To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum wielotematyczne LUKEDIRT
Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!

Ogólnie o pogodzie i klimacie - Najgorsze roczniki 1966-2000

PiotrNS - 13 Listopad 2019, 23:40

Jacob napisał/a:
Ciekawy rok, w sumie powszechny hejt na niego (zwłaszcza na "lato") sprawił, że dokładnie go przeanalizowałem i jak najbardziej zasłużył sobie na te wszystkie obelgi. Zaczął się cudownym styczniem, jak tak na niego patrzę, to mógłby nawet być on moim faworytem ostatniego 50-lecia, ale reszty już nie będę komentować. Z resztą całe 5-lecie 1977-81 było koszmarne (w najbliższym czasie jeszcze uzupełnię tą serię o kilka roczników), ale trudno znaleźć coś godnego 1980 roku (czekam na rocznik, który wzbudzi we mnie równie silne pozytywne emocje, tak by żaden nie był jego godzien :-D )

Ode mnie z rodzinki nikt nie ma żadnych wspomnień z tamtego roku, z resztą moja babcia tylko pamięta zimy 1963 i 1979, wujek opawiadal mi o strajkowym maju 1993, a mama o zimie 1996, może w sumie to dobrze, kto by chciał pamiętać taki rok 😖

O tak, z pewnością lepiej zapomnieć o takim czymś :evil: To było ukoronowanie tej fatalnej "pięciolatki", choć dla mnie każdy z tych roczników był o wiele lepszy od 1980 - choćby tylko dlatego, że lata nie były aż tak paskudne tylko po prostu brzydkie ;) Niestety najgorszy aspekt tych roczników to wiosny. Żenujące marce-bis czyli kwietnie i późne przymrozki? To już nawet takie paskudne lato byłoby mniej szkodliwe.
Też wkrótce uzupełnię ten dział, bo mam swój typ, jaki jeszcze się tu nie pojawił :D

FKP - 14 Listopad 2019, 14:55

Ja się zastanawiam jak podczas tego ścierwa 1980 rosły rośliny, funkcjonowały owady zależne od Słońca np. motyle, to musiał być koszmar dla nich.
PiotrNS - 14 Listopad 2019, 16:01

W Suwałkach zapewne było tak ;) Patrząc na dane z tego miasta z maja 1980 ogarnia mnie przerażenie.


Czytałem kiedyś książkę o strajkach 1980 (w liceum brałem udział w olimpiadzie tematycznej, 3 miejsce w województwie xD) i było tam napisane o dużym nieurodzaju, który był przyczyną jeszcze bardziej fatalnego zaopatrzenia, co mogło być jedną z przyczyn buntu.
Takiego czegoś jak wtedy nawet trudno nanam sobie wyobrazić, bo jest nieporównywalne z czymkolwiek czego doświadczyliśmy w ostatnich powiedzmy 10 lat (ew. podobieństwa to przymrozki w maju 2017 albo lokalnie ekstremalnie niskie usłonecznienie lipca 2011, drugie najgorsze po właśnie 1980). A tutaj wszystkie te nieszczęścia zebrały się razem w jednym roku. Bardzo mało owoców (jeśli w ogóle) i słabe plony to pewniak tego roku, owady na pewno bardzo źle to zniosły i wiele nie przeżyło. Gorszy od 1980 albo zbliżony swoimi niedogodnościami mógł być dopiero 1902, kwiecień i maj miały bardzo podobne odchylenia, a lato było nawet zimniejsze (lipiec taki jak 1984 i sierpień jak 1987). Ten rok od bycia jednym z najzimniejszych w całej historii pomiarów uchronił tylko... ekstremalnie ciepły styczeń.
A 1864 i ten maj, którego początek był w Warszawie zimniejszy od stycznia 2007, a także kuriozalnie zimne lipiec i sierpień, to pewna klęska głodu na ziemiach polskich :(

Jacob - 14 Listopad 2019, 16:32

Wielki nieurodzaj musiał też panować w latach 1940-42, zwłaszcza w ostatnich dwóch, lodowate wiosny poprzedzone wyjątkowo ciężkimi zimami, ale nasi przodkowie mieli wtedy znacznie poważniejsze zmartwienia :cry:
Jeszcze dodam, że zwróciłem uwagę, że pomiędzy 1935 a 1953 przewazaly ciepłe lata, np. w ruchomej dekadzie 1935-44 co roku jakiś miesiąc letni pokazał trochę pazurki, w 1935 wyjątkowo ciepły był czerwiec, rok później lipiec, w 1937 znów czerwiec, w 1938 sierpień, w 1939 całe lato było gorące, ale najbardziej "wykazał" się sierpień. W lodowatyn 1940 roku, wyjątkowo ciepły okazał się czerwiec, lato 1941 trochę odstawalo, bo żaden miesiąc nie był gorący, ale ciepły był lipiec, w latach 1942-44 były gorące sierpnie.
Ta seria robi wrażenie, myślę, ludzie, którzy przeżyli wojnę, pewnie w PRL głosili, że "Kiedyś to były lata". Jak najbardziej mieli rację, choć przykre jest to, że zarówno gorące miesiące letnie jak i ekstremalne zimy, trafiły się akurat w okresie wojennym, to z pewnością tylko uprzykrzalo te tragiczne lata :-(

PiotrNS - 14 Listopad 2019, 16:46

W 1940 roku wiosna nie była aż tak zimna, dużo lepsza od zdecydowanej większości wiosen w latach 70 i 80. Masakrycznie musiało być rok później, kiedy I dekada maja była podobno jeszcze zimniejsza niż w 1980, no i w 1942. Patrząc historycznie, to był chyba najmroczniejszy rok całej II wojny światowej, a zima była strasznie długa. Ten marzec to aż trudno sobie wyobrazić.
Kto wie czy to nie wtedy narodził się stereotyp mroźna zima - gorące lato?

PiotrNS - 23 Listopad 2019, 16:32

Pora na kolejnego gagatka, wyjątkowo paskudny rok.

1965

Ekstremalnie zimny rok. W Nowym Sączu miał średnią temperaturę 7,0 stopnia, co czyni go czwartym najzimniejszym rocznikiem po 1956, 1980 i 1996 roku. Jeszcze gorzej przedstawia się kwestia średniej temperatury maksymalnej, która wynikiem 12,0 stopnia okazała się drugą najniższą w historii po 2000-1%, na równi z 1956. Rok dość mokry, ale bez specjalnie wysokiej dumy (830mm). To ostatni rocznik bez pomiarów dokładnego usłonecznienia, jednak dane dotyczące zachmurzenia sugerują, że było raczej ponuro. I było od początku.
Zima była bardzo mroźna i ekstremalnie śnieżna, druga po 1963. Luty był jednym z najchłodniejszych, przyniósł falę mrozów ze spadkiem temperatury do -26 stopni, a przy tym ogromne ilości śniegu. Przez cały miesiąc było go więcej niż 20 centymetrów, zaś 19 lutego silne opady podniosły pokrywę do aż 51. To ostatnie przekroczenie pół metra śniegu w NS (bardzo blisko było w 1999 roku). Pokrywie nie przeszkodziła pierwsza połowa marca, która przyniosła codzienne nocne spadki poniżej zera i trzy dni z całodobowym mrozem. Lepiej zrobiło się w połowie miesiąca, gdy parukrotnie temperatura pokazała grubo powyżej 10 stopni przy pogodnej pogodzie, jednak poprawiającą się passę zepsuła zgnilizna w trzeciej dekadzie. Temperatury pozostawały jednak delikatnie powyżej normy z uwagi na bezmroźne noce. I tak zaczął się kwiecień, który potraktuję razem z majem. Generalnie kwiecień był lepszy od większości tych z kolejnej dekady, bo nie przyniósł aż tylu dni z temperaturą poniżej 10 stopni, jednak zabrakło czegoś więcej. Temperatura w najcieplejsze dni zatrzymała się na 15-16 kreskach, a przy tym brakowało słońca. Wegetacja pewnie jakoś sobie radziła, bo zaletą pochmurnych dni były małe ilości przymrozków, tylko dwa spadki poniżej zera. I maj zepsuł wszystko. Ekstremalnie zimny, czwarty po 2000-1%, 1957 i 1991 maj już w pierwszej pentadzie zbombardował chłodem. Blisko trzystopniowe mrozy minęły 4 maja, gdy zaczęła się trwająca przez cały miesiąc zgnilizna. Temperatury w maju nie chciały przekraczać nawet 15 stopni, przy czym w I połowie najczęściej było bliżej 10 niż 15 stopni i dużo padało. Opad wykazały aż 23 doby (o jedna więcej niż w 2019), a przy tym było bardzo pochmurno i wręcz zdumiewająco pod pewnym względem. Dziwimy się, gdy I połowa kwietnia nie przynosi przekroczenia 20 stopni, cały kwiecień bez tej temperatury wydaje się już koszmarem, a tutaj ten stan rzeczy uległ przedłużeniu jeszcze na pół maja. I tu wszędzie w Polsce! W 1965 taka temperatura wystąpiła dopiero 15 maja w Zgorzelcu. Jeszcze później pierwsze przekroczenia progu 20°C miały miejsce w 1965 na Wybrzeżu: w Łebie 8 czerwca, na Rozewiu i Helu 16 czerwca 1965. Nie, to nie pomyłka. W czerwcu :(
W Nowym Sączu stało się to 17 maja (rekordowo późno), po czym już następnego dnia nastąpiło pierwsze przekroczenie 25 stopni i średnia dobowa okazała się wręcz ekstremalnie wysoka (19,8). Apogeum tego silnego strzału ciepła miało miejsce 19 maja, gdy zanotowano aż 27,3 stopnia. Był to dość parny dzień, więc odczuwalnie z pewnością było naprawdę gorąco. Po południu nadeszła burza i... maj 1965 powrócił. Koniec z "dwudziestkami" aż do 1 maja, co oznacza że maj 1965 był najbardziej skąpym majem jeśli chodzi o takie temperatury. Ale mniejsza z tym. Trzecia dekada maja przypominała maj 2010, była nieciekawa termicznie, a przy tym bardzo pochmurna i deszczowa. Nieważne.

19 i 20 maja 1965 roku, to najbardziej niesamowity szok termiczny jaki znalazłem. Środa, 19 maja. Temperatura od rana szybuje do góry, dochodząc do prawie 28 stopni. Następuje załamanie pogody, burza... 20 maja średnia temperatura dobowa wynosi 4,7 stopnia. W środku dnia, o 14-tej jest 5 stopni przy całkowitym zachmurzeniu i deszczu. Pomijam już fakt, że to zima a nie druga połowa maja, nie wspomnę o tym że w takich warunkach jest o krok od opadu śniegu. Ale żeby w ciągu doby przejść z 28 do 5 stopni w pełni dnia? To szok, nawet nie wyobrażam sobie jak to musiało wyglądać z punktu widzenia normalnych odczuć termicznych. Nazajutrz temperatury już się podniosły i nie było aż tak źle, jednak pogodowa bylejakość potrwała po połowy czerwca. Absolutne maksimum tej połówki wyniosło 23,2, a dziewięciokrotnie nie było nawet 20. Do tego mało słońca i dużo deszczu, zatem pogoda przypominająca lipiec 1980. I wtedy przyszło wynagrodzenie w postaci pięknej drugiej połowy. Słoneczna i optymalna termicznie, w III dekadzie umiarkowanie gorąca, dla mnie coś pięknego :) 26 czerwca temperatura wzrosła do 32 stopni, jednak tego samego dnia przeszła prawdopodobnie niezła burza, zatem jestem na tak :)
Niestety to był najdłuższy i w sumie jedyny naprawdę ładny epizod tego lata. Pierwsza dekada lipca to nieporozumienie - zimna, do tego z nieletnimi nocami, a na dodatek bardzo mokra. W dniach 14-16 lipca na trzy dni zawitało gorące i lampowe lato z temperaturami 27-28 stopni, ale już 17-go powróciła pogoda "w kratkę". Nie było źle, bo temperatury pokazywały fajne wartości, przeciętnie 24-25 stopni i nawet nie było tak słabo ze słońcem. Często jednak padało, więc na trwałą dominację wakacyjnych klimatów nie było co liczyć, choć wystąpiło kilka naprawdę bardzo dobrych dni, stąd nie będę się zbytnio czepiał. Czepiać trzeba się jednak sierpnia. Drugi najzimniejszy w historii po 1976. 15,2 stopnia średniej... To mówi samo za siebie, ale to nie wszystkie grzechy tego miesiąca. Po zimnym początku, 6 sierpnia nadeszła mini-fala upałów. Taka akceptowalna, bez szaleństw, z suchym powietrzem i pełnym usłonecznieniem. 9 sierpnia nastąpiła jednak szybka zmiana frontu i nadeszło osiem zimnych i dżdżystych dni. Temperatury w tym czasie nie przekraczały 20 stopni aż do 17 sierpnia, kiedy ponownie nastąpił świetny epizod, wręcz zdumiewający jak na tak chłodny sierpień. Około 25-26 stopni i pogodnie przez cały tydzień - cudnie :) Nawet z pozoru okropny miesiąc potrafi przynieść tak miłe niespodzianki. Niestety oprócz 9-16 sierpnia, dużym przewinieniem okazała się tu też jesień, która przyszła już 25 sierpnia, tuż po skończeniu wyżej wspomnianego fajnego epizodu. Tego i następnego dnia było wręcz ulewnie, ale padało z małymi przerwami już do końca lata, przy jednocześnie bardzo niskich temperaturach. Sierpień 1965 ustanowił antyrekord miesiąca w kategorii ilości dni z temperaturą maksymalną powyżej 20 stopni - było ich tylko 15 :( Tak źle zaczynało się jednak coś bardzo fajnego, a mianowicie wrzesień 1965, najlepszy miesiąc tego roku, taki jakie bardzo sobie cenię nawet dzisiaj :) Ciepły ze średnią 14,6 stopnia, a przy tym bardzo słoneczny z wieloma lampowymi dniami i suchy (co w '65 się zdecydowanie należało). 21 przekroczeń 20 stopni, to więcej niż w jakimkolwiek miesiącu lata 1965 roku :D W tym wieku więcej takich temperatur zmierzono tylko w 2005 i 2006 stopni, co oznacza że miesiąc ten był naprawdę udany. Październik, który po nim przyszedł, okazał się anomalnie zimny, jednak w gruncie rzeczy niezły. Oprócz lodowatego epizodu na przełomie II i III dekady, temperatury raczej stabilnie przekraczały 10 stopni, plasując się przeważnie blisko 15 kresek. Niska anomalia tego miesiąca, to przede wszystkim zasługa lodowatych nocy. Aż 12 razy było poniżej zera, a w najchłodniejszych nocach nawet poniżej pięciu stopni mrozu. Na pocieszenie zostały satysfakcjonujące dawki słońca, od których powoli odzwyczajał nas już listopad. Był to miesiąc niemalże zimowy ze średnią zaledwie 0,4 stopnia ponad zerem. Jego domeną był silny epizod zimowy od 12 do 18 listopada. Przez ten czas notowano grubo powyżej 10 centymetrów śniegu, całodobowe mrozy i noce z temperaturami średnio blisko -10. 18 listopada przed krótką odwilżą zanotowano -16,4, co jest jednym z niższych listopadowych wyników w historii pomiarów. Jeszcze 23 i 24 listopada przejściowo zrobiło się sucho-mroźno, po czym nadeszła zgnilizna trwająca niemal cały grudzień, który okazał się cieplejszy od poprzedzającego listopada (0,4 vs 0,8). Bardzo niezdecydowany miesiąc. Raz mogło spaść kilkanaście centymetrów białego puchu, po to by parę dni później nie było już po nim śladu. Między ciepłe i bylejakie dni wcinały się dość mocne, ale krótkie ochłodzenia i ostatecznie ten lekko ciepły miesiąc, to taka ni jesień ni zima. Wstęp do kolejnej mroźnej i ponurej najchłodniejszej pory roku.
Rok 1965 uważam za jeden z najgorszych za sprawą ciężkiej zimy (zwłaszcza lutego), nieciekawej wiosny (głównie okropnego maja) i wielu złych epizodów w lecie, a w mniejszym stopniu również za zbyt wiele jesiennych mrozów.

Jacob - 23 Listopad 2019, 16:46

Nie ma danych za uslonecznienie, ale był to raczej paskudny rok, choć czerwiec, wrzesień i październik wydają się naprawdę dobre :-)

Ja od siebie dodam jeszcze kilka nie wymienionych roczników: 1979-81, 1984-5, 1987, 1993 i 1996 :-(
Jeszcze przy okazji sprostuje dlaczego, oszczędze sobie tylko szerszego podsumowania 1980, bo już kilkakrotnie podjąłem się tego zadania :-)

PiotrNS - 23 Listopad 2019, 18:03

Rok 1980 można podsumowywać wiele razy, a i tak nigdy do końca nie pojmie się jego okropnego fenomenu ;)
Jeszcze odnośnie 1965, patrzę na dane z Kołobrzegu i widzę że był to tam jeden z najgorszych sezonów urlopowych. Najzimniejsze wakacje w historii, ładnych i ciepłych dni było dosłownie kilka, a pierwsze połowy czerwca i sierpnia to już kpina. 22 przekroczenia 20 stooni przez całe lato, to drugi najgorszy wynik po 1962.

jorguś - 14 Wrzesień 2020, 17:43

Cytat:
19 i 20 maja 1965 roku, to najbardziej niesamowity szok termiczny jaki znalazłem. Środa, 19 maja. Temperatura od rana szybuje do góry, dochodząc do prawie 28 stopni. Następuje załamanie pogody, burza... 20 maja średnia temperatura dobowa wynosi 4,7 stopnia. W środku dnia, o 14-tej jest 5 stopni przy całkowitym zachmurzeniu i deszczu. Pomijam już fakt, że to zima a nie druga połowa maja, nie wspomnę o tym że w takich warunkach jest o krok od opadu śniegu. Ale żeby w ciągu doby przejść z 28 do 5 stopni w pełni dnia? To szok, nawet nie wyobrażam sobie jak to musiało wyglądać z punktu widzenia normalnych odczuć termicznych.


W sumie 11/12 maja br. wiele lepiej nie było xD

Jacob - 14 Wrzesień 2020, 17:54

Oj chyba tutaj też trzeba update zrobić :mrgreen:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group