Forum wielotematyczne LUKEDIRT Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!
Ogólnie o pogodzie i klimacie - Za co najbardziej cenimy/hejtujemy dany miesiąc?
Bartek617 - 7 Lipiec 2022, 00:51 Styczeń 2021- sam nie wiem, najbardziej ujmuje mnie ta łagodna pogoda z temp. przez 0 C do ok. 12-13.01., bo później miało miejsce konkretne wahadło termiczne i też pokrywa rosła- i to niestety niezbyt miarowo, tylko jakby naprawdę przechodziły dobrze zorganizowane opady burzowe [a niestety trudno było dopatrzeć się końca- bo przeważnie ma miejsce taka sytuacja, że albo konkretnie wali, ale opad jest krótkotrwały, albo przeciąga się w czasie, ale należy do słabych, niemalże śladowych]... , także cieszyło mnie oszczędzenie przez słynny niż; do ideału mogło tylko w 3 dek. nie być tego ocieplenia
Luty 2021- najlepsze dni to były chyba 17-18.02, gdy temp. przeszła na dodatnie wartości, pojawił się opad deszczu, który gdzieniegdzie niemalże do zera stopił pokrywę (te dni były bardziej "skuteczne" w tej kwestii niż kolejne słoneczne i amplitudowe), też w sumie dobrze zaskoczyły mnie okolice 7-8.02.- zamiast intensywnego śnieżenia i przyrostu pokrywy poleciało dużo marznącego i lodowego deszczu, chociaż z drugiej strony pokrywa później wolniej się topiła mimo wysokich dziennych temp.
Marzec 2021- najlepszy dla mnie był chyba ten deszczowo-wietrzny epizod w okolicach 10.03.; dla mnie topnienie śniegu przy temp. ogólnych niedużo wyższych od 0 C (2-3 C) jest normalną sprawą (nawet jeżeli dodatnie temp. krótko trwają), dlatego mnie sytuacja z okolic równonocy tak nie rajcowała- to miał być chyba taki kontrast wobec scenariusza sprzed miesiąca, kiedy jeszcze ziemia całkiem była przemarznięta (z biegiem zimy tak bywa)
Kwiecień 2021- nie mam pojęcia, chyba 3 dek. (nie licząc ewentualnie samej końcówki) była dla mnie z tego wszystkiego najlepsza- może to był chłodny okres, ale stosunkowo stabilny termicznie, w zestawieniu z poprzednimi dwoma , najgorsze było dla mnie to, że wzmożone opady pojawiały się wraz z ochłodzeniem, za sprawą którego temp. spadały do ewidentnie niewiosennych wartości, ten niż przyjmowałbym tylko przy wyższych temp., o niższych nie ma mowy- to jest paskudna sprawa jak dla mnie, by chcieć niemalże całodobowych mrozów w miesiącu, w którym powinno spokojnie być codziennie w godzinach okołopołudniowych po 10-15 C...
Maj 2021- tak naprawdę najlepiej (choć też nie wiem czy dobrze) wspominam okres 6-9.05., gdy zaczynało się ocieplenie, ale nie było szczytowania , bardzo ciepły okres na szczęście krótko potrwał i teoretycznie wróciły do końca miesiąca łagodne temp., a także pojawiał się całkiem ochoczo deszcz, ale już nie miałem takiego wrażenia, że jest szczególnie fajnie
Czerwiec 2021- sam początek wraz z Bożym Ciałem był wprost idylliczny, później było przynajmniej do rozpoczęcia sesji nieźle, ale się zaczynało psuć...
Lipiec 2021- bardzo dobrze wspominam słoneczny i łagodny okres 4-6.07., no i to może wydać się dziwne, ale okres powodziowy 14-15.07. też dobrze się zapisał w mojej pamięci- małe ulice w okolicy zostały całkowicie zalane
Sierpień 2021- cieszyła mnie ta wpadka burzowa na samym początku sierpnia , konkretna plucha w dniach 5-6.08., oraz niektóre ładne, słoneczne i umiarkowanie ciepłe dni (np. 12-13.08, 18-19.08), ulewy pod koniec miesiąca też mnie co nieco ucieszyły, nie powiem, że nie, ale mogła temp. urosnąć w najcieplejszym momencie do ok. "20" PiotrNS - 7 Lipiec 2022, 23:36 Widzę Bartku, że lubisz zimę wyraźną, ale nie intensywną lecz umiarkowaną Lepsze to niż nic, ale topienie śniegu to jednak słaba rzecz, zwłaszcza w takich okolicznościach jak w lutym W kwietniu miałem trochę więcej szczęścia i pod koniec miesiąca było nieco opadów przy wiosennych temperaturach, natomiast z majem pozwolę się nie zgodzić, bo byłem wtedy w Krakowie. I nie licząc 9 maja, te dni to była zimnica jak na maj i w ogóle :[ A 8 maja to już traciłem powoli cierpliwość, napisałem nawet taki ironiczny post, że maj się przełamuje i jeśli temperatura nadal będzie wzrastać tak szybko, to nie tylko uda się przekroczyć 10 stopni, ale zagrożone może być nawet 12-13
Letnie wspomnienia fajne, a jak widzę gdziekolwiek wzmiankę o 15 lipca, to normalnie serce mi rośnie Bartek617 - 8 Lipiec 2022, 01:36 Zdaję sobie sprawę, że zupełny brak zimy jest rzeczą niepoprawną. W kwietniu przed zafalowaniem podobał mi się tylko sam początek (o dziwo Święta Wielkanocne były naprawdę "przyzwoite", to po nich się aura zdecydowanie pogorszyła, choć zdarzały się oczywiście bardziej dotkliwe incydenty), a także koniec tej fali opadów, gdy pojawiał się już na ogół opad ciekły. Później rzeczywiście nie było zbyt wesoło, jeśli chodzi o opady. W maju starałem się wybrać taki okres, który zawiera zarówno chłodne jak i ciepłe dni, ale wówczas z chłodnymi nocami- myślałem, że podany przeze mnie przedział czasowy będzie z tamtego miesiąca najlepszy. Cieszę się, że Ci się moje letnie wybory podobają- normalnie faworyzuję łagodność termiczną i pogodową ponad wszystko, ale od reguł zdarzają się wyjątki. jorguś - 8 Lipiec 2022, 10:59 Jeżeli chodzi o 2021 rok:
Styczeń: na plus to, że przyniósł może niezbyt dużo, ale pełnoprawną zimę i wyraziste ocieplenia. Na minus no to jednak te proporcje mi się nie podobały, tak na prawdę taka najprawdziwsza zima to tylko 13-18 i 31.01
Luty: Cenię za kapitalny okres 7-16.02, zwłaszcza ta I jego część, która przyniosła mnóstwo emocji. Okres 20-26.02 w sumie swój urok też miał, trochę mnie boli, że bylo aż tak ciepło, kilka stopni mniej i by było cudnie. Natomiast najbardziej chyba nie podobała mi się sam ostatni weekend, który był mdły po prostu.
Marzec: Doceniam, że urozmaicał jak mógł ten okropny miesiąc przynosząc a to śnieżne konwekcje, a to trochę pseudociepełka, a to trochę prawdziwego, wietznego jak choćby w weekend 12-14.03. Na minus to tak trochę na siłę, że nie był jakoś bardziej posegregowany pod względem trendu termicznego
Kwiecień: Plusów za bardzo w nim nie widzę, docenic można pojedyncze dni jak 10-11,20 czy 29-30.04, na minus to praktycznie cała reszta, ale najbardziej mnie wpienił weekend 16-18.04, który w większości kraju przyniósł fajne ocieplenie a u mnie trwała lujnia w najlepsze
Maj: Z nim gorzej niż z tym kwietniem, teraz już chyba ostatecznie doszedłem do wniosku, że to było nawet gorsze niż w 2020 roku Jedyny prawdziwy plus to chyba tylko 13.05, no jeszcze może taki 24.05 ujdzie. Na minus cała reszta, ale nic nie doprowadzało mnie do szewskiej pasji tak, jak ta druga połowa
Czerwiec: Na plus znacznie odstająca na plus na tle większości kraju I dekada i w mniejszym stopniu, ale jednak już prawdziwieletnia ostatnia. Na minus spora doza pustyni.
Lipiec: Prawdziwoletność na prawie całym jego obszarze to zdecydowanie największy plus, mnóstwo letnich burz i świetnie wyrobiona wysoka anomalia przy jednocześnie dość ograniczonym wychodzeniem poza strefę komfortu. Na minus sam początek i dni trochę mniej 19-23.07, które były po prostu nieletnie.
Sierpień: Do 23-go jakiś koszmarny nie był, tak trochę typowy sierpień I dekady XXI-go wieku. Na minus oczywiście to co działo się przez ostatnie osiem dni.
Wrzesień: Za piękną pierwszą połowę, no zwłaszcza oczywiście 7-16 września: cudna imitacja lata skończona wręcz wersją parną. Sama końcówka też była dość urozmaicona i w gruncie rzeczy całkiem ciepła. No a minus to oczywiście 18-22.09, które już przyniosły przygniatający klimat późnego piździernika.
Październik: Cenię za to, że mimo rekordowo wysokiego usłonecznienia przynosił w okresie 6-24.10 też sporo urozmaicenia, nawet już przymknę oko na te przymrozki, choć to żę wystąpiły jednak dość wcześnie to akurat trochę spora rysa na jego życiorysie xd
Listopad: Doceniam za to, że w przeciwieństwie do np kurortu nie przynosił aż tyle bezużytecznej o tej porze roku suczki, a zamiast tego było sporo ciepłych mgieł, trochę taki vibe mazowieckiego listka 2020 xd No i do początku III dekady pozostawił pelargonię w dobrej kondycji, 14 listka nawet chodziłem z dziadkiem po ogródku i mu pokazywałem, że jukka wypuściła pęd kwiatowy Trochę mi się nie podoba tylko to, że szósty raz z rzędu ten listopad wyglądał praktycznie tak samo xd
Grudzień: Doceniam tą biel na święta i to, że jednak przyniósł ciut więcej zimy niż w poprzednich weźdajbieli xd Ale no nadal to ciężko nazwać zimą, u mnie tak na prawdę do 20.12 to był wręcz podobny do weźdajbieli 2020, dopiero III dekada go wybiła na plus.kmroz - 8 Lipiec 2022, 16:27 Grudzień 2020
Cenię go za to, że naprawdę jak na tak anomalny i niezimowy miesiąc szczędził nam tmax>5 stopni, było mało wiatru i mało suki, a dużo mgieł. Nie znoszę go za to za wszystko inne, na czele z brakiem trwałej zimy i silnym ociepleniem na Wigilię i urodzinki.
Listopad 2020
Tutaj cenię go za to samo, za co grudzień, że przyniósł bardzo dużo takiej klasycznej, późnojesiennej pogody pasującej do listopada. Z drugiej strony przesadzil z jej ilością, był bardzo suchy, no i niestety czego też nie mogę darować, to, że ani w kontekście przymrozków, ani tym bardziej dawania białej magii nie spisał się zupełnie.
Październik 2020
Cenię go za dużą ilość chmur i opadów, chociaż niestety w dużej mierze źle wyrobione te opady. Ale jednak nie szczędził też ludzko wyglądających ociepleń, które dały zarówno chmury/mgły, opady, a nawet burze. Pod względem ilości fajnego ciepełka bije na głowe wszystkie październiki po... 2006 roku Za to w kwestii prawdziwości był naprawdę marny, złośliwość w czasie jedynego ochłodzenia była olbrzymiaJacob - 8 Lipiec 2022, 19:02
kmroz napisał/a:
Grudzień 2020
Listopad 2020
Październik 2020
kmroz - 8 Lipiec 2022, 21:47 Wrzesień 2020
Cenię go za dwie rzeczy. Po pierwsze opady po obwarzankach, po drugie, co chyba nawet ważniejsze, że ten okres pustynii nie był jednolity termicznie, przez co miało się wrażenie życia xd No a hejt oczywiście za brak opadów od 6 do 25.09, niemało akcentów złośliwości (chociaż jak na wrzesień i tak nieźle) i przede wszystkim ten przeraźliwy, pustynny okres 12-23.09
Sierpień 2020
Doceniam, że w tym pustynnym okresie nie był aż tak jednoznacznie gorący, jednak trochę powiało rześkością w dniach 12-16.08, ale przede wszystkim doceniam ostatnią dekadę, oczywiście rozczarowała mnie, bo liczyłem na ochłodzenie, ale dzisiaj, po 2 latach ewidentnie widzę, że był to rzadki okaz o tej porze roku. 5 pięknych burz w okresie 22-30.08, a pomiędzy nimi też całkiem sielskawe, chociaż i tak niezbyt zimne jak na koniec sierpnia dni. Natomiast oczywisty hejt jest za długi okres gorącej pustynii i tę złośliwą pluchę na początku, chociaż też wiem, że bez niej by była jakaś tragedia koło 20.08 xd
Lipiec 2020
Szanuje jego duże zmienności w pogodzie i 2 cudne burze z 2.07 i 10.07, no i niestety na tym koniec jeśli chodzi o jego fajne burze. Był względnie antyzłośliwy, ale też niestety nie aż tak, jakby się tego chciało, w zasadzie dopiero 3 dekada dostarczyła sporo takiej serio lampowej rześkości, wcześniej to przy zimnie różnie bywało. No ale unikał też gorącej pustynii, jak już to pojedynczy dzień, który i tak zwykle był urozmaicony jakąś zlewą jak np 18.07, czy 27.07 mijająca bokiem. Natomiast nie lubię tego, że było w nim mało prawdziwego lata i po prostu mało burz, nie ukrywam, że analogiczny czerwiec czy sierpień jest na tę chwilę serio marzeniem, ale nie zmienia to faktu, że latem się przede wszystkim oczekuje LATA, a tego było w tym lipcu mało
Czerwiec 2020
Co do jego wad, to może brak jakichś konkretnych burz, takich które by szły na pełnej kutwie. No i mimo wszystko ten początek. Ale te wady to nic. Tak to wspaniały miesiąc, który praktycznie na każdym etapie zachwycał czymś, ale oczywiście największy fenomen to okres 17-29.06 - czas codziennych burz (nie wszystkie mnie trafiły, ale jednak były w zasięgu wzroku), potężnych opadów, które po "zimie" i śmietniu dawały olbrzymią satysfakcję. Nie było chyba nic w tym miesiącu, co by mnie jakoś mocno gorszyło.
Maj 2020
Szukając jego zalet to widzę dwie. Po pierwsze, po długim okresie bez ujemnych anomalii, przypomniał, że globcio nie sługa. Po drugie, w niemałym stopniu zrobił to w sposób bardzo antyzlośliwy. Już pierwsza dekada miała takie dni jak 4.05 czy 7-8.05, ale prawdziwym orłem był czas 12-23.05 - bardzo suchy, naprawdę całkiem pogodny i wyrazisty w swym zimnie. Były w tym czasie w zasadzie tylko dwa pochmurniejsze dni 18-19.05 i one akurat stanowiły... ocieplenie. Oczywiście antyzłośliwość zawsze na propsie, ale mówiąc szczerze, to jak tak myślę, to w maju wolałbym już zimną złośliwość chyba, byle nie jakoś skrajnie, ale takie tmin 10 i tmax 15 przy deszczu bym przyjął bez gadania xd Ogólnie był to miesiąc bardzo zimny, pozbawiony ciepłych nocy (tu końcówka próbowała ratować, ale jak na koniec maja i tak śmiech na sali), no i brak burz. Dobrze, że chociaż opady były i to niemałeJacob - 8 Lipiec 2022, 22:14 Czerwiec 2022: mimo niezadowolenia z anomalii doceniam, że było trochę antyzłośliwego bordu i przy okazji też sielskiego bubu. Natomiast niecierpie w nim bordowo pustynnych epizodów, w szczególności suchowieja z 24-27.06. No i też niektóre dni zwłaszcza taki 14.06 przesadzily z PRLem
Maj 2022: cenię za dużą ilość antyzłośliwosci, szczególnie w dniach 11-12.05, ale szkoda, że opadowo lipa. Później też doceniam 24-26.05, które były naprawdę ładnym i parnym epizodzikiem JAK NA MAJ. Tydzień później to wręcz bym go potraktował jak złośliwość. Natomiast nie lubię go za totalny bezburzowość (czyli typowy maj lat 20-tych), skrajną suchość do 20.05, później trochę nadrobił, ale bez szału. I ogólnie bezpłciowość, ale przy takim a nie innym stylu bycia to dobrze, że nie miał wyższej.
Kwiecień 2022: lubię go przede wszystkim za anomalię xD. No i też sporo antyzłośliwosci jak w mało którym kwietniu. I też totalny brak tmax >/= 17 st. przez 29 dni miesiąca poza 14.04. Nie lubię w nim właśnie tego dnia i tych pojedynczych bubu pluch, ale z tyłu głowy mam jak one były cenne w tym czasie.
Marzec 2022: doceniam przeciętna anomalię, cieszę się, że nie była wyższa. Doceniam prawdziwość 1 połowy, do 13.03 byłoby naprawdę git przy dziedzictwie. Doceniam też za fizyczne noce do końca miesiąca. Na minus przede wszystkim odstraszający suchowiej z 28.03 no i mimo wszystko brak opadów to też wada (xD), brak wyraźniejszej zimy, choćby termicznej no i chciałoby się niższej anomalii.
Luty 2022: to bardziej wada niż zaleta, ale trochę mi imponuje jego antyzłośliwosc. To był naprawdę niesamowity klaun solarny, gdyby nie suabe ochłodzenia 12-14.02 i 27-28.02 to byłby to jeden z najbardziej lochowych lutych w serii, a tak to był pogodny. No i przede wszystkim epizod śnieżny z wieczora 1.02. Poza tym nic dobrego, ale nawet nie chcę sobie przypominać ile ten miesiąc mi krwi napsuł
Styczeń 2022: cenię za jakiekolwiek epizody zimowe, krótkie, ale jednak były na przełomie 1 i 2 dekady, i później te parę dni od 20.01, ale i tak to była suaba zima. Ten miesiąc w sumie napsuł mi nie mniej krwi od poprzedniego (może nawet i więcej bo w srutym już się trochę pogodziłem z porażka mimo wszystko). Przede wszystkim masakryczny początek roku, mam nadzieję, że nigdy już nic podobnego się nie zdarzy, no i nie dużo lepszy koniec miesiąca plus koszmarne epizody w połowie miesiąca wpędzające mnie w wiatrofobię kmroz - 8 Lipiec 2022, 22:19 Jacob, prawie ze wszystkim się zgadzam PiotrNS - 8 Lipiec 2022, 22:29 Ja też prawie ze wszystkim. Oby takie miesiące zimowe nigdy się nie powtórzyły (może to marzenie ściętej głowy, ale na to liczę). Fajne podsumowanie marca i kwietnia - muszę przyznać, że w przypadku tego drugiego także cenię sobie tę anomalię zważając na to, że odczuwalnie wcale nie był jakoś strasznie zimny, a epizod antyzłośliwej wiosenki w III dekadzie był wręcz w punkt trafiony. Jedynie maj moim zdaniem trochę udawał tę antyzłośliwość, ogólnie w Polsce. A czerwca trochę zazdroszczę, choć najbardziej przełomu czerwca i lipca