horror nie do opisania, 2 połowa czerwca nie dużo lepsza, bo z kolei 1 dekada to skrajna zimnica, z resztą suchszy czerwiec do dziś się nie powtórzył, lipiec tak samo na szczęście.
Wiem, że nie znosisz okresów ciepłych i wilgotnych i faktycznie latem 2006 ze świecą takiego szukać, choć 1 połowa sierpnia przyniosła bardzo niskie tmax, ale tmin wciąż były na bardoz wysokim poziomie Tymbardziej nie rozumiem sympatii do lata 2007 i 2008, bo te miały u Was nie mało "parnych" okresówBartek617 - 18 Październik 2020, 04:17 Zauważyłem, że temp. nocą w Krakowie bywały często niższe niż w Katowicach czy w Rzeszowie latem 2007 czy 2008. W wielu innych l. ma miejsce równowaga lub nawet lekka przewaga Krk (z reguły najcieplejsze noce są na zachodzie PL, także latem, więc to raczej "walka średniaków"). Owszem, jakbym miał tak uważnie prześledzić, co mi się nie spodobało w lipcu czy sierpniu (w czerwcu jeszcze się chodzi do szkoły do rozdania świadectw, więc ten miesiąc może pominę) 2007 i 2008, to w sumie musiałbym się trochę namyśleć. Ale teraz o dziwo się trzymam i coś mogę napisać.
Z VII 2007 nie podoba mi się w zasadzie chyba tylko okres 18-22 VII. Paradoks wygląda tak, że przed tym miały miejsce konkretne upały (po ok. +35 C), ale noce wynosiły 10-15 C, w dodatku zachmurzenie było niskie: 1-2 okt., czasem nawet poniżej 1 okt. I jak tu takich dni nie akceptować/tolerować? Można się chociaż było wyspać. Później (czyli przełom 2 i 3 dekady miesiąca) gorąc w ciągu dnia zelżał (choć nadal było bardzo ciepło: 25-30 C), ale temp. nocą stały się wyższe.
W VIII 2007 nie pasują mi duety: 9-10 VIII, 13-14 VIII oraz ciąg 20-25 VIII. Powód praktycznie ten sam: wysoka temp. (ale bardziej nacisk na noc), podwyższona wilgotność powietrza i wyższy punkt rosy, oraz któregoś dnia miała miejsce niebezpieczna nawałnica. W reszcie nie widzę nic szczególnie złego.
Z VII 2008 nie lubię m. in. 13 VII oraz 25 VII. Wyda się to śmiesznie mała ilość, ale tak naprawdę tylko dni mnie przygnębiają, bo wówczas tmin. wyraźniej przekroczył +15 C. No i te 2 burze (w te dni) się ciągnęły (nie były takie jak to zwykle, że ok. godzinkę narobią zamieszania i na tym szlus).
W VIII 2008 sytuacja wygląda podobnie. Problem widzę jedynie w dniach 3 VIII, oraz 13-15 VIII, kiedy to przetaczały się trąby powietrzne (najbardziej na Górnym Śląsku- u mnie te dni przebiegały znacznie spokojniej). W rejonie Krakowa z reguły trudno o jakieś wyszukane zjawiska burzowe (mimo że oczywiście poza górami Małopolska, Górny Śląsk, Podkarpacie, Lubelszczyzna i Ziemia Świętokrzyska to obszary, gdzie najczęściej można się na nie natknąć- statystycznie średnia wynosi ok. 30 dni w roku). U mnie z reguły jak się coś przypałęta, to jest niezła zlewa (w tym roku jednak nie miałem za dużo szczęścia do większych sumek, bo tam gdzie ładnie lało, to też odnotowano setki krzyżyków), ale żeby widzieć mnóstwo błysków i grzmotów, to się rzadko zdarza. Więcej ognisk (wyładowań) koncentrowało się ostatnio u mnie w obszarach nadrzecznych (tu się trochę dziwię, czemu tak jest), natomiast (tak dokładnie) u mnie (na N od Krakowa) częściej scenariusz tak wygląda, że trochę pomruczy i tyle z burzy.