Forum wielotematyczne LUKEDIRT Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!
Ogólnie o pogodzie i klimacie - Zimy 2001-19 od najcieplejszej do najzimniejszej
Jacob - 28 Sierpień 2020, 12:36 Ja się aż tak nie dziwię, bo Trzydziestolatka przede wszystkim najbardziej dowaliła na N kraju FKP - 28 Sierpień 2020, 12:42 Jacob, W Kołobrzegu najniższa t. min. tej zimy to chyba -0,5 st. XdJanekl - 29 Sierpień 2020, 14:52 A tak to u mnie wyglądało od najcieplejszej w XXI wieku.
Zwracać będę uwagę tylko na miesiące zimowe - nagrody pocieszenia w postaci śniegu w listopadzie i/lub marcu mnie w tym kontekście nie interesują
Zima 2000/2001 - Jedna z niewielu zim, która miała wszystkie 3 miesiące powyżej normy. Jednak mimo to wolę taką opcję od wrednych, złośliwych półtrzydziestolatek, kiedy to do około połowy stycznia nawet na incydenty mroźne/śnieżne nie można było zbytnio liczyć. Tymczasem 20 lat temu jednak każdy miesiąc regularnie przypominał o tym, co to porządna zimka, a nie jakieś pici-polo. Grudzień zaczął się tragicznie, bylejako, dopiero od 9.12 na 10 dni zrobiło się serio deszczowo i wyjątkowo ciepło, chwilami wręcz późnojesiennie. 19.12 nastąpił jednak zwrot akcji i przyszły mrozy, w nocy 24/25.12 dołączył do nich białomagiczny nalot. Na przełomie roku mieliśmy okres przez zero, z regularnym dosypywaniem i topnieniem. 1 dekada stycznia to już wyraźniejsza odwilż i opady. 11.01 rozpoczęła się druga dłuższa fala mrózów, jednak i tym razem nie było mowy o spadku poniżej -10 stopni, niestety tym razem okazała się całkowicie bezśnieżna. Od 24.01 nadeszła lekka odwilż i opady. Jednak już na przełomie stycznia i lutego znowu przyszły mrozy, tym razem większe, bo do -15 stopni z lekkim białomagicznym pudrem. Okres 7-17.02 to pseudoodwilż i dramtyczna pogoda rodem z lutego 2014. Pewnie codziennie setki tysięcy akcji gaśniczych, dzieciaki z OSP się nie nudziły w czasie ferii (mowa o tych regionach, które wtedy miały ferie). Jednak w ostatniej dekadzie luty się odkuł - ochłodziło się, sypnęło śniegiem i przyszły umiarkowane mrozy ze spadkami poniżej -10 stopni, wreszcie też się doczekaliśmy pokrywy powyżej 5 cm.
Ogólnie zimka słaba i bezpłciowa, szczególnie pod względem śniegu średnio udana, ale jednak za regularność i brak przeciągania się w "trzydziestolatkowaniu" muszę ją docenić.
Moja ocena: 4/10kmroz - 14 Listopad 2020, 15:03 Zima 2001/02 - znana ze swej kontrastowości, czego akurat nie lubię zbytnio. Ale jednak pierwsze 50 dni pod białym puszkiem i jeszcze epizodzik z białą magią w 3 dekadzie lutego sprawia, że całościowo nie była to zła zima. Niepokoją tylko te dwa wybitnie pożarowe okresy w lutym 1-7.02 i 14-19.02. O ile ten drugi był mocno mroźny przez większość doby, to ten pierwszy wygląda drastycznie. Reszta czasu ciepłego pod koniec stycznia i w lutym to opady, opady i jeszcze raz opady, więc też spoko. No i ponad wszystko były przepiękne białomagiczne Święta, więc na pewno duży plus dla tej zimki
Zima 2002/03 - Zima (jak dotąd) Stulecia. Grudzień i luty w całości mroźne i śnieżne, do tego ze sporymi anomaliami na minus. Styczeń pierwsza połowa w sumie podobna, ale druga to totalna bylejakość w stylu stycznia 2020 i w zasadzie jedyny okres bez śniegu. Mroźne okresy przynosiły relatywnie duże ilości słońce, ale miejsce dla stratusa oczywiście też było istotne. Brakowało moim zdaniem istotnych opadów śniegu - grudzień jechał na wzmocnieniu 10cm z listopada i trochę poprószyło przed Świętami, styczeń na początku trochę sypło, ale bez szału. Honor tej zimy pod tym względem jednak uratowała pierwsza dekada lutego, która przyniosła 5 dni ładnych śniegów przy całodobowym mrozie, który już później nie odpuścił. Końcówka mocno w stylu końcówki stycznia 2017. Ogólnie cenie zimkę za moc, ale jednak było trochę za dużo silnych mrozów, a ilość śniegu nie powaliła, lecz mimo to, była to zimka, a nie pici-polo z pięknymi Świętami (chociaż śnieg musiał być mocno skorupiasty, to jednak te 8cm to było już coś)
Do tej zimki mam naprawdę duży szacunek, pokazała że nawet "ciepła" zima może być piękna i białomagiczna. Grudzień się nie spisał jakoś mocno, miał tylko 3 kilkudniowe epizody z białym nalotem do 2 cm. Plus, że jeden z nich trafił na Święta. Poza tym był to miesiąc z przewagą bylejactwa termicznego, ale cenie jeszcze fakt, że trafiały się epizody z ładnymi jak na zimę opadami - jeden z nich przyniósł nawet większe ocieplenie. Styczeń od początku zmienił standardy i był to w zasadzie w całości mroźny i śnieżny miesiąc - poza śmiesznie krótką i śmiesznie słabą odwilżą w połowie. Niestety szału z sypaniem nie było, więc pokrywa jakoś się mocno nie wykazała. No i luty - znany ze swej kosmicznej pierwszej dekady - naprawdę porządna zimowa odwilż, albo raczej mocno wiosenny epizod z ulewami i całodobowym ciepełkiem rzędu 10+ stopni! Od 10.02 poszło to jednak w zapomnienie i wróciła prawdziwa zimka z mrozem i śniegiem. Wprawdzie Legionowo pokazuje, że śniegu tego czasem nie było, ale szczerze tutaj to tym danym nie ufam, bo jakim cudem by ten śnieg miał się topić przy mrozie przez większość doby? Albo czasem sypało przy mrozie i żadnych danych pokrywy z tego nie było?
Niestety typowa pół-trzydziestolatka, która do tego emonowała straszną bylejakością - sucho i nijako termicznie, z dużą ilością stratusa i pseudosłońca. Do połowy stycznia jedyne atrakcje pogodowe to był śnieg, który spadł przed Świętami, by chwilę później się stopić, kilka dni ładnych opadów w pierwszej dekadzie stycznia i wietrzne silne ocieplenie, jakie nastąpiło na 3 dni tuż po tych opadach. Prawdziwy przełom w pogodzie zaczął się po 15.01, kiedy przyszły mrozy, a potem spadło trochę śniegu, który już do końca zimy nieprzerwanie leżał. Przeważała od tej pory pogoda z lekkimi mrozami i rzadkimi rozpogodzeniami. Często prószyło, rzadziej sypało. Były dwie pogodne fale większego mrozu - pierwsza 6-10.02, druga na sam koniec.
To już była naprawdę porządna zimka. Pierwsza połowa grudnia była jeszcze inna - głównie lekkoplusowe temperatury, ale absolutnie nie było bylejako - lało często i konkretnie, jakby to było jakieś lato Czasem deszcz przeradzał się w śnieg i się tworzyła jakaś pokrywa. Druga połowa grudnia to już była duża zmiana - przyszły trwałe mrozy, z przerwą tylko na wiadome 3 dni. Śniegu było coraz więcej, po Świętach już spadło go naprawdę dużo i w styczniu oraz lutym pokrywa już nie zeszła poniżej 10cm.Styczeń to w przewadze lekkomroźne stratusy, wyjąkiem było kilka pogodnych dni z umiarkowanym mrozem koło 6.01 i przede wszystkim wiadomy okres ze szczytem 23.01 - najpierw konkretnie sypło, a potem przymroziło i przylampiło. Szmata wróciła od 28.01. Luty był miesiącem dynamicznym z częstym sypaniem i wieloma przejściami przez zero - ale miejsca dla większych mrozów też nie zabrakło. Pokrywa była naprawdę piękna, w dodatku dzięki częstym odwilżom nie była jakaś mocno zmrożona i zawsze było w niej sporo świeżości. Były w tym lutym 3 słabe odwilże na 2 dni, reszta to większe, lub mniejsze mrozy - ale najlepsze jest to, że osobiście pamiętam głównie te odwilże - 9.02, 14.02 i 18-20.02.
Tym niemniej zimka porządna, kupa śniegu, to co było moim zdaniem zbędne to nieudany epizod na Święta i przede wszystkim ta wielka fala mrozów - bez niej to by była zimka bez spadków poniżej -15 stopni, czyli tak jak powinno.