Forum wielotematyczne LUKEDIRT Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!
Ogólnie o pogodzie i klimacie - Gdzie konkretny miesiąc był lepszy?
kmroz - 31 Październik 2021, 20:28 Miło, że ktoś w końcu na nie odpisał, więc nie ma za co przepraszać - wręcz przeciwnie.Bartek617 - 31 Październik 2021, 23:15 kmroz - 3 Listopad 2021, 13:09 Grudnie 2001-2020 Białystok vs Lublin
Jakby to był styczeń i luty, to bym wybrał Białystok, ale w grudniu ważniejsza nie jest lampka, ale ilość śniegu i brak chlupki, a Lublin spełnił te warunki wyraźnie lepiej. Święta w pełni 100% magiczne, a nie jak w Białymstoku, gdzie 25-26.12 trochę pochlupało. A śniegu Lublin miał więcej na praktycznie każdym etapie miesiąca.
Śniegowo niemal identyczne, termicznie podobne, ale Białystok mniej suki w niewłaściwym okresie, a za to pojawiła się, gdy należało, no i większa suma opadów.
A tu na odwrót... W dodatku początek mniej anomalny. Jedynie 20.12 można Lublinowi pozazdrościć, super było w takiej atmosferze się przygotowywać do Świąt...
Te ochłodzenia były w takim listopadowym stylu, bo w Białymstoku lekki puder, a w Lublinie konkret zimka, ten tydzień przed świętami to mnie serio zaskoczył. No ogólnie wszystkie 3 epizody dużo lepsze w Lublinie, mrozy też ładniejsze i o dziwo w pozostałym okresie wiecej opadów...
Podczas poprzedniego podsumowania wspominałem, że Toruń i Kozienice mogły mi pozazdrościć, ale z kolei ja mogłem tylko popatrzeć z zazdrością na Lublin i Białystok, gdzie biała magia trwała cały miesiąc. W Lublinie pierwsza połowa to była wręcz lepsza - więcej śniegu i o dziwo zimniej. Wszystko jednak odmieniło się w połowie miesiąca, kiedy w Lublinie spadł marznący deszcz zamiast śniegu (dobrze, że przynajmiej przy ujemnych temperaturach), a w Białymstoku przybyło ponad 20 cm świeżego śniegu. Potem fala mrozów konkretniejsza i do tego lampkowa i co najważniejsze odwilż weszła dopiero 25.12, Wigilia była magiczna i do tego ze świeżym przysypaniem
Do 20.12 w obu miejscach był to naprawdę sensowny grudzień, temperatury bez większych odlotów i co ważne tydzień z pięknym śniegiem. Ksawery w obu miejscach dał do wiwatu, ale jednak w Białymstoku się na Ksawerym nie skończyło i jeszcze dosypało w nocy 8/9.12, kiedy to większość Polski już straciła resztki śniegu, a w Lublinie się trochę nadtopiło po deszczyku. Za to trzecia dekada w obu miejscach to jedno i to samo łajno, jak na Podlasie to było w sumie serio przerażające, że tylko żółtej dupodajki przy całodobowej odwilży
To był truuudny wybór. Czy postawić na Lublin, który w końcówce ładnie przywalił magią, ale w pierwszej dekadzie miał suchy mróz, czy jednak na Białystok, który miał całą pierwszą dekadę 4cm, ale i w końcówce nie więcej... Postanowiłem więc spojrzeć głębiej, czyli na temperatury - a tutaj w zasadzie na każdym etapie miesiąca wygrał Białystok. Ale zaznaczam, że jest to niewielka wygrana, a w końcówce Lublin po raz kolejny pokazał, że jednak w porze chłodnej ma moc podczas śnieżnych epizodów.
Tu już naprawdę boli, bo Białystok nie przyniósł żadnej pokrywy, przynajmniej oficjalnie, bo jednak 13.12 widać, że spadło trochę śniegu, tylko nie wytrwał nocy. Jednak jak patrzę na całą drugą połowę, to jednak ten szczelny loszek i te sumki opadów mnie rozbrajają w porównaniu do wielkich pożarów z Lublina... No i w końcówce jednak realnie przymroziło, a nie takie pici polo jak w Lublinie. Nie mniej epizodem z 15.12 Lublin po raz kolejny pokazał swoje wyżynne położenie (wydaje mi się, że właśnie dlatego w czasie napływów z N jest tam nierzadko dużo lepiej niż w stolicy dzisiejszego Podlasia).
A tutaj mnie z kolei bardzo negatywnie zaskoczył Białystok. Serio, tak malo bielusiej magii W dodatku jej najistotniejsza część była dziedzictwem... W Lublinie serio przywaliło białą magią, były wprost wymarzone warunki do nagrania w lubelskim skansenie oryginalnej wersji mojej ulubionej pastorałki świątecznej. Co ważne też, w przeciwieństwie do Legiowawic, do 8.12 ten śnieg się w ogóle nie topił, bo był cały czas mróz Co do reszty grudnia, to o dziwo też ciut lepiej w Lublinie, głównie z uwagi na to, że nieco dłużej trwała biała magia. Co do poranka 25.12, to w obu miejscach miło zaskoczył puderkiem.
W Lublinie nie było tak źle, ten śnieg przetrwał całą dekadę, ale to jednak Białystok pokazał na co stać grudzień, u siebie taki weźdajbieli brałbym serio w ciemno. Główna przewaga to nomen omen znalezienie się po dobrej stronie niżu w dniach 22-24.12.
A tu pożary w obu miejscach podobnie drastyczne, żałobna plucha podobnie silna, więc w przeciwieństwie do grudnia 2015, serio mogę wyróżnić śnieżny epizod z Lublina, nawet lepszy niż 4 lata wcześniej, bo 2 noce wytrzymał, jeszcze widać, że coś w koncówce pseudoprószyło. No i ogólnie, więcej dni z tavg<0 w Lublinie, co zdarza się rzadko xd
Niestety, Lublin został ominięty przez fenomen z 12.12, zresztą 10.12 ten śnieg też tam nie dotarł, a dziedzictwo z listopada nie dotrwało do momentu współnego śpiewania na naszym forum. Suma opadów też gorsza, mrozu mniej i jedyny jaśniejszy punkt dla Lublina, to chyba nieco naciągany 1cm z 26.12, jednak i to Białystok zdołał wyjaśnić, bowiem tam dzien później też spadł 1cm i troszkę zdołał wytrzymać
Ogólnie tutaj widać mocno przewagę Białegostoku, wyjątki się oczywiście trafiły, często w miejscach, które akurat nie były spodziewane jak 2016 xd Bo 2001 raczej był do przewidzenia, on miał taki układ, że im dalej na S tym bardziej śnieżny.kmroz - 3 Listopad 2021, 16:15 Ogólnie więc w grudniu i styczniu zdecydowanie sobie Białystok radzi wybitnie, ale i Lublin potrafi zaskoczyć, jakby go porównywać z Kozienicacmi czy Kielcami, to by raczej wygrywał bez problemu jak leci xd Za to w lutym, marcu i listopadzie... różnie to bywało, zwłaszcza w pierwszej dekadzie tego wieku, kiedy w tych 3 miesiacach Lublin potrafił serio zaskakiwać białą magią.
Co do pory ciepłej, to dość oczywista była częsta przewaga Lublina, jedynie w zdecydowanie gorących miesiącach bywało inaczej.
Ogólnie fajne podsumowanie, muszę przyznać, że ciekawe pogodowo oba regiony i bardzo miło się porównywało. Jedynie wrześnie i październiki mocno zawiodły, ale tu się szczerze niczego fajnego nie spodziewałem, a październiki w Lublinie to w ogóle mnie skrajnie obrzydziły, tam ten miesiąc jest równie złośliwy jak na pogórzu karpackim...PiotrNS - 18 Listopad 2021, 14:52 Na początku października zająłem się lipcami i pseudolipcami, a teraz spróbuję porównać sierpnie i cierpnie w Nowym Sączu i Wrocławiu
Zwycięża Nowy Sącz wynikiem 13:8. Głównie za sprawą rzadszej tendencji do pustynnienia i często bardziej dynamicznego oblicza tego miesiąca przy zachowaniu innych parametrów. Ogólnie jednak zarówno to porównanie, jak i porównanie lipców, pokazało mi, że lato na Dolnym Śląsku wcale nie jest aż tak bardzo gorące i pustynne, jak myślałem w 2018 roku. Burz też jest całkiem sporo i myślę, że gdybym miał spędzić lato we Wrocławiu, to bym się tam odnalazł Byle nie było sierpnia 2015 - ale to i tam i tu Jacob - 25 Grudzień 2021, 23:19 Maje 1990-2021
Toruń vs Kozienice część 1
Maj 1990: Kozienice - niby mniej burz i suchszy, ale całokształt jakoś mniej złośliwy
Maj 1991: Kozienice - niby tu i tu dni, ale muszę przyznać, że w niektórych momentach Kozienice mnie dość pozytywnie zaskoczyły, Torunia nawet nie komentuje...
Maj 1995: Toruń - o dziwo, ale nieiwelka przewaga, głównie za to, że ohydna plucha ograniczyła się do jednego tygodnia ciągiem, a w Kozienicach trzykrotnie nawracala, plus nie było burek na samym końcu miesiąca za co muszę zganić
Maj 1999: Toruń - chociaż to prawie kopiuj wklej xD, ale na plus Torunia mniejsza ilość opadów z obrzydliwej pluchy w 3 petandzie, mniej pustynna 2 połowa miesiąca i nieco więcej opadów z burek w 3 dekadzie
Maj 2000: Toruń - znowu miałem problem z wyborem, ale dałem przez dużo lepszą jakość ocieplenia w połowie 3 dekady miesiąca, bo w Kozienicach poza samym jego końcem zbytnio nie różnił się od tych z 1 połowy
Maj 2001: Kozienice - trochę blachy powód, ale za brak tak okropnych i odrażających dni jak 6 czy 18.05 w Toruniu . W Toruniu oczywiście na plus burka z 4.05 czy ocieplenie z połowy miesiąca (chociaż główną różnice robi 17.05). Mimo wszystko w Kozienicach bardziej antyzłośliwy
Maj 2002: Kozienice - siłą rzeczy było trochę zimniej podczas pustyni, chociaż mimo ochłodzenia na początku 2 dekady jeszcze się przedłużyła i burki przyszły z 3-dniowym opóźnieniem względem Torunia. No i na plus, że podczas tych słynnych deszczy z końcówki miesiąca było cieplej w Kozienicach, pluchą był tylko 29.05, ale na szczęście mniej klaunowata więc szanuję
Maj 2008: Toruń - z Kozienic tak naprawdę bym tylko "adoptował" 18.05 + trochę znosniejsza końcówkę. Jednak ten upiorny tydzień w Toruniu pokazał się że zdecydowanie lepszej strony 20-21.05 była nawet suka no i poza nocą 21/22.05 to nigdy nie mżyło dłużej niż 2 h co w tej sytuacji było plusem. W Kozienicach był to zimniejszy i upiorniejszy tydzień no i jeszcze 2-4.05 mnie tam odrażają w Toruniu w sumie tylko 4.05
Maj 2009: Toruń - w sumie pod wieloma względami obie wersje się uzupełniają, ale już dałem Toruń, bo w przeciwieństwie do często porównywanego maja 2019 to w Toruniu było więcej burek w 2 połowie, a w Kozienicach przez całą drugą połowę było nich mniej niż w pierwszej .
Maj 2010: Kozienice - taki okres jak 3-18.05 w Toruniu to niestety może się równie dobrze powtórzyć w innym sraju, albo w jakimś psychicznym weźdajbieli (no może z wyłączeniem 12.05). Właściwie jedyne co lepsze w Toruniu to 2.05 za no i może 5 i 9.05 za trochę przy tej patologii
Maj 2011: Toruń - no zdecydowanie, mimo że to w Kozienicach dał bieli . Tak serio to Wam zazdroszczę 4.05, nie ze względu na śnieg oczywiście, czy też słabszy mróz bo to bez znaczenia, ale że tamtego dnia mieliście prawie pełną lampę, bez żadnego marznącego gówna, ale właściwie poza tym dniem to zdecydowanie gorzej i poza 20-22.05 to nawet złośliwy sku*wiel w Kozienicach . No i jeszcze końcówki bym wymienił bo ta toruńska bardziej drastyczna.
Maj 2012: Kozienice - patrząc na niektóre epizody mam wrażenie, że flaki zaraz wyrzygam , ale na pewno znosniej niż w Toruniu. Chociaż paru zmian na toruńska wersję bym dokonał, na pewno mniej drastyczny 1.05, czy potem 7.05, albo ruchomy tydzień 11-17.05, przede wszystkim za burkę 11.05 w Toruniu no i brak tej koszmarnej pluchy z dni 15-17.05, której tak strasznie Kozienicom współczuję
Maj 2013: Toruń - tu się wahałem, bo zwróciłem uwagę, że weekend 11-12.05 o niebo lepszy w Kozienicach, choć poprzednie dni znowu na korzyść Torunia i w ogóle w Toruniu ocieplenia wydają się sympatyczniejsze choć też złośliwe, no i też lepsza majówka a właściwie to dni 1-2 i 4.05 na plus Torunia no i to ochłodzenie z 3 dekady nie było aż tak koszmarne jak w Kozienicach, w sumie tylko 25.05 gorszy w Toruniu niż w Kozienicach, ale reszta okresu 23-28.05 znosniejsza w Toruniu no i ocieplenie w końcówce też wydaje się nieco fajniejsze w toruńskiej wersji
Maj 2014: Kozienice - tu też niezbyt prosty wybór, na pewno Kozienice mogą pozazdrościć Toruniowi 20 i 24.05 , ale z drugiej strony cały okres 21-28.05 poza 24.05, był o wiele lepszy w Kozienicach. No i też na plus w Kozienicach udany 1.05, a w Toruniu na wieczór zrobiło się już strasznie, aż się 11 maja 2020 przypomina 🥶. A z drugiej kocnowka dużo lepsza w Toruniu łącznie z 29.05 , chociaż wtedy na szczęście Toruniowi dosłownie uszło na sucho
Maj 2015: Kozienice - w toruńskim niestety dostrzegam coraz więcej podobieństwa do maja 2020 . Z tym zachmurzeniem to też ch*j, bo w Toruniu nie było pustynnych dni, no to mogłoby się wydawać, że nocy też nie, ale tak się składa, że noce często były bezchmurne + przy okazji tez rzadko wiało i jak już to słabo, więc mamy odpowiedź skąd te duże amplitudy, mimo umiarkowanego, a czasem nawet sporego zachmurzenia, trochę przypomina mi się to co Piotr pisał o swoim lipcu 2019 i tutaj chyba było identycznie. Podsumowując pierwsza i druga dekada dużo gorsze w Toruniu niż Kozienicach, a trzecia szczerze nawet porównywalna, w Kozienicach wcale nie było tak patologicznie jak dalej na SE, jedynie tak naprawdę 27.05 , a w Toruniu na swój sposób też było źle
Maj 2017: Kozienice - w Toruniu o dziwo tylko srajowka lepsza, ale poza tym nieporównywalnie gorszy jeszcze może pojedyncze dni jak 9 czy 30.05 miały przewagę
Maj 2018: Toruń - jak patrzę na Kozienice to nie mogę zdzierżyć 16-17.05 z resztą w sumie to nie jedyny powód, już majówka o wiele lepsza w Toruniu, bo w Kozienicach poza 2.05 to 6-latka . Dalej to różnie, na pewno Kozienicom zazdroszczę burek z mzawka 9 i 10.05 (i nie piszę tego złośliwie, bo przy ciepłej pustyni to serio jest godne pozazdroszczenia), ale z drugiej strony wolę burki w Toruniu z 3 i 11.05 i. W sumie cała 2 dekada lepsza w Toruniu, trzecia poza pojedynczymi dniami lepsza w Kozienicach, więc w sumie przewaga Torunia nie duża
Maj 2019: Kozienice - i to też jedna z większych przewag. W sumie na toruńskie to bym wymienił tylko bubu 5-6.05 i 29.05 (no i jak pomyślę to jeszcze raczej 22 i 24.05 też)
Maj 2020: Toruń - trochę się wahałem, ale Toruń wygrywa przez to, że miał mniej mokro-zimnego łajna i mimo wszystko mniej klaunowata suma opadów, najbardziej chyba tej Izoldy współczuję
No co do 2001 to chyba jednak zgodzę się z Tobą, chociaż tego 18.05 w Toruniu to bym się tak nie czepiał mimo wszystko XD Moim zdaniem to jest taki remis, gdzie szczegóły decydują.
Co do 2008 to już zależy jak patrzeć, mnie 2 i 4.05 z Kozienic absolutnie nie brzydzą, nawet w drugiej połowie maja by nie brzydziły, a co dopiero na początek, okres 21-25.05 też jakoś mnie nie odpycha, to wszystko zależy od punktu widzenia, ogólnie w Kozienicach nie waliło śmietniem 2020 i dlatego daje małą przewagę.
Co do 2009 to chyba jednak zgodzę się z Tobą, ale jednak pośrodku między tymi stacjami było najlepiej xd
Co do 2016 to znowu Toruń dużo bardziej przekonuje i tu zdania nie zmieniam, zmieniam za to odnośnie tego, że dałem mu 6/10, uważam, że zasługuje spokojnie na 7-8 xd. W Kozienicach niektóre noce z pierwszej połowy dosłownie przerażają, a 3 dekady nawet antypajacową nazwac nie można, bo była tylko jedna burka w tej okolicy. Ale chyba podobnie jak 7 lat wcześniej, Legiowawice wygrywają tutaj z oboma stacjami synoptycznymi xd
2018 to w Toruniu razi ta suma opadów, zresztą w Kozienicach poza 26.05 podobnie, no ale obserwowałem radary i szczerze to obie stacje miały olbrzymiego pecha, mijało je aż miło. Dzisiaj to chyba dałbym jakiś remis, moim zdaniem do 20.05 wygrywa Toruń, no ale potem się rolę odwróciły.
2020 to jednak też będę uparty i wolę Kozienice, bo jednak dały jakąś namiastkę normalności w 3 dekadzie (oczywiście po 23.05)