Ogólnie o pogodzie i klimacie - 1 lipca 2019 - ostatni dzień wielkiego upału
LukeDiRT - 1 Lipiec 2019, 13:41 Temat postu: 1 lipca 2019 - ostatni dzień wielkiego upału Jak na razie temperatury idą na rekord w południowo wschodniej Polsce. Dochodzą już do 37 stopni.
Jednak to nie upały, ale burze mogą być dzisiaj niebezpieczne. Przy takiej sytuacji barycznej niewykluczone są: ulewy, grad, czy nawet derecho
LukeDiRT - 1 Lipiec 2019, 17:30
W Gliwicach i w Knurowie właśnie przechodzi szkwał, wiatr osiąga już niemal 100 km/h.
Na razie nie pada i nie grzmi, ale... najgorsze przed nami
Awin - 1 Lipiec 2019, 20:58
Padł roczny rekord ciepła we Włodawie 37,3 i wyrównanie rocznego z sierpnia 2015 oraz pobicie lipcowego rekordu z 1959 w Terespolu 36,2, natomiast rekord czerwca we Włodawie to 33,9 z 1963, a w Terespolu 34, 4 z tegorocznego czerwca. Zabrakło więc jednego dnia, by to było bardziej spektakularne.
Odpowiedz
Awin - 1 Lipiec 2019, 20:59
Wyrównanie rekordu rocznego w Terespolu
LukeDiRT - 2 Lipiec 2019, 12:28
A u mnie wczoraj wystąpiła najwyższa temperatura w tym roku - na stacji w Katowicach było 35 stopni, a na moim termometrze było nawet 36.
Wątpię, żeby tego lata wystąpiły jeszcze tak duże upały. Ale jak będzie w rzeczywistości, to nie wiadomo. Pogoda w tym roku nie raz nas zaskakiwała.
PiotrNS - 2 Lipiec 2019, 12:45
W Nowym Sączu otwarły się wczoraj wrota piekieł. Skwar taki, że ledwo dało się wytrzymać na zewnątrz, choć i w domu było ciężko. Temperatura rosła w zatrważającym tempie, bez skrupułów przebijając rzadko pokonywany tu próg 35 stopni, by zatrzymać się na 36,1. 1 lipca 2019 okazał się trzecim ex aequo najgorętszym pod względem temperatury maksymalnej dniem w historii, po 5 lipca 1957 (36,7) i 8 sierpnia 2013 (rekord, 36,8). Identyczną temperaturę zmierzono 1 sierpnia 1994. Średnia dobowa osiągnęła zawrotne 27,2 stopnia, czyli również jeden z najbardziej skrajnych wyników. Kamień z serca że to się już skończyło, aczkolwiek wczoraj lekka otucha zapanowała około godziny 16-17, kiedy powiał silny wiatr, a niebo pokryły chmury. Pojechałem wtedy z przyjacielem na rower do lasu, co i tak nie ujarzmiło utrzymującego się ciepła, bo mimo zachmurzenia gorąco nadal przekraczało próg upału. Asfalt się aż nadtopił, jego zapach gryzł w nosie i średnio dało się oddychać. Po 19-tej niebo na zachodzie mocno pociemniało, pojawiły się grzmoty i w pośpiesznym tempie należało zmykać do domu, sceneria była naprawdę "mroczna". Przez chwilę mocniej powiało, ale skończyło się na strachu i burza, która zdawała się tak groźna, przeszła nade mną w sposób mało inwazyjny, by odbudować się na wschód ode mnie, przesuwając się w stronę Gorlic i Jasła. Jeszcze około godziny 22 widziałem z balkonu odblaski silnych wyładowań, a raz ukazała mi się wręcz nierealna, olbrzymia błyskawica, rozgałęziona na całe niebo. Nie do wiary, że burza znajdowała się wówczas już 70 kilometrów ode mnie, to wyglądało na bardzo bliskie uderzenie.
A dziś nareszcie chłodniej
kmroz - 2 Lipiec 2019, 15:54
Nadszedł w końcu spokój w pogodzie, szkoda tylko, że po zbyt słabych opadach - miejscami nawet w promieniu 20 km ode mnie solidnie popadało, ale to wyjątki.
Bartek617 - 16 Styczeń 2021, 21:55
Słyszałem o tych bardzo niebezpiecznych burzach, ale na szczęście strefa przemieszczająca się z zachodu gasła/słabła wkraczając do Górnego Śląska i Małopolski. Skończyło się na silnym wietrze i dosłownie kilku wyładowaniach w promieniu 20-30 km na zachód od mojego miejsca zamieszkania. : Można powiedzieć, że wrócił jako taki spokój w pogodzie, chociaż w tamtym lipcu pogoda lubiła pokaprysić, zwłaszcza w 2 połowie miesiąca (1 akurat była w porządku, pomijając sam początek, czyli pierwsze 2 dni).
PiotrNS - 16 Styczeń 2021, 22:15
Właśnie dziś wywołaliśmy temat tego dnia na shoutboxie z Jacobem i Kmrozem. Jego dokładny przebieg opisałem już chociażby w wątku burzowym albo "Podróży po latach", ale myśląc o nim, ciągle przypomina mi się to dziwne poczucie z wieczora tego dnia. Moment, kiedy z jednej strony cieszyłem się z końca koszmaru, ale z drugiej - przerażało mnie to, że mimo ochłodzenia nadal nie widać opadów z prawdziwego zdarzenia, susza nadal będzie się pogłębiać i może zaowocować jeszcze gorszym piekarnikiem. Dobrze, że to już daleka przeszłość, ale prawdą jest też, że sprzątanie po czerwcu 2019 w Nowym Sączu zakończyło się dopiero w czerwcu 2020 Do tego czasu trwała susza albo przynajmniej posucha, z zaledwie krótkimi przerwami, np. w Iistopadzie i III dekadzie grudnia.
Bartek617 - 17 Styczeń 2021, 12:36
No tylko tzw. sprzątanie w czerwcu 2020 przebiegało dość niesprawiedliwie. Najbardziej ochoczo lało w miejscach, gdzie przechodziły burze i na niewielkich odległościach mogły tworzyć się większe różnice. A u mnie był taki paradoks, że nieliczne komórki były stosunkowo blisko i widziałem niekiedy pojedyncze grzmoty i błyski, ale deszcz już się tak nie kwapił, by pojawiać. No to teraz mam zemstę w postaci uderzenia śnieżnej zimy... Mam nadzieję, że wiosną i w wakacje większe ulewy będą przechodzić koło mnie, tj. w maju 2010 czy w maju 2019.
|
|
|