Forum wielotematyczne LUKEDIRT Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!
Ogólnie o pogodzie i klimacie - Wyjątkowo późne przymrozki
kmroz - 22 Maj 2020, 18:32
Janekl napisał/a:
Jak zapisuję pogodę od 1990 roku to zawsze był pierwszy przymrozek we wrześniu lub październiku ani razy nie zdarzyło aby pierwszy przymrozek był w listopadzie.
No, ale to jednak u Ciebie - w Twoim regionie 0 stopni to tak jak 3-4 stopnie na śródpolskim niżu kmroz - 22 Maj 2020, 23:24 Aktualnie 5 stopni bez chmur i wiatru, chyba jeszcze gorzej jak wczoraj. Ciepła masa włazi górą, ale niestety obawiam się, że inwersja się utrzyma dopóki nie wzejdzie słonko jutro rano....kmroz - 23 Maj 2020, 00:07 4 stopnie... A więc chyba kolejny przymrozek? Przy gruncie to na pewno...Janekl - 23 Maj 2020, 08:11 No to u mnie dzisiaj nie było przymrozku nawet przy gruncie i niech już tak zostanie.Bartek617 - 24 Maj 2020, 21:58 Wyjątkowo późne oficjalnie odnotowane przymrozki, zakładam że chodzi o I połowę roku i że też chodzi o temp. na 2 m (w nawiasie dam te na ziemi)
Kraków i okolice:
1952: 20 maja (23 maja przy gruncie)
1953: 9 maja (16 maja -||-)
1954: 15 maja (23 maja)
1955: 31 maja (31 maja)
1956: 26 kwietnia (10 maja)
1957: to jest dopiero rozstrzał- 16 kwietnia (28 czerwca), w 2 kwartale tamtego roku wystąpiło dużo chłodnych nocy w granicy 0-5 C tmin.
1958: wciąż różnica, ale mniejsza- 29 kwietnia (7 czerwca)
1959: 26 kwietnia (26 maja)
1960: 4 maja (15 maja)
1961: no i tu jest niezręcznie, bo nie wiem czy równe, bezwzględne 0 C traktować jako przymrozek (chyba nie, jak wiadomo w matematyce to liczba niedodatnia, ale też nieujemna), ale na meteomodelu kolumny zaznaczają tak samo jak przy ujemnych wartościach, więc już chyba uznam- 22 kwietnia (5 maja)
1962: 1 maja (9 czerwca)
1963: 15 kwietnia (15 kwietnia)- a tamten kwiecień się tak beznadziejnie zaczął (w ciągu dnia temp. krążyły przy wartościach neutralnych!!!), dobrze że chociaż nie padało, a przynajmniej tego nie widać
1964: 28 kwietnia (20 maja)
1965: 4 maja (4 maja)
1966: 1 czerwca (1 czerwca)
1967: 20 kwietnia (20 maja)
1968: 16 kwietnia (21 maja)
1969: 22 kwietnia (25 maja)
1970: 3 maja (3 czerwca)
1971: 1 maja (1 maja)- kwiecień z temp. i aurą nietęgą (pod tym kątem myślę, że znacznie gorszy niż tegoroczny, na pewno w kwestii pogody), ale naprawdę wielki "+" za brak opadów mieszanych
1972: 30 kwietnia (6 maja)
1973: 18 maja (19 maja)
1974: 24 kwietnia (11 maja)- po 1971 kwiecień bez żadnych opadów w stałej postaci i pogodniejszy (więc dużo "+"), kto by przypuszczał, że też w nieszczególnie termicznym miesiącu (1 połowa była ciepła, 2 to niemała zimnica, często z temp. ledwo w okolicach +10 C, a tmin. przeważnie ujemne) mroźne noce odejdą całkiem szybko, a wcale to nie był jakiś gorący okres
1975: 28 kwietnia (30 kwietnia)
1976: 2 maja (9 maja)
1977: 21 kwietnia (2 czerwca)
1978: 13 maja (13 maja)
1979: 2 maja (8 maja)
1980: 23 maja (24 maja)- ech, ten nieszczęsny 1980 r. (kwiecień z +18 C w najlepszym razie i częste 1-cyfrowe temp., maj już lepszy pod kątem tmaks., ale noce często na granicy przymrozków)
1981: 3 maja (3 maja)
1982: 3 maja (16 maja)
1983: 18 kwietnia (18 kwietnia)- ale szczerze mówiąc kwiecień nie za fajny (choć biorąc pod uwagę ówczesne realia, to do najgorszych też nie należał, raczej przeciętny)
1984: 29 kwietnia (13 czerwca)
1985: 5 maja (5 maja)
1986: 16 kwietnia (22 kwietnia)- mimo wszystko kwietnia nie warto wspominać z uwagi na silne arktyczne ochłodzenie na przełomie 1 i 2 dekady miesiąca; to jest nie do pojęcia: 9 IV +25/+26 C, następnego dnia 10-15 C mniej, a kolejnego 2 tyle i w ciągu dnia problem z przekroczeniem 0 C, tegoroczne ochłodzenie majowe jakoś znacznie lepiej odbierałem (a no tak, tylko to maj, no ale najniższe tmaks. kręcą się jednak wokół +10 C)
1987: 15 maja (15 maja)
1988: 25 kwietnia (11 maja)
1989: 24 kwietnia (10 maja)
1990: 11 kwietnia (20 maja)
1991: 23 kwietnia (16 maja)
1992: 22 kwietnia (11 maja)
1993: 21 kwietnia (21 kwietnia)- no i właśnie to jest ta skrajność: pierwsze 2 dekady sprawiają, że jestem bliski płaczu, a po 20 to już zupełnie inna bajka, ech 0 umiarkowania
1994: 4 maja (8 maja)
1995: 16 maja (23 maja)
1996: 18 kwietnia (21 kwietnia)- naprawdę wcześnie się to wszystko zakończyło, a w kwestii pogody podobnie jak 3 l. wcześniej (tylko chyba jeszcze gorszy)- I polowa to nawet jeszcze większy okres na śmietnik, a II to z kolei podmuch gorąca (ale z pochmurnymi dniami po drodze)
1997: 27 kwietnia (27 kwietnia)- aż dziw bierze, że nocna pizgawica skończyła się na dobre w kwietniu (podobny jak w 1980- dni z temp. na poziomie 15-20 C pojawiły się w niewielkich ilościach, a to powinna być reguła, z 2-3 "25" do tego), który był tylko taki z nazwy
1998: 15 kwietnia (15 kwietnia)- 1 mroźna noc w kwietniu, oczywiście nastąpiła 2 dni po wystąpieniu opadu mieszanego, ale naprawdę gdyby nie ten okres (13-15.04.), to nawet polubiłbym ten miesiąc (potem najzimniejsza noc w deszczowym ciągu wynosiła 4-5 C, więc co do rodzaju opadu nie było większych wątpliwości)
1999: tego jeszcze nie było- 25 marca (7 maja)- kwiecień jak dla mnie dość daleki od ideału, ale na tle innych sympatyczny
2000: 7 kwietnia (11 kwietnia)- oczywiście musiało tu wystąpić jakieś załamanie, problem 3 i 7 l. wcześniej, ale jednak w bardziej łaskawym wydaniu (tu widać ewidentnie 1/2-dniowe załamanie)
2001: 15 kwietnia (15 kwietnia)- jak na niefajny pogodowo rok tutaj niezły wynik, oczywiście to miało związek z wilgotnym ochłodzeniem
2002: 10 kwietnia (11 kwietnia)- w życiu bym nie powiedział, jak patrzę na ten kwiecień, to już mam gęsią skórkę
2003: 12 kwietnia (26 kwietnia)- też naprawdę nieźle jak na nieporozumienie między 1 a 2 dekadą
2004: 10 kwietnia (15 maja)- mimo wszystko temu kwietniowi jak nic należy się "+"
2005: 23 kwietnia (13 maja)- temu tak samo, takie coś mogę przyjmować, choć oczywiście nie są to ulubione moje IV miesiące
2006: 9 kwietnia (9 kwietnia)- ale jak zwykle po za niskich temp. i opadach
2007: 3 maja (3 maja)- z tamtego kwietnia mam jednak miłe wspomnienia, bo mimo że poprzedzająca go zima należała do rekordowo ciepłych, to jednak opadów w niej nie brakowało (z uwagi na ciepło w każdym z miesięcy od grudnia do marca wyraźnie przeważał deszcz), a że sam był "stepowy" i miał wiele zimnych nocy(?) gdy dzień jest pogodny, to temp. rośnie już wtedy jak na drożdżach, a z tego co patrzyłem to wiele dni było bardzo ładnych (choć oczywiście wiecznie bezchmurnego nieba nie widziałem)
2008: 25 kwietnia (25 kwietnia)- już gorszy kwiecień w kwestii pogody, ale nie jestem w stanie go nie lubić
2009: nie do wiary (!!!)- 1 kwietnia (14 maja)- do tej pory myślałem, że każdy pogodny kwiecień oznaczał blisko 20-stopniowe dobowe amplitudy temp. powietrza, teraz zdałem sobie sprawę, że się myliłem, pewnie noce były często wtedy bardziej pochmurne, bo w ciągu dnia pamiętam lampę i lazurowe niebo prawie że na porządku dziennym
2010: 23 kwietnia (24 kwietnia)- kwiecień bez tragedii, ale do ideału już mu dalej
2011: 6 maja (6 maja)- też fajny kwiecień, a maj o 2 twarzach (jak ten z 2007), tyle że ostatecznie w żadnym razie nie były zimne (2007 był nawet "bardzo ciepły"- czyli 3)
2012: 18 maja (18 maja), poprzednie przymrozki idealnie miesiąc wcześniej (po 18 kwietnia każdy)- kwiecień przez przeważającą jego część to co najwyżej przeciętność, a końcówka to z kolei desperacka próba okazania ludzkiej twarzy, no i dzięki temu odjazdowi w 2 stronę, był nawet cieplejszy niż zeszłoroczny czy tegoroczny, choć szczerze mówiąc wiadomo który mi się bardziej podobał, maj z kolei był dość pozytywny, tyle że zmienny termicznie
2013: 11 kwietnia (22 kwietnia)- nie jestem w stanie dostrzec ewidentnie pozytywniejszego oblicza tamtego kwietnia, naprawdę ładny okres dla mnie trwał w nim zdecydowanie za krótko, a początek naprawdę nie do pozazdroszczenia
2014: 6 maja (6 maja)- kwiecień dobry, maj też w porządku
2015: 10 kwietnia (23 kwietnia)- kwiecień na początku też jak 2012 i 2013 wymagający znacznej zmiany, a dalej już niczego sobie, maj o dziwo bez przymrozków (a tak się mówiło o nim, że chłodny)
2016: 28 kwietnia (28 kwietnia)- ten kwiecień był nawet nienajgorszy i również z względnie małą liczbą mroźnych tmin.
2017: 10 maja (11 maja)- odnoszę wrażenie, że patrząc na 2 miesiące tamtego roku widzę odmienne trendy: kwiecień staczał się na dno do ok. 20 dnia (przy czym przez większość tamtego czasu nie był naprawdę zły), a maj do ok. 10 dnia "posysał" (wyjątkowo inaczej patrzę na chłodniejszy okres, bo wtedy miałem matury, a wtedy wiadomo stres+mokry ubiór to nieprzyjemna mieszanka, w II połowie najbardziej martwiłem się, że nie zdałem i nachodziły mnie różne myśli, więc nawet jak gdzieś tam cieszyłem się ładną pogodą, to dominowało u mnie czarnowidztwo)
2018: 7 kwietnia (12 kwietnia)- pierwsze 2 dni tamtego kwietnia wyciąć i byłoby naprawdę dobrze (może nie doskonale, ale naprawdę dobrze)
2019: 16 kwietnia (8 maja)- temu kwietniowi można zarzucić obecność wielu chłodnych nocy, ale tych mroźnych miał u mnie zaledwie 2(!), a Wielkanoc 1 z najlepszych , deszczowe oblicze tamtego maja sprawiało, że można było w ogóle nie przejmować się przymrozkami
2020: ten kwiecień to już co innego- z 12 mroźnych nocy (wiadomo znaczna większość była "lekko" mroźna), ale w sumie pogodowo jeszcze ładniejszy niż zeszłoroczny (jak się popatrzy na biomet w ciągu dnia, to praktycznie prawie cały czas byłby korzystny), Wielkanoc też naprawdę udana (poza niemrawym wtorkiem, ale jak patrzę na dane meteomodelu to nie było tak źle), no tylko wiadomo z praktycznego punktu widzenia ciężko się było z cokolwiek cieszyć (poza tym że siedziałem w domu, ale ja to ja- myślę, że każdy inna osoba będącą introwertykiem i domatorem również by się na moim miejscu trochę cieszyła z uwagi na brak stresu) , maj też już ma u mnie 2 noce z temp. min. <0 C, a ile dni przy gruncie z taką wartością, to nie wiem, ale pewnie więcej (z 3-4 przynajmniej), bo nocy tmin. w przedziale 0-5 C zebrało się dość sporo :jorguś - 24 Maj 2020, 22:11 te lata 50-te to jakiś ponury żart, żeby na progu lipca przynosić przygruntowe przymrozki Bartek617 - 25 Maj 2020, 00:51 To prawda, to był ponury żart w kwestii niskich temp. min. i tych przygruntowych. Jakbym mógł, to w ogóle nie chciałbym nocnych przymrozków, nawet w zimie, ale wiem, że to nierealne życzenia. Muszę rozważyć przeprowadzkę do Kalifornii. Najpiękniejsze jest to, że mimo często niskich temp. w ciągu dnia i w nocy zimy tuż po II wojnie wcale nie były jakieś super śnieżne (w latach 50. może za taką bym uznał 1951/1952 (u siebie się naliczyłem prawie 1.5K cm, ale to żaden rekord dla rejonu Krakowa, bodajże 11 l. później wyrachowałem prawie 4000 cm!!!), pozostałe umiarkowane (400-800 cm w skali sezonowej) a 1956/1957 podobna do dzisiejszych, łagodna przynajmniej w kwestii ilości białego puchu: przeważnie 100-200 cm).