To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum wielotematyczne LUKEDIRT
Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!

Ogólnie o pogodzie i klimacie - Miesiące których niedocenialiśmy lub przecenialismy (2000-19

Bartek617 - 15 Kwiecień 2025, 19:32

Tutaj zgadzam się bardziej z Fanem, sierpień jest przynajmniej dla mnie miesiącem od rozkręcania się letniej pogody a nie jej zakończeniem ;-) Wystarczy że dosyć konkretne przełomy u mnie osobiście w pogodzie występowałyby koło połowy czerwca oraz koło połowy września ;-) Ogólnie w kwestii dominacji określonego typu pogody lub określonych temp. widzę że przemawia bardziej do mnie astronomiczny aniżeli meteorologiczny podział na 4 pory roku ;-)
FKP - 15 Kwiecień 2025, 19:45

Bartek617, Sierpień jest miesiącem zwijania się letniej pogody, ale na szczęście w ostatnich latach jest to mało odczuwalne :jupi:
Bartek617 - 15 Kwiecień 2025, 21:20

To prawda ;-) Na szczęście nie ma sztywnej daty odnośnie zakończenia ciągu kanikułów ;-) Rozstrzał mamy zwykle albo w skrajnych przypadkach od koło 15-20 sierpnia, albo z drugiej strony do koło 15-20 września ;-)
kmroz - 4 Maj 2025, 15:30

Maj 2005 i to ogólnokrajowo....

Dlaczego doceniłem?

1. Ewidentna złośliwość opadowa i solarna, dzięki czemu w 1 połowie maja mimo tak mocnych ujemnych anomalii lujrozki występowały tylko lokalne, a ziąb skupił się bardziej na tmax i tmin, do tego były to realne, zajebiście wsiąkające opady. W 2 połowie zaś dzięki temu, przynajmniej nocami można było odpocząć i nie było całodobowego boostowania, jak choćby 2 lata później. A burze przejściowo i tak się pojawiały, choć głównie w zachodniej połowie kraju. Kojarzę gdzieś, że przed 5.10.2020 to właśnie dzień 24.05.2005 (albo 23.05) był najbardziej aktywnym pozaletnim dniem jeśli chodzi o liczbe wyładowań na terenie kraju. I taka jedna, konkretna burza była więcej warta niż te "bulgotania" w końcówce maja 2007...

2. Niesłuszna mitologizacja 2 połowy. Nie neguje że ona była ciepła i to bardzo, ale prawda jest taka, że do 27.05 nie działo się nic co by zwracało uwagę, nawet w tamtych czasach. To dni 28-30.05 były koszmarnym bordem, ale chociaż krótkim, amplitudowym i na sucho. Po choćby zeszłym roku, a także tegorocznym kwietniu, to wolę to od pierdolonej parówy, z której zwykle i tak nic nie ma, nawet słońce większość doby gnębi... A przed 27.05 było to po prostu słoneczne, majowe, zwyczajne ocieplenie.

3. Umiał w różnorodność. Sam fakt, że był taki skrajny, ale wbrew pozorom aura się nie przeciągała, tak jak się wydawało. Sam bord skupił się na sile, ale krótkości, co na zasadzie "jak już musi" to bardzo cenię. Pierwsza połowa maja też nie była ciągiem bubu - sama majówka, nieco zapomniana, była jedną z cieplejszych :!: , a np na południu Polski się też na Ciepłych Ogrodników dość wyraźnie ociepliło

4. Był mokry. Wszędzie. To złota rzecz, bardzo cenna o tej porze roku i będąca złotem w Erze Katastrofy Hydrologicznej, która nie zwalnia ani na moment. W tej pierwszej połowie maja naprawdę każdy zakątek Polski był solidnie podlewany, a i w drugiej (to niestety nie wszędzie) zdarzały się solidne zlewy.

5. Pewne odczucie zasłużenia - i w kontekście termicznym i hydrologicznym. Nie mówię tu o zimie, a samym przebiegu maju. Pierwsza połowa była jaka była, ale dała dużo i w kontekście obniżenia anomalii i przede wszystkim wilgoci. Co by złego nie mówić o ostatnich dniach tego miesiąca, to wiedziały kiedy przyjść...

Dlaczego nadal niezbyt lubię?

1. Pozytywny trend anomalii. Po prostu. Coś z założenia złego w maju. Nie mylić z ogólnym trendem bezwzględnych temperatur rzecz jasna, który z natury jest mocno rosnący. To sprawiło, że mimo wszystko liczba dni z tavg na poziomie typowym dla bardziej marca niż kwietnia, była spora, a z drugiej strony na sam koniec trafiły się dni, które nawet w środku lata by zrobiły jakieś tam wrażenie.

2. Liczba lodowatych nocy. Niestety, ale nie udało się uniknąć tego. Mimo tego, że jakichś mocnych lujrozków w ogóle nie było, a i te niewielkie w wielu miejscach nie wystąpiły. Ale takie noce z przedziału +1/+4 niestety były liczne. Niestety ta wilgotna aura w 1 połowie momentami była zdradliwa i pojawiały się niepokojące rozpogodzenia na noc :zygacz: Również w okresie, gdy już ciepło wchodziło, to przy wyżach nie brakowało spadków nocami poniżej +5 stopni, aczkolwiek to już mogę wybaczyć.

3. Skrajna suchość/pustynność trzeciej dekady na wschodzie Polski. Czynnik lokalny, ale no jednak mimo wszystko przeraża taki ciąg bezopadowych dni, nawet już pomijając temperatury przy tym (które na wschodzie o ironio się za specjalnie wtedy nie wyróżniały, do 27.05 było po prostu w normie...). Ale sam fakt jest trochę deprymujący.

Dlatego niestety, co muszę podkreślić, to nadal ten maj jest w tej gorszej niż lepszej połowie, choć na pewno doceniam fakt, że właściwie w całym kraju miał swoje zalety. Inne maje to nawet jeśli gdzieś były super, to miały regiony z niewybaczalnymi zakałami

kmroz - 4 Maj 2025, 15:32

A w Toruniu, gdzie maj z założenia jest zakałą :zygacz: to był to serio akurat jeden z lepszych majów :zygacz:
Jacob - 4 Maj 2025, 18:31

kmroz, w maju 2026 jeszcze będę bronił tego sraja przed Tobą :lol:

Chociaż kto wie, bo akurat byłeś jego stałym wrogiem odkąd pamiętam, a w szczególności od twojego powrotu wiosną 2020

kmroz - 23 Lipiec 2025, 00:22

Aktualizacja wrześniów i październików

Najpierw wrześnie

Doceniłem

1. 2006 - Nie żebym stał się jego wielkim fanem, spokojnie :lol: Ale doceniłem po prostu fakt, że znał swoje miejsce i na żadnym etapie nie dowalał jakimś nieprzyzwoitym bordem, nawet jak za dnia było nieciekawie, to noc hamowała. U mnie lokalnie też jakieś tam opady próbowały trafiać. No i doceniam, za spłaszczenie, czyli "negatywny trend"

2. 2007 - Też znacznie przychylniej patrzę na tę "dupę wołową" w 2 połowie i ogólnie doceniłem za dość wyraźnie negatywny trend. Opadów też nie brakowało na żadnym etapie.

3. 2012 - Był czas, że go mocno hejtowałem, ale obecnie znowu doceniam za dynamikę i jakiekolwiek opady, a także za brak przeciągania się typu pogody

4. 2013 - Jakoś wzbudził moją sympatię swoją stabilną jesiennością i wilgocią, jedynie ta końcówka - choć na swój sposób urocza - trochę zaburza ten obraz

5. 2017 - Po prostu jakkolwiek to możliwe, jeszcze bardziej doceniłem ten loch i wilgoć, a te epizody lampy, co uważałem za zakałę, teraz też jeszcze bardziej doceniam

6. 2020 - Jego to nigdy szczególnie nie hejtowałem, ale teraz to wręcz jestem jego fanem, znał umiar pod każdym względem i umiał swoje grzechy nadrobić. Trochę szkoda że 29-30.08 się do niego nie załapały, choć i bez nich był całkiem ciekawy

7. 2022 - Z punktu widzenia mojego regionu mocno spłaszczony miesiąc, mieszkańcy S może tego nie zrozumieją, ale u mnie to wręcz miał trochę negatywny trend :lol:

Znielubiłem

1. 2002 - Za mocny kontrast termiczno-solarny i totalną lipę opadową.

2. 2011 - Rozgrzeszałem go w porównaniu do innych "dupowołowych" za pozorną zmienność, ale obecnie hejtuje po prostu za żenadę (bez)opadową

3. 2014 - Jego to wręcz starałem się wybielać na siłę, a teraz widzę, że pierwsze dwie dekady to serio często gruba patola, do tego parno-lampowa (coś co ogólnie bardzo znielubiłem), a średnią przed patolą uratowała lodówa w trzeciej dekadzie

4. 2016 - Pierwsza połowa serio dowaliła patolą i lampą, dla drugiej szacun, że to zbiła, ale dupy to i tak nie urywało

5. 2019 - Za dość wyraźny negatywny trend (okres 16-25.09 to wręcz bezwstydna lodówa), dużo miałkiej nudy w 1 połowie, do końcówki też już taką sympatią nie pałam xd

6. 2023 - Po prostu za wszystko. Skrajnie patolski miesiąc, mutant, susza, lampa

7. 2024 - Trochę to co wyżej, po prostu wyższy poziom patoli niż wszystko przed 2023, tutaj bardziej klaunowato i z urozmaiceniem, ale nie umiem szanować, nawet suma opadów nie wyszła, nic nie wyszło :!:

kmroz - 23 Lipiec 2025, 00:33

Październiki

Doceniłem:

1. 2003 - W sumie nie wiem czy określenie "doceniłem" jest dobre, bo zawsze go na swój sposób ceniłem :lol: Ale ogólnie za wilgotną i względnie ciepłą pierwszą połowę i znacznie suchszą i przy tym skrajnie lodową drugą. Czyli trend.

2. 2007 - Głównie chodzi o jego złośliwo-zdradliwy charakter, który przestał być dla mnie jakimkolwiek problemem

3. 2009 - Doceniłem za konkretny atak chłodu w połowie i elementy prawdziwka na koniec, a te wstawki z pierwszej dekady, do tego wilgotne - też bardzo mi pasują :D

4. 2012 - Też bardzo mi pasuje taka forma, plus z dupą wołową ograniczoną z okolicy 20.10 się przeprosiłem

5. 2016 - Złośliwe opady przestały mi przeszkadzać

6. 2017 - Trochę jak wyżej, jego złośliwe elementy wręcz polubiłem, chyba najlepszy październik

7. 2018 - Nie ukrywam, że wręcz przyczyna tego wątku. Mocno wybaczyłem mu tę złośliwość, a 3 dekady to wręcz stałem się fanem - choć fakt, trochę późno jak na takie opady. Ogólnie jako, że przestałem być hejterem złośliwości, to siłą rzeczy naczelny złośnik nie jest dla mnie już takim wrogiem

8. 2020 - Polubiłem jeszcze bardziej, do około 20.10 wręcz złoty miesiąc, a te elementy złośliwości, co do niedawna były dla mnie minusem, teraz są plusem - najważniejsze, że nie było przeciągania dupy wołowej, a opady były konkretne.

9. 2024 - Uświadomiłem sobie, że w tej drugiej połowie choć noce nieciekawe, to dni się mocno miarkowały, a końcówka patolska tylko na papierze, plus doceniłem pierwszą połowę i to bardzo, jest chyba jedną z moich ulubionych :serce:

Znielubiłem

1. 2001 - Jeszcze bardziej mnie wkurza jego suchowiejny i ogólnie suchy, patolski charakter

2. 2004 - Za trzecią dekadę, straszną alergię mam teraz na coś takiego

3. 2006 - Trochę to co z 2001, w sumie poza obwarzankami i może samym środkiem to strasznie wkurzający

4. 2008 - Po prostu za to jaki suchy był :lol: Żeby nie było nadal dość lubię

5. 2013 - Trzecia dekada, plus brak opadów w pierwszej połowie

6. 2019 - Ciąg skrajnego patolstwa bardzo długi, do tego nie zakończony opadami, co jeszcze rok temu uważałem za plus, a teraz za minus

7. 2021 - Strasznie mnie zirytował swoim charakterem nijakości plus ogólną suchością, szczególnie wściekłem się na jego ostatnie dni...

8. 2022 - W sumie jak w większości wypadków, straszny hejt na ostatnią dekadę (22-23.10 nadal lubię, ale potem... szkoda gadać), a i pierwsza połowa poza zdradliwą(żeby nie było, zdradliwości akurat nie hejtuje) ulewą z wieczora 8.10, była mocno nijaka i zbyt lampowa.

9. 2023 - Po prostu za poziom patolstwa i brak opadów w pierwszej połowie, choć dla odmiany końcówkę na powrót trochę doceniłem, pora pustynno-chłodna *4/*5 sprawiła, że na opady już jakoś szczególnie nie narzekam :lol:

Ogólnie w październiku totalnie zacząłem mieć wywalone na złośliwość/zdradliwość, a bardziej zwracam uwagę na trend, sam fakt siły opadów i ogólnie względne urozmaicenie (ale takie prawdziwe, nie udawane xd)

FKP - 23 Lipiec 2025, 00:33

kmroz, A drugą połowę maja 2019 jeszcze lubisz :?:
Bartek617 - 23 Lipiec 2025, 00:42

Złośliwość jako ujemna anomalia termiczna w październiku, zwłaszcza w środku czy na końcu miesiąca, to dla mnie wciąż dużo bardziej wada niż zaleta... ;-) :-( Chyba że przy temp. rzędu 2-5 C całą dobę będzie tylko deszcz padał ;-) Ale i tak chyba lepiej już przy niskich wskazaniach termometrów oraz jednocześnie przy małych dobowych amplitudach powietrza mieć gęste mgły oraz brak jakichkolwiek opadów ;-) Jak pada to chyba tylko w przedziale 5-10 C lub 10-15 C ;-)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group