Forum wielotematyczne LUKEDIRT Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!
2014 rok - Sezon burzowy 2014 r.
kmroz - 6 Czerwiec 2022, 11:51
Cytat:
Jest się z kogo pośmiać
Przykre, że zakładasz, że ludzie się z Ciebie śmieją... Zwłaszcza my na tym forum...Bartek617 - 6 Czerwiec 2022, 12:09 Nie tam, do Was jest całkiem przekonany, jesteście wszyscy w porządku , większe obawy odczuwam na co dzień - chociaż w sumie ja czasem sam z siebie się śmieję, więc w sumie w razie czego jestem lepiej przygotowany na takie sytuacje (też z zewnątrz). PiotrNS - 6 Czerwiec 2022, 13:20 Też lubię czytać takie historie i nie musisz tak obawiać się braku akceptacji czy zakładać, że pewnie napisałeś coś złego - to takie wręcz chorobliwe podejście, które tylko rujnuje Twoją pewność siebie i samopoczucie.
Co do wywiadówek, to na ogół się ich nie obawiałem, bo w podstawówce i liceum nie było ze mną żadnych problemów, nawet jak czasami wpadła gorsza ocena. Była tylko jedna naprawdę niemiła wywiadówka, która skończyła się awanturą i moim okropnym zachowaniem - było to w listopadzie 2013, czyli wiadomo, w środku okresu gimbusiarskiego. Złe wrażenie na rodzicach zrobiły nie tyle oceny (choć w tym czasie ten zjazd w porównaniu do choćby pierwszych miesięcy I gimnazjum był bardzo wyraźny), co liczne braki zadań i nieprzygotowania. W zasadzie tylko z geografii miałem dobre oceny - nawet z polskiego dostałem 2 za zadanie klasowe (taki duży sprawdzian w formie eseju pisany przez dwie godziny lekcyjne na papierze kancelaryjnym) z "Zemsty". Od III gimnazjum do końca liceum z zadań klasowych miałem już same piątki bez wyjątku (chyba jako jedyny w klasie), ale wtedy nawet z tym miałem problem. A do tego stawałem się arogancki, leniwy i lekceważyłem swoje obowiązki. II gimnazjum to najgorszy rok szkolny w całym moim dorobku i wtedy naprawdę obawiałem się wywiadówek, co na szczęście zmieniło się rok później.
A załamka z powodu oceny dotknęła mnie w V klasie (05.10.2010), kiedy dostałem dopuszczający ze sprawdzianu ze słowotwórstwa, którego nie rozumiałem. Była to jedna z najniższych ocen w klasie i w dodatku pani powiedziała ją na głos przy wszystkich z takim wyrzutem w głosie, przez co aż chciało mi się ryczeć i musiałem się powstrzymywać, aby nie stracić kontroli nad sobą. Miło mi pomyśleć o tym, że koledzy w klasie, razem z moim głównym rywalem, pocieszyli mnie po tym, abym się tak nie przejmował. Rodzice też nie mieli mi nic za złe. Stresująca była dla mnie też pierwsza w życiu jedynka 13.05.2011; w dodatku wtedy to już miałem trochę uwag w domu, bo przyczyną oceny było niezrobienie przeze mnie zadania
A co do bycia odludkiem, to sam się za takiego nie uważam, ale jednak przyjąłem taką filozofię życia, aby kontaktować się i utrzymywać stosunki przede wszystkiem z tymi ludźmi, przy których naprawdę czuję się dobrze, a nie np. ignorowany czy gorszy (takie poczucie, że ktoś jest z "wyższej ligi" niestety jeszcze u mnie występuje, ale staram się je eliminować), jak również ludźmi, którzy metaforycznie podnoszą Cię, a nie sprawiają, że obniżasz loty - na jakimś poziomie, tacy przy których można w pełni wykorzystywać swoje zdolności, a nie równać w dół. Podobno to, jacy my jesteśmy, to średnia z pięciu osób, które są nam najbliższe i moim zdaniem jest w tym sporo prawdy.
Uczę się tego, że nie jestem dla każdego i nie wszyscy są dla mnie i nie warto walczyć o jakieś relacje, gdy dla drugiej strony nie przedstawia się żadnej wartości. W ten sposób tylko uzależniam się mentalnie od tej drugiej osoby i potem jest mi przykro, kiedy mnie olewa. Pomyśl o tym Bartku.
Bycie odludkiem to bardziej unikanie ludzi niż posiadanie węższego od innych kręgu przyjaciół, więc nie ma co podciągać takiej definicji pod "odludka" - po prostu nie warto za wszelką cenę szukać akceptacji. I żeby nie było, że się wymądrzam, sam miewam z tym problemy.jorguś - 6 Czerwiec 2022, 13:50 Co do ocen to w podstawówce miałem bardzo mało jedynek, szczerze to nie wiem czy miałem jakąkolwiek taką wpisaną do dziennika długopisem, ale pamiętam że we wrześniu 2008 nie byłem na dwóch pierwszych w czwartej klasie plastykach, bo w tym czasie jechałem na szkolną wycieczkę w rejon Kolonii do Niemiec i przychodząc na trzecie zajęcia nie miałem przygotowanych szkicu drzewa i czegoś tam jeszcze z plasteliny xd Pani wpisała mi dwie jedynki, wprawdzie ołówkiem, ale bardzo je przepłakałem w domu xD Jedyneczki pojawiały się już pełnoprawnie w gimnazjum, choć zbyt wiele ich nie było- miałem już wyraźnie niższe średnie niż w podstawówce, ale nadal łapałem się na "czerwony pasek". Za to w liceum, w klasie o progilu biologiczno-chemicznym kapy to już były na porządku dziennym i pozostawała modlitwa o to, żeby była chociaż ta dwója (w naszym slangu z kolegami: "oby nie kapła" xd) Na początku III klasy liceum trochę sobie folgowałem z imprezami i hulaszczym trybem życia (trochę sobie zasłużyłem na to za bardzo nieciekawy czas maj-sierpień 2016, ale to już inna historia i zbyt daleko idąca dygresja), kompletnie zaniedbałem naukę, do tego w listopadzie 2016 rodzice w ramach też trochę mojego osiemnastkowego rocznika zasponorowali mi wyjazd z babcią na pielgrzymkę do Ziemii Świętej i też akurat przypadło na dość ostry okres przez co tuż przed świętami miałem średnią z chemii i biologii klasyfikujące się pod zagrożenie Udało mi się wyciągnąć ostatecznie na koniec roku bardzo mocne 2 z chemii i nawet 3 z biologii, ale jednak po maturach (które jednak nawiasem mówiąc wyszły mi całkiem nieźle jak na kiepskie oceny, zwłaszcza z przedmiotów profilowych) nie kontynuowałem już tej ścieżki edukacyjnej
I też się rozpisałem na takie tematy, widzisz Bartku- każdy ma czasem taką potrzebę, żeby czymś się podzielić, nawet jak odbiorcami są osoby, których nie zna się osobiście i być może przeczytają coś pobieżnie Tak więc serio, nie wstydź się tego, że napiszesz coś osobistego i nie zamartwiaj tym, co sobie ktoś pomyśli.kmroz - 6 Czerwiec 2022, 13:54 Mi hulaszczy tryb życia w 2015 i 2016 zbytnio nie przeszkadzał, a teraz jak się raz na miesiąc trochę napije, to mam dzień wyjęty z życiorysu jorguś - 6 Czerwiec 2022, 14:08 Ja trochę też tak mam, jeszcze jak popiję tak solidnie "do odciny" to rozumiem, ale czasami to po czteropaczku może nie że mam dzień wyjęty z życiorysy, ale cały dzień czuję takiego kapcika PiotrNS - 6 Czerwiec 2022, 17:55 Ale fajnie Jorguś, nigdy nie wspominałeś o tej podróży do Ziemi Świętej
Co do hulaszczego trybu życia, to sam nigdy go za bardzo nie praktykowałem, natomiast czasami zdarzały mi się takie epizody, kiedy nie mogłem zmusić się do nauki i urządzałem sobie takie momenty luzu, których nie powinno było być - w konsekwencji później miałem wszystkiego nadmiar Przykładowo podczas bubu w połowie maja 2016 miałem taką chwilę odpoczynku, przez co podczas późniejszego ocieplenia miałem to wszystko nawarstwione i pożałowałem tej prokrastynacji Bartek617 - 7 Czerwiec 2022, 02:41 Widząc Wasze ciekawe opowieści odnoszę takie wrażenie, że się nie wyróżniłem i "ogólnie nie jestem sam"- to miód na moje serce. PiotrNS - 8 Lipiec 2024, 21:59 8 lipca 2014 roku, dokładnie 10 lat temu zrobiłem swoje pierwsze zdjęcie błyskawicy Tak zaczynał się kolejny rozdział pięknej przygody, która trwa po dziś dzień. Sezon sprzyjał, a pasja do tych zjawisk - nawet jeszcze bardziej.
Swoją drogąmija również 10 lat od tego sensacyjnego meczu - półfinału Mistrzostw Świata w Brazylii.