To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum wielotematyczne LUKEDIRT
Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!

Ogólnie o pogodzie i klimacie - Gdzie konkretny miesiąc był lepszy?

Jacob - 6 Marzec 2022, 23:11

PiotrNS napisał/a:
Na początku października zająłem się lipcami i pseudolipcami, a teraz spróbuję porównać sierpnie i cierpnie w Nowym Sączu i Wrocławiu :)

2001 - Wrocław, ale z małą przewagą. Ten miesiąc był na Dolnym Śląsku trochę mniej słoneczny, ale uzbierał więcej opadów (w tym jeden z konkretnej burzy) i przerwał falę upałów chłodniejszymi dniami.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2001-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2001-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2002 - Wrocław, również z małą przewagą. Myślałem nad uznaniem Nowego Sączą za lepsze miejsce w tym miesiącu z uwagi na aturecką II połowę (niemal wszystkie dni ze średnią poniżej 20 stopni), ale nie przekonuje mnie to, co było wcześniej - a zdarzały się dni z całkowitym zachmurzeniem i temperaturą odczuwalną wyjętą latu. We Wrocławiu było wówczas cieplej, a i burze chyba lepiej dopisały.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2002-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2002-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2003 - Wrocław - no to było banalne. I tak zły, suchy miesiąc, ale nie aż tak drastyczny jak u mnie, gdzie spadło tyle deszczu, że tegoroczny październik, czerwiec 2019 albo lipiec 2006 wydaje się niezłym opadowo miesiącem. Pół roku po najlepszym lutym przyszedł najgorszy sierpień, no cóż... Jedyną przewagą NS nad Wrocławiem jest uniknięcie takiego mocno ognistego upału jak te 36 stopni.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2003-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2003-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2004 - Wrocław - naprawdę fajny miesiąc, może bez spektakularnych opadów, ale bardzo regularny. Do tego cieplejszy i dużo bardziej słoneczny, nie było tak długiego okresu lochu (w dodatku często bezproduktywnego) jak u mnie w I dekadzie. Miesiąc dość gorący, ale jeszcze w porządku :ok:
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2004-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2004-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2005 - Nowy Sącz - tutaj chłodny okres udało się przeplatać jakimiś choć nieco cieplejszymi dniami, wyższe były temperatury minimalne w całym miesiącu, a ponadto burze dały z siebie więcej. Z powodu niższego usłonecznienia nie jest to jednak duża różnica na korzyść Sącza.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2005-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2005-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2006 - Nowy Sącz - wprawdzie to takie "lato minimum", za jakim nie przepadam, ale termicznie było znacznie lepiej niż na Dolnym Śląsku. Tam 2/3 miesiąca zupełnie nie przypomina lata, a ulewy na początku to coś drastycznego nawet jeśli nie oceniamy miesiąca próżniowo i pamiętamy o miesiącu-poprzedniku. Co za dużo to niezdrowo. U mnie też padało, ale przy innych temperaturach, tutaj tylko finisz miesiąca to jesień na całego.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2006-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2006-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2007 - Nowy Sącz - we Wrocławiu też nie był zły, ale w moim mieście urzeka mnie ilość burz (choć ośmioletni Piotr nie był tym zachwycony), które łączyły się z każdym większym ociepleniem. Był to również ładny, słoneczny miesiąc, któremu udało się uniknąć tej lodówki w końcówce - też była, ale nie taka. Piękny sierpień, a gdyby jeszcze krakowska Królowa (23/24.08) mnie trafiła, to w ogóle byłby cud i miód - choć myślę, że ta burza nawet z daleka zapierała dech w piersiach i "współczesny" Piotr starałby się zrobić jej wiele zdjęć :D
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2007-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2007-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2008 - Nowy Sącz - z małą przewagą, bo wady jednego miejsca były rekompensowane przez zalety takie, jakich to drugie nie miało. W Nowym Sączu sierpień 2008 był dużo bardziej słoneczny, cieplejszy, a opadów tyle samo - co prawda, były gorzej rozłożone, ale może świadczyć to dobrze o burzach z tego czasu. We Wrocławiu najwięcej popadało przy ziąbie po słynnych nawałnicach. Na początku sierpnia stacja nad Dunajcem chyba miała pecha, że zbierała tylko takie pseudodeszcze, bo kojarzę z tych dni, że potrafiło ładnie lunąć.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2008-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2008-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2009 - Nowy Sącz - wprawdzie to pajac, ale i poza tą mityczną ulewą z 22 sierpnia potrafiło nieźle podlać. We Wrocławiu poza początkiem susza, sumy opadów niepasujące do lata. Stary ja byłby zachwycony, tyle słońca przy przyjemnych temperaturach - ale to nie to.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2009-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2009-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2010 - Nowy Sącz - jeden z najlepszych sierpniów w moim mieście, na Dolnym Śląsku był trochę mdły. Nie tak ciepły, znacznie mniej słoneczny, a burze raczej słabo dawały sobie radę. W Sączu udało się połączyć naprawdę konkretne zjawiska i sumy wraz z dniami "sielskimi", jak w rzadko którym miesiącu letnim. We Wrocławiu ani jednego ani drugiego było nie za wiele.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2010-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2010-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2011 - Wrocław - też w przeważającej części fajny miesiąc z dość regularnymi opadami, ciepły i raczej pogodny. Trochę mniej lampki niż u mnie, ale za to udało się uniknąć tej upalnej końcówki, która w Nowym Sączu naprawdę dołożyła do pieca.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2011-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2011-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2012 - Wrocław - nieporównywalnie lepszy. W Sączu w dużej mierze koszmar, albo upał (często suchy lub nawet suchowiejny) albo jesień w lecie. Wrocław nie miał za wiele ani jednego ani drugiego, udało się to nieco wyważyć, a również słońce służyło bardziej naturalnie i opadów było więcej, trochę częściej. 20 sierpnia tu i tu był ognisty, ale we Wrocławiu dzień zakończył się świetlaną magią - w Nowym Sączu 20.08.2012 to 30.06.2019.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2012-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2012-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2013 - Wrocław, również nieporównywalnie. Pierwsza dekada miała w sobie dużo dynamiki, nie była lipcem 2006 w wersji hard. Potem też padało znacznie więcej (podczas gdy w Nowym Sączu nawet 2015 był bardziej "mokry"), a ostatnia dekada to taka klasyczna cumulusikowa aura przy umiarkowanych temperaturach - coś, czego u mnie zabrakło.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2013-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2013-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2014 - Nowy Sącz - we Wrocławiu to takie "lato minimum" jak w Nowym Sączu sierpień 2006. Blisko normy, słońca nie za wiele, ale regularnie, pada często ale też bez dużych ilości. W Nowym Sączu znacznie większą część miesiąca zajęło iście "bombowe" lato z mocno uwodnionymi burzami, w tym byłą Królową Burz Nocnych. Niestety wystąpiły nawalne opady przy zimnie, więc przewaga nie jest duża, ale jednak większa zawartość lata w lecie zwycięża. Sumy opadów nie ma co porównywać.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2014-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2014-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2015 - Nowy Sącz - tu i tu koszmar, ale we Wrocławiu ta fala upałów była już skrajna, jak z horroru. Potem moje miasto miało trochę wytchnienia, a tam w dalszym ciągu było bardzo ciepło, co już pewnie męczyło, mimo że to nie był upał. Nowy Sącz odpalił też wrota później, bo dopiero 6 sierpnia i zakończył elegancką burzą. U mnie był to sierpień ekstremalnie suchy - tam pustynia.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2015-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2015-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2016 - Nowy Sącz - w konkurencyjnym mieście był to miesiąc wyjątkowo suchy - poza tym jednym deszczowym dniem wręcz pustynny. W Nowym Sączu padało często, a burzami z konkretnymi ulewami skończyło się każde większe ocieplenie, co nie przeszkodziło wyższemu usłonecznieniu, wpływającemu na bardzo pozytywne ogólne wrażenie kompromisowego miesiąca. Ochłodzenie było wprawdzie głębsze, ale z uwagi na jego krótkotrwałość, uznaję je za małą wadę w porównaniu z błędami tego miesiąca na zachodzie.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2016-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2016-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2017 - Nowy Sącz, ale to nie jest już duża przewaga. Tak jak nieraz wspominał Editor, wbrew pozorom to nie zachód zbierał tego lata najwięcej upalnych dni. W Nowym Sączu I połowa niewiele odbiega od tej z 2015 roku, nieraz panował naprawdę ciężki upał, a na niebie próżno było szukać chmurek z nadzieją. We Wrocławiu miesiąc był dużo bardziej przuyjazny termicznie, a do tego słonecznym i w sumie pozytywnym, ale po słynnych burzach z 10/11 sierpnia nie padało tam niemal nic. U mnie to się udawało i suszy nie było, zresztą przyjemne i słoneczne dni też się zdarzały.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2017-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2017-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2018 - Nowy Sącz - miesiąc-legenda, rozgrzany do czerwoności miesiąc, kiedy przemianowałem Wrocław na Ciudad de Wrocław :lol: Tam to była jednak masakra, właściwie nieskończony gorąc i susza. Burz prawie nie było, podczas gdy w Nowym Sączu każdy okres miesiąca jakieś miał - również ten najbardziej upalny dzień, kiedy tylko w moim mieście nie zanotowano Tśr 25 stopni (biorąc pod uwagę te ważniejsze stacje, które pokazują się na Ogimecie i wykluczając górskie). Opadów nie brakowało (tylko jeden suchy okres), a i upały nie wydają się tak dotkliwe.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2018-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2018-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2019 - Nowy Sącz - tutaj choć "mleczny", to jednak choć trochę chłodniejszy i wyraźnie bardziej wilgotny. Udało się też dodać trochę dynamizmu do słynnej szóstej pentady; burz było mało, ale i tak trochę więcej niż we Wrocławiu w tym żałosnym sezonie.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2019-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2019-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

2020 - Nowy Sącz - termicznie znośniejszy miesiąc z pajacowatymi, ale jednak wyższymi opadami. Różnica na korzyść nie jest duża, bowiem Wrocław też miał pewne zalety, których nie miał NS - lepsza plucha na początku oraz brak suchowiejnego upału w końcówce. Przez niemal zupełny brak burz, silniejszy gorąc i dłuższą pustynię, przyznaję jednak wygraną mojemu miastu.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2020-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2020-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc


2021 - Wrocław - przewaga minimalna, tylko po to, aby nie przyznać remisu. Miesiąc cieplejszy; nie miał wprawdzie tylu burz i był trochę mniej słoneczny, ale nie zawierał tak skrajnie zimnej i mokrej końcówki, jak III dekada PRL-u rodem z 1981 roku w Nowym Sączu. A około dziesięciodniowy epizod ciepłego i słonecznego lata też miał. Gdyby nie nowosądeckie burze, od razu wybrałbym Wrocław, ale tak to musiałem się trochę zastanowić.
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2021-08-31&rodzaj=st&imgwid=349200660&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2021-08-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

Zwycięża Nowy Sącz wynikiem 13:8. Głównie za sprawą rzadszej tendencji do pustynnienia i często bardziej dynamicznego oblicza tego miesiąca przy zachowaniu innych parametrów. Ogólnie jednak zarówno to porównanie, jak i porównanie lipców, pokazało mi, że lato na Dolnym Śląsku wcale nie jest aż tak bardzo gorące i pustynne, jak myślałem w 2018 roku. Burz też jest całkiem sporo i myślę, że gdybym miał spędzić lato we Wrocławiu, to bym się tam odnalazł :) Byle nie było sierpnia 2015 - ale to i tam i tu ;)


W sumie mniej lub więcej PRAWIE ze wszystkim się zgadzam

Poza 2007, 2017 i 2021

Choć do tego pierwszego mam wątpliwości czy jednak nie masz racji, jednak w NS więcej burz, ale we Wrocławiu dużo ładniej podkreślona antyzłośliwosc + jak już były burze to konkretniejsze pod względem długości.

W drugim przypadku we Wrocławiu było mniej suchych upałów no i do tego ochłodzenie na przełomie 2 i 3 dekady nie było tak złośliwie.

No i ostatni pseudosierpień, oczywiście w NS od 23.08 dno i 5 metrów mułu, ale we Wrocławiu wcale nie było lepiej... Tu wręcz jestem przekonany o swojej racji, bo w NS to ocieplenie było bardziej parne i paradoksalnie to tam był mniej złośliwym miesiącem

kmroz - 6 Marzec 2022, 23:25

No to co do NS vs Wrocław

2001 - Tu w sumie chyba wolę Wrocław, bo mnie drastycznego upału
2002 - Tutaj to jeden pies, serio xd
2003 - Tu nie wiem czy jednak nie wolę NS, te 18mm z Wrocławia to pojedynczy wybryk, a jednak dużo bardziej drastyczna termicznie ta pustynia we Wrocławiu
2004 - Wolę Wrocław, ale z uwagi na drugą połowę, pierwsza to chyba jednak wolę już to, co dał NS.
2005 - Tu wiadomo, że NS, miał przebłyski ciepłych opadów i dużo mniejsze bubu w 1 połowie
2006 - Duża przewaga NS nad wrocławskim ohydztwem, ale jednak szczerze, to i tak słaby w NS, na wschodzie to był gość :ok:
2007 - Wiadomo, że NS, we Wrocławiu do 16.08 pustynnik i tylko te kilka dni w 2 połowie pomogło
2008 - Tutaj to serio nie wiem, te dni 1-4.08 to może i pech stacji, no ale jednak trzeba być konsekwentnym, z drugiej strony we Wrocławiu też od 15.08 nikczemny, więc no chyba mimo wszystko wybiorę NS
2009 - Wiadomo, że NS, we Wrocławiu przegiął z lampą i jeszcze ta termika przy pustynii :nie:
2010 - Też bez wątpienia Nowy Sącz, Wrocław naprawdę był bez szału w tej pierwszej dekadzie.
2011 - Tutaj w końcu mogę wybrać Wrocław z czystym sumieniem, w NS może ten okres upalny miał coś ciekawego, ale jednak oficjalnie była nuda, we Wrocławiu jednak było to bardziej równomierne.
2012 - Mocno, mocno i jeszcze raz mocno Wrocław, ta lampa przy tym bubu mnie wzruszyła, do tego miał kilka gorących burek, nawet jeszcze końcówka umiała miło zaskoczyć. W ogóle ten miesiąc na SW to ciekawe odkrycie, na pewno mocny plus, nie wiem czy nie najlepszy sierpień od początku wieku tam, może z 2004 porównywalny, no i 2011.
2013 - Znowu miazga ze strony Wrocławia, ta pierwsza dekada to prawie Lipuś, potem jeszcze antyzłośliwość koło 18-19.08, no i bubu w dużej mierze słoneczne, kurde naprawdę bym chciał przeżyć u siebie podobny sierpień.
2014 - Pierwsza połowa sprawia, że nie mam wątpliwości co do wyboru, chociaż druga w NS mnie trochę obrzydza. Ale we Wrocławiu też wtedy nie było tak kolorowo, właściwie główną różnicą były sumy opadów.
2015 - Wiadomo, że NS, łagodniej i znośniej, ale i tak :zygacz:
2016 - Miazga ze strony NS i tak mi się średnio podoba, ale na każdym etapie się starał i żeby nie ten 10.08 to można byłoby go spokojnie nazwać antyzłośnikiem. We Wrocławiu przeraźliwy suchar i już to go dyskwalifikuje
2017 - A tutaj dam remis. Muszę tu mocno zbesztać starego PiotraNS za obrażanie naprawdę dobrej pierwszej połowy sierpnia w NS, moim zdaniem nawet lepszej niż we Wrocławiu. Co do drugiej, mam mieszane uczucia. Serce mówi Wrocław, jednak rozum mówi, że jednak było tam za sucho i ta plucha w NS może i była potrzebna
2018 - Zdecydowanie NS. Tutaj był to nawet fajny miesiąc, z właściwym trendem i regularnymi zlewami i burzami. We Wrocławiu to łagodniejsza wersja cierpnia 2015 :zygacz:
2019 - Dla mnie też miazga ze strony NS, zwłaszcza ta pierwsza połowa, ale i ostatnia dekada, która we Wrocławiu była pustynią jak niemal wszędzie, a w NS trochę próbowała... We Wrocławiu jedyny porządny opad to złośliwa, nudna plucha...
2020 - I znowu bez porównania Kurort. We Wrocławiu to klasyczny, podręcznikowy złośnik, z przeraźliwą falą pustynnego upału. Trochę okres 18-26.08 go ratuje, no ale prośba, co to jest... w dodatku i tak nie podlało. W Sączu wyglądało to dużo lepiej - plucha na początku nie tak lodowa, potem ten upał łagodniejszy, a druga połowa poza wiadomym weekendem :zygacz: to klasa sama w sobie :ok: No może przesadzam, ale miał trochę ciekawego mimo wszystko ;)
2021 - Początek w obu miejscach równie kiepski, ostatni dekada znośniejsza we Wrocku, ale i tak cienka, jednak... okres 7-22.08 po prostu robi różnice na korzyść Kurortu. Naprawdę kilka ciekawych burz, w dodatku chociaż trochę próbował antyzłośnikować, a we Wrocławiu było wtedy tylko i wyłącznie mdło i... sucho.

W skrócie to NS serio miażdży Wrocław i w zasadzie tylko przerywnik 2011-2013 (z naciskiem na 2012-2013) jest tu wyjątkiem xd

kmroz - 6 Marzec 2022, 23:25

No to co do NS vs Wrocław

2001 - Tu w sumie chyba wolę Wrocław, bo mnie drastycznego upału
2002 - Tutaj to jeden pies, serio xd
2003 - Tu nie wiem czy jednak nie wolę NS, te 18mm z Wrocławia to pojedynczy wybryk, a jednak dużo bardziej drastyczna termicznie ta pustynia we Wrocławiu
2004 - Wolę Wrocław, ale z uwagi na drugą połowę, pierwsza to chyba jednak wolę już to, co dał NS.
2005 - Tu wiadomo, że NS, miał przebłyski ciepłych opadów i dużo mniejsze bubu w 1 połowie
2006 - Duża przewaga NS nad wrocławskim ohydztwem, ale jednak szczerze, to i tak słaby w NS, na wschodzie to był gość :ok:
2007 - Wiadomo, że NS, we Wrocławiu do 16.08 pustynnik i tylko te kilka dni w 2 połowie pomogło
2008 - Tutaj to serio nie wiem, te dni 1-4.08 to może i pech stacji, no ale jednak trzeba być konsekwentnym, z drugiej strony we Wrocławiu też od 15.08 nikczemny, więc no chyba mimo wszystko wybiorę NS
2009 - Wiadomo, że NS, we Wrocławiu przegiął z lampą i jeszcze ta termika przy pustynii :nie:
2010 - Też bez wątpienia Nowy Sącz, Wrocław naprawdę był bez szału w tej pierwszej dekadzie.
2011 - Tutaj w końcu mogę wybrać Wrocław z czystym sumieniem, w NS może ten okres upalny miał coś ciekawego, ale jednak oficjalnie była nuda, we Wrocławiu jednak było to bardziej równomierne.
2012 - Mocno, mocno i jeszcze raz mocno Wrocław, ta lampa przy tym bubu mnie wzruszyła, do tego miał kilka gorących burek, nawet jeszcze końcówka umiała miło zaskoczyć. W ogóle ten miesiąc na SW to ciekawe odkrycie, na pewno mocny plus, nie wiem czy nie najlepszy sierpień od początku wieku tam, może z 2004 porównywalny, no i 2011.
2013 - Znowu miazga ze strony Wrocławia, ta pierwsza dekada to prawie Lipuś, potem jeszcze antyzłośliwość koło 18-19.08, no i bubu w dużej mierze słoneczne, kurde naprawdę bym chciał przeżyć u siebie podobny sierpień.
2014 - Pierwsza połowa sprawia, że nie mam wątpliwości co do wyboru, chociaż druga w NS mnie trochę obrzydza. Ale we Wrocławiu też wtedy nie było tak kolorowo, właściwie główną różnicą były sumy opadów.
2015 - Wiadomo, że NS, łagodniej i znośniej, ale i tak :zygacz:
2016 - Miazga ze strony NS i tak mi się średnio podoba, ale na każdym etapie się starał i żeby nie ten 10.08 to można byłoby go spokojnie nazwać antyzłośnikiem. We Wrocławiu przeraźliwy suchar i już to go dyskwalifikuje
2017 - A tutaj dam remis. Muszę tu mocno zbesztać starego PiotraNS za obrażanie naprawdę dobrej pierwszej połowy sierpnia w NS, moim zdaniem nawet lepszej niż we Wrocławiu. Co do drugiej, mam mieszane uczucia. Serce mówi Wrocław, jednak rozum mówi, że jednak było tam za sucho i ta plucha w NS może i była potrzebna
2018 - Zdecydowanie NS. Tutaj był to nawet fajny miesiąc, z właściwym trendem i regularnymi zlewami i burzami. We Wrocławiu to łagodniejsza wersja cierpnia 2015 :zygacz:
2019 - Dla mnie też miazga ze strony NS, zwłaszcza ta pierwsza połowa, ale i ostatnia dekada, która we Wrocławiu była pustynią jak niemal wszędzie, a w NS trochę próbowała... We Wrocławiu jedyny porządny opad to złośliwa, nudna plucha...
2020 - I znowu bez porównania Kurort. We Wrocławiu to klasyczny, podręcznikowy złośnik, z przeraźliwą falą pustynnego upału. Trochę okres 18-26.08 go ratuje, no ale prośba, co to jest... w dodatku i tak nie podlało. W Sączu wyglądało to dużo lepiej - plucha na początku nie tak lodowa, potem ten upał łagodniejszy, a druga połowa poza wiadomym weekendem :zygacz: to klasa sama w sobie :ok: No może przesadzam, ale miał trochę ciekawego mimo wszystko ;)
2021 - Początek w obu miejscach równie kiepski, ostatni dekada znośniejsza we Wrocku, ale i tak cienka, jednak... okres 7-22.08 po prostu robi różnice na korzyść Kurortu. Naprawdę kilka ciekawych burz, w dodatku chociaż trochę próbował antyzłośnikować, a we Wrocławiu było wtedy tylko i wyłącznie mdło i... sucho.

W skrócie to NS serio miażdży Wrocław i w zasadzie tylko przerywnik 2011-2013 (z naciskiem na 2012-2013) jest tu wyjątkiem xd

PiotrNS - 6 Marzec 2022, 23:29

Dzięki za komentarz :D Te trzy sierpnie, które wspomniałeś, sprawiły mi trochę kłopotów, oceniałem je nawet trochę podobnie do Ciebie. W sierpniu 2007 za podkreślenie antyzłośliwości uznałem właśnie tę znaczącą obecność burz w najcieplejszych momentach, natomiast rzeczywiście - jej podkreślenie w tę drugą stronę nie było już tak wyraziste.
Sierpień 2017 generalnie też bardziej odpowiadałby mi we Wrocławiu i odczuwalnie wybrałbym go jako zdecydowanie bardziej przyjemny - tylko niestety ten brak sensownych opadów po 11 sierpnia mnie mocno zraził.
A w 2021 roku temperatury na Dolnym Śląsku były i tak trochę wyższe, a opady deszczu były po prostu opadami, a nie mega ulewami przypominającymi niemal maj 2010. Rekord sierpniowej sumy opadów sam by się nie pobił, ale jednak te deszcze niespokojne przy anomalnym zimnie nie przekonały mnie zanadto ;)

kmroz - 6 Marzec 2022, 23:38

No z tym sierpniem 2021 to się jednak nie zgodzimy, zdecydowanie jestem zdania, że okres 7-22.08 w NS zasłużył na wyróżnienie, co sam zresztą pisałeś nieraz ;) Końcówka straszna, no ale serio we Wrocławiu było może ociupine lepiej i tyle :nie:
PiotrNS - 6 Marzec 2022, 23:42

Racja, Kmroz. Nie było mi łatwo wybrać - przypominam sobie nawet, że pod koniec robienia tego porównania mimowolnie zacząłem patrzeć na Wrocław bardziej przychylnie, bowiem nie chciałem podejrzanie zbyt dużej przewagi nad nim. Okres od 7 do 22 sierpnia, to jeden z najprzyjemniejszych i najlepiej mi odpowiadających letnich okresów, jakich kiedykolwiek doświadczyłem, piękne podkreślenie dobroci lata 2021. Tylko to, co było później... niby cieszyłem się z błękitnego sierpnia i przerwania serii, ale z drugiej strony te ulewy przy październikowych temperaturach trochę przerażały.

Dziękuję za bardzo rozbudowany wcześniejszy post, ale pozwól że odpowiem Ci na niego jutro, bo już zasypiam ;)

Jacob - 7 Marzec 2022, 00:00

Kleszcze 2001-2021 :lol:

Toruń vs Wrocław

1/3

2001: Wrocław - i nawet spora przewaga, tylko strasznie mnie obrzydza loch 5-8.05, w Toruniu ograniczył się do 6.05, ale potem było więcej upiornych pojedynczych dni i ogólnie spora różnica termiczna na korzyść Wrocławia. Plus jeszcze szkoda, że we Wrocku nie było tak cudnej burki jak 4.05 w Toruniu :prayer:
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2001-05-31&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2001-05-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc


2002: Wrocław - choć tam suchszy i do tego też klaun jak toruński. We Wrocku z pozoru nawet nudniejszy miesiąc, bo praktycznie cały czas był czerwcowy cumulus. W Toruniu było więcej pustyni i dużych amplitud czego w maju już zbytnio nie popieram. Na pewno z Torunia lepsze okresy 10-14.05 i 23-27.05 (dalszą część tego lochu mimo, że sucha to jednak termicznie lepsza we Wrocławiu). Krótko mówiąc we Wrocławiu dużo stabilniejszy, aż nienaturalnie jak na maj :lol: a w Toruniu dużo mocniejszy trend spadkowy nie licząc samego początku
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2002-05-31&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2002-05-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc


2003: Toruń - nie duża przewaga, bo we Wrocławiu jak chyba w całej W połowie kraju próbował antyzłośnikować i nawet nieźle mu to szło, burz miał nawet więcej, ale w Toruniu lepiej trafiały w sensie na apogeum ocieplenia
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2003-05-31&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2003-05-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc


Maj 2004: Wrocław - tam mniejsze zło, ten cały okres lodu wydaje się nieco mniej upiorny
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2004-05-31&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2004-05-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc


Maj 2005: Wrocław - tu już spora przewaga dla stolicy Dolnego Śląska . Tam jednak okres bubu nie był aż tak straszny i miał jakiekolwiek ocieplenie no i później burki 23.05 i 30.05 we Wrocławiu :prayer:
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2005-05-31&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2005-05-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc


Maj 2006: Wrocław - w sumie tu i tu beznadziejny :zygacz: , ale we Wrocławiu ta 3 dekada nie była aż taka lodowata i nie miała tyle marznącego gówna
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2006-05-31&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2006-05-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc


Maj 2007: Wrocław - tam na pewno mniej kontrastowy i to ocieplenie w 3 dekadzie o wiele lepsze
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2007-05-31&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=31&ord=asc
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2007-05-31&rodzaj=st&imgwid=351160424&dni=31&ord=asc

CDN.

kmroz - 7 Marzec 2022, 00:15

2001 i 2004 nawet nie chce mi się komentować bo to :zygacz:

Co do reszty, to 2002 chyba o dziwo się też zgodzę, jednak w Toruniu ta końcówka to serio już trochę bubu było :nie: W 2003 to jednak chyba wolę Wrocław, nie oszukujmy się, ale te sumki były śliczne, no i brak przymrozku, podczas gdy w Toruniu na pierwszy rzut oka to jednak był taki bubu-pustynniak, dopiero po dokładnych oględzinach widać, że miał te swoje perełki xd W 2005 oczywiście duży ukłon idzie dla Wrocławia (mimo, że i tak sraj xd), ale też się nie łudźmy - burza z 30.05 była ekstremalnie złośliwa. W 2006 chyba mimo wszystko wolę Toruń, chociaż no i tak mnie odpycha, ten miesiąc to fajny był tylko na E kraju i trochę może SE. W 2007 to też nie wiem czy nie wolę Torunia xd We Wrocławiu opadów mniej i te dwie pluchy w "drugim akcie" były trochę bubowate xd Toruń poza początkiem jednak wypadł bez porównania lepiej niż Wrocław.

jorguś - 7 Marzec 2022, 07:02

Te sierpnie we Wrocku to faktycznie do dupy są :zygacz:
PiotrNS - 7 Marzec 2022, 19:36

Kmroz, odnośnie sierpniów, to 2003 z NS bym jednak tak nie rozgrzeszał. Wtedy praktycznie nie było żadnych zjawisk burzowych i można powiedzieć, że deszcz w ogóle nie miał skąd padać. Pustynia i tak była drastyczna, suma opadów do 30 sierpnia w zasadzie nie istniała. Jedyny plus to dobre warunki do obserwacji Wielkiej Opozycji Marsa, jaka wtedy wystąpiła.
Dzięki za zwrócenie mojej uwagi na wschodni sierpień 2006 :) Faktycznie spoko opcja, chociaż dla mnie trochę za chłodny mimo wszystko ;) Ale w sumie jak nie poniżam swojego sierpnia 2014, to takiego też nie powinienem. 2008 to twardy orzech do zgryzienia i właśnie zastanawiałem się, którą wersję wybierzesz. Generalnie zgadzam się z Twoją argumentacją. W pełni popieram też Twoje zdanie odnośnie sierpniów 2012 i 2013. Powiem Ci, że gdyby mój sierpień 2012 wyglądał właśnie tak, to cały rok 2012 byłby chyba moim ulubionym w tym wieku - w wersji nowosądeckiej ten miesiąc mnie jednak boli, a kiedy przypominam sobie 6 sierpnia, to w ogóle cieszę się, że nic takiego nie spotkało mnie w ostatnich latach. Chyba najgorszy upał od wielu, wielu lat - nie dość że ekstremalna temperatura, to jeszcze mocny suchowiej... Potem tydzień rodem z sierpnia 1987, a później również okropny 20 sierpnia - choć wtedy jarałem się tym dniem, wspominam go całkiem miło ;) Przygotowywaliśmy się na przyjęcie Włochów i aż żałowałem, że nie ma ich już, bo poczuliby się żywcem jak u siebie. Pod wieczór pojechaliśmy kupić wino na kolację powitalną, w radiu leciała piosenka Shakiry pt. "Loca" i udzielił mi się taki śródziemnomorski nastrój :D W drugą stronę dużą przewagę na rzeczywiście 2016, miesiąc który bardzo lubię i pomimo dość niskiej temperatury, poza tym krótkim epizodem lodu nie potrafię go skrzywdzić. Co do sierpnia 2017... widzisz, był już taki czas, że go rozgrzeszałem. Nawet zrobiłem na forum dział ze zdjęciami z tego miesiąca z pozytywną wymową. Po Lipusiu moja sympatia niestety znowu spadła. Upał w sierpniu 2017 był mocny, a burze już nie za bardzo. W porównaniu do tych ubiegłorocznych naprawdę nic specjalnego. Łagodziły i podlewały, ale nie zbliżają się do klasy lipca 2021. Poza tym ognia też było sporo. Wybrałbym Wrocław gdyby nie właśnie ta sucha II połowa. Sierpień 2018 to prawdziwa legenda i najbardziej ciepłolubny wrocławianie chcieliby zapewne nazwać na jego część jakąś ulicę, a wzdłuż niej posadzić palmy - ale nie takie, jak na rondzie CDG ;) Z resztą również zgoda; nawet nie myślałem, że aż tak wyróżnisz sierpień 2020. Ale to prawda, tutaj upały były wyraźnie łagodniejsze. Naprawdę ten sierpień nie wydawał mi się tak gorący, jak był naprawdę.
Dziękuję za aktywność :)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group