1 dekada: 7/10 (w sumie to niezła, ale trochęmogło więcej podlać, no i te dwa dni dupy wołowej trochę bolą)
2 dekada: 6/10 (tę dekadę, mimo przewagi bubu, szanuję za odpowiedni rozkład, najzimniejsze dni przylampiły, a taki jedyny naprawdę ciepły przyniósł porządną zlewe)
3 dekada: 6/10 (u mnie to ciepło było w wersji skrajnie suchej, a do tego o zgrozo w wersji nierzadko nudnej i amplitudowej, nie brakowało dupy wołowej, a nawet pseudociepło się miejscami wkradło, jedyne co mocno szanuje to noc 23/24.10 i dni 30-31.10)