Styczeń - rozpocznie się porządnym uderzeniem mrozu podobnym do 2017. W wielu miejscach przy oczywiście pewnej pokrywie śnieżnej temperatury spadną do -20 stopni. Około 10 stycznia rozpoczną się silniejsze opady śniegu, którego pokrywa przekroczy 20 cm. I dzięki dużemu zachmurzeniu oraz częstemu dosypywaniu białej magii przy całodobowym mrozie, pozostanie tak do końca. Sam styczeń będzie miał w skali kraju anomalię pomiędzy 2010 a 2013 - w Nouvel Songe, gdzie nawet ten pierwszy mógłby nie spełnić oczekiwań kiedyśtobyłzimistów, anomalia może być nawet ciut niższa.
Luty - na samym początku tego miesiąca zobaczymy zapowiedź ocieplenia. Wydaje mi się, że będzie to (z mojej perspektywy) mało przyjemny miesiąc, bowiem ocieplenia do jednocyfrowych temperatur i deszczem będą się jeszcze przeplatać z ochłodzeniami i małymi śnieżycami, czasami mocno powieje, a Słońca będzie w tym wszystkim jak na lekarstwo. Pełno błota wszędzie, temperatury absolutnie maksymalne wyraźnie poniżej średniej (10 stopni padnie raczej w niewielu miejscach) i anomalia okaże się wyższa od normy, choć trudno będzie ją odczuć.
Marzec - tutaj z początku widzę jeszcze małą przeplatankę i wyraźny atak zimy około 5 marca. Później się ociepli i nadejdzie już wiosna. Pewnie zmartwię niektórych, ale II dekadę widzę jako taką "pożarową" z temperaturami minimalnymi około zera i maksymalnymi koło 15 stopni. Około 20 marca na chwilę ochłodzi się z większymi ilościami deszczu, po czym 25 marca na chwilę wrócą wysokie temperatury zbliżające się do 18-19 stopni ze Słońcem i już bez przymrozków. Potrwa to jednak tylko dwa-trzy dni i na samym finiszu ochłodzi się przy pogodzie żabkowej, która przy granicy z kwietniem zmieni się w pogodę bałwankową. Dosyć ciepły miesiąc z opadami w normie.
Kwiecień - zacznie się śnieżnie, ale jeszcze w pierwszej pentadzie nadejdzie ocieplenie. Około 8-10 kwietnia pojawią się burze i zacznie ulewnie padać. Przez kilka dni uzbieramy już piękną sumę, a kiedy około połowy miesiąca trochę się to uspokoi, temperatury podejdą do 17-18 stopni przy trochę większym usłonecznieniu, ale nadal regularnych opadach. 16 kwietnia nie wiadomo skąd nadejdą burze i sporo popada. We Włocławku spadnie niemal rekord kwietniowego opadu dobowego, podczas gdy na Piachach tradycyjnie nic, tam to nawet lampa będzie. Większego ocieplenia jednak nie zobaczymy, a jeszcze na początku trzeciej dekady zdarzy się jakiś przymrozek. Końcówka okaże się dość ciepła, pochmurna i deszczowa, ale za sprawą braku większego ocieplenia (max. abs ok. 20 stopni), kwiecień okaże się miesiącem poniżej normy, podobnym anomalią do 2017.
Maj - rozpocznie się przeplatanką słoneczno-deszczową przy jeszcze kwietniowych temperaturach, jednak nagrodą będzie rozpoczęte 3 maja kilkudniowe lampowe ocieplenie do temperatur 23-25 stopni. Przez kilka dni zapomnimy o deszczu, ten powróci około 10 maja wraz z ochłodzeniem (wybacz Jorguś), może jakaś większa wieloskalówka się trafić. 16-17 maja nadejdzie krótkie, parne ocieplenie z nieznośnymi nocami i kilkoma burzami. 19 maja przypadnie apogeum tego ocieplenia, temperatury zakręcą się wokół 27-29 stopni i wieczorem nadejdzie obłędna, piękna burza trwająca do rana Trzecia dekada rozpocznie się pochmurno, ale jeszcze ciepło, z temperaturami około 20-22 stopni i nieprzyzwoitymi nocami. Ochłodzi się przed Dniem Matki, przez kilka dni będzie bardzo zimno i lochowo, aż 30-31 maja po jednej bardzo chłodnej nocy powróci lampa i zacznie się ocieplać.
Czerwiec - rozpocznie się lampą przy przyjemnych temperaturach, jednak w drugim tygodniu miesiąca trochę zagrzmi i ochłodzi się do wartości takiego "dawnego" czerwca. Będzie lało codziennie, więc Kmroz pójdzie na obronę magisterki raczej pod parasolem. Około 15 czerwca temperatury jednak stopniowo wzrosną i nastanie ciepły, a przy tym umiarkowanie słoneczny i burzowy okres z ciepłymi nocami. Naprawdę bardzo ciepło zrobi się około 22-go i od tego czasu do końca miesiąca temperatury będą już przekraczać 25-26 stopni, kilkakrotnie atakując upał. 29 i 30 czerwca będą dniami pełnej lampy i temperatury 30 stopni. Czerwiec będzie zatem ciepły, podobny anomalią do tegorocznego.
Lipiec - wybaczcie, ale nie spocznę, dopóki przy tej serii łagodnych lipusiów nie zobaczę niebieskiego koloru. Po gwałtownych burzach 1-2 lipca znowu się ochłodzi i zrobi się pochmurno. Przełom I i II dekady to będzie taki trochę lipiec 1979 i dopiero około połowy pokaże się trochę więcej Słońca, ale przy niegorących dniach i lodowatych nocach. Jedynym gorącym okresem będzie początek III dekady, może wtedy nawet przyłożyć jednorazowo silniejszym upałem, jednak szybko przerwie go burza i końcówka lipca przypominać będzie połowę lipca 2018.
Sierpień - niestety znowu będzie najcieplejszym miesiącem roku. Umówiłem się z Globciem, że w zamian za taki sierpień pozwoli nam na zimowy grudzień, przyjąłem jego warunki i będę musiał trochę pocierpieć Początek miesiąca będzie nawet przyjemny, ale stopniowo ewoluuje w gorąco i niestety około 10-15 sierpnia nadejdzie kilkudniowa fala upałów takich po 32-34 stopnie. Obawiam się 15 sierpnia 13-lecia... Potem zrobi się już przyjemnie i akcenty gorąca będą przeplatane już regularnie ochłodzeniami o niejednym imieniu. Wystąpi niemało burz, sporo ożywczego deszczyku i po alarmowej I połowie znikną problemy z posuchą. Dzięki temu sierpień nie będzie miał jakiejś psychicznej anomalii i nawet nie będzie wydawał się taki zły - ta kilkudniowa fala upałów z letnimi nocami wyśrubuje mu średnią.
Wrzesień - będzie nieszczególnym miesiącem. Nic nie potrwa w nim długo, ani Słońce ani deszcze. Tych będzie jednak dużo, stąd norma zostanie wyrobiona. Temperatury właściwie przez cały czas oscylować będą wokół normy i jedynie pod koniec zrobi się na chwilę cieplej i bardziej lampowo.
Październik - będzie miesiącem marzeń nowego Kmroza, mokrym a przy tym jednym z najcieplejszych Będący w zmowie ze mną (z powodu grudnia) Globcio wtrąci jednak inne trzy grosze i około 10 października wystąpi parę amplitudowych dni z temperaturą bliską 25 stopniom. Nie zmieni to jednak ogólnego charakteru miesiąca, który nie będzie miał w sobie ani jednego chłodnego dnia.
Listopad - na początku przypominać będzie jeszcze te klimaty przy odpowiednio niższej temperaturze. Padać będzie często, ale będzie to tylko pseudodeszcz. Około 10 listopada pogoda trochę zgnije i stabilne temperatury 5-10 stopni pozostaną niemal do końca, z wyjątkiem małego incydentu zimowego 21 listopada, czyli w rocznicę trafionego proroctwa FKP o tym, że nie będzie zimy. Będzie to pierwszy w roku suchy miesiąc z powodu zupełnego braku treściwych opadów - w tym listku wystąpią tylko mżawki. Temperatura wysoko powyżej normy z powodu niemal braku mrozów.
Grudzień - na początku się ociepli i nadejdą obfite opady deszczu z apogeum 4 grudnia. Potem przez kilka dni pogoda znowu się zawiesi, aż około 12 grudnia łagodnie wkroczy zima z częstym śnieżkiem i całodobowymi mrozami. Święta rozpoczną się białomagicznie, ale 25 grudnia niebo się rozpogodzi, zacznie wiać wiatr i 26 grudnia nadejdzie szybka odwilż topiąca śnieg. Końcówka grudnia będzie prawdziwie Globciowa, toteż mimo długiego okresu zimy grudzień wydostanie się powyżej zimy.kmroz - 22 Październik 2020, 13:18
PiotrNS napisał/a:
Końcówka grudnia będzie prawdziwie Globciowa, toteż mimo długiego okresu zimy grudzień wydostanie się powyżej zimy.
To coś słaba ta twoja zmowa z Globciem, oddajesz mu luty, czerwiec, sierpień, fragment października i listopad, to mógłby dać sensownie lodowaty grudzień... kmroz - 22 Październik 2020, 13:21 A co do ogółu roku, to zdecydowanie za mało prawdziwie zimowej aury, no i ten rozkład lata to sorry, ale nie