To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum wielotematyczne LUKEDIRT
Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!

Ogólnie o pogodzie i klimacie - Najgorsze sezony wegetacyjne

LukeDiRT - 27 Styczeń 2020, 07:58

FKP napisał/a:
2018 - Najlepszy sezon wegetacyjny


Dla mnie najlepszym sezonem wegetacyjnym cały czas pozostaje 2014 rok :-)

kmroz - 27 Styczeń 2020, 10:51

FKP napisał/a:
W trzeciej dekadzie maja nastał dłuższy okres posuchy


A u mnie wtedy był właśnie najbardziej mokry okres :lol:

Od 16.05 do 3.06 spadło jakieś 50mm deszczu, część z tego geuanka z 16.05, a następnie przeszło 5 burz - 22.05, 25.05, 26.05, 2.06 i 3.06, z których dwie - 26.05 i 2.06 były naprawdę obfitujące w opady...

A mówią, że 100 km to mało :mrgreen:

Jednak od 4.06 znowu długo nie było porządnych opadów, nawet te z 24-26.06 i 2.07 były dosyć mikre i generalnie na początku lipca faktycznie było takie siano. Jedyny niezbyt zielony fragment sezonu wegetacyjnego.

kmroz - 27 Styczeń 2020, 10:56

Cytat:
Dla mnie najlepszym sezonem wegetacyjnym cały czas pozostaje 2014 rok


U mnie na działce właśnie wtedy i ponadto w 2017 i 2007 roku było bardzo mało owoców, wiśni i czereśni praktycznie brak. Co ciekawe, w 2011 i 2015 przymrozki majowe tak bardzo nie zaszkodziły (w 2015 padły tylko winogrona w połowie maja). Pewnie to zasługa, że w 2007, 2014, 2017 wiosenna wegetacja rozwinęła się bardzo szybko, a w 2011 i 2015 na prawdziwą wiosnę trzeba było czekać do kwietnia. Jednak "cierpienia" z lutego i marca zostały wynagrodzone tym, że przymrozki zbyt wielkich szkód nie zrobiły.

Jeszcze w 2016 były przymrozki w bardzo newralgicznym okresie, ale jednak jeszcze w kwietniu. Wtedy luty sporo przyśpieszył i już się wydawało koło 15.02, że zaraz ruszy wegetacja, ale potem się ochłodziło i podobnie jak rok wcześniej na prawdziwą wiosnę trzeba było czekać do kwietnia. Na mojej działce wtedy obyło się bez większych szkód, sezon owocowy był naprawdę dorodny podobnie jak 2018. Niestety, czereśni się i tak praktycznie nie najadłem, bo w maju wegetacja tak mocno przyśpieszyła, że wszystkie czereśnie zaczęły już dojrzewać w połowie maja, a wtedy właśnie wyjechałem tuż po moich maturach na wyjazd w góry. Niestety wszystkie czereśnie stały się posiłkiem szpaków.

kmroz - 27 Styczeń 2020, 11:01

Z 2007 mam wspomnienie, że pierwszy raz na działce robiliśmy sok wieloowocowy. W poprzednich latach, które pamiętam, czyli 2003-06 (kiedy de facto zimowo potrafiło być do początku kwietnia...), było tak wiele owoców, że z każdego gatunku (porzeczki, wiśnie, agrest, maliny) robiliśmy dziesiątki osobnych soków. Chociaż w 2006 było bardzo blisko tego, żeby to wszystko j*bło, bo pod koniec maja temperatura spadła jednej nocy niemal do zera. A wtedy, przy już nawet tak spóźnionej wegetacji, większość drzew i krzewów owocowych, miało już rozwinięte kwiaty (ba, dzięki przepięknemu i ciepłemu miesiącowi ruchomemu, pod koniec maja już wtedy się zbierało czereśnie, w tej marcowo-kwietniowej aurze....)
PiotrNS - 27 Styczeń 2020, 11:23

U mnie w ogrodzie i na działce rekordowy urodzaj wszelkich owoców był w 2018 roku. To jedyny raz, kiedy gałęzie wręcz się uginały pod ciężarem owoców. Pierwsze zbiory odbyły się około 10 czerwca i dokonał ich mój wujek, bo byłem wtedy z rodzicami na wczasach na Sardynii. Kiedy 13 czerwca wieczorem przyjechał po nas na lotnisko, w samochodzie czekała nas taka miła niespodzianka i można było już się zajadać. Tyle że owoców było tak wiele, że po dwóch tygodniach mieliśmy ich dosyć ;)
W 2016 ochłodzenie pod koniec kwietnia zaszkodziło, ale czereśni i tak było sporo, w przeciwieństwie do 2017 kiedy zabrakło ich w ogóle. Orzechy też wymarzły, zły to był rok dla sadowników. W 2014 roku obyło się bez większych szkód, kiedy inni oglądali mecze z chipsami albo popcornem, ja raczyłem się ogrodowymi czeresienkami 😃
Z wcześniejszych lat pamiętam bardzo porządny wysyp owoców w 2009 roku. Pogoda sprzyjała, bowiem ekstremalnie ciepły i słoneczny kwiecień nastąpił po bardzo mokrym marcu, w maju regularnie występowały opady, a zarazem zdarzyło się wiele prawdziwie letnich dni, no i wreszcie czerwiec ożywił wszystko deszczem. Ten rok ogólnie kojarzy mi się z urodzajem.

kmroz - 27 Styczeń 2020, 11:29

PiotrNS napisał/a:
W 2014 roku obyło się bez większych szkód, kiedy inni oglądali mecze z chipsami albo popcornem, ja raczyłem się ogrodowymi czeresienkami 😃


Właśnie co nie słucham od innych (FKP, Osowa, Ty, Łukasz, Zbigniew, Podlasianin), to w 2014 problem z przymrozkiem był u mnie bardzo lokalny, jak widać już zarówno 100 km na W, jak i 100 km na S ode mnie nie było nawet tematu...

PiotrNS napisał/a:
Z wcześniejszych lat pamiętam bardzo porządny wysyp owoców w 2009 roku. Pogoda sprzyjała, bowiem ekstremalnie ciepły i słoneczny kwiecień nastąpił po bardzo mokrym marcu, w maju regularnie występowały opady, a zarazem zdarzyło się wiele prawdziwie letnich dni, no i wreszcie czerwiec ożywił wszystko deszczem. Ten rok ogólnie kojarzy mi się z urodzajem.


Tak to prawda, to był chyba super rok wegetacyjnie, lepszy nawet niż 2018, bo nie było żadnej suszy. Jednak liczne mroźne noce w kwietniu i nawet poważne ochłodzenie w połowie maja, sprawiły, że aż tak kolorowo nie było.

Super był jeszcze o dziwo 2008, tam podobnie jak w 2016, popędy lutego wyhamował mocno marzec, tylko tym razem było to przesunięte o parę tygodni (właściwie chłód nadszedł dopiero od 13.03). Maj mimo, że chłodny i pogodny, to przymrozków szczędził, zamiast nich dał tydzień chłodnej pluchy, która jednak, jak nietrudno się domyślać, nie dała nic bliskiego przymrozkowi, za to mocno podratowała wegetację... Do tego stopnia, że suchy czerwiec 2008 nie wiedzieć czemu, kojarzy mi się z wszechobecną zielenią... Za to z sierpnia pamiętam najlepsze zbiory grzybowe w historii na Mazurach, lepsze nawet niż we wrześniu 2017.

Jacob - 27 Styczeń 2020, 12:30

Myślę, że w 2002 też musiała być wyjątkowo rozwinięta wegetacja. Luty i marzec oprócz bardzo dużej ilości słońca przyniosły wyjątkowo dużo opadów :-D . Maj oprócz wyjątkowego ciepła, przyniósł też kilka ładnych burz no i oszczedzil przymrozkow. Lato też było bardzo dobre dla wegetacji, do połowy sierpnia nie było mowy o suszy :mrgreen: . No, ale zawsze musi się pojawić jakieś "ale" czyli przymrozkowa ruchoma połowa miesiąca 26.03-10.04 (plus wcześniej paskudna zgnilizna od 22 do 26 marca). Choć jeszcze w okresie "przerwy świątecznej" czyli 29.03-02.04 mieliśmy wyjątkowo wysokie tmax (trochę chlodniejsza alternatywa dnia 17.03.2012), to potem już mieliśmy termiczne przedwiośnie, a 6.04 termiczną zimę z pruszącym śniegiem i avg -1 st. :-(
Szkoda, to było naprawdę zbędne
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2002-04-10&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=20&ord=asc

kmroz - 27 Styczeń 2020, 13:00

Z lata 2002 niewiele pamiętam. Wiem tylko, że jakoś koło przesilenia letniego byłem na Słowacji, w pierwszej połowie lipca mój tata wyjechał służbowo do USA (swoją drogą 11.09.2001 też tam był, w tamtym czasie jego firma miała dużo takich wylotów), a 31.07-2.08 pierwszy raz w życiu nocowałem na działce (i jak przez mgłę pamiętam, że było nieprzyjemnie duszno, że mi się to źle kojarzyło latami, 13 lat później po spojrzeniu w dane pogodowe zrozumiałem dlaczego, niesamowity tropik był wtedy). Jeszcze wyjazd nad morze 11-24.08 (coś koło tego)i jakieś otwarcie roku przedszkolnego 30.08.2002 przy przepięknej pogodzie.


Uprzedzając, że to "wcale nie niewiele"... Od lata 2003 pamiętam praktycznie każdy dzień wakacji :mrgreen:


A odnośnie tego co napisałeś, właśnie przez to "ale" z początku kwietnia, wegetacja mogła być nieco naruszona. Na szczęście pierwsza dekada kwietnia, to nawet przy ekspresowym tempie kwitnienia, jeszcze nie przyniesie kwitnięcia owoców, więc raczej pod tym względem źle nie było.

Jacob - 27 Styczeń 2020, 13:09

kmroz napisał/a:
Uprzedzając, że to "wcale nie niewiele"... Od lata 2003 pamiętam praktycznie każdy dzień wakacji :mrgreen:


Ładnie :-D
Ja muszę się szczerze przyznać, że dobrze pamiętam każde lato dopiero od 2014. Prawie połowę wakacji 2010 spędziłem w Anglii (i absolutnie nic fajnego nie straciłem :mrgreen: ). A jeśli chodzi o lata 2011-13, to złapałem się na wielu błędnych wspomnieniach ;-)

kmroz - 27 Styczeń 2020, 13:11

No uczciwie mówiąc, to od 2004 roku, można powiedzieć, że od tej pory o każdym dniu WAKACJI jestem w stanie coś tam powiedzieć, ale jednak czytając pamiętnik wiele sobie przypominałem, ale z 2003 też już trochę pamiętam, np ten koszmarny na zachodzie a u nas piękny dzień 13.08.2003.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group