Forum wielotematyczne LUKEDIRT Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!
Ogólnie o pogodzie i klimacie - Za co najbardziej cenimy/hejtujemy dany miesiąc?
Bartek617 - 9 Lipiec 2022, 11:19 Lipiec 2020- właściwie to chłodna konkretna plucha w okolicach połowy miesiąca zadecydowała głównie o sympatii, aż się miło dom wietrzyło podczas chłodniejszych dni
Sierpień 2020- trudno powiedzieć, ulewy z burzami w okolicach moich urodzin były widowiskowe, sam początek sierpnia też swój urok miał i te opady ciągłe po nim też
Wrzesień 2020- sam początek września mógłby być fajny, gdyby temp. dzienne na krótko lekko przekroczyłyby granicę +20 C, jednak niemalże niezachwiany ciąg ładnej pogody w dniach 8-22.09. mi się podobał, no i oczywiście plucha po równonocy jesiennej- poza średniawym początkiem, całkiem dobry miesiąc
Październik 2020- to był miesiąc raczej słynący z "brzydkiej" pogody, ale w sumie każdy okres stosunkowo wiele uroku w sobie zawierał- najpierw wietrzne ocieplenie (podnoszące niestety anomalię temp., ale ważne że w ciągu dnia było ciepło) , okres konkretnych opadów w sercu października (średnie dobowe wynosiły podczas niej 6-7 C, ale temp. dzienna nie różniła się zbytnio od nocnej- jak ma się pogoda popsuć i ma padać, to przedział temp. był w sam raz- w październiku czy w kwietniu chyba jest to dla mnie najlepsza możliwa opcja) , no i powrót ciepełka w 3 dek. miesiąca też bardzo cieszy (nawet jeśli było ono "antyzłośliwe"- zawsze to lepsze od całodobowych zamgleń, szarug i chmur warstwowych, które są bezproduktywne i marnują potencjał na dobre temp., a tym bardziej o niebo lepsze jest to od opadów mieszanych bądź stałych)
Listopad 2020- tutaj pochwalam długi ciąg typowo listopadowych temp., niestety raczej na tym plusy się kończą, bo opadów niespecjalnie dużo się podczas niego pojawiło, no i też pierwsze epizody zimowe wystąpiły niemalże na samym końcu miesiąca (a nie np. w połowie) , ale ich skala w sumie sobie mogła być, bo w sumie białego puchu nie spadło dużo i miejscami zdążył się rozpuścić przed rozpoczęciem grudnia
Grudzień 2020- tutaj wyjątkowo uważam, że okres Barbórka-Mikołajki się powiódł jak nigdy, szkoda trochę tylko że do okresu Świąt Bożego Narodzenia opady się prawie nie pojawiały, a zamiast tego na niebie gościły często chmury warstwowe, które ograniczały widoczność i "kantowały" niekiedy z temp. , no ale w sumie i tak musiał być to łagodny okres, skoro byłem w stanie w połowie grudnia jeździć na rowerze (wprawdzie to było raz) bez kurtki (w końcu zasadniczy brak wiatru [który jest wbrew pozorom rzadki] lub jego słaba, 1-cyfrowa prędkość zmniejsza odczucie chłodu) , w ostatnim tygodniu opady o sobie przypomniały (nie tylko deszczu czy deszczu ze śniegiem, ale także samego śniegu i to na krótko tworzącego pokrywę), ale w zasadzie wówczas wolałbym, by padało mniej i było przede wszystkim chłodniej kmroz - 9 Lipiec 2022, 14:18
Bartek617 napisał/a:
Sierpień 2020- trudno powiedzieć, ulewy z burzami w okolicach moich urodzin były widowiskowe, sam początek sierpnia też swój urok miał i te opady ciągłe po nim też
Chyba żadnego miesiąca tak Krakowowi nie zazdroszczę jak sierpnia 2020 xdBartek617 - 10 Lipiec 2022, 13:29 Rozumiem, osobiście też raczej źle tego miesiąca nie wspominam. jorguś - 10 Lipiec 2022, 14:48
PiotrNS napisał/a:
\Oby takie miesiące zimowe nigdy się nie powtórzyły (może to marzenie ściętej głowy, ale na to liczę)
No niestety to nierealne Bartek617 - 11 Lipiec 2022, 08:55 Też wolałbym, by tegoroczny styczeń i luty były chłodniejsze (wietrzne oblicze nawet mi imponuje po dziś dzień , ale za dużo było dni z wysoką średnią dobową). Bartek617 - 11 Lipiec 2022, 09:15 Kwiecień 2020- tutaj podobało mi się bardzo duża ilość dni słonecznych (często wręcz bezchmurnych) i temp. dzienne na regularnie przyzwoitym poziomie (noce były często chłodnawe, ale po części rozumiem taki stan rzeczy, bo w sumie nocami się śpi)
Maj 2020- tu całkiem spora ilość opadów zrobiła na mnie dobre wrażenie (trzeba było niedobór z kwietnia nadrobić) i w sumie rozkład temp. też raczej mi odpowiadał- inna sprawa, że akurat w tym miesiącu Mama (tak jak i wielu innych pracowników firmy informatycznej Comarch) straciła pracę, a argument inauguracyjny dotyczący redukcji etatów (zwolnienia), jaki jej pracodawca (nie ogólny, tj. pan Filipiak tylko jakiś inny, nie wiem czy pan Rymarczyk czy pan Czerepak) wysunął, to zdjęcia ukazujące wówczas przemarznięte owoce na jego działce (tak wiem z relacji mojej Mamy) , no ale wracając do pogody to też całkiem dobre usłonecznienie dało się osiągnąć jak na niespecjalnie wysokie temp. (ciemniejszy okres wypadał akurat na deszczową i nie taką chłodną [jak na ten miesiąc przynajmniej] końcówkę)
Czerwiec 2020- bym mógł naprawdę ten miesiąc docenić, musiałbym rezydować w południowych okolicach Krakowa, gdzie sumy opadów wypadały lepsze, bo cholera stosunkowo dużo zjawisk przechodziło "bokiem"- więc w zasadzie opady i burze też były w wyraźnej przewadze odległe (według jednego z dawnych opracowań można mówić o takiej sytuacji, gdy grzmoty i błyski- ogólnie rzecz biorąc miejsce wyładowań jest bardziej odległe od dowolnego punktu obserwacyjnego o więcej niż 3 km), też fakt znajdowania się po raczej chłodniejszej stronie w tym okresie burzowo-opadowym, oraz oczywiście niczego sobie sam początek miesiąca stawia go w dobrym świetle- niestety jednak w tym wypadku znajdowanie się w oku cyklonu, jeśli chodzi o opady nie było okolicznością łagodzącą- prosiło się o kilkukrotnie większe sumy opadów (zwłaszcza że ten miesiąc zimny nie był) PiotrNS - 19 Czerwiec 2025, 23:44 Maj 2025 - najbardziej cenię go za to, że przyniósł odreagowanie po wielomiesięcznym maratonie bordu i niemocy ochłodzeń, naprawdę przypominającym coś w rodzaju "końca klimatu".
Najbardziej hejtuję za to, że podobnie jak wiele innych, wcześniejszych miesięcy, z największym ciepłem trafił na dni wolne, świąteczne - w konsekwencji we wspomnieniach ludzi i tak na pierwszy plan wybije się Globcio.
Kwiecień 2025 - cenię za dość miły początek oraz dni 12-15.04 - ciepłe, ale w granicach rozsądku, nie do końca lampowe, z próbami opadowymi.
Najbardziej hejtuję za skrajne, bezprecedensowe ocieplenie z dni 17-18.04, wpisujące się w schemat strasznych ataków bordu w kolejnych miesiącach Katastrofy Klimatycznej. Temperatury, które na tym etapie roku nie mająprawa się zdarzyć, a potem kontynuacja dużego ciepła zamiast odcięcia, wywoływało naprawdę czarne myśli.
Marzec 2025 - najbardziej cenię za krótkie epizody - zimowy z 16-18.03, kiedy wreszcie zrobiło się biało, a także wiosenny z 24-25.03, gdy dopisało mi szczęście w opadach i spadło ponad 20 mm życiodajnej wody.
Najbardziej hejtuję za niewytłumaczalną, przerażającą I dekadę, kiedy ot tak uderzyły aż cztery 20-tki (wcześniej w tej dekadzie marca nigdy nie zmierzono ani jednej...). Katastrofa Klimatyczna na pełnej.
Luty 2025 - za nic go nie cenię. Nawet to, co w skali kraju może jakoś się udało, u mnie albo było niczym, albo wręcz pogłębiało przerażenie. Na siłę mogę docenić udany deszcz 27.02.
Najbardziej hejtuję za to, że nie spadł prawie żaden dzień, co jest dla mnie czymś niewytłumaczalnym i niemożliwym do przyjęcia w moim regionie, gdzie problem suchego mrozu zawsze był problemem marginalnym. I to byłby dopiero początek listy hejtów, dissów na ten denny, nic niewart miesiąc.
Styczeń 2025 - cenię wyłącznie za okres od 2 do 5 stycznia, kiedy całkiem ładnie nasypało i raz naprawdęuczciwie przymroziło. I tyle (prawdziwej) zimy.
Najbardziej hejtuję oczywiście za ostatnią dekadę i powalone ocieplenie żywcem wzięte z najstraszniejszego miesiąca w historii. A już szczególnie hejtuję za jego długość (dla swojego zdrowia psychicznego nie oglądałem prognoz i codziennie od środy do piątku miałem nadzieję, że to już koniec i zima jest blisko) i brak pomszczenia przez zimę.
Grudzień 2024 - cenię za fizyczność nocy i (z dwojga złego bardziej przeze mnie tolerowane) małąilość patolskiego ciepła z wiatrem i nocami z dodatnimi Tmin-ami.
Najbardziej hejtuję za zamach na moją psychikę. Prognozy z ok. 18-21.12 nie miały prawa tak wyglądać. One mnie zasypywały...jorguś - 24 Czerwiec 2025, 15:11 Maj 2025- cenię za realne przełamanie, które trochę oczyściło katastroficzny vibe oraz za brak przymrozków. Hejtuję zwłaszcza za weekend 17-18.05, który jednak przelał szalę goryczy swoją patolskością.
Kwiecień 2025: Cenię za pięknie rozwijającą się wegetacje i bądź co bądź przewagę termicznego komfortu. Hejtuję za mizerne opady rozwijające suszę.
Marzec 2025: Cenię za całkiem ciekawą drugą połowę z właściwym trendem (no, myślę, że dni 13-15.03 bym w to włączył). Hejtuję za pożarzec na sterydach z nikomu nie potrzebnymi tmaxami i chorymi amplitudami.
Luty 2025: Cenię za marne, bo marne, ale jednak termiczne przełamanie wyraźnie korelujące z odpałem sprzed roku. Hejtuję za brak pokrywy śnieżnej.
Styczeń 2025: Cenię za stosunek białej magii w stosunku do wysokich termperatur. Hejtuję właśnie za to drugie, po prostu było za ciepło.
Grudzień 2024: Cenię za niespodzianki w postaci Białych Mikołajek i mimo wszystko zimne święta, w czym mój region był uprzywilejowany. Hejtuję za weźdajbielego.jorguś - 24 Czerwiec 2025, 15:23 Listopad 2024: cenię za to, że był trochę inny niż poprzednicy i nie przynosił standardowej polaryzacji na bardzo ciepłą pierwszą i wyraźnie zimną drugą połowę, a także za piękny weekend 22-24.11. Hejtuję za straszną, suchą stypę w I połowie.
Październik 2024: cenię za I dekadę z bardzo udanym ociepleniem w jej końcówce. Hejtuję za suszę w drugiej połowie i tego klaunowatego pseudoprawdziwka, którego było jednak zbyt dużo.
Wrzesień 2024: Cenię za zdecydowane zakończenie suszy i przepiękne krajobrazy na początku drugiej połowy po historycznej ulewie. Hejtuję za całą resztę xd
Sierpień 2024: Cenię za to, że był na prawdę niezły termicznie. Hejtuję na ultralokalność burz, przez co np moja okolica mocno cierpiała na niedostatek opadów.
Lipiec 2024: Cenię za pojedyncze dni tj. 12-14 czy 16.07. Hejtuję za suszę.
Czerwiec 2024: Cenię za to, że był letni xd Hejtuję za złośliwość i zdradliwość opadową.
Maj 2024: Cenię za to, że w III dekadzie szczędził pustynnego gorąca i praktycznie cały czas w okolicy latały jakieś burze, ale hejtuję właśnie za ich lokalność i kapryśność.
Kwiecień 2024: Cenię za pojedyncze dni w I połowie. Hejtuję za 23.04
Marzec 2024: Cenię za względny dynamizm jak na marzec. Hejtuję za totalny brak prób rehabilitacji za koszmar z lutego.
Luty 2024: ***** go
Styczeń 2024: Cenię za fantastyczne zimowe dwa tygodnie od 3Kroli do Dnia Babci/Dziadka. Hejtuję za stypiastą resztę.Bartek617 - 25 Czerwiec 2025, 18:05