To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum wielotematyczne LUKEDIRT
Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!

Ogólnie o pogodzie i klimacie - Najgorsze sezony wegetacyjne

FKP - 27 Styczeń 2020, 19:48

https://meteomodel.pl/aktualne-dane-pomiarowe/?data=2013-07-25&rodzaj=da&wmoid=12360&dni=25&ord=desc
https://meteomodel.pl/aktualne-dane-pomiarowe/?data=2002-08-27&rodzaj=da&wmoid=12360&dni=07&ord=desc
Grzechem jest je porównywać :!:

Jacob - 27 Styczeń 2020, 19:49

kmroz napisał/a:
Najgorętsze miesiące zwykle mają mało burz, coś za coś xd


Nie zawsze ;-)
U mnie najbardziej burzowe lato to czerwiec 2012, lipce 2009 i 2014 i sierpień 2010. A najmniej czerwiec 2000, lipiec 1994 i sierpień 2005

kmroz - 27 Styczeń 2020, 19:49

1 dekada lipca była u Ciebie bardzo podobna :->

https://meteomodel.pl/aktualne-dane-pomiarowe/?data=2013-07-10&rodzaj=da&wmoid=12360&dni=10&ord=desc

FKP - 27 Styczeń 2020, 19:56

Jacob, Schyłku lata nie zwykłem kojarzyć z burzami tylko z lazurem nieba. Nie wymagam też nie wiadomo jakiego ciepła, wręcz przeciwnie takie stabilne 25-28 st. z optymalnymi nocami są najbardziej na miejscu, dlatego tak przychylnie patrzę na tą III dekadę sierpnia 2002. I dekada lipca 2013 niewiele jej ustępuje no ale wiecie, to jest środek lata, dni trwają grubo ponad >16 h i taka "nostalgiczna" aura mi nie pasuje do tego okresu. 2-4 st. cieplej, kilka burz i już byłoby całkiem spoko :->
jorguś - 27 Styczeń 2020, 19:58

Moje najwcześniejsze wspomienie pogodowe to chyba któryś dzień pod koniec lipca 2003 roku (chyba to była niedziela, 27.07) Wracałem wtedy z dziadkami z jakiejś jednodniowej wycieczki w Beskidy i narzekałem na gorąco na co dziadek pocieszał mnie, że w przyszłym tygodniu kupują auto z klimą i jak pojedziemy następnym razem to nie będzie tego problemu :-D Potem mam jeszcze kilka wspomnień z tego lata, mieszkaliśmy wtedy jeszcze w jednym pokoju z rodzicami i bratem, który przyszedł na świat w czerwcu 2003 roku i mieliśmy w pokoju wielkie okno oraz drzwi balkonowe wyeksponowane na południowy-zachód :-/ Pamiętam, że w niektóre noce było nie do zniesienia, któregoś dnia (teraz myślę że może to było wcześniej niż przywołane przeze mnie wcześniej wydarzenie, ale nie jest ono stricte pogodowe) z tatą jechaliśmy zamówić moskitiery bo nie dało się wytrzymać przy zamkniętych oknach, a jednak z uwagi na małe dziecko często trzeba było oświecać lampkę, także w nocy. Z tych powodów lato 2003 zapamiętałem jako niezwykle upalne i może trochę męczące. Później pamiętam wyraźniej chyba dopiero kolejne lato w 2004 roku z którego zapamiętałem wyraźnie chłodniejszą pierwszą i cieplejszą drugą połowę, pamiętam że mama często latała za mną z bluzą :lol: Spędzaliśmy wtedy wakacje w domku znajomych w czeskim Frenstacie obok Frydka Mistka w II dekadzie lipca (no dokładniej to chyba było od 9 do 17 lipca) Z wyjazdu pamiętam okropną, deszczową pogodę przez cały pobyt i wyborną aurę w dniu powrotu, 17.07. Rodzice wzięli wtedy 10 dni urlopu od 11 do 22 lipca- na 1 tydz zaplanowali wyjazd, a w drugim układaliśmy panele w nowym mieszkaniu i długo jeszcze potem pluli sobie w brodę, że trzeba było pozamieniać te terminy :cry: Dalszą częśc wakacji pamiętam jako wykończeniówka przy domu i raczej ładną pogodę. Później kojarzę już raczej dość dobrze wszystko, aczkolwiek jakoś specjalnie nie interesowałem się pogodą i nie robiła na mnie ona większego wrażenia, nawet lipiec 2006 jakoś specjalnie nie zwrócił mojej uwagi, odczuwałem że było gorąco i kilka razy się konkretnie spaliłem. bardziej natomiast wycisk dał mi styczeń 2006 i ogólnie cała ta zima, która mocno u mnie zmnieniła obraz postrzegania tej pory roku, niestety na minus. Ten mroźny styczen wtedy już dla mnie przegiął i bardzo czekałem na wiosnę, której szybko się nie doczekałem. 1 kwietnia 2006 zapamiętałem dosć dobrze- był wtedy piękny i ciepły poranek i mówiłem rodzicom, że mam nadzieję że nie zobaczę śniegu przynajmniej do świąt Bożego Narodzenia, a 5 kwietnia wystąpił intensywny opad co wprawiło mnie w zdruzgotanie i wielki smutek :roll:
kmroz - 27 Styczeń 2020, 20:23

To latanie z bluzą, to był standard letnimi wieczorami. Właśnie z tej przyczyny przywykłem, że wieczory powinny być rześkie, zwłaszcza po gorącym dniu.

Z kolei 1.04.2006 dziadkowie wysłali do mnie primaaprilisowego SMS-a, że u nich pada śnieg :lol:

Po tym, co było jeszcze do 25.03, wcale nie brzmiało to jak 100% żart

Ten żart swoją drogą spełnił się 7 lat później... I jeszcze 12 lat później :oops:

PiotrNS - 27 Styczeń 2020, 20:25

jorguś napisał/a:
bardziej natomiast wycisk dał mi styczeń 2006 i ogólnie cała ta zima, która mocno u mnie zmnieniła obraz postrzegania tej pory roku, niestety na minus. Ten mroźny styczen wtedy już dla mnie przegiął i bardzo czekałem na wiosnę, której szybko się nie doczekałem.

Osobiście z fali mrozów stycznia 2006 pamiętam tylko ten najzimniejszy przymrozek, kiedy tata pokazywał mi -30 na zaokiennym termometrze. Bardziej dał mi się natomiast we znaki marzec, kiedy ta zima ciągnęła się już tak długo, że można odnieść wrażenie że nigdy się nie skończy. Ten marzec był u mnie dodatkowo ekstremalnie pochmurny, co jeszcze bardziej przygnębiało. Później mam dziurę w pamięci na kwietniu, zaś maj pamiętam jako bardzo ładny miesiąc z dużymi ilościami słońca i przyjemnymi, choć jeszcze nie za wysokimi temperaturami. Na początku czerwca przed moim pierwszym wyjazdem nad morze, było bardzo zimno i deszczowo, na Łubince był nawet alarm powodziowy. Lipiec 2006 pamiętam wyraźnie, bo oprócz wyjątkowej pogody, mieliśmy wtedy malowanie ścian w domu. To był czas, kiedy wstawałem bardzo wcześnie rano, za to chodziłem spać o 20-21, jak jeszcze nawet było trochę jasno. Pamiętam jak w pokoju z oknami na północ i częściowo wschód od rana świeciło ostre słońce i było bardzo ciepło, przez co wszelkie prace prowadziło się do południa, później było za gorąco. Pamiętam jednak z domu tekst "należało nam się za to zimno", więc odbiór tego miesiąca chyba nie był szczególnie negatywny. Ja sam z perspektywy dziecka wspominam znaczną część tego lipca jako całkiem fajną z mnóstwem błękitnego nieba i temperaturami przy których jeszcze się nie piekłem, tylko w III dekadzie było już trochę gorzej. Bardziej we znaki dały mi się upały z lipca 2007, kiedy było nawet jeszcze goręcej. Z lata 2006 pamiętam też powiewy chłodniejszego powietrza wieczorami w lipcu i deszczowy sierpień. Później wrzesień już niemal w całości piękny, a i w październiku zdarzyło się sporo świetnego babiego lata. Listopad pamiętam gorzej (jedynie zimowy początek i jedną ciepłą i słoneczną niedzielę - 26 listopada. Później dosyć dobrze pamiętam spacery do lasu w fenomenalnej I dekadzie grudnia i zabawę w samej bluzie :D Styczeń 2007 pamiętam słabo, podobnie jak luty. Z kolei marzec zapamiętałem jako zupełnie normalny, niewyróżniający się, a wrażenie zrobiła na mnie dopiero III dekada maja i te upały - byłem wtedy na wycieczce w Rabce :)
Czasami odnoszę wrażenie, że z 2007 pamiętam mniej szczegółów niż z 2006 :idea:

jorguś - 27 Styczeń 2020, 20:54

PiotrNS, Ja swój pierwszy pobyt nad morzem w I połowie czerwca 2002 roku też pamiętam o dziwo dość dobrze, chyba to jeden z pierwszych takich okresów z którego pamiętam więcej niż tylko urywki, kojarzę głownie pierdoły typu płacz że mi nie rodzice nie chcieli kupić drugiego w ciągu dnia gofra albo że zgubiłem jakąś maskotkę którą tam sobie kupiłem, czy też jakąś podróż gdzieś busikiem, ale też np mistrzostwa świata w Korei i Japonii kojarzę i mecz bodajże Niemcy-Irlandia. W miejscowości w której byliśmy (koło Rewala) było mnóstwo Niemców, którzy krzywo patrzyli jak cieszyliśmy się z tatą z gola Irlandczyków :lol: Pogodowo pamiętam że bywało rożnie, sporo ładnych dni, które umożliwiało plażowanie, ale i trochę "pochmurnego lochu" z wiatrem. Jeszcze a propos wydarzeń z wczesnego dzieciństwa dobrze pamiętam wiosnę 2004, która była dla mnie koszmarem. jakies 2 km od domu znajduje się bocianie gniazdo i mijamy je zawsze jadąc do babci. W 2004 roku bociana w nim zobaczyłem po raz pierwszy dopiero 3 czerwca (dobrze zapamiętałem tę datę bo to były akurat pierwsze urodziny mojego brata :-D ) i byłem pewien że bociany przyleciały dopiero tak późno z powodu brzydkiego maja. Teraz sobie myslę że w sumie nic dziwnego, jedyne maje które wtedy mogłem jakoś pamiętać to były te z lat 2002 i 2003 to i obraz tego miesiąca miałem dość mocno bakowy :-)
FKP - 19 Kwiecień 2020, 17:16

Zastanawiam się, czy w tym roku uda się drzewom uzyskać pełne ulistnienie do 1 maja, jeśli dalej będzie tyle lampy i temp. przynajmniej w normie to raczej tak. Dzisiaj mimo lodu z godziny na godzinę widać było przybywanie zieleni na brzozach, wszystko dzięki Słońcu jak żyleta 🤩 Jeśli chodzi o wilgotność gleby to sezon wegetacyjny 2020 jest jak do tej pory najsuchszym, ogólnie warunki do wegetacji rośliny mają delikatnie mówiąc nienajlepsze, najzabawniejsze jest to, że z Zimą Trzydziestolecia poradziło sobie wiele roślin z cieplejszych stref klimatycznych, w tym tropikalne pomello, które wykończyła wiosna palącym Słońcem i amplitudami termicznymi 🤪
LukeDiRT - 19 Kwiecień 2020, 17:45

Gdyby było więcej deszczu, wegetacja by ruszyła bardziej z kopyta.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group