To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum wielotematyczne LUKEDIRT
Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!

Filmy i seriale - Irytujące reklamy

Bartek617 - 20 Grudzień 2022, 21:29

O legendzie związanej z założycielami Rzymu słyszałem, że ich wychowaniem zajęła się wilczyca. ;-)
zgryźliwy tetryk - 20 Grudzień 2022, 22:27

Bartek617 napisał/a:
O legendzie związanej z założycielami Rzymu słyszałem, że ich wychowaniem zajęła się wilczyca. ;-)

W łacińskim oryginale była to LUPA. Wcześniej pisałem o dwóch znaczeniach tego słowa. Zresztą jest pewne podobieństwo w języku polskim. Na prostytutkę niekiedy mówiono "suka". Oczywiście chodzi o "mowę potoczną", a nie "literacką". https://pl.wiktionary.org/wiki/lupanar
Cytat:
lupanar (język łaciński)
znaczenia:
rzeczownik, rodzaj nijaki

(1.1) dom publiczny
odmiana:
(1.1) lupanar|, ~is (deklinacja III)
synonimy:
(1.1) fornix
wyrazy pokrewne:
rzecz. lupa ż, lupanarium n, lupanaria ż, lupana ż
przym. lupanaris, lupanarius
etymologia:
(1.1) łac. lupa → prostytutka

zgryźliwy tetryk napisał/a:
Raczej LUPA w języku łacińskim. W polskim to wilczyca lub prostytutka. To drugie tłumaczy legendę o wychowaniu Romulusa i Remusa. Bo LUPA ROMANA wcale nie była wilczycą, lecz "pracownicą" najstarszego zawodu świata ;-) Użycie pierwszej wersji tego słowa czyniło legendę bardziej "moralną" ;-) .

LukeDiRT - 5 Grudzień 2024, 17:27

Najnowsza reklama Jaguara :zygacz:


https://www.youtube.com/watch?v=rLtFIrqhfng

Bartek617 - 5 Grudzień 2024, 20:57

Sam się zastanawiam, jak można zrobić reklamę poświęconą marce samochodu, a w spocie w ogóle nie przedstawić żadnego auta. ;-) :-( A tak ogólnie to rzeczywiście wali różem i homoseksualizmem z daleka, ale to nie mój biznes: nie byłem osobiście zaangażowany w produkcję, więc mogę najwyżej pomyśleć sobie, że gdybym tworzył sam jakiś projekt reklamy, zadbałbym o inną oprawę graficzną i skupiłbym się na konkrecie (czyli docelowym produkcie, który jest przedstawiany). ;-)




Taka stara reklama (z 2010 r., czasy katastrofy smoleńskiej i powodzi) :-( poświęcona innej marce i modelowi auta jest np. w porządku. ;-) Swoją drogą koło 2010 r. pamiętam że przez krótki czas wypożyczaliśmy samochód marki Nissan. ;-)

LukeDiRT - 11 Luty 2025, 11:02

:kibel:


https://www.youtube.com/watch?v=no56PqhGsHc

Kwestia czasu, aż wyłączą komentarze pod powyższym filmem :klaun:

Janekl - 11 Luty 2025, 14:36

Ja ogólnie w ogóle nie oglądam reklam jedynie jak czasami gdzieś jestem i nie mogę wyłączyć telewizora coś wejdzie w pamięć. Ale ta reklama to jest dno i tak zeszpecić ładną nastolatkę. Teraz wygląda strasznie.
Bartek617 - 11 Luty 2025, 16:00

Ciałopozytywność (z ang. body positive) to ruch społeczny znajdujący stopniowo coraz to większe uznanie na świecie. ;-) :-( Wiadomo, kto pamięta czasy szkolne, ten pewnie zdaje sobie sprawę, że np. osoba gruba (przy kości) lub ruda, nie wspominając o odmiennym pochodzeniu, odmiennej rasie, orientacji seksualnej czy ewentualnie wyznania wiary (w Polsce raczej głównie albo to chrześcijański katolicyzm, albo agnostycyzm na pograniczu z ateizmem, reprezentantów mniejszości religijnych wśród nieletnich znajdzie się u nas stosunkowo niewiele) zmagała się często z szykanami i prześladowaniami na podstawie swojego wizerunku... :-( Na wszystkie pozostałe rzeczy człowiek nie może mieć siłą rzeczy za dużego wpływu, ale na swoją budowę ciała czy sylwetkę już może- choć wiadomo jest to żmudny i ciężki proces do sukcesywnego zrealizowania, zwłaszcza że są też takie osoby, które mogą naprawdę pracować nad swoją wagą, nie jedząc za dużo w ciągu dnia, a jest im trudniej niż innym, bo np. mają gorszą przemianę materii. :-( Ta reklama pewnie jednak uczy nas akceptować siebie, jakimi jesteśmy, nawet jak nam daleko do figury modela/modelki. ;-) No w sumie znajdą się jakieś korzyści bycia bardziej "w sobie"- po pierwsze ewentualnie spożyty alkohol (mowa tu o osobach pełnoletnich) szybciej rozkłada się w organizmie, po drugie w zimę jest komuś naturalnie cieplej i nie musi chodzić ubrany jak choinka, po trzecie jak idzie dostrzec połączenie większej tkanki tłuszczowej z przynajmniej przeciętnym umięśnieniem (np. u facetów biceps o obwodzie ok. 40 cm przynajmniej), można naprawdę wzbudzać szacunek w otoczeniu: może ten punkt się tak bardzo nie tyczy kobiet, ale kolesiów już raczej tak. ;-) No nikt cię nie traktuje w każdym razie jak byle wymoczka, takiego jak mnie np.. ;-) :-(
Janekl - 11 Luty 2025, 16:12

Bartku jak ja chodziłem do szkoły to bardziej szykanowali katolików. Właśnie za mojego pokolenia nie pamiętam w ogóle ,że ktokolwiek był szykanowany czy gruby czy chudy czy też Ryży. Ale fakt mówili ,że rudy to fałszywy i to w 90% się zgadzało bo na własnej skórze się przekonałem.
Bartek617 - 11 Luty 2025, 16:27

No nie no, racja, zapomniałem, że za Polski gomułkowskiej panował taki ustrój, że może nie tępiono, ale w znacznym stopniu marginalizowano rolę duchowieństwa w rozwoju człowieka- tam nie wiem jak wyglądała wówczas sytuacja z chodzeniem do kościoła (czy obywatele nie mieli wówczas problemów z władzami) :-( , ale na pewno religia przez jakiś tam czas podobno nie funkcjonowała jako przedmiot szkolny... :-( ;-) Albo nie wiem funkcjonowała tylko dla chętnych i ci zadeklarowani ochotnicy chodzili do salek katechetycznych w kościele... ;-)

A dzisiaj trwają debaty, czy jednak nie wrócić do praktyk komunistycznych i musieć chodzić do kościoła, położonego często daleko od szkoły :-( (na wsi tak już na szczęście nie jest, np. w Zielonkach szkoła znajduje się po drugiej stronie ulicy od kościoła)... ;-) Nie mówię nie mam nic do kościołów Broń Boże, bo sam lubię tam chodzić na Mszę (jak nie ma dużo ludzi) ;-) , ale często niestety architekci tak te okolice w mieście urządzają (a ja chodziłem do miejskich szkół), że by dotrzeć do najbliższej parafii trzeba się nieraz przez pół osiedla/dzielnicy przebijać, a co się po drodze wydarzy, to tylko Pan Bóg jeden dobrze to wie. ;-) :-( Codziennie chodziłbym w kolejne miejsce, licząc się z myślą, że mogę z niego nie wrócić cały i zdrowy, bo np. stanę się świadkiem jakiejś nielegalnej osiedlowej ustawki albo dilerki i później takie opryszki osiedlowe będą mnie ścigać, bo za dużo ich zdaniem zobaczyłem... :-( Może myślę ewidentnie jak pesymista, ale no nie jest tak... :-( Wielkomiejski tryb życia tak naprawdę dobry jest dla pracusiów i ludzi kariery (prosta sprawa przez te kilka godzin w biurze albo innym miejscu pracy występuje siłą rzeczy mniejsze prawdopodobieństwo, że ktokolwiek bez powodu będzie chciał Ci np. wtłuc, każdy jest raczej w mniejszym lub większym stopniu zajęty swoją robotą) ;-) :-( , taki turysta nieznający okolic i chcący sobie w spokoju je pozwiedzać niestety nie zawsze mógłby zostać z należytą gościnnością przez miejscowych przywitany... :-( Ja się m. in. również dlatego obawiałem sam chodzić do kościoła, jak trwały remonty i budowa pierścienia, tj. północnej obwodnicy Krakowa: nie daj Boże ktoś mnie by potrącił, albo bym wylądował w totalnym błocie. ;-) :-(

Do kościoła chodzi się w niedziele oraz święta (kto chce może i częściej- dla mnie osobiście to chwalebne ;-) , choć sam po sobie to widzę, że nie mógłbym tak żyć, by codziennie do parafii ganiać) :-( ;-) , natomiast myślę, że dla samych lekcji religii nie warto opuszczać szkoły. ;-) :-(

zgryźliwy tetryk - 11 Luty 2025, 20:04

Bartek617 napisał/a:
No nie no, racja, zapomniałem, że za Polski gomułkowskiej panował taki ustrój, że może nie tępiono, ale w znacznym stopniu marginalizowano rolę duchowieństwa w rozwoju człowieka- tam nie wiem jak wyglądała wówczas sytuacja z chodzeniem do kościoła (czy obywatele nie mieli wówczas problemów z władzami) :-( , ale na pewno religia przez jakiś tam czas podobno nie funkcjonowała jako przedmiot szkolny... :-( ;-) Albo nie wiem funkcjonowała tylko dla chętnych i ci zadeklarowani ochotnicy chodzili do salek katechetycznych w kościele... ;-)
Po "odwilży" gomułkowskiej nie było przeszkód w chodzeniu do kościołów. Jednak słusznie zabraniano księżom prowadzenia agitacji politycznej w kościołach. Tym niemniej przedstawiciele episkopatu zasiadali nawet w sejmie PRL. W kioskach sprzedawana była katolicka prasa (np. Słowo Powszechne"). Nawet przez 2 lata religia była jednym z przedmiotów nauczanych w szkołach publicznych. Wycofano się z tego wskutek protestów rodziców, gdy dzieci innych wyznań (np. protestantów) lub z rodzin "bezwyznaniowych" musiały godziny lekcyjne spędzać w świetlicy. Ze względu na "wyż demograficzny" nie wszędzie było możliwe, aby lekcje te odbywały się na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej. Ten problem występuje i obecnie. Dlatego tak dużo uczniów wypisywanych jest ze szkolnych lekcji religii. W wielu szkołach na religię uczęszcza mniejszość uczniów. a "wolne lekcje" spędzane w świetlicy uważane są za łamanie praw człowieka w kwestii światopoglądowej.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group