1. 2009/10
2. 2010/11
3. 2012/13
4. 2016/17
5. 2020/21
6. 2011/12
7. 2018/19
7. 2017/18
9. 2013/14
10. 2021/22
11. 2022/23
12. 2024/25
13. 2014/15
14. 2015/16
15. 2023/24
16. 2019/20PiotrNS - 17 Wrzesień 2025, 22:28 Oczywiście bardzo cenię zimę 2009/2010 i uważam ją za jedną ze zdecydowanie najlepszych, niemniej jednak zwracam uwagę na różnice z nią związane. Moim zdaniem w całej północnej połowie Polski zima 2010 była bezsprzecznie najlepsza, i to nie tylko w dekadzie 2010-19. Na niektórych stacjach to był ścisły top spośród wszystkich zim w ponad 70-letniej historii.
W moim regionie jednak aż takiego szału nie było. Począwszy od - a jakże - silniejszego patolstwa w okresie wiadomym, przez brak powrotu zimy w kolejnych dniach (podobnie jak 9 lat później, śnieg spadł na 2 stycznia), mniejsze ilości białej magii aż po silniejsze, już trochę przesadzone ocieplenie w III dekadzie lutego, widać pewne niedoskonałości. Fakt, niedoskonałości, o jakich teraz marzę, ale jednak czyniące tę zimę dużo mniej spektakularną niż w większości innych regionów.
Zima 2012/13 dała więcej czasu na nacieszenie się naprawdę grubym śniegiem i umiała lepiej pohamować patolstwo. Odwilż z przełomu stycznia i lutego obeszła się ze mnądość łagodnie, a rychły powrót śnieżyc w pełni przywrócił bajkę w niepogorszonym stanie. Jak na luty z temperaturą w normie (czyli powiedzmy sobie jasno - bez termicznych predyspozycji do bycia czymś wybitnym), luty 2013 był jednym z najlepszych w historii. Każdy miesiąc tamtej zimy miał ewidentnie dużo śniegu i dosypywania, trwałość zimy była równa tej z 2010 (nieprzerwana pokrywa śnieżna w 2010 była przez 54, a w 2013 przez 52 dni), a ocieplenia trochę słabsze (choć wiadomy okres wciąż był wiadomym okresem 🙂 ). Dlatego moim zdaniem w NS zima 2013>zima 2010.
A jako że wcześniej wspomniałem o tym, że zimą 2010 byłem w regionie ciut pokrzywdzonym przez niewykorzystany potencjał, wspomnę też o tym, że dwa lata później mój region w zasadzie rozbił bank Dlatego tak wywyższyłem tamtą zimę, mimo jej spóźnienia. Mamo, możemy mieć styczeń 1987 Mama: Mamy styczeń 1987 w domu https://www.ogimet.com/cg...d=DIR&Send=SendBartek617 - 17 Wrzesień 2025, 22:50
Cytat:
Dlatego tak wywyższyłem tamtą zimę, mimo jej spóźnienia. Mamo, możemy mieć styczeń 1987 Mama: Mamy styczeń 1987 w domu
No tam, nikt nie broni nam dekorować domów na stylizację zimową ani przeżywać atmosfery świątecznej, nawet jakby pogoda za oknem specjalnie nie rozpieszczała Zimę (tak jak w sumie zresztą i każdą inną porę roku) nosi się w dużej mierze w sercu Wspominałem kiedyś coś na temat armatek śnieżnych (drogi to co prawda zakup, ale za jego sprawą nasze marzenia o "sztucznie" białym podwórku będą mogły ulec spełnieniu, o ile rzeczywista pogoda nie okaże się okrutna i nie popsuje szyków)
W tym miejscu przepraszam, jeśli pozwolę sobie na dygresję (w dodatku zawierającą pewne kontrowersje) , ale widziałem kiedyś zdjęcie, na którym leżały tony białego proszku na stole wraz z grupą mężczyzn przy nim Wzmianka pada odnośnie śniegu i świąt, ale przeczuwam, że chodzi o autentyczny koksik Za posiadanie takich ilości w dodatku porządnego, mocnego towaru (żadna trawka albo coś podobnego) to mogliby w sumie ci goście zostać podobnie potraktowani przez wymiar sprawiedliwości jak za zabójstwo pierwszego stopnia- raczej nie do wybronienia sytuacja przez nawet najlepszych adwokatów...
No chyba że to naprawdę cukier (zwykły lub puder) albo jeden z rodzajów mąki, ale z drugiej strony... czemu takie znalezisko by lądowało na chamsko Musi rozchodzić się o jakiś nielegalny surowiec No prawdziwy śnieg w każdym razie to również za bardzo nie mógł być, bo by się niemalże od razu rozpuścił za sprawą temperatury pokojowej Ale wrażenia z bielą oraz choinki i ozdoby świąteczne w tle nadają tak czy owak temu obrazkowi niewątpliwą autentyczność