Forum wielotematyczne LUKEDIRT Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!
Ogólnie o pogodzie i klimacie - Najmilsze pogodowe wspomnienia z różnych miesięcy
kmroz - 21 Grudzień 2020, 00:30 2018
Styczeń - Oczywiście śnieżyca z 18.01.2018 spadło wieczorem 8cm i zrobiło się cudnie na tydzień, chociaż już wcześniej 2 dni leżało koło 2-3 cm białej magii.
Luty - 24.02.2018 - po dwutygodniowej przerwie spadł świeży śnieg i chociaż było go mało, koło 1cm, to pięknie przyzdobił krajobraz. W ciągu dnia porządny mrozik, tmax koło -6 stopni z ostrą lampą i potężnym wiatrem. Dało popalić tym, którzy uważali, że koniec lutego to już powinna być taka wczesna wiosna.
Marzec - 16.03.2018 - kolejna piękna śnieżyca, która zabieliła krajobrazy na prawie tydzień, chociaż w płatach pokrywa leżała do 30.03.
Kwiecień - 13.04.2018 - może nie wydajna opadowo, ale gromista i widowiskowa burza po cieplutkim i trochę parnym dniu. Początek średniego, chociaż obfitego sezonu i zaraz inauguracja mojej burzowej pasji.
Maj - 25.05.2018 - Znakomita superkomórka burzowa, jak lunęło to świata nie było widać, gdybym miał stację wtedy w ogrodzie może i 20mm by zanotowała, jak oglądam nagrania to niczym nie ustępowalo to zlewom z 17 i 20.06 b.r.
Czerwiec - 1/2.06.2018 - Też fajniutka burza, ostatnia przed dłuższą przerwą, wg Pruszkowa spadło 23mm, ale u mnie chyba trochę mniej, ale źle nie było. Zresztą to były dwie burze, jedna koło północy, a druga gdzieś o 7:00.
Lipiec - 31.07.2018 - Przynajmniej w Kajetanach była tego dnia istna ulewa "siedmiolecia" w połączeniu z takim pseudo training stormsem burzowym
Sierpień - 11.08.2018 - Z burzami to on nie poszalał, więc trzeba docenić tutaj przepiękną pluszkę
Wrzesień - 13/14.09.2018 - Jedna z fajniejszych wrześniowych burz, jechałem wtedy nocnym autobusem w góry i gdy wyjeżdżaliśmy koło północy to prawie jechać sięnie dało.
Październik - 30.10.2018 - Fajny ciepły i pochmurny dzionek, poprzedzony znakomitym poranekim. Nie padało tego dnia nie licząć śladowej mżawki, ale było świeżo po deszczach, więc mogę uznać
Listopad - 1/2.11.2018 - Rekordowo ciepła listopadowa noc i w sumie tyle, bo nic więcej ciekawego nie powiem
Grudzień - 24.12.2018 - Jako wspomnienie padający śnieg w Wigilijny Wieczór i zabielający krajobrazy to naprawdę cenne wspomnienie, chociaż obiektywnie ciekawsze były dni z okresu 16-21.12, to jednak nie mogę nie docenić takiego wigilijnego przełomu. Po 2003 jedyne Wigilie u mnie z pokrywą śnieżną to były 2010 i 2012, ale w obu przypadkach w odwilżowej, chlapowatej odsłonie. Tu był pierwszy od 15 lat przypadek ze świeżym śniegiem i lekkim mrozem w tym magicznym wieczorze.kmroz - 21 Grudzień 2020, 00:40 2017
Styczeń - 13.01.2017. Zamiast zapowiadanej odwilży był lekki mróz i umiarkowana śnieżyca, spadło koło 3 cm świeżego śniegu.
Luty - 7.02.2017. W ciągu dnia pochmurno i mroźno z pięknie skrzypiącym śniegiem, chociaż nie za wielkim, jakieś 3cm leżały. Mogliście widzieć moje nagranie z Buką z tego dnia, bo wstawiałem je ze dwa razy. Wieczorem kolejna miła niespodzianka - świeża dostawa śniegu przy -8 stopniach. Bardzo miło wspominam ten dzień, a czemu to się już dowiecie w "dolomickich opowieściach". Zresztą ogólnie luty 2017 to był jeden z najbardziej złotych miesięcy mojego życia, na równi z majem 2016, grudniem 2015 i sierpniem 2013.
Marzec - 21.03.2017 - Całodobowo cieplutki pierwszy dzień wiosny, no nie padało niestety za wiele, chyba tylko lekki śladowy opad, ale z tego marca nic ciekawszego nie znalazłem wbrew pozorom
Kwiecień - 25.04.2017 - Takie jednodniowe ocieplenie z piękną burzą to był skarbuś
Maj - 6.05.2017 - Praktycznie to samo co wyżej, swoją drogą też bardzo miły dzień życiowo, chyba pobiłem wtedy rekord życiowy przejechanych kilometrów za kierownicą xd
Czerwiec - 28-29.06.2017. Burzowy raj, który nawet w 2020 roku się w aż tak doskonałej okazałości chyba nie powtórzył.
Lipiec - 18.07.2017. Piękny cumulusowy dzionek, który przy odpowiedniej dawce wody szło docenić. Jakiejś wybitnej burzy z tamtego lipca nie pamiętam i chciałem tak dla odmiany dać chociaż raz coś suchego xd
Sierpień - 10.08.2017. Poranek przespany i wielka szkoda. Przez mój region przeszedł wtedy MCS. Za dnia było już upalnie, bardziej doceniam ten dzień za hipotetyczne wspomnienie z poranka. Niestety był to niezbyt miły dzień życiowo.
Wrzesień - 11.09.2017 - Przyjemnie ciepło, nawet lekko gorąco i wieczorem burza.
Październik - 26.10.2017 - Nie miałem serio pomysłu co tu dać, takie jednodniowe niżowe ocieplenie z porannym deszczem i rozpogodzeniami w ciągu dnia
Listopad - 30.11.2017 - Przepiękna śnieżyca przy temperaturze +0.5 stopnia. Spadło 10cm śniegu, Liczę na powrótkę dokładnie za 4 dni od teraz
Grudzień - 20.12.2017 - Spotkanie wigilijne na moim wydziale podczas, którego lekko prószył śnieg przy jeszcze utrzymującym się mrozie. Niektórzy mieli nadzieję na to, że to się utrzyma do Świąt, ale dzień później zostało im to wybite z głowy.FKP - 21 Grudzień 2020, 00:43 jorguś - 21 Grudzień 2020, 00:46 2020
Listopad: 3/4 listopada
Październik: Praktycznie całe I i III dekada pazdka z naciskiem na 10-tego , choć taki 27 też na prawdę szanuję
Wrzesień: Weekendzik 4-6 września, jak wróciło lato
Sierpień: 7-9 sierpnia xd (po prostu mi rasowej fali upałów brakowało trochę do "kompletu" tego ciekawego lata
Lipiec: Kapitalna I pentada
Czerwiec: Kapitalna ostatnia pentada
Maj: 9-11 i 18-20.05
Kwiecień: 28-30.04
Marzec: 11-12.03 (ale ta końcówka II dekady też swój urok miała)
Luty: 1, 10, 17.02
Styczeń: 31.01FKP - 21 Grudzień 2020, 00:50 2020
15 I
25 II
18 III
7 IV
10 V
28 VI
19 VII
8 VIII
16 IX
22 X
3 XI
5 XII na razie kmroz - 21 Grudzień 2020, 00:51 2016
Styczeń - 15.01.2016. Tu nie mogło być innej daty. Piękna stacjonarna śnieżyca, spadło ponad 10cm. Rozpoczął się okres wzorcowej zimki, który potrwał do 24.01. Zresztą życiowo też dobry czas, w zasadzie styczeń 2016 to przedłużenie dobrej passy z grudnia, przerwanej jedynie z mojej winy w pierwszych dniach roku
Luty - 10.02.2016. Nie widziałem, nie byłem, wiem jedynie z danych pogodowych i youtuba. Piękna śnieżyca, a właściwie ulewa, która po wielu godzinach przeszła w śnieżyce. Z tego co widziałem, niezłymi płatami nawalało. Śnieg długo nie zagościł, ale tym bardziej można było łapać chwilę
Marzec - 29.03.2016. Cieplusie żabkowanie, tak powinna wyglądać cała trzecia dekada marca w każdym roku!
Kwiecień - 16.04.2016. Cieplutki dzień ze zmiennym zachmurzeniem i drobną burką z prysznicem koło południa. Byłem wtedy z ziomkami na mojej działce i bardzo miło wspominam ten dzień, a taki cieplutki prysznic zawsze był przeze mnie lubiany xd
Maj - 27.05.2016. Hipotetycznie oczywiście, bo byłem wtedy na Ukrainie. Piękna burza i ulewa, w Legionowie to w ogóle spadło wtedy więcej niż przez cały maj w większości Polski xd Po drugiej strony Stolicy spadło koło 10mm, ale i tak miło. Jeszcze myślałem o 11.05.2016, dość miło wspominam ten dzień też życiowo i to z tego dnia pochodzi to nagranie pioruna i huku z Raszyna, zresztą sam pamiętam ten burzowy prysznic pośród lampowo-cumulusowego, ciepłego dzionka
Czerwiec - 26.06.2016. Też hipotetycznie, ale cóż. Porządna burza, właściwie to MCS, który mój powiat sobie upatrzyła aż za dobrze bo spadło 85mm wg stacji w Pruszkowie, pewnie u mnie trochę mniej, bliżej 50-60mm, ale i tak nie ma co narzekać. Wzorcowe zakończenie fali upałów.
Lipiec - 5.07.2016. Tu też żadna porządna burka nie przychodzi do głowy, więc dałem rześkawo-ciepły, cumulusowy dzionek, w którym oficjalnie otrzymałem pokwitowanie wykształcenia średniego pełnego.
Sierpień - 30.08.2016. Bardzo fajny epizod "ostatnich dni wakacji" - dokładnie bezpośrednio z tym rześkim wieczorem po cumulusowym dniu kojarzy mi sięta piosenka
Wrzesień - 4.09.2016. Piękna, chociaż zapomniana nawałnica, która miała jednak wadę - zaburzyła obraz tego w*#%^&@a pod względem sumy opadów.
Listopad - 19.11.2016. Piękny żabkowy dzień z cieplutkim wieczorem, gdy byłem u znajomego na degustacji (dosłownie, bo to barman xd) to temperatura wyniosła 11 stopni.
Grudzień - 1.12.2016. "Jaki piękny śnieg w Warszawie na początku grudnia spadł". Ten dzień, a przede wszystkim wieczór, uratował w naszym regionie honor grudniów ostatnich lat, gdyż dopuścił przy niewielkiej pomocy listopada do utworzenia się 10cm pokrywy, która do 8.12 powoli się topiła. 2.12.2016 to jak na razie jedyny grudniowy dzień po 24.12.2012, który miał u mnie dwucyfrową wartość pokrywy śnieżnej.kmroz - 21 Grudzień 2020, 14:39 2015
Styczeń - 30.01.2015.vPiękna śnieżyca przy głębokim niżu (980hPa) i wichurze. Spadły 4cm śniegu (wcześniej były chyba 2cm i utrzymał się on, kilkukrotnie poprawiany do 11.02.
Luty - 4.02.2015. Niestety tak się dzieje, że tragedie życiowe są pięknie wynagradzane pogodowo. W ciągu dnia lekka, ale stała pokrywa snieżna, słonecznie i tmax +2 stopnie, a wieczorem pięknie sypnęło śniegiem
Marzec - 27.03.2015. Jedyna PRAWDZIWA marcowa burza w tej dekadzie. Bo te pozostałe to były adwekcyjne pierdy przy bubu, to ja tego za burzę nie uznaje Tutaj było w ciągu dnia 20 stopni, a potem pięknie lunęło po południu i pogrzmiało.
Kwiecień - 28.04.2015. Również cieplutki dzień zakończony porządną burzą z której spadło 15mm, co uratowało ten kwiecień przed mianem suchego.
Maj - 19.05.2015. Robię się nudny, ale znowu najcieplejszy dzień maja zakończony burzą z niezłym opadem. Pamiętam, że tego dnia byłem ze znajomym na "szlajaniu" na Odolanach i było parno, a po opuszczeniu Odolan i znalezieniu się na Włochach zauważyliśmy zmianę pogody. Ledwo zdążyliśmy, by dotrzeć na stację benzynową BP przy ulicy Krańcowej. Eh, te czasy, kiedy można było normalnie schronić się przed deszczem na takiej stacji bez zakładania kagańca i jeszcze z możliwością zamówienia jedzenia i zjedzenia go na miejscu....
Czerwiec - 26.06.2015. Powrót fajnego lata po ponad 10 dniach przerwy. W ciągu dnia zachmurzenie umiarkowane i 23 stopni, po zakońćzeniu roku poszliśmy sobie do Studenta na piwo (pierwszy raz tam byłem). Wieczorem byłem u innego znajomego na koszykówce i potem na turnieju Fify i zerwał się umiarkowany deszczyk bez burzy.
Lipiec - 19.07.2015. Hipotetycznie, bo nie było mnie w Polsce wtedy, ale naparawdę porządna nawałnica. Aż się dziwie, że o niej nie widziałem. Ale dzisiaj patrzę, że była to spokojnie nawałnica dekady...
Sierpień - 25.08.2015. W tym miesiącu jedynym miłym wspomnieniem mógł być zbawienny opad, niezależnie od innych warunków pogodowych. Tego dnia spadło u mnie około 5-8mm (zależnie od stacji) co uratowało ten sierpień przed mianem absurdalnego, ale oczywiście i tak był rekordowo suchy.
Wrzesień - Z moich osobistych wspomnień ciekawie wyglądał 24.09, ale w Krakowie. W ciągu dnia dość lochowe ciepłeko, a wieczorem popadał ładny deszczyk. Jednak jeśli chodzi o mój region, to chyba najciekawsza była noc 15/16.09.2015 - burzowy powrót lata.
Październik - 17-18.10.2015. Śliczna pluszka, która w 2015 była bardzo cenna i wbrew pozorom nie było zimno, bo w tych dniach była lekko dodatnia anomalia.
Listopad - 10/11.11.2015. Opowiadałem już o tym nieraz, więc po prostu tak to tu zostawię
Grudzień - 18/19.12.2015. Dla tego grudnia postanowiłem zrobić wyjątek i dać coś przeciwnego niż zazwyczaj, gdyż ta noc zasługuje po prostu na to. Dwucyfrowe temperatury wieczorem, w nocy i nad ranem przy sporym wietrze i mżawce sprawiają, że mam nadal niesamowitą słabość do tej nocy, oraz kilku nadchodzącyh potem dni.PiotrNS - 21 Grudzień 2020, 22:24 Turecki roczek
Styczeń - najbardziej przyjemnym wspomnieniem (stary Piotr alert ) jest dla mnie słoneczny i ciepły dzień 29 stycznia, kiedy po studniówkowej nocy mimo niewyspania dziarsko dotrzymywałem towarzystwa mojemu przyjacielowi z Włoch, który do nas wtedy przyjechał. Pogoda przypominała wiosnę i byliśmy nią (tutaj akurat pasuje to określenie) oczarowani Wieczorem, przy temperaturze 9 stopni popadał nawet pseudodeszczyk.
Luty - zdecydowanie 16 lutego, jeden z dni moich ostatnich szkolnych ferii, kiedy po standardowej codziennej nauce do matury wybrałem się na dłuższy spacer, na ziemi leżało ok. 8-10 centymetrów śniegu i podczas mojego przejścia znowu zaczęło cudownie sypać, a drzewa oblepione śniegiem prezentowały się jeszcze bardziej magicznie
Marzec - wiem, to jest strasznie dziwne. Ale ta pierwsza marcowa noc miała w sobie jakąś magię, pamiętam tę noc, kiedy zszedłem sprawdzić temperaturę i byłem nią tak zaskoczony, czułem że dzieje się coś wyjątkowego, nie mając świadomości co czeka mnie w ciągu najbliższych tygodni. Dzień, mimo że tak zimny, odczuwalnie zaliczyć mogę do niezłych, wracałem wtedy do domu na nogach i (pewnie za sprawą Słońca i suchego marca) nie czułem jakiegoś przeraźliwego zimna. A nocą z pasją śledziłem kolejny spadek temperatury.
Kwiecień - moje wybory mogą tu nie zadowolić. Są dwa, które walczą ze sobą. Pierwsze, to wieczór i wczesna noc 18 kwietnia, kiedy przy teleskopie podziwiałem niezwykle rozgwieżdżone niebo przy idealnej widoczności i poznawałem wiosenne galaktyki. Jeszcze po ciemku śpiewały ptaki, a kiedy zupełny zmrok dopiero zapadał, pełen jakiegoś... zakochania? kontemplowałem rozwijającą się piękną przyrodę, która na tym etapie kwietnia zaczynała przypominać jakiś wiosenny raj. Drugie wspomnienie, to lampowy 20 kwietnia. Na szczęście pomimo lampy nie kojarzy się ze śmietniem, bowiem temperatura w nocy przed nim nie spadła niżej 5 stopni (w 2020 i to był luksus). Za dnia panowała idealnie przyjemna temperatura 21 stopni, widoczność była tak genialna, że z górki koło swojego domu widziałem chyba najlepsze bieluśkie Tatry w swoim życiu, koloru nieba nie dało się porównać z niczym innym, a przyroda znajdowała się w pięknym, kwitnącym i pachnącym stadium. Zapamiętałem ten dzień jako kwintesencję kwietnia 2018.
Maj - tu najmilej wspominam początkowy okres matur, ok. 4-12 maja, czas bardzo ciepły, z iście letnimi krajobrazami i temperaturą, a także kilkoma burzami. Moim faworytem jeśli chodzi o wspomnienia, jest chyba wieczorna burza z 8 maja, bardzo miłe zaskoczenie po męczącym, ale bardzo satysfakcjonującym dniu.
Czerwiec - zdecydowanie ten słynny 6 czerwca, dzień krótkiego ochłodzenia, które w Nowym Sączu okazało się nad wyraz łagodne. Był to dzień mojego wylotu na Sardynię, kojarzy mi się z przejrzystym niebem, błogą atmosferą i pięknymi widokami po drodze na lotnisko.
Lipiec - szczególnie miło wspominam dość amplitudowe, ale obdarzone pięknym niebem dni 4 i 5 lipca, dni euforii po otrzymaniu wyników matur, aktywnego spędzania czasu i nocnych obserwacji, które pomimo niskiego zachodzenia Słońca dopisywały dzięki świetnej przejrzystości nieboskłonu.
Sierpień - to zdecydowanie cudowna Noc Perseidów, o której wspomniałem w burzowej opowieści, rewelacyjne niebo, jakie tu widziałem tylko kilka razy w życiu, przepiękny pokaz piękna kosmosu. Jak na razie w tych wspomnieniach noce chyba wychodzą na prowadzenie przed dniami
Wrzesień - tutaj również zwycięża kwartet nader aktywny za sprawą ładnej, prawdziwie ciepłej pogody w dniach 10-13 września, dni kiedy nie dawałem rady podzielić uwagi między zbieraniem orzechów, obserwowaniem samolotów i gwiazd, rowerowaniem i kłóceniem się na Meteomodelu, martwiąc się o pewny rekord miesięczny
Październik - ekstremalnie ciepły poranek 30 października, lekko zatarte niebo, delikatny wiatr i świadomość tego, że nadchodzący weekend będzie trochę dłuższy Temperatury służyły wtedy znakomicie.
Listopad - stary Piotr alert 11 listopada, setna rocznica odzyskania niepodległości, która była taka, jak sobie wyobrażałem - słoneczna, z małymi chmurkami, które podświetlone na złoto i różowo o zachodzie Słońca stworzyły piękny widok, oraz ciepła (niestety pseudo, ale wtedy nie zwracałem na to takiej uwagi), notowano 17 stopni. Ten nastrój w pogodzie moim zdaniem dobrze pasował do uroczystości, wbrew pozorom Słońce częściej je uświetnia niż psuje
Grudzień - tutaj stary i nowy Piotr są zgodni. Zimowa czwarta pentada z całodobowymi mrozami, stałą pokrywą śnieżną i opadami, czyli coś, co dodawało wyjątkowego klimatu mającej się rozpocząć przerwie świątecznej Mam kilka fajnych muzycznych skojarzeń z tym czasem, ostatnio chętnie do nich wracam, bo wspomnienie tych grudniowych dni potrafi w grudniu 2020 bardzo podnieść na duchu. A dzień powrotu do domu (20 grudnia) to już czysta magia i euforia kmroz - 21 Grudzień 2020, 22:29 A co sądzisz o moich wyborach są jakieś zaskoczenia?kmroz - 21 Grudzień 2020, 22:30
PiotrNS napisał/a:
Mam kilka fajnych muzycznych skojarzeń z tym czasem, ostatnio chętnie do nich wracam, bo wspomnienie tych grudniowych dni potrafi w grudniu 2020 bardzo podnieść na duchu. A dzień powrotu do domu (20 grudnia) to już czysta magia i euforia
Ja ogólnie też bardzo miło wspominam dni 16-20.12, skądinąd były dla mnie też lepszym czasem życiowo niż same Święta, ale jednak zabielanie się krajobrzu w Wigilijny Wieczór tutaj wygrywa swoją jakością dla mnie