Zwycięża Nowy Sącz wynikiem 13:8. Głównie za sprawą rzadszej tendencji do pustynnienia i często bardziej dynamicznego oblicza tego miesiąca przy zachowaniu innych parametrów. Ogólnie jednak zarówno to porównanie, jak i porównanie lipców, pokazało mi, że lato na Dolnym Śląsku wcale nie jest aż tak bardzo gorące i pustynne, jak myślałem w 2018 roku. Burz też jest całkiem sporo i myślę, że gdybym miał spędzić lato we Wrocławiu, to bym się tam odnalazł Byle nie było sierpnia 2015 - ale to i tam i tu
W sumie mniej lub więcej PRAWIE ze wszystkim się zgadzam
Poza 2007, 2017 i 2021
Choć do tego pierwszego mam wątpliwości czy jednak nie masz racji, jednak w NS więcej burz, ale we Wrocławiu dużo ładniej podkreślona antyzłośliwosc + jak już były burze to konkretniejsze pod względem długości.
W drugim przypadku we Wrocławiu było mniej suchych upałów no i do tego ochłodzenie na przełomie 2 i 3 dekady nie było tak złośliwie.
No i ostatni pseudosierpień, oczywiście w NS od 23.08 dno i 5 metrów mułu, ale we Wrocławiu wcale nie było lepiej... Tu wręcz jestem przekonany o swojej racji, bo w NS to ocieplenie było bardziej parne i paradoksalnie to tam był mniej złośliwym miesiącemkmroz - 6 Marzec 2022, 23:25 No to co do NS vs Wrocław
2001 - Tu w sumie chyba wolę Wrocław, bo mnie drastycznego upału
2002 - Tutaj to jeden pies, serio xd
2003 - Tu nie wiem czy jednak nie wolę NS, te 18mm z Wrocławia to pojedynczy wybryk, a jednak dużo bardziej drastyczna termicznie ta pustynia we Wrocławiu
2004 - Wolę Wrocław, ale z uwagi na drugą połowę, pierwsza to chyba jednak wolę już to, co dał NS.
2005 - Tu wiadomo, że NS, miał przebłyski ciepłych opadów i dużo mniejsze bubu w 1 połowie
2006 - Duża przewaga NS nad wrocławskim ohydztwem, ale jednak szczerze, to i tak słaby w NS, na wschodzie to był gość
2007 - Wiadomo, że NS, we Wrocławiu do 16.08 pustynnik i tylko te kilka dni w 2 połowie pomogło
2008 - Tutaj to serio nie wiem, te dni 1-4.08 to może i pech stacji, no ale jednak trzeba być konsekwentnym, z drugiej strony we Wrocławiu też od 15.08 nikczemny, więc no chyba mimo wszystko wybiorę NS
2009 - Wiadomo, że NS, we Wrocławiu przegiął z lampą i jeszcze ta termika przy pustynii
2010 - Też bez wątpienia Nowy Sącz, Wrocław naprawdę był bez szału w tej pierwszej dekadzie.
2011 - Tutaj w końcu mogę wybrać Wrocław z czystym sumieniem, w NS może ten okres upalny miał coś ciekawego, ale jednak oficjalnie była nuda, we Wrocławiu jednak było to bardziej równomierne.
2012 - Mocno, mocno i jeszcze raz mocno Wrocław, ta lampa przy tym bubu mnie wzruszyła, do tego miał kilka gorących burek, nawet jeszcze końcówka umiała miło zaskoczyć. W ogóle ten miesiąc na SW to ciekawe odkrycie, na pewno mocny plus, nie wiem czy nie najlepszy sierpień od początku wieku tam, może z 2004 porównywalny, no i 2011.
2013 - Znowu miazga ze strony Wrocławia, ta pierwsza dekada to prawie Lipuś, potem jeszcze antyzłośliwość koło 18-19.08, no i bubu w dużej mierze słoneczne, kurde naprawdę bym chciał przeżyć u siebie podobny sierpień.
2014 - Pierwsza połowa sprawia, że nie mam wątpliwości co do wyboru, chociaż druga w NS mnie trochę obrzydza. Ale we Wrocławiu też wtedy nie było tak kolorowo, właściwie główną różnicą były sumy opadów.
2015 - Wiadomo, że NS, łagodniej i znośniej, ale i tak
2016 - Miazga ze strony NS i tak mi się średnio podoba, ale na każdym etapie się starał i żeby nie ten 10.08 to można byłoby go spokojnie nazwać antyzłośnikiem. We Wrocławiu przeraźliwy suchar i już to go dyskwalifikuje
2017 - A tutaj dam remis. Muszę tu mocno zbesztać starego PiotraNS za obrażanie naprawdę dobrej pierwszej połowy sierpnia w NS, moim zdaniem nawet lepszej niż we Wrocławiu. Co do drugiej, mam mieszane uczucia. Serce mówi Wrocław, jednak rozum mówi, że jednak było tam za sucho i ta plucha w NS może i była potrzebna
2018 - Zdecydowanie NS. Tutaj był to nawet fajny miesiąc, z właściwym trendem i regularnymi zlewami i burzami. We Wrocławiu to łagodniejsza wersja cierpnia 2015
2019 - Dla mnie też miazga ze strony NS, zwłaszcza ta pierwsza połowa, ale i ostatnia dekada, która we Wrocławiu była pustynią jak niemal wszędzie, a w NS trochę próbowała... We Wrocławiu jedyny porządny opad to złośliwa, nudna plucha...
2020 - I znowu bez porównania Kurort. We Wrocławiu to klasyczny, podręcznikowy złośnik, z przeraźliwą falą pustynnego upału. Trochę okres 18-26.08 go ratuje, no ale prośba, co to jest... w dodatku i tak nie podlało. W Sączu wyglądało to dużo lepiej - plucha na początku nie tak lodowa, potem ten upał łagodniejszy, a druga połowa poza wiadomym weekendem to klasa sama w sobie No może przesadzam, ale miał trochę ciekawego mimo wszystko
2021 - Początek w obu miejscach równie kiepski, ostatni dekada znośniejsza we Wrocku, ale i tak cienka, jednak... okres 7-22.08 po prostu robi różnice na korzyść Kurortu. Naprawdę kilka ciekawych burz, w dodatku chociaż trochę próbował antyzłośnikować, a we Wrocławiu było wtedy tylko i wyłącznie mdło i... sucho.
W skrócie to NS serio miażdży Wrocław i w zasadzie tylko przerywnik 2011-2013 (z naciskiem na 2012-2013) jest tu wyjątkiem xdkmroz - 6 Marzec 2022, 23:25 No to co do NS vs Wrocław
2001 - Tu w sumie chyba wolę Wrocław, bo mnie drastycznego upału
2002 - Tutaj to jeden pies, serio xd
2003 - Tu nie wiem czy jednak nie wolę NS, te 18mm z Wrocławia to pojedynczy wybryk, a jednak dużo bardziej drastyczna termicznie ta pustynia we Wrocławiu
2004 - Wolę Wrocław, ale z uwagi na drugą połowę, pierwsza to chyba jednak wolę już to, co dał NS.
2005 - Tu wiadomo, że NS, miał przebłyski ciepłych opadów i dużo mniejsze bubu w 1 połowie
2006 - Duża przewaga NS nad wrocławskim ohydztwem, ale jednak szczerze, to i tak słaby w NS, na wschodzie to był gość
2007 - Wiadomo, że NS, we Wrocławiu do 16.08 pustynnik i tylko te kilka dni w 2 połowie pomogło
2008 - Tutaj to serio nie wiem, te dni 1-4.08 to może i pech stacji, no ale jednak trzeba być konsekwentnym, z drugiej strony we Wrocławiu też od 15.08 nikczemny, więc no chyba mimo wszystko wybiorę NS
2009 - Wiadomo, że NS, we Wrocławiu przegiął z lampą i jeszcze ta termika przy pustynii
2010 - Też bez wątpienia Nowy Sącz, Wrocław naprawdę był bez szału w tej pierwszej dekadzie.
2011 - Tutaj w końcu mogę wybrać Wrocław z czystym sumieniem, w NS może ten okres upalny miał coś ciekawego, ale jednak oficjalnie była nuda, we Wrocławiu jednak było to bardziej równomierne.
2012 - Mocno, mocno i jeszcze raz mocno Wrocław, ta lampa przy tym bubu mnie wzruszyła, do tego miał kilka gorących burek, nawet jeszcze końcówka umiała miło zaskoczyć. W ogóle ten miesiąc na SW to ciekawe odkrycie, na pewno mocny plus, nie wiem czy nie najlepszy sierpień od początku wieku tam, może z 2004 porównywalny, no i 2011.
2013 - Znowu miazga ze strony Wrocławia, ta pierwsza dekada to prawie Lipuś, potem jeszcze antyzłośliwość koło 18-19.08, no i bubu w dużej mierze słoneczne, kurde naprawdę bym chciał przeżyć u siebie podobny sierpień.
2014 - Pierwsza połowa sprawia, że nie mam wątpliwości co do wyboru, chociaż druga w NS mnie trochę obrzydza. Ale we Wrocławiu też wtedy nie było tak kolorowo, właściwie główną różnicą były sumy opadów.
2015 - Wiadomo, że NS, łagodniej i znośniej, ale i tak
2016 - Miazga ze strony NS i tak mi się średnio podoba, ale na każdym etapie się starał i żeby nie ten 10.08 to można byłoby go spokojnie nazwać antyzłośnikiem. We Wrocławiu przeraźliwy suchar i już to go dyskwalifikuje
2017 - A tutaj dam remis. Muszę tu mocno zbesztać starego PiotraNS za obrażanie naprawdę dobrej pierwszej połowy sierpnia w NS, moim zdaniem nawet lepszej niż we Wrocławiu. Co do drugiej, mam mieszane uczucia. Serce mówi Wrocław, jednak rozum mówi, że jednak było tam za sucho i ta plucha w NS może i była potrzebna
2018 - Zdecydowanie NS. Tutaj był to nawet fajny miesiąc, z właściwym trendem i regularnymi zlewami i burzami. We Wrocławiu to łagodniejsza wersja cierpnia 2015
2019 - Dla mnie też miazga ze strony NS, zwłaszcza ta pierwsza połowa, ale i ostatnia dekada, która we Wrocławiu była pustynią jak niemal wszędzie, a w NS trochę próbowała... We Wrocławiu jedyny porządny opad to złośliwa, nudna plucha...
2020 - I znowu bez porównania Kurort. We Wrocławiu to klasyczny, podręcznikowy złośnik, z przeraźliwą falą pustynnego upału. Trochę okres 18-26.08 go ratuje, no ale prośba, co to jest... w dodatku i tak nie podlało. W Sączu wyglądało to dużo lepiej - plucha na początku nie tak lodowa, potem ten upał łagodniejszy, a druga połowa poza wiadomym weekendem to klasa sama w sobie No może przesadzam, ale miał trochę ciekawego mimo wszystko
2021 - Początek w obu miejscach równie kiepski, ostatni dekada znośniejsza we Wrocku, ale i tak cienka, jednak... okres 7-22.08 po prostu robi różnice na korzyść Kurortu. Naprawdę kilka ciekawych burz, w dodatku chociaż trochę próbował antyzłośnikować, a we Wrocławiu było wtedy tylko i wyłącznie mdło i... sucho.
W skrócie to NS serio miażdży Wrocław i w zasadzie tylko przerywnik 2011-2013 (z naciskiem na 2012-2013) jest tu wyjątkiem xdPiotrNS - 6 Marzec 2022, 23:29 Dzięki za komentarz Te trzy sierpnie, które wspomniałeś, sprawiły mi trochę kłopotów, oceniałem je nawet trochę podobnie do Ciebie. W sierpniu 2007 za podkreślenie antyzłośliwości uznałem właśnie tę znaczącą obecność burz w najcieplejszych momentach, natomiast rzeczywiście - jej podkreślenie w tę drugą stronę nie było już tak wyraziste.
Sierpień 2017 generalnie też bardziej odpowiadałby mi we Wrocławiu i odczuwalnie wybrałbym go jako zdecydowanie bardziej przyjemny - tylko niestety ten brak sensownych opadów po 11 sierpnia mnie mocno zraził.
A w 2021 roku temperatury na Dolnym Śląsku były i tak trochę wyższe, a opady deszczu były po prostu opadami, a nie mega ulewami przypominającymi niemal maj 2010. Rekord sierpniowej sumy opadów sam by się nie pobił, ale jednak te deszcze niespokojne przy anomalnym zimnie nie przekonały mnie zanadto kmroz - 6 Marzec 2022, 23:38 No z tym sierpniem 2021 to się jednak nie zgodzimy, zdecydowanie jestem zdania, że okres 7-22.08 w NS zasłużył na wyróżnienie, co sam zresztą pisałeś nieraz Końcówka straszna, no ale serio we Wrocławiu było może ociupine lepiej i tyle PiotrNS - 6 Marzec 2022, 23:42 Racja, Kmroz. Nie było mi łatwo wybrać - przypominam sobie nawet, że pod koniec robienia tego porównania mimowolnie zacząłem patrzeć na Wrocław bardziej przychylnie, bowiem nie chciałem podejrzanie zbyt dużej przewagi nad nim. Okres od 7 do 22 sierpnia, to jeden z najprzyjemniejszych i najlepiej mi odpowiadających letnich okresów, jakich kiedykolwiek doświadczyłem, piękne podkreślenie dobroci lata 2021. Tylko to, co było później... niby cieszyłem się z błękitnego sierpnia i przerwania serii, ale z drugiej strony te ulewy przy październikowych temperaturach trochę przerażały.
Dziękuję za bardzo rozbudowany wcześniejszy post, ale pozwól że odpowiem Ci na niego jutro, bo już zasypiam Jacob - 7 Marzec 2022, 00:00 Kleszcze 2001-2021
CDN.kmroz - 7 Marzec 2022, 00:15 2001 i 2004 nawet nie chce mi się komentować bo to
Co do reszty, to 2002 chyba o dziwo się też zgodzę, jednak w Toruniu ta końcówka to serio już trochę bubu było W 2003 to jednak chyba wolę Wrocław, nie oszukujmy się, ale te sumki były śliczne, no i brak przymrozku, podczas gdy w Toruniu na pierwszy rzut oka to jednak był taki bubu-pustynniak, dopiero po dokładnych oględzinach widać, że miał te swoje perełki xd W 2005 oczywiście duży ukłon idzie dla Wrocławia (mimo, że i tak sraj xd), ale też się nie łudźmy - burza z 30.05 była ekstremalnie złośliwa. W 2006 chyba mimo wszystko wolę Toruń, chociaż no i tak mnie odpycha, ten miesiąc to fajny był tylko na E kraju i trochę może SE. W 2007 to też nie wiem czy nie wolę Torunia xd We Wrocławiu opadów mniej i te dwie pluchy w "drugim akcie" były trochę bubowate xd Toruń poza początkiem jednak wypadł bez porównania lepiej niż Wrocław.jorguś - 7 Marzec 2022, 07:02 Te sierpnie we Wrocku to faktycznie do dupy są PiotrNS - 7 Marzec 2022, 19:36 Kmroz, odnośnie sierpniów, to 2003 z NS bym jednak tak nie rozgrzeszał. Wtedy praktycznie nie było żadnych zjawisk burzowych i można powiedzieć, że deszcz w ogóle nie miał skąd padać. Pustynia i tak była drastyczna, suma opadów do 30 sierpnia w zasadzie nie istniała. Jedyny plus to dobre warunki do obserwacji Wielkiej Opozycji Marsa, jaka wtedy wystąpiła.
Dzięki za zwrócenie mojej uwagi na wschodni sierpień 2006 Faktycznie spoko opcja, chociaż dla mnie trochę za chłodny mimo wszystko Ale w sumie jak nie poniżam swojego sierpnia 2014, to takiego też nie powinienem. 2008 to twardy orzech do zgryzienia i właśnie zastanawiałem się, którą wersję wybierzesz. Generalnie zgadzam się z Twoją argumentacją. W pełni popieram też Twoje zdanie odnośnie sierpniów 2012 i 2013. Powiem Ci, że gdyby mój sierpień 2012 wyglądał właśnie tak, to cały rok 2012 byłby chyba moim ulubionym w tym wieku - w wersji nowosądeckiej ten miesiąc mnie jednak boli, a kiedy przypominam sobie 6 sierpnia, to w ogóle cieszę się, że nic takiego nie spotkało mnie w ostatnich latach. Chyba najgorszy upał od wielu, wielu lat - nie dość że ekstremalna temperatura, to jeszcze mocny suchowiej... Potem tydzień rodem z sierpnia 1987, a później również okropny 20 sierpnia - choć wtedy jarałem się tym dniem, wspominam go całkiem miło Przygotowywaliśmy się na przyjęcie Włochów i aż żałowałem, że nie ma ich już, bo poczuliby się żywcem jak u siebie. Pod wieczór pojechaliśmy kupić wino na kolację powitalną, w radiu leciała piosenka Shakiry pt. "Loca" i udzielił mi się taki śródziemnomorski nastrój W drugą stronę dużą przewagę na rzeczywiście 2016, miesiąc który bardzo lubię i pomimo dość niskiej temperatury, poza tym krótkim epizodem lodu nie potrafię go skrzywdzić. Co do sierpnia 2017... widzisz, był już taki czas, że go rozgrzeszałem. Nawet zrobiłem na forum dział ze zdjęciami z tego miesiąca z pozytywną wymową. Po Lipusiu moja sympatia niestety znowu spadła. Upał w sierpniu 2017 był mocny, a burze już nie za bardzo. W porównaniu do tych ubiegłorocznych naprawdę nic specjalnego. Łagodziły i podlewały, ale nie zbliżają się do klasy lipca 2021. Poza tym ognia też było sporo. Wybrałbym Wrocław gdyby nie właśnie ta sucha II połowa. Sierpień 2018 to prawdziwa legenda i najbardziej ciepłolubny wrocławianie chcieliby zapewne nazwać na jego część jakąś ulicę, a wzdłuż niej posadzić palmy - ale nie takie, jak na rondzie CDG Z resztą również zgoda; nawet nie myślałem, że aż tak wyróżnisz sierpień 2020. Ale to prawda, tutaj upały były wyraźnie łagodniejsze. Naprawdę ten sierpień nie wydawał mi się tak gorący, jak był naprawdę.
Dziękuję za aktywność