Ogólnie o pogodzie i klimacie - W jaki sposób definiujecie falę upałów/gorąca?
PiotrNS - Wczoraj 23:12 Temat postu: W jaki sposób definiujecie falę upałów/gorąca? W sumie chyba nigdy się nad tym nie zastanawialiśmy, mimo że chodzi o jedno z częściej używanych pojęć Jeśli chodzi o "falę upałów", to przyjmuję definicję, którą odnalazłem kiedyś w jednym z opracowań naukowych. Zakłada dwie alternatywne możliwości: przynajmniej trzy dni z rzędu z temperaturą maksymalną od 30,0 stopnia w górę lub pięć dni ze średnią temperaturą maksymalną, która wynosi właśnie tyle. Moim zdaniem jest to raczej słuszna definicja, a druga z proponowanych w niej opcji chroni nas przed sytuacją, w której jeden chłodniejszy (najczęściej nadal gorący) dzień dzieli okres z regularnymi 30-tkami - skutkiem jest możliwość kwestionowania fali upałów pomimo dominacji ekstremalnych temperatur.
Jeśli natomiast chodzi o "falę gorąca", myślałem o co najmniej pięciu dniach z średnią Tmax z całego pięciodniowego okresu wynoszącą 27 stopni - lub przynajmniej trzech dniach z rzędu z taką temperaturą, ale pod warunkiem, że w każdym spośród nich średnia temperatura dobowa osiągnęła lub przekroczyła 20 stopni.
Co o tym sądzicie
Bartek617 - Wczoraj 23:24
Definicje same w sobie jak najbardziej mają sens i brzmią no uniwersalnie- przynajmniej dla krajów które się zaliczają do środkowej Europy
Polemizować można z osobistymi odczuciami na temat wystąpienia określonych fal gorąca i upałów (każdy organizm inaczej znosi określone warunki pogodowe oraz nie zawsze na pierwszy plan wyznacza wysokość temperatur), ale suche statystyki liczbowe z nimi związane to element faktu nie opinii
FKP - Dzisiaj 0:57
Minimum kilka dni z rzędu z t. maks. >26 st. przy t. minimalnych około 10 st. niższych. Jeśli jest coś w stylu 27/11 st., to co najwyżej można mówić o jakimś klaunie, ale latem amplituda między dniem a nocą przy "sosach" wynosi właśnie koło 10 stopni. Jeśli gorąc trwa minimum kilkanaście dni, to mówimy o okresie gorącym.
jorguś - Dzisiaj 9:14
Ciekawy wątek
Jeśli chodzi o fale upałów czy gorąca , to z zaproponowanych skłaniałbym się również ku tej z paroma dniami ze średnia tmax odpowiednio >30 i >27 st. Na pewno ta definicja nie jest tak sofistyczna i podatna na manipulowanie.
Choć właśnie z uwagi na to, że patrzenie jedynie przez pryzmat tmaxow jest dość wybiórcze, to jednak skłaniałbym się ku definiowaniu fal upałów/gorąca przez pryzmat tav, a nie tmax. Np taki 15.08 br na zasadzie 32/10 to dla mnie żaden upał, a taki 20.06 z widełkami 29/20 już bardziej, nawet jak zabrakło tam jakiś ułamków stopnia do magicznej "30-tki"
|
|
|