To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum wielotematyczne LUKEDIRT
Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!

Ogólnie o pogodzie i klimacie - Podróż dzisiejszego dnia po latach

Jacob - 14 Listopad 2019, 13:46

PiotrNS napisał/a:
Niestety końcówka 2005 roku to wybitnie nudny czas aż do Sylwestra, kiedy przez Polskę przeszły silne śnieżyce. W Lublinie druga połowa listopada i cały grudzień przyniosły razem tylko 9 godzin ze słońcem :o 2004 u Ciebie rzeczywiście wręcz lampowy, ogólnie z tego co widzę, to na listopad 2004 w Toruniu złożyła się dominacja zgnilizny i trzy lampowe "rodzynki" - 10, 14 i 21 listopada. A 2010 był niezwykły chyba w każdym miejscu :D


Prawda każdy miesiąc 2010 przyniósł chociaż namiastkę czegoś niezwykłego ;-) . Wyjątkiem był dość nudny i pogodny kwiecień, trudno mi wyobrazić sobie stabilniejszy, jego obraz trochę zmienia 30 IV, czerwiec też bardzo umiarkowany, choć jednak sam początek I dekady był wyjątkowo zimny, za to jej koniec wyjątkowo gorący. Maj termicznie totalna nuda, ale ciężko go nazwać nudnym :-( .
Poza tym bardzo ciekawy rok, również podobną/większą ilość skrajności przyniosły roczniki 2006,2012 czy 2018.
W drugą stronę zdecydowanie najładniejszym rokiem był 2004, w tej kwestii tylko I kwartał i październik trochę się wylamaly, poza tym stabilna pogoda całymi miesiącami, również 2008 bardzo stabilny, ale daleko mu do 2004 ;-)

kmroz - 14 Listopad 2019, 22:49

Trochę ostatnio zaniedbałem :oops: A przecież w pierwszych połowach listopada tyle ciekawego się potrafiło dziać....

Postanowiłem więc, że zamieszcze tutaj najfaniejsze dni ze wszystkich pierwszych połów listopada w tym wieku (ten rok na razie pominę). TOP 40 (czy coś koło 40 :mrgreen: )

15.11.2002 4.6/14.8/5.6 ♥ Ze średnią dobową 10.0 co najmniej bardzo godny zapamiętania. Sporo chmur, niemało rozpogodzeń, opadów brak. Jedynie wadą dość słaby wiatr, wieczorem wręcz niebezpiecznie zaczął zanikać. To jednak się na dobre zmieniło w następnych dniach :twisted:

1.11.2003 1.6/13.7/8.2. W sumie się wahałem, czy dać, wszak poranek dość lodowaty. Jednak cały dzień wiał cudowny wiaterek z SE a do tego dość ciepłe popołudnie i bardzo ciepły wieczór i kolejna noc. Można było na chwilę zapomnieć w jak patologicznym miesiącu ruchomym się znajdowaliśmy. Cały dzień zachmurzenie duże, okresami umiarkowane lub całkowite. Średnia dobowa w teorii 8.0, ale dobrze wiemy, że to nie realna doba, tylko 18-18 UTC, w praktyce mogło być koło 9-10.

3.11.2003 4.8/12.1/8.3. No to już się nie da do niczego przyczepić. O wschodzie słońca jak na zawołanie ustąpiły chmury i niebo się porządnie rozpogodziło na kilka godzin. Po południu wzrost zachmurzenia, ale o ciemnicy mowy nie było. Wymarzony umiarkowany wiaterek z południa ♥ Średnia dobowa 8.4, ponownie "oszukana" przez poprzedni wieczór i brak tego właściwego.

4.11.2003 8.3/12.6/4.5. Po pogodnej, wietrznej nocy, dzień również z małą ilością chmur. Wiał już bardzo silny wiatr z zachodu, więc jak można przypuszczać, były to głównie urocze cumulusiki na tle błękitu (rzadka rzecz w porze chłodnej). Tym razem niebo zachmurzyło się jak na zawołanie na zachód słońca i zaczęło padać, tminem kolejnej nocy też nie ma co się zbytnio sugerować, bo temperatura dopiero tuż przed świtem spadła poniżej 7 stopni. A, średnia dobowa 9.7, czyli super wynik.

3.11.2004 3.0/11.5/5.6. Mam do niego trochę wątpliwości, ale roczulił mnie pięknym, silnym ciepłym wiaterkiem, oraz tym, że po całkowicie pochmurnej nocy, godzinę po wschodzie słońca niebo się wypogodziło i nadeszła w zasadzie lampeczka. Średnia dobowa tylko 6.6, trochę mnie triggeruje, ale pamiętajmy, że to jeden z tych przypadków, że średnią zaniżył poprzedni wieczór liczący się do doby meteorologicznej... ;)

4.11.2004 5.6/15.8/9.2. Tu już nie ma chyba nikt żadnych wątpliwości, przepiękny dzień. Noc znowu stosunkowo pochmurna, rano zachmurzenie umiarkowane, a przez resztę dnia małe, w zasadzie lampeczka. Przyjemny zefirek z południa, niezbyt mocny, wieczorem wręcz niebezpiecznie osłabł, ale do żadnej tragedii typu zanik wiatru nie doszło ♥ Średnia dobowa 9.5, znowu poszkodowana przez poprzedni wieczór.......

5.11.2004 9.2/12.0/3.8. Tego dnia nadal było fajnie ciepło, dopiero wieczorem doszło do obniżenia temperatury. Dużą część doby było nawet ponad 10 stopni. Zanim temperatura spadła, doszło do niemałych opadów, po południu spadło około 10mm! O poranku jednak, przed opadami, były niewielkie przejaśnienia. AVG ponownie 9.5, chociaż teraz trzeba przyznać, że za realną dobę było dużo niższa... Wieczór już był zupełnie innego kalibru.

4.11.2005 2.6/13.6/2.6. Termicznie niby bez szału, ale słoneczny i dość wietrzny dzień. Cały dzień super mieszanka chmur wysokich i średnich, typowy ciepły napływ podczas późnej jesieni.

12.11.2005 8.2/10.5/6.2 Za termikę. W swych ocenach staram się jednak odróżnić, czy jest to bliżej 1go czy 15go listopada, na podobny dzień w pobliżu 1.11 bym pewnie nie spojrzał nawet, ale w połowie listopada warto docenić. A jak wyglądał? Po nocnym opadzie, w ciągu dnia dalej pochmurno i dość mglisto, wiatr niestety dość słaby, ale zapach deszczu i wilgoci raczej bił potencjalny zapach syfu. Mimo wszystko taki se dzień, ale avg dobowej 9.4 w połowie listopada jakoś nie mogłem zostawić bez komentarza ;)

7.11.2006 8.9/10.3/4.9. W zasadzie to 4.9 to tylko ozdoba, bo całą DOBĘ było ponad 8 stopni. A dzień mocno wietrzny i pochmurny, w sumie to jeden z tych które mocno wahałem się czy należy dać. Średnie 9.5, tutaj akurat podobna za realną dobą.

15.11.2006 6.6/12.5/4.6. Wiatr dynamiczny, ale bezpieczny dla zdrowia. Dzień w całości pochmurny z bardzo słabym popadywaniem. Średnia dobowa 9.5 w połowie listopada to jednak złoto i na pewno warto docenić.

Myślałem o daniu 2.11.2007 tutaj, ale sorry, kolejnej nocy był przymrozek, więc opada.

1.11.2008 0.4/17.4/7.9. Mało brakowało, a przymrozek by zabrał kolejny zarąbisty dzień, ale trochę zabrakło, więc daruje... A dzień zarąbisty, dynamiczne zachmurzenie (co ciekawe nad ranem całkowite zachmurzenie!), z największym rozpogodzeniem koło południa. Przepiękny wiaterek z S. Pod wieczór słabo popadało. Średnia dobowa.... 9.1 xd, ale w rzeczywistości za dobę mogła być nawet ze 3 stopnie wyższa (co to za kretyn wymyślił że 18-18UTC, RZAL)

5.11.2008 9.3/10.8/8.3. Średnia dobowa powyżej 10 (10.2) i umiarkowany wiatr ratujący nas przed smogiem to wystarczający argument. Ale mimo wszystko ciężko uwierzyć, że to ten sam dzień, kiedy na S Polski padał słynny, chociaż już nieaktualny rekord ciepła. Zresztą 10 lat później (dokładnie xd), padał w podobnych okolicznościach ;) U mnie cały dzień ciemnica (gruby stratus) i mżawka. Kto wie, może bez tego stratusa i u mnie byłoby z 18-20 stopni? Masa ekstremalnie ciepła w końcu była...

9.11.2008 5.3/13.9/4.5. Piękny. Nad ranem całkowite zachmurzenie, o poranku gwałtowne wypogodzenie, w ciągu dnia w zasadzie lampeczka z przyjemnym wiaterkiem z S. Jedyne co mogło być niepokojące, to wysokie ciśnienie, jakiego o tej porze roku zdecydowanie nie jestem fanem. AVG 8.6

10.11.2008 4.5/13.5/6.9. Prawie kopia. Tym razem jednak już nie było błękitu, niebo się mocno zajęło wysokimi i po części średnimi chmurami. Jednak tak, czy tak, słonko niemal cały dzień. Wiało nieco mocniej niż dzień wczesniej. AVG 8.8.

11.11.2008 6.9/13.0/2.8. Coś pomiędzy poprzednimi dwoma dniami, serio małe zachmurzenie, no ale jednak nie błękitnie, wiatr też umiarkowany. AVG 9.1, ale tutaj trochę fałszywa (wieczór 11go jednak sporo zimniejszy już, bo bezchmurny)

14.11.2009 2.8/9.9/3.5. Jakoś czuje sentyment do tego dnia, mimo, że ewidentnie bez szału. Tego dnia już zacząłem się lepiej czuć po chorobie i pamiętam, że pierwszy raz od wielu dni zrobiło się pogodnie. Niby dane mówią, że rano było pochmurno do około 10:00, widocznie to przespałem, bo pamiętam, że mnie słonko obudziło. Bardzo ładny dzień będący zwiastunem najlepszej drugiej połowy listopada EVER. Wiał sobie dość słaby, ale stały wiatr z SE, średnia dobowa wyniosła 5.5. Heh, co za przypadek, dokładnie 10 lat temu :lol:

1.11.2010 6.0/17.5/7.5. Oprawić i w ramkę wstawić! Fajny zefirek z południa, "cirrusowa" lampeczka. Szokuje mnie, że średnia doby (nawet tej przesuniętej) wyniosła tylko 9.9 (i tak nieźle!)

3.11.2010 7.8/12.3/8.2. Po jednym dniu koszmarnych demonów smogu, od rana zaczął wiać wiaterek. W ciągu dnia przewaga chmur, ale nie brakowało przejaśnień i rozpogodzeń. Wieczorem zaczął się jeden z największych listopadów monsunów (to chyba jedyny monsun jesienny przed 2015 rokiem xd). Średnia dobowa 10.0, w praktyce ciut większa, bo jeszcze wieczorem było ponad 10 stopni ♥

4.11.2010 8.2->13.7. Słyszałem ostatnio mit, że deszcz powoduje obniżanie się temperatury. Ten dzień go pięknie obala. Większość dnia obficie lało, bagatela 30mm deszczu (!!!!!!!!!!!!!!!!!!), tylko rano trochę rozpogodzeń. Wiatr całkiem, całkiem, a średnia "dobowa" 9.9 (tym razem akurat oba wieczory bardzo ciepłe, więc może i to prawdziwy wynik?)

5.11.2010 10.5/15.1/8.5. Jednak na te 10.5 i 8.1 to sobie można splunąć, bo już o północy było prawie 14 stopni a z drugiej strony jeszcze koło 11 stopni. Ekstremalny dzień, dzień stulecia. Nawet deszcz osłabł, chociaż coś tam pokapywało. Za to wiał iście porywisty wiatr, niestety nawet dla mnie zdecydowanie zbyt silny, gdyby nie ta niezwykła temperatura (avg 12.8!), to ten dzień z pewnością by tu nie trafił)

9.11.2010 3.7/10.7/1.7. Bardzo ładny, miał sporo rozpogodzeń od rana, a po południe pogodne. Wiatr jako taki. Rano słabo padało. Średnia 7.1, czyli naprawdę sensowna jak na ten dzień roku.

12.11.2010 2.5/9.8/8.0. Tu ponownie dane zachmurzenia się kłócą z moimi wspomnieniami, bo pamiętam ładny dzień, a widzę, że do południa było pochmurno i deszczowo. Po południu jednak się pięknie wypogodziło. Wieczór o dziwo pogodny, ale bardzo wietrzny, jak zresztą cały dzień. Średnia wyszła 6.6, całkiem całkiem.

13.11.2010 8.0/13.4/11.0. Rano trochę rozpogodzeń, potem niskie chmury i silny deszcz (znowu około 10mm!). Wiatr średni. Ale prawdziwa nagroda w temperaturze, dwucyfrowa noc o tej porze to prawdziwy raj. Średnia 10.4 i to bez dodatku wieczoru.

14.11.2010 11.0/16.6/6.2 ♥ Piękny lampowy dzień, chmury się zaczęły rozchodzić idealnie na wschód słońca. Niestety, wiatr nie był słaby i to jedyny jego mankament. Średnia dobowa... 13.0 :-D (chociaż ta z kolei trochę na wyrost, bo uwzględnia nie ten wieczór który trzeba)

5.11.2011 1.6/14.1/2.7. Pełna lampa, umiarkowany wiatrek, super dzień. Szkoda, ze tylko jeden dzień taki fajny (AVG 6.4)

2.11.2012 5.4/12.4/1.6. Całkiem całkiem, przewaga zachmurzenia umiarkowanego oraz dużego i dość słabego wiatr. Średnia 8.1, czyli nieźle.

4.11.2012 7.7/11.1/7.3. Też spoko, raz chmury, raz słońce, trochę słabego deszczu w południe, wiatr słaby, ale bez tragedii. Super średnia dobowa, 9.1.

11.11.2012 6.4/13.9/5.6. Ooooo tak. Fajna mieszanka chmur pięter wysokiego i średniego, trochę niskiego nawet, ogólnie jasno i sporo słonka. Wiatr stosunkowo słaby, ale wystarczający, z kierunków południowych. Średnia 9.2.

2.11.2013. 3.0/12.3/9.4/ Fajny dzień, wyróżnienie ze względu na wieczór. Sporo chmur, słońce głównie rano, wiatr dość słaby. Średnia 7.7

3.11.2013 9.4/15.2/4.4. Poza godzinami dziennymi pełne zachmurzenie, jednak w godzinach światła dziennego idealnie trafiły się rozpogodzenia do zachmurzenia umiarkowanego, chwilami małego ♥ Wieczorem zaczął padać dość mocny jak na listopad deszcz, po nim się ochłodziło sporo. Wiatr w ciągu dnia nie za mocny, jednak potem się zerwał. Średnia dobowa 11.8, z mocnym szałem.

4.11.2013 4.4/10.6/8.5. Sporo słońca, trochę chmur, silniejszy wiatr można powiedzieć. Średnia tylko 7.3, ale nie jest to zły wynik. Już sobie olałem mówienie, że to nierealna średnia dobowa, chyba to widać bez mówienia.

5.11.2013 8.5/11.4/5.3. Tmax odnotowany rano. Wtedy też było pochmurno i padał słaby deszcz. Po południu trochę rozpogodzeń się pojawiło, a wieczorem znowu naszły chmury i zaczęło padać. Wiatr niestety słaby, ale niech już będzie, przy deszczu to nie taki problem. AVG 9.2.

7.11.2013 3.9->12.4. Rano trochę rozpogodzeń, potem pochmurno z opadami deszczu. Wiatr słaby i umiarkowany. średnia dobowa wyszła 8.4

8.11.2013 9.0/10.3/8.1. Niestety nie ta bajka co na południu, w całości ciemny, większosć dnia pluchowato. Wiatr nie za mocny, z kierunku NE :-| Ale średnia ładna, 9.0.

9.11.2013 7.0/13.9/3.9. Tu już bardzo fajny dzień. W pierwszej połowie dnia chmury na zmiane z niewielkimi rozpogodzeniami. Po południu słaby deszcz. Wiatr nadal średni. AVG 10.3, super wynik.

3.11.2014 4.1/13.9/3.9. Szanuję bardzo taki dzień, do tego cirrusowa lampa i taki sobie wiatr z S. AVG 8.0.

4.11.2014 3.9/15.5/8.3 ♥ Piękny umiarkowany wiatr z S , mnóstwo słońca. Średnia dobowa 8.5

5.11.2014 8.3/19.0/9.8. To sen czy jawa? Takie temperatury w listopadzie, nie no nie wierzę.
Wiatr i zachmurzenie jak dzień wcześniej, średnia dobowa 12.5 ♥ Ale w górach był to dość niebezpieczny czas...
https://www.youtube.com/watch?v=RSef8VgxcIc

6.11.2014 9.8/19.1/8.1 ♥ Prawdziwy raj. Tego dnia już spore zachmurzenie, do południa jeszcze trochę rozpogodzeń, potem już ciemno. Wiatr nadal dość zauważalny, ale słabł. Średnia dobowa..... 13.8 :!:

10.11.2014 9.2/11.3/6.9. Mglisty, mżawkowaty, rozpogodzenie idealnie na zachód słońca... Ale za średnią dobową 10.0 i zauważalny wiatr naprawdę szanuję!

11.11.2014 6.9/12.5/4.9. Rano trochę słońca, potem znowu ciemnica. Wiatr dość słaby, średnia dobowa 10.0 i za to głównie szanuję!

8.11.2015 7.1/15.3/4.8 (ale w skali realnej doby było 21 godzin powyżej 10 sotpni). Cudny dzień, rozpogodzenie na wschód słońca. W ciągu dnia zachmurzenie ewoulujące z dużego do małego, przy porywistym wietrze z zachodu. AVG 11.7, super (tylko wiadomo, że za realną dobę ciut mniejsza)

9.11.2015 4.8/11.0/9.5. Rano pochmurno, potem chwilowo rozpogodzenie i tuż po nim lunęło deszczem. Dzień ogólnie pochmurny z umiarkowanym wiatrem. Główne wyróżnienie za cieplusi wieczór. Średnia 7.9 oficjalnie, praktycznie za rzeczywistą dobę pewnie koło 9 ;)

10.11.2015 9.5/14.3/13.2 :!: CUDO! Cały dzień ciemno, porywisty wiatr z W, do południa deszcz, potem mżawka. Ale przy takiej temperaturze to już mały minus. Średnia 11.7

11.11.2015 13.2/15.7/11.4. Gdybym nie zobaczył, bym nie uwierzył. Dzień stulecia, istotnie, noc z 10 na 11.11.2015 to coś naprawdę niezwykłego, zresztą ją w miarę pamiętam. A dzień 11.11? Ciemny, trochę pluchowaty, wietrzny. Ale co z tego, skoro średnia dobowa 14.2.... :mrgreen:

12.11.2015 13.5->5.9. Powolny spadek przy już bardzo silnym wietrze i suchej pogodzie. Do 21:00 jednak powyżej 10 stopni, więc super, "dobowa" średnia 11.6. Wieczorem chmury nagle zniknęły.

5.11.2017 3.9/12.8/5.9. Całkiem fajny dzień. Wiatr słaby z południa, ale stabilny. Zachmurzenie umiarkowane i małe, bardzo różnego typu (głównie wysokiego). Średnia dobowa 7.2, szczerze nie wiem czemu taka niska.

6.11.2017 5.9/12.3/7.3. Nadal słaby wiatr, ale bez zaników. Niemal cała doba zachmurzenie całkowitym, poza... okresem 10:00-14:00, kiedy pojawiło się sporo rozpogodzeń i słońca ♥ Średnia dobowa 9.0, całkiem dobra.

1.11.2018 3.7/15.8/12.7. Bardzo dobre Wszystkich Świętych, pierwsze od 8 lat i czwarte w ogóle, które tu trafiło (wahałem się jeszcze nad 2004 i 2015, ale kwestie wiatru zadecydowały na minus). Bardzo dobry, słoneczny dzień, ale z inwazyjnym zachmurzeniem - od drobnego cirrusa, przez cirrostratusa po altostratus i nimbostratus w nocy. Wieczór niezwykły. Wiatr stosunkowo mocny, z południa. Średnia 9.2, ale ponownie nie opisuje ona całej doby...

2.11.2018 12.7/19.9/8.0. No i mamy zwycięzce, zdecydowanie najcieplejszy dzień listopada w tym wieku. Ze średnią 14.8 otarł się o lato termiczne, to już nie żarty! Jednak miał swoje wady, był naprawdę niemal bezwietrzny, tylko dzięki innym parametrom tutaj trafił. Rano pochmurno, w kluczowych godzinach porządne rozpogodzenie, pod wieczór znowu więcej chmurek.

4.11.2018 8.0->12.0. W całości pochmurny, miał sporo mżawki, wiatr był dość umiarkowany - to na plus. Średnia wyszła 9.8, ale w realnej wersji od północy do północy raczej powyżej 10!

5.11.2018 12.3?->5.4. Do 13:00 kontynuacja ciemnicy i mżawki z umiarkowanym wiatrem, potem gwałtowny zanik chmur i słoneczny koniec dnia. Wieczór bezchmurny, ze słabszym już wiatrem. Średnia 9.7

6.11.2018 5.4/16.4/8.1. Pełna lampa, wręcz bezchmurnie. Wiatr słaby, ale stały. Chociaż nie mój typ pogody, to jednak umiem docenić. Jakim cudem noce tak ciepłe? Chyba zasługa masy samej w sobie. Średnia jednak wyszła gorsza, tylko 9.3.

7.11.2018 8.1/13.0/3.0. Nad ranem naszła mgła i stratus, które ustąpiły koło 10:00 i reszta dnia już lampka. W ciągu dnia jeszcze nawet nieźle wiało, ale wieczorem już przeszliśmy do smogu........ Ale średnia dobowa 10.1 :roll:

12.11.2018 3.2/14.2/7.1. Wrócił umiarkowany wiatr. A w ciągu dnia przewaga zachmurzenia umiarkowanego, czasem dużego, ale głównie na wyższym i średnim piętrze ♥ Ogólnie bardzo fajny dzień. Średnia dobowa 7.7, ale realnej doby pewnie bliżej 9.

13.11.2018 7.1/12.8/8.2. Też super. Do południa słońce na przemian za chmurami, nawet coś tam kapało. Wieczorem spadł realny deszcz i nasilił się ponownie wiatr. Średnia fajna, 9.6.

15.11.2018 5.5/9.3/2.9. Ostatni dość ciepły dzień (avg 7.0). Niby przewaga chmur, ale były to chmury piętra średniego, więc nie bolały zbytnio.

Jak się ktoś dziwi czemu niektóre dni pominąłem, odpowiadam - zbyt słaby wiatr i smog. W 2018 się wahałem odn. 7.11, ale jednak ten smog dopiero wieczorem nadszedł, więc jeszcze mogę wybaczyć.

Jacob - 30 Listopad 2019, 14:30

Zapomniany wątek od polowy miesiąca :-(
Czas go odświeżyć, dziś ma to dobry dzień, bo kończy się trzeci najcieplejszy listopad powojenny :-D .
Zacznijmy więc podróż od ostatniego dnia, niewiele bardziej niezwykłego listopada :-D

2000: 3/7/6 nawet nieźle jak na koniec listopada, pol godziny słońca, mglisty dzień
2001: -1/1/-2 niestety zgnilizna i ciemnica, jak cała tamta III dekada :-(
2002: 0/4/-2 również paskudny, ale znacznie ciekawszy dzień, wtedy już grudzień 2002 zapukał do drzwi, bardzo mokry dzień sporo opadów mieszanych, utworzyło się 7 cm pokrywy śnieżnej ;-)
2003: 5/7/6 podobny jak 3 lata wcześniej ;-)
2004: 0/4/-1 niestety, znów zgnilizna, do tego kompletnie martwy dzień
2005: -4/1/0 ten dzień można docenić za słońce, które prawie nie istniało w ostatniej 1/8 części 2005 roku :-(
2006: 4-10/-1 prawdziwa poezja do tego pogodny 😍
2007: 0/4/2 niestety nie jestem w stanie nic dobrego powiedzieć :-/
2008: 2/7/0 nawet niezły jak na koniec listopada, do tego miał przebłyski słońca
2009: 3/9/5 ładny, choć już nie taj cudowny jak 3 lata wcześniej ;-)
2010: -17/-8/-19 słońce, i taka zima mi się podoba 😁
2011: 0/7/-4 podobny jak w 2008, też sporo przejaśnien
2012: 2/5/0 niestety nic ciekawego, pamiętam go trochę, sporo długo mżyło
2013: 1/5/2 kooia sprzed roku, właściwie listopad 2013, to listopad 2012 kopiuj wklej xD
2014: -8/-2/-9 piękny i mroźny dzień, szkoda, że suchy, bo by był naprawdę przepiękny :-D
2015: 3/7/1 pogodny :-)
2016: -1/2/2 bleeeh :-/
2017: 0/3/0 podobny jak 15 lat wcześniej, bardzo dużo opadów mieszanych, ale tym razem niczego to nie sugerowało :mrgreen:
2018: -5/0/-8 kopia 30 XI z 2014 ;-)

+: 2006, 2009, 2010, 2014, 2015, 2018, 2019
=: 2000, 2003, 2005, 2008, 2011
-: 2001, 2002, 2004, 2007, 2012, 2013, 2016, 2017

Nawet dość zadowalający dzień jak się docenia drobiazgi :-D , ale i niestety sporo negatywów :-(

LukeDiRT - 30 Listopad 2019, 15:17

A tak było w Gliwicach 30 listopada począwszy od 2005 roku:

2005 :arrow: 1 stopień, śnieg
2006 :arrow: 8 stopni, przez cały dzień gęsta mgła
2007 :arrow: 3 stopnie, śnieg
2008 :arrow: 12 stopni, średnie zachmurzenie, halny
2009 :arrow: 15 stopni, średnie zachmurzenie, również w ten dzień wystąpił halny
2010 :arrow: -7 stopni, śnieg
2011 :arrow: 5 stopni, słaby deszcz lub mżawka
2012 :arrow: 5 stopni, deszcz, w nocy było cieplej niż po południu
2013 :arrow: 5 stopni, deszcz
2014 :arrow: -3 stopnie, pochmurno, przenikliwy mroźny wiatr ze wschodu. Brrr...
2015 :arrow: 8 stopni, deszcz
2016 :arrow: 2 stopnie, śnieg
2017 :arrow: 1 stopień, śnieg
2018 :arrow: 1 stopień, średnie zachmurzenie
2019 :arrow: 3 stopnie, również średnie zachmurzenie, jednak przez moment padała krupa śnieżna.

PiotrNS - 30 Listopad 2019, 16:17

Wątek zapomniany, bo i dni jakie minęły, należały raczej do nudnych. Teraz się to jednak znów zmienia, bo wraz z wchodzeniem w zimę będziemy mogli przypomnieć sobie więcej interesujących zwrotów akcji :)
A tak, począwszy od Listopada Tysiąclecia, który obronił swój rekord, kończyły się u mnie jesienie:

2000 - piękny, pogodny dzień z ciepłym popołudniem, kiedy temperatura wzrosła do 11 stopni. Rankiem wystąpił nieduży przymrozek (-1,3), zaś po ostatnim zachodzie słońca tej niezwykłej jesieni, położyła się mgła.

2001 - trzeci najzimniejszy grudzień w historii... loading 99% Tylko minimalnie, o parę dziesiątych powyżej zera, całkowite zachmurzenie i padający śnieg, którego na ziemi leżało już 7 centymetrów. Dość zdecydowane wkroczenie zimy.

2002 - tutaj również byliśmy na progu wyjątkowo mroźnego grudnia i całej zimy, jednak pogoda w wigilię pierwszego jej dnia wcale na to nie wskazywała. Paskudna plucha, 6 stopni, ni grama słońca i deszcz przez większość dnia. Idealne podsumowanie tej jesieni.

2003 - cudo! 12,5 stopnia, dużo słońca dominującego zdecydowanie wśród chmur, a nawet dwie ciepłe noce. Temperatura średnia wyniosła 8 stopni, rzecz niepodobna w pogodnych dniach o tej porze roku.

2004 - koniec nieco przedwczesnego incydentu zimowego. Akurat na początek meteorologicznej zimy śnieg przy niemal 6 stopniach powyżej zera i pochmurnej, bezmroźnej nocy, stopił się po jedenastu dniach nierzadko wyraźnej obecności. Na pocieszenie zostało trochę popołudniowych przejaśnień i - choć trochę zimna - pogoda noc.

2005 - pogodowa nuda znamienna dla tego okresu. Tylko byle jakie 4 stopnie wokół których temperatura krążyła przez większość dnia i ani deszczu, ani śniegu ani słońca.

2006 - za chwilę rozpocznie się jeden z najcieplejszych i najpogodniejszych grudni, którego I dekada zachwyci nieraz. A jednak preludium do tego okresu nie zachwyciło wcale, a wręcz przeciwnie. Temperatura 6-7 stopni przez cały czas, maksymalne zachmurzenie i senna mżawka obecna przez większość dnia, to niestety bardzo kiepskie zakończenie drugiej najcieplejszej jesieni w historii pomiarów w NS

2007 - skoro kończy się tak zimna jesień i rozpoczyna zimny grudzień, nie ma wyjścia. Zimowo. Tylko niespełna dwa stopnie na plusie przy jednoczesnej dominacji temperatur poniżej zera i padający śnieg, którego na tę chwilę było już 5 centymetrów. Jesień niewątpliwie już się skończyła.

2008 - dla odmiany ta jesień zakończyła się ciepłem, które towarzyszyło nam także na początku zimy. Wiejący halny nie dopuścił do spadku temperatury poniżej zera mimo pogodnej nocy, jednak za dnia zesłał dość dużo chmur z niewieloma przejaśnieniami. Ciepło okazało się jednak niebagatelne i przez ponad pięć godzin przekraczało 10 stopni, zbliżając się do 12-stu.

2009 - jeszcze bardziej wietrznie i jeszcze cieplej. Ogrzanie obydwu ościennych nocy (TMin odpowiednio 6,2 i 7,5 stopnia!) oraz przyjemny termicznie (bo zważając na wiatr, to raczej średnio) dzień z temperaturą maksymalną równą aż 13,6 stopnia, zaowocowały ekstremalnie wysokim ogółem temperatury dobowej, jaka wyniosła aż 11,5 stopnia! W odróżnieniu od poprzednika sprzed roku, 30 listopada 2009 był też zdecydowanie bardziej słoneczny, choć bez solarnej rozpusty ;)

2010 - ekstremalnie ciepły listopad został odcięty grubą kreską. Mamy ostrą zimę z całodobowym mrozem niemniejszym niż -4, a wieczorem przekraczającym już -8 stopni i 20 centymetrami wciąż sypiącego śniegu. Na mapie ostrzeżeń Polskich Łowców Burz nadal trzeci stopień ostrzeżenia. I choć były to trudne warunki, to wspominam te dni miło. Nie pamiętam równie bajkowo oblepionych śniegiem drzew co wtedy :)

2011 - również zimowo, ale w innym wymiarze. 30 listopada był w 2011 roku przypieczętowaniem miesięcznego rekordu usłonecznienia, aprzy pogodnym niebie temperatura o tej porze roku lubi spłatać figle. Tym razem mieliśmy prawdziwą huśtawkę - minimalnie minus 6 i maksymalnie plus 6 :) Kiedy tylko słońce zdążyło zajść, niebo przykryły ciężkie chmury, z których przy już stale dodatniej temperaturze zaczął padać deszcz, symbolicznie oddzielający zimny listopad od ciepłego grudnia. I właśnie te 0,1mm opadu w ostatniej chwili uratowało listopad 2011 od bycia pierwszym i jedynym całkowicie suchym miesiącem w historii. Poprzedni opad miał bowiem miejsce dopiero 26 października.

2012 - podobnie jak 10 lat wcześniej nic nie wskazywało na to, że zaraz zacznie się tak mocno wychłodzony grudzień. Ostatni dzień jesieni, podobnie jak wtedy, był słotny z popołudniowymi i wieczornymi opadami deszczu i całodziennymi chmurami, a także ciepły - odnotowano 11 stopni, a przymrozku ni widu ni słychu. Jeszcze będziemy mieć ich dość, bo za pasem 4,5 miesiąca zimy...

2013 - dość niewyraźna, typowa dla końcówki listopada pogoda. 6 stopni nie brzmi może bardzo zachęcająco, ale za zaletę należy uznać całkiem sporo rozpogodzeń w różnych częściach doby. Noc poprzedzająca nie przyniosła spadku poniżej zera, ale następna już tak.

2014 - zimowo, ale zarazem nieciekawie. Trochę śniegu, całodobowy mróz o niewielkich wahaniach temperatury, lecz również całkowite zachmurzenie znamienne dla tego okresu i bardzo duży smog, który mniej więcej wtedy stał się częściej poruszanym tematem.

2015 - tak słaby, nudny i słotny dzień, że trudno uwierzyć że już jutro zacznie się tak piękny miesiąc. Wiejący halny huśtał temperaturą, która maksymalnie pokazała 8, a minimalnie 5 stopni, raz po raz ją podnosząc i obniżając. Do tego zesłał trochę nieprzyjemnego, zacinającego deszczu, a za to poskąpił rozpogodzeń, których było bardzo niewiele, takie mrugnięcie okiem do grudnia 2015, który nie będzie w tym aspekcie oszczędzał ;)

2016 - ostrożne spięcie jesieni i zimy. Po wczorajszych opadach na ziemi trwała pokrywa śnieżna, która podczas dnia z niemal trzema stopniami ciepła nieco się przytopiła. Wieczorem znów zrobiło się jednak mroźno i zaczęły się dośc intensywne opady, które zaowocują naprawdę śnieżnym początkiem suchej i mroźnej w moim regionie zimy.

2017 - do bólu nudny dzień. 1,5 stopnia amplitudy tuż ponad zerem (maksymalnie +3), całkowite zachmurzenie i polatujący raz po raz marznący deszczyk. W prognozach było widać niemały akcent zimowy w najbliższych dniach, toteż zastanawiałem się czy aby w końcu nie spotka nas chłodny grudzień.

2018 - słynący z wielu ciepłych nocy 2018 rok podarował nam tego poranka najniższą listopadową temperaturę minimalną od 2004 roku - minus 10,4 stopnia. Na niebie ani śladu chmury, zaś na ziemi wiele śladów śniegu, który zdołął utworzyć około 3-centymatrową pokrywę. Całodobowego mrozu nie było, toteż całkiem niezły był to dzień. Nie brakowało za to słońca, które właśnie tego dnia odebrało listopadowi sprzed 7 lat rekord usłonecznienia. Rekord, o którego pobicie powalczymy znowu za rok :D

kmroz - 4 Grudzień 2019, 23:56

4.12

Dzisiejszą podróż zacznę, z wiadomych powodów w 1997 roku!

1997. -2.3/-0.6/-2.5. Ciemnica, sypał śnieg. Wiatr niestety słabiutki. Średnia dobowa -1.6. Typowy lekki mróz, kojarzy się najbardziej ze styczniem 2019.

1998. -14.1/-4.0/-6.7. Średnia za 18-18utc aż -8.4 :-/ Dzień raczej ponury, trochę śniegu sypało, bardzo nieprzyjemny termicznie.

1999. 3.4/8.6/-2.1. Średnia 18-18utc +5.4. Zachmurzenie umiarkowane i duże większość dnia. Wydawać by się mogło, że darowany dzień, jednak wiał huragan z zachodu, a na wieczór spłynęło chłodne powietrze i zrobiło się nieprzyjemnie mroźno. Ale mimo wszystko jedne z lepszych moich urodzin (oczywiście ich nie pamiętam)

2000. 3.7/7.3/-0.5. Średnia (już nie będę za każdym razem pisał 18-18utc....) dobowa +5.2. Tym razem stratocumulus wraz ze mżaweczką i wiatr optymalny

2001. -7.9/-3.7/-5.2. Średnia -5.4. Niestety nieprzyjemnie mroźny, w dodatku ciemnica stratusowa. Dość silny wiatr ze składową E, nic przyjemnego. Dodam, że z tego dnia mam pierwsze konkretne wspomnienie (poszedłem wtedy do przedszkola po raz pierwszy)

2002. -5.9/-1.5/-6.1. Średnia -4.4. Kolejna termiczna cienizna, ale przynajmniej w pierwszej połowie dnia pojawiło się nieco rozpogodzeń. Ale umiarkowany wiatr ze wschodu... dobijające.

2003 -1.0/1.8/0.9. Średnia 1.0. Gęsta mgła i stratus całą dobę. Wiatr dość słaby.

2004 2.1/4.2/1.9. Średnia 3.0. Pochmurno, ale koło południa pojawiły się niewielkie przejaśnienia. Miły, umiarkowany wiaterek z zachodu.

2005 -0.7/1.4/0.5. Średnia 0.5. Ponury stratus, nad ranem śnieg przechodzący w deszcz. Tylko wiatr na względny plus.

2006 0.9/8.9/3.4. Średnia 4.7. Po tylu latach w końcu prawdziwe przełamanie. Miły dzień z licznymi rozpogodzeniami, wiaterkiem z południa i okresowym słabym deszczykiem. Taką wersję zimy to ja lubię, szkoda, że tak rzadko trafia się w dniu moich urodzin.

2007 4.5/6.9/2.3/ Średnia 5.2. Przyjemna temperatura, przyjemny umiarkowanie mocny wiatr z zachodu, niestety pochmurno z okresowym słabym deszczem.

2008 -0.7/6.1/-0.6. Średnia 2.2. Jedne z najmilszych pogodowo urodzin, większość dnia zachmurzenie małe i umiarkowane, miły wiatr z południa. Niestety źle wspominam ten dzień z innych przyczyn, a co ciekawe w moich migawkach był on... pochmurny :lol:

2009 -1.3/6.7/0.6. Średnia 4.0. Termicznie fajnie, wiatr jako taki, ale znowu totalnie ponury.

2010 -11.2/-5.7/-17.3. Średnia -9.3. Brrrrrr. Do południa ciemnica i słabo prószył śnieg, na koniec dnia się wypogodziło. Wieczorem złapał mnie paskudny wirus, co obala mit zimnolubnych fanatyków......

2011 3.7/8.9/2.5. Średnia 6.5. Bardzo fajny, a zapomniany. Chyba wręcz najlepszy w serii, rano rozpogodzenia, a potem fajne, zupełnie niezimowe i dynamiczne zachmurzenie. Trochę popadało.

2012 -1.5/0.2/-0.6. Średnia -0.5. I powrót paskudztwa w wersji suchej, dopiero wieczorem poprószyło. Na plus, że w pełni dnia na 2 godzinki gęste chmurki ustąpiły i pojawiło się nieco słońca.

2013 -2.5/1.9/0.0. Średnia -0.4. Mroźno, zupełnie jak nie w grudniu 2013 :lol: Ale bardzo pogodnie, tylko do południa za słaby wiatr. Wieczorem poprószył pierwszy śnieg w sezonie.

2014 -1.7/0.9/-2.5. Średnia -0.7. Pamiętam jak apki pogodowe obiecywały +6 i słonko :lol: :lol: Tak było, ale tylko na południu Polski. U nas stratusowe ciemności i smog.....

2015 5.7/9.5/5.4. Średnia 7.3 ♥ Piękny dzień, piękny moment w życiu - wejście w dorosłość. Pogoda wymarzona. Umiarkowany wiaterek z południa i przez cały dzień (poza porankiem) przedzierające się słoneczko zza chmur. Pogodę należało wykorzystać, toteż zrobiłem kilkanaście kilometrów spacerkiem ze szkoły do domu, wstępując po drodze do szpitala, w którym się urodziłem i na osiedle, gdzie mieszkałem jako malutkie dziecko. :mrgreen: Cóż, na moje osiemnaste urodziny musiało być wspaniale w pogodzie i było. Wieczorem przeszedł front "chłodny", spadł przyjemny deszczyk, a wiatr zmienił kierunek na zachodni, czyli równie milusi.

2016 -1.1/1.4/-1.2. Średnia -0.1. Czas zejść na ziemię. Ponury, zimny, z północnym wiatrem i niewielkimi rozpogodzeniami popołudniu. Jedynym urozmaiceniem była pokrywa śnieżna wysokości 7 cm. Ja wtedy byłem w dużo piękniejszym miejscu, Węgierska Górka - tam full lampa cały dzień i też malowniczy śnieg.

2017 -2.6/1.7/0.3. Średnia 0.0 :lol: Cały dzień padało, najpierw śnieg, potem mieszane. Straszna plucha. Plusem wiatr o umiarkowanym natężeniu z zachodu.

2018 4.9/7.2/-0.4. Średnia 5.5. Ponuro, pluchowato i do południa... niemal bezwietrznie. Potem się zerwał wiatr, przeszedł front chłodny i temperatura na wieczór mocno spadła.....

2019? Dzień się niczym nie wyróżnił. Stratusowa ciemnica, sporo mżawki, lekkoplusowe guano i nuda. Jedynym plusem był taki milusi wiaterek z zachodu ;)

+ 1997 (hehehe), 1999, 2000, 2006, 2007, 2008, 2011, 2015, 2018
N 1997 (tak na serio), 2004, 2009, 2012, 2013 i 2019
- 1998, 2001, 2002, 2005, 2010, 2014, 2016, 2017

LukeDiRT - 5 Grudzień 2019, 09:55

5.12 w Gliwicach

2005 :arrow: 7 stopni, deszcz
2006 :arrow: 11 stopni, pochmurno
2007 :arrow: 7 stopni, średnie zachmurzenie
2008 :arrow: 9 stopni, deszcz
2009 :arrow: 5 stopni, pochmurno
2010 :arrow: -2 stopnie, średnie zachmurzenie
2011 :arrow: 10 stopni, deszcz
2012 :arrow: 3 stopnie, średnie zachmurzenie
2013 :arrow: 4 stopnie, śnieg w nocy
2014 :arrow: 1 stopień, pochmurno, mglisto z opadami marznącego deszczu
2015 :arrow: 9 stopni, pogodnie
2016 :arrow: 4 stopnie, pogodnie
2017 :arrow: 4 stopnie, deszcz ze śniegiem
2018 :arrow: 4 stopnie, średnie zachmurzenie
2019 :arrow: 4 stopnie, pogodnie (przynajmniej taka temperatura ma być według prognoz po południu).

kmroz - 8 Grudzień 2019, 19:41

8.12 w latach 2005-2019

2005 AVG 0.4.... 0.0/1.1/-2.5. Większość dnia sypał śnieżek, przejściowo w południe opad mieszany... Umiarkowany wiatr.

2006 AVG 7.3.... 4.4/10.1/7.4. Prawdziwie jesienny, bardzo miły z umiarkowanym zachmurzeniem i wiaterkiem. Taką wersję zimy to ja lubię :mrgreen:

2007 AVG 5.2.... 3.3/7.0/-1.5. Też całkiem miły, ładny z chmurami piętra wysokiego i średniego, przyjemny wiatr z SW. Na minus tylko mroźna następująca noc.

2008 AVG 1.2.... 0.3/2.4/-1.3. Ciemna i sucha bylejakość, na plus tylko optymalny wiatr.

2009 AVG 4.9..... 3.1/5.1/4.0. Rano były jakieś drobne przebłyski, ale potem już ciemności egipskie. W dodatku rano smog.

2010 AVG -1.0..... -2.3/0.2->2.2. Dzień ponury i jałowy z furą śniegu, około 20 cm. Noc okazała się cieplejsza od dnia, przynosząc odwilż i zarazem najwyższą temperaturę pierwszej połowy grudnia, która została zanotowana nad ranem 9.12....

2011 AVG 2.2.... 0.4/3.6/-1.2. Cały dzień mieszane opady przy dość silnym wietrze, rozpogodziło się w nocy dopiero.

2012 AVG -6.4.... -8.8/-3.7/-11.1. Pierwszy w serii naprawdę mroźny. Ciemny, bezwietrzny, smogowy i na domiar złego po zachodzie słońca zrobił się bezchmurny. W ciągu dnia było 6 cm śniegu i pełno szadzi, osadzonej przez mgłę.

2013 AVG -2.3.... -5.0/0.2->2.2 (o północy), 4.2 (nad ranem). Dzień bezchmurny z umiarkowanym wiaterkiem z zachodu. Pod wieczór zaczęło się chmurzyć i ocieplać, pojawiły się opady śniegu, które szybko przeszły w deszcz. Pamiętam dzień bardzo jasny, świeży śnieg i ostra lampeczka.

2014 AVG 2.0..... 0.9/3.2/-2.0. Taka lekkoplusowa pluszka i ciemnica, przy słabym wietrze z S i W. Najcieplejszy dzień w przewadze mroźnej pierwszej dekady grudnia. Temperatura poniżej 0 spadła już po północy.

2015 AVG 1.4..... -1.4/2.1->......... Rano marznąca mgła, w ciągu dnia przejście na plus. Wieczorem temperatura na stabilnym poziomie 2 stopni i trochę mżawki. Wiatr słaby, a rano niestety bezwietrznie ze smogiem.

2016 AVG 4.6.... -1.9/8.2/6.7 (ale co istotne już nad ranem było +3, w nocy 7/8.12 rosło). Rano trochę przejaśnień, potem już pełno chmur, chociaż takie typowo niżowe, więc jakoś bardzo ciemno nie było. Silny, chwilami porywisty wiater.

2017 AVG 4.0... 1.5/5.6/-0.7. Dzień pochmurny, z niewielkimi przejaśnieniami po południu. Wiatr słaby z SW.

2018 AVG 6.3..... 4.4/8.4/4.1. Dzień o wielu twarzach, rano ciemno i deszczowo, potem stopniowe rozrzedzanie się chmur i silny wiatr przed południem, a po 12:00 osłabnięcie wiatru i rozpgodzenia, przyjemnie jak cholera.

2019 Chociaż dzień się jeszcze nie skończył, to mogę powiedzieć, że super doba. Tmin około 5, tmax około 8, tmin kolejnej nocy też pewnie koło 5 stopni. Sporo rozpogodzeń o idealnych godzinach.

+ 2006, 2007, 2016, 2018, 2019
N 2005, 2009, 2013, 2017
- 2008, 2010, 2012, 2014, 2015

kmroz - 13 Grudzień 2019, 16:25

"I pewnej niedzieli nie było teleranka....."

13.12 w latach 1981 i 2005-2018

Dzisiejszą podróż zaczniemy od pewnego wydarzenia, które pamięta każdy z naszych z przodków. Wydarzenie to jest znane pogodowo (kolejne słowo z "mojego" słownika, hahah) z silnego mrozu i śniegu i dokłada swoją cegiełkę do mitu "kiedyś to były nieporównywalnie mroźniejsze zimy".

1981. -6.2, -1.0, -10.6. AVG -3.1. Oczywiście wielki mróz to nie był, jednak leżało 18 cm śniegu i wiał porywisty wiatr, co mogło wzmagać uczucie chłodu! Wg stacji w Łodzi było wtedy 0.4h słońca. Jednak na znanych mi zdjęciach z tego dnia jest tylko ciemnica i kupa śniegu.

A teraz przejdźmy do czasów współczesnych!

2005. 0.0/+2.3/0.4. AVG +1.6. Typowo grudniowego okołozerowe bagno. Zachmurzenie niemal pełne, ale nie był to na szczęście stratus. Śniegu brak. Umiarkowany wiatr z zachodu rozwiewał smog. Ale nie zmienia to faktu, że bardzo nieprzyjazny typ pogody. Pamiętam ten dzień z turnieju piłki nożnej na WF.

2006. +2.6/+6.0/+4.7. AVG +4.5. Ten dzień też pamiętam, ale z niczego konkretnego. Po prostu pamiętam. Rano było trochę rozpogodzeń, ale dość szybko niebo zasnuło się nimbostratusem, z którego padał drobny, zimowy deszczyk. Podobnie jak rok wcześniej, trzeba docenić miły wiaterek z zachodu, który ratował nasze drogi oddechowe. Ale przede wszystkim plus za całkiem niezłą termikę.

2007. -2.3/+0.5/-2.1/ AVG +0.4. Nawet ładny dzień, do południa lampka, potem rozwijały się stratocumulusy i stopniowo gasło słońce. Wiał silny wiatr, niestety z północnego wschodu.

2008. -1.6/+1.9/-2.3. AVG 0.0 równiutkie. No i niestety typ pogody jakiego nie znoszę, gęste, jałowe chmurska i dość silny wiatr z kierunku wschodniego. Typ doskonale znany z ostatniej dekady listopada tysiąclecia.

2009. -4.7/-2.8/-3.7. AVG -3.5. Ponury, smogowy, jeszcze bezśnieżny. To się miało zmienić w kolejnych dniach.

2010. -5.1/-4.8/-8.0. AVG... -3.9 (poprzedniego wieczoru jeszcze była odwilż....) Sypiący śnieg i optymalny wiatr z kierunku NW. Ani grama słońca, ciemnica - jak w wielu dniach tamtego grudnia. Pokrywa śnieżna wynosiła około 20cm.

2011 +1.0/+6.7/+3.5. AVG +3.8. No, wreszcie coś przyjemniejszego. Od rana niebo się stopniowo rozpogadzało, popołudnie było całkiem pogodne. Niestety rano koszmarny smog, dopiero w drugiej części porządniej zawiało. Także mam mieszane uczucia.

2012 -3.6->-11.9. AVG -6.1. Jak widać, temperatura spadała całą dobę. Ponuro z umiarkowanym wiatrem, 7cm śniegu. Na wieczór wiatr osłabł i rozchmurzyło się niebo...

2013 -0.5/+3.3/+1.5. AVG +1.2. Dzień mglisty i ponury, a na wieczór także deszczowy. Wiało słabo i umiarkowanie z zachodu.

2014 +7.4 (o północy)->+9.9 (o wschodzie słońca)->+1.8 (tmin kolejnej nocy). AVG +6.8.Jak widać nad ranem przechodził niż, który podniósł konkretnie temperaturę, pamiętam zresztą tamten poranek. Do południa wietrznie, potem wiatr nieco osłabł. Oczywiście ponuro bez przejaśnień. Padał słabiutki deszcz.

2015 +2.2/+8.6/+1.9. AVG +4.4. Do południa padał dość konkretny jak na grudzień deszcz przy umiarkowanym wietrze z S. Po południu opady ustały, zaczęła się wichura, podczas której wiatr zmienił się na W, a temperatura w 2 godziny spadła z ponad 8 stopni na zaledwie 3 stopnie. Cały dzień ponury.

2016 -7.4/-1.6/-4.8. AVG -4.8. Co ciekawe tmin "kolejnej nocy" zanotowane wieczorem, po północy temperatura nawet przeszła na plusik! Dzień bardzo podobny, pełna lampa, ale po południu pojawiły się liczne cirrusy i cirrostratusy, jako zwiastun zmiany pogody po froncie ciepłym. Wiatr dość słaby niestety, co generowało smog, ale prawdziwy dramat rozegrał się dwa dni później, dokładnie 15.12 pierwszy raz dowiedziałem się o istnieniu poważnego problemu smogu (przez wszystkie lata myślałem, że zapach smogu to zapach "surowego, mroźnego powietrza). Nie żartuję :lol: :lol: :lol:

2017 +0.6/+3.4/-2.0 AVG +1.3. Lampowy dzień niemal w całej PL.... Tylko nie u mnie. U mnie piękna pogoda panowała na szczęście w kluczowych godzinach, od 10:00 do 13:00, ale poza tym całkowite zachmurzenie (na szczęście nie były to gęste stratusy, raczej coś pomiędzy Ac a Sc). Porządnie rozpogodziło się dokładnie o zachodzie słońca, po to by się zachmurzyć niemalże idealnie... o świcie, dzień później. To był już drugi taki przypadek w grudniu 2017, ale tym razem przynajmniej całkiem sporo słońca było także w dzień, także AŻ TAK to nie bolało. Poza tym wiatr dość słaby, ale na bezpiecznym dla płuc poziomie.

2018 +1.1->-0.9. Smętny, ponury dzień ze stratusem, rano sypał drobniutki pył śnieżny, ale pokrywy z tego wiadomo żadnej. Wiatr umiarkowany, niestety z NE.

Jak widać, ten dzień się bardzo słabo udaje.

+ 2011, 2014 (za ten poranek), 2017. Żaden jednak nie był nawet bliski zachwycająemu.

N 2006, 2007, 2015, 2016

- 2005, 2008, 2009, 2010, 2012, 2013, 2018 i 2019 oczywiście..................................

PiotrNS - 13 Grudzień 2019, 16:48

13 grudnia począwszy od tego najbardziej pamiętnego.

1981 - tego dnia nawet pogoda była jakaś groźna. Nie był to szczególnie mroźny dzień, bo minimalnie zanotowano tylko 5 stopni poniżej zera, zaś w najcieplejszym momencie dnia było nawet kilka dziesiątych powyżej, jednak i tak nie robi dobrego wrażenia. Był całkowicie pochmurny i chwilami posypywał śnieg. Mroczny czas. Śniegu na ziemi było niewiele, tylko 3 centymetry, jednak bardzo duży przyrost nastąpił podczas całodobowych opadów w dniu masakry w kopalni "Wujek" 16 grudnia (zresztą archiwalne nagrania to potwierdzają). Krótko potem, 18 grudnia temperatura jednorazowo spadła do -22,4 stopnia, co do dziś pamięta wielu ludzi.

1982 - odwilżowo i nieco wietrznie. Noce nie przyniosły nawet przymrozku, zaś w ciągu dnia temperatura wzrosła do ponad 6 stopni. Było sucho, ale słońce pokazało się tylko na kilka chwil.

1983 - bardzo zimno! Rankiem temperatura spadła aż do -17,4 stopnia, zaś w ciągu pochmurnego dnia (jak na złość rozpogodzenia trwały tylko nocami) nie wzrosła wyżej niż do -3. Na ziemi leżała 4-centymetrowa warstwa ubitego mrozami śniegu.

1984 - początek krótkiego ochłodzenia. Lekki, ale całodobowy mróz zdominował cały dzień, który dość szczelnie przesłoniły chmury. Wystąpiły drobne opady śniegu.

1985 - bardzo dżdżysty, nieciekawy dzień. Stalowe, niosące opady lekkiego deszczu chmury sprawiły, że amplituda była tej doby bardzo mała - minimalnie 2,3 zaś maksymalnie o 3 stopnie więcej.

1986 - łagodny, ale jednak całodobowy mróz i trochę opadów śniegu tworzącego 9-centymetrową pokrywę obecną od kilku dni. Choć rankiem mróz nie był szczególnie tęgi (-6), to prawdziwy lód oczekiwał już kolejnej nocy, gdy temperatura spadła poniżej -16.

1987 - w końcu coś pogodnego :) Brak jakiegokolwiek zachmurzenia rozjaśnia to zestawienie, ale za to i temperatury były wtedy odpowiednio niskie. Mróz nad ranem sięgnął 12 stopni, zaś w ciągu dnia zbliżył się do zera na jeden stopień.

1988 - paskudztwo. Ledwie powyżej zera przez cały dzień (maksymalnie 3,7 stopnia) i mieszane opady aż do wieczora. Wtedy pogoda się uspokoiła i zaczął się delikatny mróz (zapisany już na poczet 14 grudnia)

1989 - jeszcze nieśmiało. Jeszcze nad ranem panował niemały, ośmiostopniowy mróz. Jeszcze za dnia nie było szczególnie ciepło, bo tylko 4 stopnie powyżej zera. Jeszcze 7 centymetrów topniejącego śniegu w pełnym słońcu. Jeszcze nieśmiało, ale właśnie rozpoczynało się historyczne ocieplenie, które doprowadzi do ustanowienia rekordu temperatury za 6 dni :)

1990 - pogoda mieszana. Temperatura skakała dookoła zera, trochę słońca i trochę śniegu, który na skutek porannych opadów utworzył małą, nietrwałą pokrywę.

1991 - ostatni dzień dosyć ciężkiego mrozu. -14 rano i tylko nieco ponad -4 w godzinach południowych dały razem średnią dobową równą -9 stopniom. Musiał być to odczuwalnie szczególnie zimny dzień, gdyż zabrakło słońca, a na ziemi zalegała 10-centymetrowa biała warstwa.

1992 - za dnia delikatnie powyżej zera, bez porannego mrozu i kilkoma przejaśnieniami, jednak wieczorem temperatura dosięgła zera i zaczął padać śnieg, który nazajutrz pokrywał już całą ziemię.

1993 - nijaki dzień. Tylko 4 stopnie przy małej amplitudzie, pełne zachmurzenie i bez opadów...

1994 - bardzo ciepły, ale i bardzo wietrzny i mokry dzień. Temperatura dosięgła aż 11,5 stopnia, nie spadając zarazem poniżej sześciu. Długotrwałe opady, niemal zupełny brak słońca (tylko ok. 24 minut) i silny wiatr raczej nie stwarzały jednak dobrych wrażeń.

1995 - mroźny i pochmurny dzień, ale bez szaleństw. Minimalnie zanotowano sześć stopni mrozu, zaś maksymalnie o trzy więcej. Na ziemi leżało 10 cm śniegu, który wobec braku słońca rozjaśniał trochę otoczenie.

1996 - mój Boże... 7 stopni i słoneczko, ciepła przyjemna, jesienna pogoda. Kto by przypuszczał jaka bestia czyha za rogiem...

1997 - bardzo nijako, mokro i ponuro. Całą dobę powyżej zera przy bardzo małej amplitudzie temperatury. Maksymalnie 6 stopni, a najniżej o 3 mniej.

1998 - koniec mroźnego miesiąca z przełomu listopada i grudnia. Choć rankiem panował jeszcze niemały mróz (-9 stopni), a na ziemi leżało aż 16 cm śniegu, to później temperatura lekko przekroczyła zero i zaczął padać deszcz rozmywająca dorobek minionej srogiej zimy. Szkoda że bez choćby małego przejaśnienia.

1999 - ciepło ale buro. Przy 8 stopniach było zupełnie pochmurno, a na domiar złego padał deszcz. Przejaśnienia nadeszły wieczorem, dzięki czemu w kolejną noc temperatura zdołała zejść już nieco poniżej zera.

2000 - podobnie buro, ale przy wyższej temperaturze. Ta osiągnęła aż 10 stopni, zaś minimalnie nie spadła poniżej 6,5. Deszcz uspokoił się ostatecznie wieczorem i można było szykować się na opisany w podsumowaniu bajeczny, jesienny 14-ty dzień miesiąca :)

2001 - grudzień 2001 w całej okazałości. Niemal całodobowe opady śniegu zwiększające pokrywę do 22 cm (kiedy ostatnio tyle było w grudniu?, aż 17 stopni mrozu nad ranem i pochmurno. Mróz oczywiście całodobowy, maksymalna temperatura wykazała -4,4.

2002 - również mroźno, ale nie aż tak. Temperatura maksymalna była wprawdzie niemal identyczna (niższa o 0,1 stopnia), jednak rankiem notowano "tylko" -12. Sucho i z licznymi przejaśnieniami.

2003 - cieplutko i słonecznie, ale i deszczowo. Nie było żadnego mrozu, a temperatura wzrosła w ciągu dnia do 7 stopni, jednak po całodziennym słońcu, wieczorem zapoczątkowane zostały niemałe opady deszczu.

2004 - temperatura kurczowo trzymająca się zera przy braku opadów i całkowitym zachmurzeniu. Ekstremalnie niska amplituda, tylko 1 stopień! (od +0,7 do -0,3).

2005 - nuda jak na grudzień 2005 przystało. Tylko 4 stopnie w dzień i niewiele mniej w nocy, bez rozpogodzeń, bez śniegu i ze śladowymi opadami.

2006 - całkiem przyjemnie. 7 stopni i trochę słońca to fajna pogoda w grudniu, jednak rankiem ziemia nosiła mały ślad wczorajszych wieczornych opadów śniegu przy lekkim mrozie. Wkrótce nie będzie po nich śladu, bo już nazajutrz ekstremalnie ciepły grudzień miał o sobie przypomnieć 10 stopniami i słońcem :)

2007 - początek wyjątkowo długiej fali mrozów. Jeszcze rankiem temperatura sięgała delikatnie ponad zero, lecz później nieprzerwany całodobowy mróz panował aż do... 4 stycznia 2008 roku. Słonecznie, ale wieczorem zaczął padać śnieg tworzący trwałą pokrywę.

2008 - pięknie, atlantycko :) Choć poranek był lekko mroźny (-3), to później rozpieszczało nas słońce i wysoka temperatura sięgająca 9 stopni.

2009 - mroźno z trwającymi niemal cały dzień opadami bardzo drobnego śniegu. Maksymalnie zanotowano -2 stopnie, jednak minimalnie tylko o trzy kreski mniej. Duża w tym zasługa nieprzejednanych chmur, bo właśnie to był ten najciemniejszy, niemal zupełnie bezsłoneczny, ponad dwutygodniowy okres.

2010 - śnieżna masakra :o 24 godziny silnego opadu śniegu i aż 26 centymetrów pokrywy. Wszystko oblepione bielą jak w bajce, muszę poszukać zdjęć :) Wieczorem niebo miało czerwony odcień. Mroźno, choć bez sensacji, nie mniej niż 5 stopni poniżej zera.

2011 - nijaki dzień. Dość ciepły, bo z sześcioma stopniami i bez przymrozku, ale za to pochmurny i dżdżysty, bardzo ciemny.

2012 - choć zimny, to bardzo ładny dzień. Mnóstwo słońca i sucho, ale mroźno. Maksymalna temperatura doszła tylko do -3,6 stopnia, zaś w promieniach porannego słońca notowano nawet -11. Spora pokrywa, po opadach trwających przez poprzednie dni, leżało 16 cm śniegu.

2013 - pięknie :) Lampka i 5,4 stopnia, z mrozem (tyle co na plus, tylko że po drugiej stronie) tylko rano i wieczorem - trochę tak jak w I dekadzie grudnia bieżącego roku.

2014 - bardzo ładnie. Rozpogodzenia w różnych chwilach dnia, 9 stopni na plusie, lekki wiatr i tylko minimalny przymrozek o poranku :)

2015 - grudzień 2015 w formie. Aż 11,6 stopnia (co ciekawe, był to pierwszy wzrost powyżej 10 stopni w tym wspaniałym miesiącu), z tylko niedużym przymrozkiem i kilkoma przejaśnieniami. Wieczorem delikatnie pokropiło.

2016 - pięknie, lampowo i zimowo :) Maksymalnie tylko zero, a minimalnie o osiem mniej, ale to wszystko przy ładnie się prezentującej, cienkiej warstwie śniegu i pełnym usłonecznieniu. Pozytywnie :)

2017 - dość nijako. Na tym etapie grudzień 2017 wydawał się kiepskim, bardzo pochmurnym miesiącem. I tym razem tak było. Dzień pozbawiony słońca, a zarazem również opadów, z maksymalną temperaturą wynoszącą "późnolistopadowe" 4,5 stopnia. Oficjalna temperatura maksymalna szyfrująca ponad 9, jest owocem ekstremalnie ciepłego dnia poprzedniego. 13 grudnia wieczorem zdarzyły się rozpogodzenia i zapanował niewielki, acz zauważalny mróz - 3,8 poniżej zera.

2018 - pochmurno, delikatnie śnieżnie, ale jeszcze bez pokrywy i zimno. Temperatura tylko rzutem na taśmę zdołała wyrwać się mrozowi, osiągając maksymalnie 0,2 na plusie. Poza tym poniżej. Niestety bardzo duży był wtedy smog :/

2019 - nie opisuję całkiem, bo jeszcze się nie skończył. Ale wiatr taki, że głowę urywa :/

No i mam tysięczny post! :D



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group