Forum wielotematyczne LUKEDIRT Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!
Ogólnie o pogodzie i klimacie - Roczniki XXI wieku dawniej i dziś - zmiany naszych ocen
Jacob - 14 Maj 2020, 17:11 Nie no październiczek 2012 to elegancja . Grudzień miał jednak swoje słabe strony
W 2007 i 2011 była to zmiana oczywiście w negatywnych z grudnia na listopad
Jakiś lag umysłu mnie dopadł PiotrNS - 14 Maj 2020, 18:45 Trochę mnie ominęło
Jeśli chodzi o mnie, to w 2001 roku doceniłem bardziej pierwszy kwartał, a także grudzień. Do moich dotychczas ulubionych miesięcy, jakimi były maj i październik, dołączył ostatni miesiąc.
W 2002 roku nastąpiło wiele zmian na lepsze i tylko jedna na gorsze. Jeszcze bardziej cenię sobie styczeń za to piękne przejście z pełni zimy do standardów Zimy Trzydziestolecia panujących do końca zimy 2001/02. Luty i marzec nadal lubię, doceniłem trochę kwiecień za regularność opadów. Bardzo polubiłem maj, który obecnie stawiam wśród najlepszych. To, co sprawiało że kiedyś uważałem go za gorszy, czyli III dekada, teraz staje się dodatkowym jego atutem. Bardziej polubiłem także lato - z wyjątkiem czerwca. W gorącym lipcu podoba mi się ta dynamika i wiele burz, choć daleko mu wśród najlepszych. Do II połowy sierpnia 2002 czuję pewną słabość, trochę jak do kwietnia i maja 2000. Później jeszcze bardziej znielubiłem wrzesień, a przede wszystkim grudzień (co ja w nim widziałem ), zaś nieco zapunktował październik. Jego ocieplenia rzeczywiście były w porządku.
W 2003 roku bardzo znielubiłem pierwsze cztery miesiące. Co do lata - przechyliły się szalki tej wagi, ale jako całokształt ten sezon letni i pora ciepła nadal plasują się w mojej czołówce. Wywyższyłem czerwiec, który zajął teraz miejsce czerwca 2008 (zdegradowanego), zyskał maj i trochę wrzesień. Niestety niegdyś mój ulubiony sierpień mocno spadł za właściwie całkowitą suszę Bardzo zyskały listopad i grudzień - dla tej III Dekady Tysiąclecia (listopad) mogę wybaczyć suchość tego miesiąca.
Do 2004 roku miałem obojętny stosunek i raczej nadal tak jest. Doceniłem wspominany nieraz epizod w marcu, ale niestety wiele innych jego części nie pozwala mi awansować go szczególnie wysoko. Przede wszystkim zyskał kwiecień i jest to dla mnie w tej chwili lider tego roku. Maj i czerwiec jawią mi się jako nieszczególne miesiące, zwłaszcza przez brak konkretniejszych ociepleń, ale nie potrafię ich także zbyt mocno krytykować. Delikatnie zyskały sierpień i druga połowa jesieni, choć bez dużego przeskoku.
2005 roku niestety też nie lubię. Jego pierwsze półrocze ratują na dobrą sprawę tylko ruchoma dekada 8-17 stycznia oraz urocza II połowa czerwca. Później bez wielu zmian, ale bardzo polubiłem mokrą, a zarazem ciepłą III dekadę września, którą umieściłem w swojej dekadowej układance II półrocza marzeń.
O zimie i wczesnej wiośnie następnego roku (2006) nic dobrego nie powiem, jednak dalszą część wiosny podniosłem i to bardzo. Rekordowo wczesne (do 2018 roku) zakończenie sezonu przymrozkowego, dodatnie anomalie opadowe, a zarazem słonecznego kwietniowego i majowego raju wraz z dużą ilością takich w punkt normalnych dni, bardzo mnie zachęcają. Nieco bardziej doceniam czerwiec, a lipiec pozostaje na swojej dotychczasowej pozycji. Gdyby nie rekordowo mokry czerwiec, który ubezpieczył mój region przed suszą, ów śródziemnomorski lipiec zjechałby w dół tak gwałtownie, jakby jechał kolejką na grzbiecie maja 2012 Doceniłem sierpień, który po prostu był potrzebny, zaś jesień i początek zimy lubię niezmiennie. Może II połowa grudnia trochę spadła.
2007 rok niestety wiele stracił w moich oczach, i to mimo że na początku zyskuje. Polubiłem prawdziwie ciepły i mokry, a przy tym niepozbawiony śnieżnej zimy styczeń, a także marzec - jeden z nielicznych, którym udało się połączyć wysoką anomalię dodatnią z ponadprzeciętną sumą opadów. Kolejne dwa miesiące okazują się jednak złe. Taka była właściwie cała pora ciepła i... reszta roku, w której lśni jeden klejnot - czerwiec, który bardzo mi się spodobał. Ciepły, burzowy, z regularnym deszczykiem - bardzo cenny. Łaskawym okiem patrzę na niektóre epizody jesienne, w których nieźle podlało, a także grudzień z ostatnimi Świętami reprezentującymi gatunek "kurłakiedyśtobyłyzimynietocotera" - całkowicie mroźne i białe.
2008 roczek mniej więcej po równo zyskał i stracił. Zima była mi do tej pory dosyć obojętna i raczej taka pozostanie, ale nie po równo. Styczeń podciągnie się nieznacznie w górę, zaś wietrzny i suchy luty - w dół. Zyskuje marzec, ale niestety kolejny kwartał mocno traci. Suche i bez wyrazu kwiecień i maj (szczególnie maj był bardzo suchy) poprzedzały mój niegdyś drugi ulubiony czerwiec. Jak jest teraz? Cóż, świadomość że ten miesiąc nastąpił po dwóch bardzo suchych, a sam miał jeszcze niższą sumę opadów niż czerwiec 2019 (tak, ten czerwiec), nie pomaga. Wakacje 2008 wielbię, a mini-lipiec 1980 rozgrzeszam. Był potrzebny, a wręcz niezbędny, bo przerwał ciągnącą się od kwietnia bardzo złą opadową passę. Wrzesień jest niezmiennie bliski dna, za to ostatni kwartał bardzo zyskał. Październik ma zapewnione miejsce wśród moich ulubionych. Miał wszystko co mógłbym chcieć i nie miał niczego, czego nie chciałbym mieć (przymrozków, ani jednego). A jak dodamy do tego faktu świadomość, że I dekada listopada była wręcz zniewalająco ciepła i piękna, a pierwszy spadek poniżej zera zdarzył się dopiero 12 listopada, wychodzi nam z tego naprawdę piękny czas. Grudzień zaskarbił sobie moją sympatię sporą ilością prawdziwego ciepła, a także zimą w okresie świąteczno-sylwestrowym. Gdyby śnieg zaczął padać kilka godzin wcześniej, wigilijny wieczór wyglądałby jak w bajce.
W 2009 roku doceniłem przede wszystkim luty oraz całą porę ciepłą za słoneczne i ciepłe maj i wrzesień, a także wspaniałe, zróżnicowane lato, które miało wszystkiego pod dostatkiem, takie udane. Co do kwietnia... po tegorocznym nie mam na taki najmniejszej ochoty Trochę spadł, ale nie totalnie. Ratuje go bardzo mokry marzec przed nim - marzec, którego nadal nie lubię za tę prawie ciągłą pluchę z udziałem śniegu, ale mogę być mu wdzięczny za opady. Co do reszty roku, nie ma zmian, ewentualnie ciepłych pasterzy tego roku mogę jeszcze bardziej znielubić
W 2010 roku jedynymi zmianami na lepsze jest ocena stycznia i grudnia, przy czym są to małe drgania. Oba miesiące mogły to inaczej rozegrać i zapisać się w historii jako lepsze. Styczeń 2010 nie potrzebował tej fali mrozów, a 2010 ocieplenia na Święta - to mógł być taki grudzień 1969 na nasze czasy. W reszcie roku właściwie to samo, czyli - rewelacyjna III dekada marca, poprawny, pozytywny kwiecień, najgorszy miesiąc XXI wieku, czyli maj, złe lato, aczkolwiek z pewnymi naprawdę dobrymi aspektami, okropny wrzesień (już w jego I połowie stuknął rekord sumy opadów) i... no to jednak będzie zmiana. Października za te nocne mrozy i brak choćby jednego naprawdę ciepłego okresu, nie lubię jeszcze bardziej. Wszakże był niemal rekordowo zimny, tracąc do rekordu miejsca po przecinku. A rekordowo zimny miesiąc nie może być dla mnie dobry z natury rzeczy.
Tak kończę I dekadę XXI wieku, więcej później Jacob - 14 Maj 2020, 19:23 2013
+: styczeń, maj, czerwiec, lipiec, sierpień i październik
N: luty, kwiecień, wrzesień, listopad i grudzień
-: marzec
Jak widać słynny marzec tylko mi szczególnie nie przypadl do gustu. Luty jednak chwilami za nudny i do połowy niezbyt śnieżny, no kwiecień już spoko, ale fanem 1 połowy to zdecydowanie nie jestem a i w drugiej mogłoby być więcej opadów . We wrześniu piękna pierwsza dekada, ale i lochowe epizody były ciekawe np. 14-16.09 czy 22-23.09, ale szczególnie ten pierwszy . Do tej pory mógł to być jeszcze nawet całkiem dobry wrzesień dla mnie, bo miał jedynie nieciekawe epizodzik, ale ostatni tydzień to tragedia. W listopadzie nie widzę dużej różnicy w porównaniu z poprzednim, pierwsza dekada fantastyczna później już kiepsko, no grudzień jeszcze by się na - może nadawał, ale dałem mu jeszcze N
Szczerze naprawdę świetny rok, jak dotąd drugi najlepszy dla mnie (choć może i on bardziej na 1 miejsce zasłużył?) Jacob - 14 Maj 2020, 19:37 2014
+: styczeń, kwiecień i grudzień
N: marzec, czerwiec, sierpień, wrzesień i październik
-: luty, maj, lipiec i listopad
Na początku swojego bytu robiłem kult tego roku, ale jeszcze przed przemiana się trochę do neogo zraziłem. Teraz powiem tak bywały gorsze, ale narazie w moich oczach najsłabszy po 2005 roku
W ogromnej mierze kojarzy mi się z susza (bezwzględnie przez cały tamten rok spadło u mnie połowę tego co na południu Polski, alno i jeszcze mniej 😠). I na plusa zasłużyły jedynie obwarzanki i kwiecień. Luty i I połowa marca to dla mnie kompletne gówno, już 2 połowa marca ok. Maj w ogóle mnie nie przekonuje, żebym miał do niego chociaż za grosz sympatii. Czerwiec za suchy i miał też kilka nieciekawe ekscesy w 1 dekadzie. Lipiec to w ogóle co innego niż na S, taki typowo alewisowy . No sierpień miał dupna I dekade kolejne 2 spoko tylko szkoda, że sumy takie mizerne i tymi codziennymi mzawkami naprawdę przypominał jesień. Wrzesień trochę za dużo szaleństw termicznych, suma opadów ok, ale też nie za ciekawie wyrobiona. Październik miał słaby początek i koniec, od 8 do 22.10 cudo, tylko szkoda, że nie mokre, bo przed 14.10 w ogóle nie padało, a potem też nie za wiele. Listopad najpierw jak mało który dowalił pseudocieplem a o reszcie najlepiej zapomnieć
Bardzo zły rok w pogodzie, a jakby nie patrzeć na obwarzanki to tragiczny wręcz, miał bardzo fajne momenty tj. 2 połowa marca + kwiecień, 2 połowa czerwca, 2 połowa sierpnia, październikowe ciepełko, ale to i tak za bardzo nie przekonuje
Jak poprzedni najlepszy od 2004, to ten najgorszy od 2005 Jacob - 14 Maj 2020, 20:21 2015
+: lipiec i listopad
N: styczeń, kwiecień, maj, wrzesień i grudzień
-: luty, marzec, czerwiec, sierpień i październik
Lipiec lubię, bo był urozmaicony pełen przyjemnych dni i suma opadów naprawdę spoko, fakt no nie sprawiedliwa. Ale jednak sam w sobie ciekawy . Listopad poprostu fajny, choć tutaj głównie ujmuje 2 dekada Trylionlecia, choć od 7-ego zaczęło się robić fajnie .
Styczeń jednak miał totalnie zje*ana 2 połowę. W kwietniu i maju za dużo zimnych nocy i za mało opadów, ale jednak przyniosły sporo fajnej pogody. We wrześniu lubię 1 połowe, ale drugiej nie znoszę za step i koszmarna zimnice na koniec miesiąca. Do grudnia straciłem dużo sympatii bo tka naprawdę podobał mi się jedynie okres od 18 do 23.12 Święta to już niestety pseudociepło . I połowa to wielki zgnily wyż podobnie jak ta z 2004, a tu koniec też odrzuca...
Luty to je*ane pseudociepło, marzec nie dużo lepszy podobały się jedynie pojedyncze dni do tego za suchy. Czerwiec za dużo rollercoasteru w 1 połowie, a druga przy tak beznadziejnym uslonecznieniu mogła się postarać z opadami a i tak wyszedł stepowy miesiąc. Bronienie sierpnia 2015 i stawianie go wysoko ponad czerwiec 2019 to chyba życiowy błąd starego Jacoba . A pi*dziernik dla mnie jeszcze gorszy niż w następny
Krótko mówiąc bardzo słaby rok w moich oczach najgorszy po 2003 FKP - 14 Maj 2020, 20:22 Jacob, A dawniej Twój ulubiony.Jacob - 14 Maj 2020, 20:23
FKP napisał/a:
Jacob, A dawniej Twój ulubiony.
Człowiek się uczy na błędach Jacob - 14 Maj 2020, 20:29 I tradycyjnie jak co 5 lat ranking od najlepszego do najgorszego
2004
2013 (chociaż serio się waham się nad 1-szym miejscem)
2008
2010
2001
2006
2012
2002
2007
2009
2011
2014
2005
2015
2003Jacob - 14 Maj 2020, 20:53 2016 rok
+: styczeń, luty, kwiecień, maj i czerwiec
N: lipiec, sierpień i grudzień
-: marzec, wrzesień, październik i listopad
W skrócie zima i wiosna bardzo fajne, lato też naprawdę dobre. Jedyne co nie halo to jesień chyba najgorsza w wieku Jacob - 14 Maj 2020, 20:55 2017 rok
+: luty, marzec, czerwiec, lipiec, sierpień i październik
N: maj, wrzesień, listopad i grudzień
-: styczeń, kwiecień
Wspaniałe lato, jesień bardzo docenilem . Wiosna taką sobie nawet znielubiłem przez maj, zima taka sobie styczeń znielubiłem, luty docenilem grudzień bez zmian. Ogólnie bardzo dobry rok