To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum wielotematyczne LUKEDIRT
Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!

Ogólnie o pogodzie i klimacie - Najgorsze sezony wegetacyjne

FKP - 19 Kwiecień 2020, 17:47

Jednak te zimne noce mocno ją by hamowały mimo wszystko.
kmroz - 20 Kwiecień 2020, 16:20

Spróbuje podejść do tego tematu obiektywnie, nie patrząc na swoje preferencje (chociaż nie ukrywam, że w obecnej chwili są mocno sprzężone z tmy)

Będę oceniał kilka aspektów:

1. Szybkość wczesnowiosennej wegetacji (tu dla mnie na plus jest, jeśli nadchodzi w sam raz)
2. Obecność przymrozków późną wiosną
3. Zjawisko suszy
4. Odpowiednie temperatury, które polepszają wydajność wegetacji
5. Przebarwianie się liści jesienią
6. Obecność przymrozków wczesną jesienią
7. Grzyby

2019
1. Była zbyt szybka. Już początek kwietnia przyniósł ulistnienie na drzewach
2. Były, ale nie tragiczne. Nie zdewastowały całej działki
3. Niestety, ale było. Najpierw wiosną, potem po chwilowym zażegnaniem, wróciło wczesnym latem i ostatecznie opuściło nas dopiero na początku września.
4. Po wilgotnym maju, przyszedł gorący czerwiec. Raj dla roślinności i... dla komarów
5. Okres chłodów w drugiej połowie września je przyśpieszył, ale powrót ciepła w październiku sprawił, że mieliśmy bardzo długo złotą jesień.
6. Niestety, wystąpiły wcześnie - już koło 20.09 i na początku października.
7. Dość długo ich nie było, ale jak już przyszły pod koniec września, przez krótki okres był ładny wysyp

Ogólnie rok wegetacyjnie raczej na minus - jedynym plusem byla temperatura

2018
1. Opóźnienie olbrzymie, nadgoniło jednak nadzwyczaj szybko. Pod koniec kwietnia zamiast opóźnienia, mieliśmy gigantyczne przyśpieszenie
2. Brak - wielki plus
3. Trochę suchawo było na początku lipca, potem deszcze zażegnały suszę i w małym stopniu powróciła jeszcze w pierwszej połowie września. Ale ogólnie nie było z tym źle.
4. Tu wiadomo - ciepło i częsta wilgoć sprawiły, że był raj.
5. Liście szybko się przebarwiały i dość szybko spadły.
6. Niestety, tutaj też mieliśmy niefajną sytuację pod koniec września.
7. Było podobno nieźle, największy wysyp dopiero w pi*dzierniku

Poza kwestią jesieni - bardzo dobry rok wegetacyjnie!

2017
1. Niestety szło za szybko i potem gwałtownie zahamało. Nie do końca idealnie.
2. 9-10.05 to jedno wielkie spustoszenie drzew i krzewów owocowych na mojej działce.
3. Niemalże brak - na pewno nie było prawdziwej suszy, lekka posucha mogła wystąpić w połowie czerwca, oraz pod koniec sierpnia.
4. Chłód wiosenny był, ale potem przyszło ciepło, jednak bez szału. Raczej ten punkt neutralny.
5. Niestety, tutaj szału nie było, jesienne orkany wykończyły nasze liście dość szybko, podobnie pochmurny wrzesień.
6. Brak, pod tym względem było super
7. Grzybowy rok marzeń

Rok dość słaby - ze względu na przymrozki majowe. Ale inne plusy dostrzegam.

2016
1. Szło bardzo powoli - wcześnie ruszyło, nawet szybciej jak w 2020, ale efekty zarania wiosny były naprawdę późno, gdzieś pod koniec marca.
2. Szkód na mojej działce nie było - w trzeciej dekadzie kwietnia nawet czereśnie i śliwki jeszcze nie kwitły
3. Trochę maj z czerwcem mogły wygenerować posuchę, ale naprawdę kiepsko zrobiło się we wrześniu.
4. Termicznie bez zarzutów - od maja do września mnóstwo ciepełka i słońca, które też jest istotne dla roślin.
5. Tutaj dzięki braku prawdziwej suszy, ciepłemu wrześniowi i deszczowemu październikowi, liście bardzo długo pozostały zielone, jeszcze w połowie listopada było ich trochę na drzewach. Ostatecznie je wykończył atak mrozu.
6. Niestety, wrzesień pokazał się tutaj z kiepskiej strony
7. Fatalny rok pod względem grzybów, jeden z najgorszych

Myślę, że poza kwestią grzybów, był to bardzo dobry rok wegetacyjnie. Ale nieco słabszy od 2018.

2015
1. Myślę, że wielkiej odchyłki nie było pod tym względem - zaranie wiosny w przyrodzie zaczęło się objawiać też gdzieś pod koniec marca, a ulistnienie w połowie kwietnia.
2. Poza jednym epizodem w połowie maja, który uszkodził winogrona, nie było strat
3. Rok wielkiej suszy, już koło 10.07 było tragicznie przez suchy czerwiec i upalny początek lipca. Potem chwilowo się poprawiło, ale pod koniec sierpnia było znowu bardzo źle. Jesień jednak zażegnała suszę.
4. Takiego umiarkowanego ciepła jednak brakowało, więc myślę, że tutaj idzie na minus
5. O ile dobrze kojarzę, też dość długo były liście na drzewach, oraz w miarę długo zielone.
6. Do końca września było z tym super, ale pierwsza dekada października wiemy co odwaliła. Bardzo brutalnie.
7. Grzybowo już totalna kaplica - tamtego roku pierwszy raz po 2005 roku nie udałem się na nie ani razu. Po prostu nie było po co :-(

Rok w mojej opini bardzo słaby wegetacyjnie, chyba najgorszy

C.D.N.

kmroz - 20 Kwiecień 2020, 16:37

2014

1. Wegetacja wczesnowiosenna bardzo szybka - tu jednak pseudociepło bardzo pomaga. Nie żebym to pochwalał...
2. Mały majowy mróz okazał się bowiem tragiczny, rozwalił totalnie połowę owoców na działce. Na szczęście w lipcu prawie nie byłem na niej, więc nie miałem czego żałować.
3. Do połowy marca było drastycznie, ale potem już raczej dużo lepiej. Dopiero na jesieni wróciła susza, ale nie miało to większego znaczenia.
4. Dużo ciepła i wilgoci, zwłaszcza w kwietniu i potem lipcu, więc termicznie raczej na plus dla wegetacji. Ale solarnie szału nie było.
5. Oj, liście to kompletnie nie kojarzę, ale raczej przeciętnie.
6. Przymrozki uderzyły chyba na początku października, ale tak na dobre to dopiero pod koniec nimi walnęło.
7. Grzybowo taki sobie rok - chyba w kluczowym momencie zaczęło się robić sucho. Byłem parę razy, ale bez rewelacji. Po 2015 i 2016 najgorszy rok grzybowo w moim życiu.

Wegetacyjnie rok oceniam raczej przeciętnie, ze wskazaniem na minus przez pogrom owocowych roślin.

2013
1. Rekordowo późny początek
2. Od zarania wiosny ani jednego przymrozku! Coś pięknego. 3 lata wcześniej zaranie wiosny nadeszło prawie miesiąc wcześniej i też mało brakowało do tego...
3. Suszy brak, posucha się zrobiła w czasie fali upałów, szybko została zażegnana
4. Termicznie od maja do sierpnia było raczej dobrze dla przyrody.
5. Liście niestety bardzo szybko się przebarwiły - tutaj kombinacja chłodnego i ciemnego września, przymrozków na początku października była słaba, a ocieplenie późniejsze już tylko mogło przyśpieszyć proces.
6. Przymrozki na przełomie września i października - bywało gorzej, ale tu były dość konkretne. Podobnie jak 2 lata później ,bardzo wcześnie zmarzł winobluszcz.
7. Grzybowy raj we wrześniu, ale potem raczej fatalnie.
Rok oceniam dobrze pod względem wegetacyjnym ,ale trochę szkoda tej późnej jesieni

2012
1. Tu raczej było umiarkowanie
2. Przymrozek pokazał się po dłuuuuugiej przerwie raz - 18.05. Nie mam jednak wieści, aby był szkodliwy dla roślin.
3. Hydrologiczna susza była wskutek poprzedniej jesieni, bezśnieżnej zimy i przede wszystkim gorąca i niskich opadów na południu. Ale u mnie opadów nie brakowało do sierpnia. Więc z punktu widzenia roślinności u mnie - na plus.
4. Temperatury bardzo zmienne - mogło to słabo wpłynąć na roślinność
5. Liście raczej dość długo się dzielnie trzymały, ale wiadomo co je na dobre wykończyło.
6. Tutaj coś małego poszło we wrześniu, potem gdzieś koło 10.10, ale wielkich nie było - winobluszcz do "ataku zimy" był cały.
7. Grzybowo było nieźle we wrześniu i naprawdę dobrze w październiku - jeszcze 20.10 pamiętam super grzybobranie. Trzeci najlepszy grzybowy rok w tej dekadzie.

Ogólnie rok oceniam raczej na plus, ale wydaje mi się, że nieco słabiej jak 2016 i 2018.

2011
1. Tu raczej opóźnienie, ale bez tragedii. Początek kwietnia musiał wiele nadrobić.
2. Niestety - atak zimy w maju i przymrozki to była tragedia. Dzięki jednak opóźnionej wegetacji, nic mi na działce nie wymroziło :jupi:
3. Susza wiosenna była dość słaba, latem jej w ogóle nie było, dopiero jesień tragedia
4. Termicznie dość przeciętnie, nie biorę tego pod uwagę
5. Liście równie długo zielone jak w 2016, potem też pogoda nie wspierała ich szybkiego opadania
6. Przymrozki pojawiły się późno, ale uderzyły z buta i od połowy października były już zjawiskiem częstym...
7. Grzybów było... mało. Nie mam pojęcia czemu. Na Mazurach jednak sporo kurek.

Rok ogólnie bardzo dobry, porównywalny z 2016!

2010
1. To co opóźniła pierwsza połowa marca, szybko nadrobiła druga :jupi:
2. Poza okresem 21-25.04 brak wiosennych przymrozków, a i tamte nie narobiły nic złego
3. Susza i 2010 rok to oksymoron. Ale u mnie gdzieś koło 20.07 było już z lekka nieciekawie, jednak upały robiły swoje.
4. Termicznie dopiero lipiec poszalał, trochę późno - więc tu na minus.
5. Szybkie przebarwienie, długa złota jesień - jeszcze pod koniec października było dużo liści na drzewach.
6. Przymrozków we wrześniu brak, w październiku stały się codziennością - i to nie takie słabe.
7. Grzybowo rok średni, bywały dużo lepsze. Grzyby były niezbyt dorodne, nawet jak się je znalazło. Na Mazurach pod koniec sierpnia tylko kurki.

Rok ogólnie oceniam dość dobrze wegetacyjnie - do końca września bez większych uwag.

Jacob - 20 Kwiecień 2020, 16:58

Wbrew pozorom dla wegetacji najlepsza jest właśnie długa zima, wtedy są już małe szanse, że coś ją naruszy, tj. w 2010 czy 2013 ;-) . Z kolei jesień to najlepsze 2017 i 2019 :-) .
Widzę, że szybkiemu przebarwieniu drzew sprzyja niezbyt ciepły, niezbyt słoneczny i dość mokry wrzesień oraz ciepły październik ;-) . Z kolei jeśli wrzesień jest kontynuacja lata, to liście też się nie spiesza, a zimny i pochmurny październik tylko spowalnia ten proces

kmroz - 20 Kwiecień 2020, 17:04

Najlepsze wegetacyjnie jesienie to 2012 i 2017 według mnie.
kmroz - 20 Kwiecień 2020, 17:04

Cytat:
Widzę, że szybkiemu przebarwieniu drzew sprzyja niezbyt ciepły, niezbyt słoneczny i dość mokry wrzesień oraz ciepły październik . Z kolei jeśli wrzesień jest kontynuacja lata, to liścia też się nie spieszy, a zimny i pochmurny październik tylko spowalnia ten proces


Przynajmniej sytuacja z 2008 i 2013 z jednej strony, oraz 2011 i 2016 z drugiej strony pokazuje, że to 'pasuje"

Jacob - 20 Kwiecień 2020, 17:11

A ja właśnie kojarzę, że w 2009 też bardzo długo zielono (nic dziwnego, bo duet wrześniowo-październikowy niemal taki sam jak w 2016). Jestem ciekawy jak to mogło wyglądać w 1996, chyba mieliśmy wyjątkowo długa złota jesień :-) . Z kolei jak sobie pomyślę, to w 2003 musiała być bardzo krótka, jeszcze ok. 20 września mieliśmy upalny epizod, a już od połowy p*ździernika regularna zima, która na pewno wykończyła liście :-( .
PiotrNS - 20 Kwiecień 2020, 17:29

Jeśli chodzi o mnie, to za najlepszy wegetacyjnie rok który pamiętam, uważam jednak 2018. Takiej obfitości wszelkich dóbr jaka wtedy była, chyba nikt się nie spodziewał, nawet moi rodzice twierdzili że nie pamiętają podobnego wysypu owoców przez całe życie. 2016 udał się, ale nie aż tak. Ochłodzenie z końcówki kwietnia jednak trochę zaszkodziło.
Inny bardzo dobry rok to 2009, ale trudno jest mi porównać jego obfitość z prozaicznego powodu - wszystkie drzewa owocowe były wtedy mniejsze ;) Może to i dobrze, bo czereśnia nie zasłaniała mi dzięki temu widoku na boski spektakl 11 maja :lol:

PiotrNS - 20 Kwiecień 2020, 17:44

Jacob napisał/a:
A ja właśnie kojarzę, że w 2009 też bardzo długo zielono (nic dziwnego, bo duet wrześniowo-październikowy niemal taki sam jak w 2016). Jestem ciekawy jak to mogło wyglądać w 1996, chyba mieliśmy wyjątkowo długa złota jesień :-) . Z kolei jak sobie pomyślę, to w 2003 musiała być bardzo krótka, jeszcze ok. 20 września mieliśmy upalny epizod, a już od połowy p*ździernika regularna zima, która na pewno wykończyła liście :-( .

Ja za bardzo nie zwracałem uwagi na to, kiedy liście spadają; bardziej interesowała mnie wiosna i rozwój zieleni na drzewach. Prawie nie mam jednak wątpliwości, że najdłużej w bieżącym wieku liście utrzymały się w ubiegłym roku. To był fenomen. Listopad, który kojarzy się raczej z brakiem liści i szarzyzną w przyrodzie, cieszył kolorami na drzewach aż do połowy. W przedostatnim poście tego wątku: http://www.lukedirt.com.p...t=1104&start=20 udokumentowałem cały przebieg postępu jesieni tydzień po tygodniu od 4 października do 22 listopada. Robiło to na mnie duże wrażenie, dopiero wiatr z 16-17 listopada usunął liście - gdyby nie on, to pociągnęłyby nawet do 25-go. Ten miesiąc nie miał u mnie wad, nie myślałem że w kwietniu będę kiedyś tęsknił za listopadem ;)
Jedyny rok, w którym liście mogły utrzymać się dłużej (i raczej tak było), to 2000. W 1966 mimo fenomenalnej znacznej części października, atak zimy na Wszystkich Świętych musiał mocno zaszkodzić.

FKP - 20 Kwiecień 2020, 20:46

kmroz napisał/a:
Pod koniec kwietnia zamiast opóźnienia, mieliśmy gigantyczne przyśpieszenie

Ty chyba sobie jajeczka robisz :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group