Forum wielotematyczne LUKEDIRT Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!
Ogólnie o pogodzie i klimacie - Podróż dzisiejszego dnia po latach
PiotrNS - 15 Sierpień 2020, 22:38 No widzisz, a ja właśnie 15 sierpnia 2012 jakoś nie kojarzę z pamięci Zapamiętałem jednak lodowaty i bardzo deszczowy weekend 11-12 sierpnia, kiedy miały być Perseidy. Pamiętam, że w tym okresie sierpnia 2012 było sporo lochu, ale nie aż tak, tymczasem trwał osiem długich dni.PiotrNS - 16 Sierpień 2020, 15:36 Czas na ciąg dalszy opowieści Wracamy do 2010 roku, w którym tuż po pełnym wrażeń świątecznym dniu 15 sierpnia, nadszedł niemal równie groźny 16-ty.
16 sierpnia 2010 zaczął się bardzo skwarnie i parno, podobnie jak dwa poprzedzające go dni. Rano pojechałem z Mamą na zakupy, a później pograłem sobie w piłkę bez koszulki, bo inaczej ciężko było wytrzymać. Niebo było strasznie mętne i tworzyły się cumulusy, stopniowo rozbudowujące swoje struktury. Panował przy tym 29-stopniowy subupał, który nie przerodził się w pełnowymiarowy upał, gdyż tworzące się chmury hamowały wzrost temperatury. Krótko po 16:00, kiedy Tata wrócił z pracy i byliśmy już po obiedzie, pojechaliśmy do serwisu z telewizorem, który poprzedniego dnia ucierpiał podczas burzy (jeszcze nie wiedzieliśmy, że nic poważnego się nie stało). Zachmurzyło się i na zachodzie widać było trochę ciemniejszych chmur. Jakieś pół godziny później usłyszałem pierwszy grzmot i dałem znać, żebyśmy już wracali. Niezwłocznie po powrocie sprawdziłem ostrzeżenia na stronie PŁB, z których wynikał jednak tylko I stopień zagrożenia (kolor jasnoróżowy na starej mapie ostrzeżeń, która 5 lat temu została zastąpiona nową, moim zdaniem gorszą). I wtedy akcja nabrała tempa niczym u Hitchcock'a. Dosłownie z sekundy na sekundę chmury pociemniały i zobaczyłem potężny, oślepiający piorun kilka kilometrów dalej, po czym rozległ się taki dziwny, trzaskający grzmot (kiedy byłem mały, myślałem że takie trzaski czy pogłosy powstają, kiedy piorun w coś uderzy). Niebo zaczęło szybko zakrywać się coraz ciemniejszymi chmurami w kolorze mocnego fioletu. Nie były to jednak chmury jednorodne widać w nich było sporo zróżnicowanej faktury i wybrzuszeń. Błyskawice upodobały sobie głównie południową część chmury, toteż w odróżnieniu od burzy 15 sierpnia nie biły aż tak blisko. Jednak chwila strachu była. Dzień wcześniej rozmawialiśmy w domu o trąbach powietrznych z racji drugiej rocznicy tego zjawiska na Śląsku i Opolszczyźnie i w którymś momencie, kiedy ja chwilowo odszedłem od okna (chmura wzbudzała we mnie jakiś niepokój i chciałem, żeby już sobie przeszła ), Mama zawołała mnie do okna, czy przypadkiem nie ma tu czegoś podejrzanego. I rzeczywiście, na minutę-dwie przed uderzeniem deszczu, w tej czerni chmur i ich postrzępieniach dostrzegłem wyróżniający się, jaśniejszy od podstawy, trochę nieregularny stożek zwisający z chmury. Przyjrzałem się, czy aby nie rotuje, co na szczęście się nie działo, ale przez kilka minut niepokoiłem się co to będzie i czekałem, aż ta część chmury, gdzie pokazał się funnel cloud, przesunie się trochę dalej. Ten bowiem prędko schował się ponad dachem i straciłem go z pola widzenia. Chwilę później zaczął lać mocny deszcz (choć 15 mm to nie to samo co 45 mm dzień wcześniej) i pioruny przesunęły się na wschód. Burza przeszła jednak dość sprawnie i wkrótce mogłem włączyć komputer, by sprawdzić jakie ostrzeżenia przyznali mi Łowcy (jeszcze Wam o tym opowiem, ale ostrzeżenia mnie fascynowały i czułem lekki niedosyt, że nigdy nie wydano mi "trójki" przed burzami). Swoją drogą pamiętam chyba wszystkie dni w latach 2009-2013, kiedy te ostrzeżenia wydawano, może prawie wszystkie. To był ciemnobiskupi/ciemnowinny, dość groźny w odbiorze kolor, zaś do treści ostrzeżenia Łowcy dołączali adnotację "to jest szczególnie groźna sytuacja". W każdym razie, tego dnia byłem rozczarowany, bo po wejściu w archiwum, okazało się, że nie nadano mi w ogóle nawet drugiego stopnia, choć sytuacja była w moim odczuciu w pełni adekwatna, by takowy stopień mi przyznać.
Burza przeszła jednak pomyślnie i nadeszło kilka dni ochłodzenia.
To było 10 lat temu. A co się stało w połowie drogi?
16 sierpnia 2015 to ostatni dzień wielkiej fali upałów. Po raz 11-ty z rzędu temperatura przekraczała 30 stopni, a ja, uodporniony wcześniej gorącym lipcem i długimi kilometrami przejechanymi na rowerze w skwarze i pełnej lampie, przyzwyczaiłem się już do Króla Lat. Susza była straszna, polne drogi przypominały półpustynie, a rzeki ledwie płynęły. Piasek wszędzie dookoła. Tego dnia właśnie około 13:00 pojechałem kawałek nad Kamienicę, by uwiecznić niski stan wody na zdjęciach (niestety, jak zapewne już wiecie, niemal wszystkie zdjęcia z tych superwakacji utraciłem, więc i tej pamiątki niestety nie mam). Specjalnie wybrałem ten dzień, bowiem wiedziałem, że teraz może trochę popadać i poziom wody nieco urośnie. Cieszyłem się z ochłodzenia, szczególnie zważając na to, że jeszcze kilka dni wcześniej prognozy straszyły żarem tak długo, jak to tylko możliwe.
Wkrótce zaczęło grzmieć i wróciłem do domu. Nie miałem daleko, góra 5 minut drogi. Po przyjeździe spojrzałem na południe (nietypowy kierunek, zazwyczaj burze przychodzą do mnie od zachodu lub południowego-zachodu), zrobiłem poniższe zdjęcie i wysłałem je na Messengerze do znajomego z Łodzi, pasjonata burz o którym już kiedyś opowiadałem. Dzięki temu to zdjęcie przetrwało, choć niestety ucierpiało na jakości.
Za tymi wysokimi drzewami płynie rzeka, której brzegi w połowie sierpnia 2015 były niemal w całości piaszczyste. Rodzice wyszli do ogrodu, żeby podwiązać rośliny, bo godzinę wcześniej ostrzegałem przed burzą. Ja z kolei postanowiłem profilaktycznie podlać małą zewnętrzną grządkę na wypadek, gdyby deszcz okazał się tylko pseudodeszczem. I właśnie wtedy, będąc po drugiej stronie ogrodzenia, spojrzałem w tamtym kierunku i ujrzałem jak na ciemnym tle ołowianej chmury burzowej coś się unosi, jakby druga chmura, o pomarańczowo-czerwonym kolorze. Prędko odgadłem, że to burza piaskowa i tumany kurzu i piasku poderwane na brzegu Kamienicy. Nawet to skomentowałem, powiedziałem że chyba ładny wiatr się zerwał nad rzeką. Ale że aż tak? Nie spodziewałem się, że powieje tak mocno, myślałem że przy takiej suszy wystarczy po prostu normalny wiatr, żeby zrobić takie zamieszanie. Nie minęło 10 sekund aż w jednej chwili jakby uderzyła we mnie jakaś fala uderzeniowa, potężny poryw wiatru. Prawie się przewróciłem, porzuciłem konewkę i zacząłem uciekać do domu. Rodzice weszli tam przez garaż pod domem, który jest trochę osłonięty przez murki, jednak ja o tym nie pomyślałem i gnałem pod wiatr do głównych drzwi. Słyszałem, jak wiatr porywa wspomnianą wyżej konewkę i rzuca nią o płot, to była niespotykana siła, zapewne bardzo lokalna W innych częściach miasta podobno nie wiało tak mocno, za to silniej podlało. U mnie niestety skończyło się na 20 minutach opadu, po których wyszło Słońce. Błyskawic widziałem niewiele, a po skończeniu burzy poszedłem przejechać się po okolicy, by sprawdzić czy nie ma szkód w drzewostanie. Na szczęście skończyło się na oberwanych liściach i drobnych gałęziach, już więcej spustoszenia spowodowała burza 27 sierpnia 2017 roku, kiedy wiatr złamał gruby konar drzewa po drugiej stronie łąki. A w 2015, kiedy zaczęła się burza, dostałem SMS-a od kolegi o treści "Nareszcie przyszła ta zmiana pogody". Cóż, latem 2015 roku każda zmiana aury na chłodniejszą była w Nowym Sączu bardzo niestała, ale tych 16 milimetrów, które spadły przez 16 i 17 sierpnia, nie sposób nie docenić Szkoda, że u mnie było tego mniej.Jacob - 16 Sierpień 2020, 16:49 16 sierpnia
Najwyższa tavg
2001 - 26,0 st.
Najniższa tavg
2014 - 14,9 st.
Najwyższa tmax
2001 - 32,6 st.
Najniższa tmax
2008 - 16,2 st.
Najwyższa tmin
2015 - 20,1 st.
Najniższa tmin
2005 - 8,9 st.
Największy opad
2010 - 38,8 mm
Szkoda, że dzisiejszy dzień nie jest wygląda tj. w 2008, ale mógł być też gorszy jak np. w 2001, 2009 czy 2015 kmroz - 17 Sierpień 2020, 00:08 Zarówno dni 15 i 16.08 z burzami się zbytnio nie kojarzą, bardziej z chłodami i rześkimi nocami. W zasadzie jedyny wyjątek po 2011 roku to ten z 2015, no i trochę ten z 2018, chociaż wtedy i tak mieliśmy "ochłodzenie" na miarę tamtego sierpnia....
Rzadko kiedy te dni spędzałem w domu, ostatni raz chyba w 2016 roku, wcześniej w 2013 i o dziwo 2008
Rok 2019
Jak ostatnio co roku, sierpniowy długi weekend spędzałem w Chatce w Beskidzie Niskim. To co pamiętam z tamtych dni to uderzającą zieleń po ślicznych deszczach, oraz naprawdę powalającą rześkość, zarówno nocami, jak i w ciągu dnia. Akurat w dolinie Ropianki jest zawsze rześkawo, ale wtedy przeszło to już wszelkie granice Szkoda, że tam stacji nie ma (i raczej nie będzie, bo nie ma tam żadnego prądu xd), bo naprawdę mogłyby ciekawe wyniki się pokazać. Ale wystarczy dodać, że około 6:00 rano widziałem 16.08 ledwo 7 kresek na termometrze. W ciągu dnia mimo walącego słońca, to w Dolince było chłodnawo i nawet na spacery chodziło się w dość lekkim polarku, temperatura z pewnością nie przekroczyła 20 stopni zarówno 15, jak i 16 sierpnia. Dopiero w kolejnych dniach przyszło wyraźne ocieplenie, ale co ciekawe wraz z chmurami. 18.08 słońca praktycznie nie było.
Rok 2018
Jak wyżej, ale wtedy jako jeszcze bezrobotny student mogłem sobie pozwolić na mocno przedłużony długi weekend, czyli de facto cały tydzień wolnego, który spędziłem w Chatce. A co do pogody, to w pierwszym z tych dni do południa lało, a potem był loch z wysoką wilgotnością powietrza. Temperaturę ciężko było ocenić. 16.08 za to wyszliśmy na trzydniową wycieczkę z plecakiem po Beskidzie Niskim. Nadal było chłodnawo, ale okresami słońce wychodziło zza chmur i przygrzewało, więc podczas wędrówki można było porzucić cieplejsze ubrania. Dopiero wieczorem, gdy dotarliśmy do Chałupy Elektryków nad Wisłokiem, dało się znowu poczuć uderzającą rześkość. Szkoda, że takie miejsca nie mają wiarygodnych stacji meteorologicznych
Rok 2017
W tym przypadku tylko jeden z tych 2 dni (15.08) spędziłem na wyjeździe, a także na powrocie z niego. Rano tego dnia zdobyłem Śnieżkę. Było tam bezchmurnie, ale rzecz jasna w górze naprawdę rześko. Za to następnego dnia, w środę 16.08, było już gorąco i wciąż bezchmurnie. Ale poranek był rześki. Akurat szedłem na 7:00 do lekarza i pamiętam ten klasyczny, rześki błękit.
Rok 2016
Te dni spędzałem u siebie. Pamiętam z nich głównie aurę z zachmurzeniem umiarkowanym, okresowo przerywaną prysznicami z psuedodeszczem. Było chłodno, bluzę przez całą dobę się nosiło. Dzięki chmurom, które wbrew pozorom na noc wcale nie ustępowały, jednak wieczorami nie było jakoś szczególnie zimno.
Rok 2015
15.08 się szykowałem na wyjazd do Puław, ale nie pamiętam z tego dnia dosłownie nic, jednak może to i lepiej, bo pogoda była straszna Za to dzień 16.08 był dość nietypowy jak na tamten sierpień Gdy rano wyjeżdzaliśmy autokarem, czuć było taką dziwną wilgoć w powietrzu, a potem się rozpadało. Deszcz nie trwał jednak długo i jeszcze przed południem chmury ustąpiły i nadszedł kolejny upalny dzień. To, co mnie najbardziej zaskoczyło, to było to, że stacje notowały właśnie w tym dniu, po deszczu, ekstremalnie niską wilgotność powietrza, znacznie niższą niż w czasie tej fali upału
Rok 2014
Podobnie, jak rok później, 16.08 wyjeżdzaliśmy na obóz (z tego samego znaku co rok później), tylko tym razem do Piszu. O tym wyjeździe już trochę wiecie. Pod względem pogody niewiele pamiętam, chyba tylko tyle, że 16.08 było dosyć lochowo, ale opadów z tego dnia nie pamiętam. 17.08, w pierwszy dzień obozu, już lepiej pamiętam pogodę, zwłaszcza o poranku - nigdy nie zapomnę tego wyjątkowo rześkiego, dosyć wietrznego błękitu. Dla mnie dopiero wtedy nastąpił taki symboliczny koniec, prawdziwe odreagowanie za to co było w lipcu...
Rok 2013
Te dni spędziłem u siebie, a dokładniej na działce. 15.08 na chwilę wybrałem się rowerem po znajomego do Piastowa, który miał nocować właśnie u mnie na działce (wtedy pierwszy raz w życiu zrobiłem "imprezę" na mojej działce, zresztą jak już nieraz wspominałem, to wgl w tamtych czasach następował prawdziwy rozkwit mojego życia towarzyskiego). Wróciliśmy już wspólnie rowerem, potem jeszcze podjechaliśmy rowerami do domu innego kolegi, a także odwiedziliśmy dziewczynę tego kumpla. Także ogólnie sporo ludzi tego dnia "objechaliśmy". Ale wracając do pogody, to zarówno ten dzień, jak i następny były bezchmurne i pamiętam, że według tego kolegi "gorące", pamiętam jak się dziwił, że inny mój kolega, który nas potem odwiedził na działce, był ubrany w bluzę i długie spodnie. Noc pomiędzy tymi dniami była jednak wyjątkowo zimna, pamiętam, że nawet w necie o tym pisali
2012
15-16.08 spędziłem na wyjeździe wędrownym w Gorcach, chociaż te najbardziej elektryzujące pogodowo przeżycia były jednak w poprzednich dniach. Wieczoru 14.08 na schronisku na Turbaczu nie zapomnę nigdy, padający deszcz przy +4 stopniach, jest rzeczą nie tylko niezwykłą, ale z lekka niepokojącą w sierpniu, zwłaszcza Piotr doskonale wie, jakie uczucie się ma przy takim typie pogody. Uczucie, że za chwilę opady zmienią swoją formę.... Za to dni 15-16.08 były już cieplejsze i nadal pochmurne, ale bez opadów. Okresami nawet wychodziło słońce. 15.08 przeszliśmy z Turbacza do Ochotnicy, a kolejnego dnia przez Lubań do Czorsztyna. Pogoda już ewidentnie bardziej przypominała lato, przynajmniej jak na góry lato, bo oczywiście chłodno i tak było, ale tmax 15-20 stopni na takich wysokościach to jednak norma w sierpniu...
2011
15.08 nad ranem pamiętam burze, w ciągu dnia za to jednodniowa wycieczka w Góry Świętokrzyskie. Było raczej słonecznie z licznymi cumulusami i ciepło, ale niezbyt gorąco, zresztą w lecie 2011 pojęcie "gorąco" było absurdalne. Dzień później nie pamiętam co się działo, więc nie będę zmyślał XD
2010
W dniu 15.08 w wyjątkowym skwarze wracaliśmy z urlopu na Łotwie do Polski. Pamiętam, że chyba tego dnia w Suwałkach, przez które przejeżdżaliśmy, było niemal 35 stopni. Dzień 16.08 pamiętam jako już bardziej pochmurny. Tego dnia pojechałem na działkę, gdzie razem z dwoma kolegami wieczorem podziwialiśmy odległe błyski. Z tego dnia pamiętam też bardzo ciekawą prognozę pogody w TVN, która pokazywała dość dziwne ruchy stref opadowo-frontowych
2009
Tutaj również w dniu 15.08 wracałem z tygodniowego pobytu na Mazurach. Za to 16.08 było raczej gorąco, ale pamiętam, że wieczorem grałem z jakimiś dzieciakami w dwa ognie i niemiłosiernie pogryzły mnie komary. Co do pogody, to nie pamiętam jej zbytnio, ale z tego co widzę, 15.08 było lampowo z cumulusami i rześko (koło 22 stopni), a dzień później, po jeszcze rześkiej nocy, było już niemal 30 stopni.
2008
Na tym słynnym epizodzie zakończe swoją podróż. 16.08 mieliśmy jechać na Mazury, ale przerażeni tym, co się działo, opóźniliśmy wyjazd o jeden dzień. Z tych dni pamiętam m.in. wycieczkę do Ikei. Co do pogody, to nie była zbyt przerażająca, zwykłe ulewyz licznymi błyskami i tyle, ale pamiętam, że właśnie wtedy dowiedziałem się co to trąba powietrzna i panicznie bałem się wychodzić z domu 17.08, gdy już jechaliśmy na Mazury, co chwila z niepokojem się oglądałem, czy przypadkiem nie zbliża się trumbka PiotrNS - 17 Sierpień 2020, 00:26 Fajne podsumowanie i wspomnienia Widzę, że te newralgiczne dni sporo nas poróżniły, ale jednak i u Ciebie świąteczny sierpniowy czas nie pozwala się nudzić.
15 sierpnia 2008 również ja zacząłem bardzo bać się tornad. Jedyny plus był taki, że trochę znieczuliłem się wtedy na błyskawice i grzmoty, uznałem że to mały problem przy trąbach powietrznych i to jest coś, czego naprawdę trzeba się bać. Tego wieczora w telewizji jak zazwyczaj zaczęto siać panikę i straszyć tak gwałtownymi zjawiskami w całej Polsce, za to 16 sierpnia pamiętam jak wczoraj, w ramach "Hitu na sobotę" puszczono "Twistera", którego po raz pierwszy wtedy obejrzałem (choć obecnie uważam ten film za średni, to wtedy zrobił na mnie wrażenie). Kiedyś znalazłem nawet na którymś internetowym forum dyskusję, czy pokazanie tego filmu dzień po takim kataklizmie nie jest nietaktem, ale ktoś odpowiedzialny za ramówkę bronił się tym, że program został ustalony już kilka tygodni wcześniej, film niesie ze sobą walor edukacyjny, a prócz tego - ofiary kataklizmu na pewno go nie obejrzą, bo mają w tej chwili inne zmartwienia na głowie.
Z kolei 15 sierpnia 2019 ta rześkość i niesłychanie przejrzyste powietrze przy niskiej temperaturze uderzyły we mnie tak mocno, że przez chwilę zwątpiłem w to, że sierpień będzie gorący (VI pentada dopiero zaczynała wtedy przebłyskiwać w fusach).kmroz - 17 Sierpień 2020, 00:33 Mi się 14.08.2019, gdy w tej zimnej plusze jechałem busem z krk do krsn (XD), już wydawało, że na dobre zaczyna się głęboka jesień PiotrNS - 17 Sierpień 2020, 00:36 U mnie nie padało wtedy tak długotrwale, ale jakoś przez tę obfitość gorąca i dodatnich anomalii podczas mojego przebywania w NS (najchłodniejszy okres lipca spędziłem nad morzem), każde, nawet najkrótsze ochłodzenie wyolbrzymiałem i traktowałem podobnie. Dni 14-22 sierpnia to właśnie taki nieletni czas w moich odczuciach, tyle że pod koniec, tak od 18-go, przestawałem się już łudzić, że upału więcej nie będzie Jacob - 19 Sierpień 2020, 19:32 19 sierpnia
Najwyższa tavg
2001 - 24,3 st.
Najniższa tavg
2014 - 15,7 st.
Najwyższa tmax
2004 - 32,5 st.
Najniższa tmax
2010 i 2014 - 20,9 st.
Najwyższa tmin
2017 - 18,8 st.
Najniższa tmin
2016 - 7,3 st.
Najwyższa amplituda dob.
2012 - 20,2 st.
Najniższa amplituda dob.
2019 - 6,2 st.
Największy opad
2003 - 5,7 mmkmroz - 19 Sierpień 2020, 23:17 Ale bieda z tym opadem 🤮Jacob - 20 Sierpień 2020, 13:18 20 sierpnia