Był wręcz nadmiar
Susza to antypoda 2013 roku, dopiero w ostatnim kwartale znaleźliśmy się "pod kreską"
W czasie fali upału dla mnie nie istnieje coś takiego jak nadmiar opadów. No, chyba, że są to opady pokroju 80mm/h jak pod koniec lipca w Katowicach, albo 21.06 w Sulejówku.Jacob - 27 Styczeń 2020, 14:33
kmroz napisał/a:
Jacob napisał/a:
Był wręcz nadmiar
Susza to antypoda 2013 roku, dopiero w ostatnim kwartale znaleźliśmy się "pod kreską"
W czasie fali upału dla mnie nie istnieje coś takiego jak nadmiar opadów. No, chyba, że są to opady pokroju 80mm/h jak pod koniec lipca w Katowicach, albo 21.06 w Sulejówku.
Mam na myśli to, że całe lato było powyżej normy opadowej, co oczywiście cieszy PiotrNS - 27 Styczeń 2020, 14:33 Widzę Kmroz że masz naprawdę świetną pamięć i amnezja dziecięca podobnie jak u mnie, trwała u Ciebie naprawdę krótko. U Ciebie jednak wcześniej zaczynają się szczegóły, przykładowo z lata 2004, kiedy byłem w podobnym wieku co Ty w 2002, prawie nic nie pamiętam, jedynie słoneczny dzień w sierpniu, kiedy rodzice zapisywali mnie do zerówki, jakiś festyn w mieście w czerwcu (też ładnie, ale nie za ciepło) i powódź w końcówce lipca. Mam wiele wspomnień z bardzo wczesnych lat życia, ale pogodowe szczegóły zaczynają się u mnie dopiero w 2006 roku, stąd pisząc o subiektywnych odczuciach wolę nie wybiegać dalej w przeszłość. Ostatnio uświadomiłem sobie pewien paradoks, otóż pamiętam kilka faktów z lata i wakacji 2005, natomiast w ogóle nie pamiętam majowej fali upałów i wrześniowego gorąca z tego roku. Normalnie dziura w pamięci.
Najwcześniejsze wspomnienie w ogóle (nie tylko pogodowe), to lipiec 2001, ulewa i nerwowe pakowanie się do ewentualnej ewakuacji, podmywanie garażu i osuwisko w sąsiedztwie. Pamiętam jak w sierpniu w upale zabrali mnie tam rodzice żeby to pokazać i nadal mam przed oczami tę wielką żółtą wyrwę w ziemi. Miałem wtedy 2 lata i 2 miesiące, więc niezły wynik jak na pierwsze wspomnienie. Szkoda że nie pamiętam nic z XX wieku, ale to już za wysokie progi Jacob - 27 Styczeń 2020, 14:35 https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2019-07-30&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=11&ord=asc
Ale bardzo fajnie, że u was w tamte wakacje największe sumy opadów (i ogólnie najczęstsze opady) wyrabiały właśnie upalne/gorące fale. Wyjątkiem były tylko paskudne 12-13.07, ale raz na lato to jest coś takiego jednak potrzebne.
Ogólnie takie wakacje jak Toruń 2013, to cud wg mnie, szkoda, że u mnie aż tak fajnie nie było.PiotrNS - 27 Styczeń 2020, 14:35
FKP napisał/a:
Ja ze szczegółami pogodę opisać mogę najwcześniej od 2008, co nie znaczy, że wszystkie dni pamiętam. Najwcześniejsze wspomnienia pogodowe (urywki) mam zdaje się z 2003 i 2004 ale to się zaciera i z czasem trudno mi określić od kiedy dokładnie.
FKP, to chyba jesteśmy w dość podobnym wieku Jacob - 27 Styczeń 2020, 14:41
Ale bardzo fajnie, że u was w tamte wakacje największe sumy opadów (i ogólnie najczęstsze opady) wyrabiały właśnie upalne/gorące fale. Wyjątkiem były tylko paskudne 12-13.07, ale raz na lato to jest coś takiego jednak potrzebne.
Ogólnie takie wakacje jak Toruń 2013, to cud wg mnie, szkoda, że u mnie aż tak fajnie nie było.
Nie zazdroszczę SE, trochę analogicznie jak u nas 10 lat wcześniej lipiec, to tam wyjątkowo mokry czerwiec wyrobił sumę lata kmroz - 27 Styczeń 2020, 14:41
PiotrNS napisał/a:
Widzę Kmroz że masz naprawdę świetną pamięć i amnezja dziecięca podobnie jak u mnie, trwała u Ciebie naprawdę krótko. U Ciebie jednak wcześniej zaczynają się szczegóły, przykładowo z lata 2004, kiedy byłem w podobnym wieku co Ty w 2002, prawie nic nie pamiętam, jedynie słoneczny dzień w sierpniu, kiedy rodzice zapisywali mnie do zerówki, jakiś festyn w mieście w czerwcu (też ładnie, ale nie za ciepło) i powódź w końcówce lipca. Mam wiele wspomnień z bardzo wczesnych lat życia, ale pogodowe szczegóły zaczynają się u mnie dopiero w 2006 roku, stąd pisząc o subiektywnych odczuciach wolę nie wybiegać dalej w przeszłość. Ostatnio uświadomiłem sobie pewien paradoks, otóż pamiętam kilka faktów z lata i wakacji 2005, natomiast w ogóle nie pamiętam majowej fali upałów i wrześniowego gorąca z tego roku. Normalnie dziura w pamięci.
Najwcześniejsze wspomnienie w ogóle (nie tylko pogodowe), to lipiec 2001, ulewa i nerwowe pakowanie się do ewentualnej ewakuacji, podmywanie garażu i osuwisko w sąsiedztwie. Pamiętam jak w sierpniu w upale zabrali mnie tam rodzice żeby to pokazać i nadal mam przed oczami tę wielką żółtą wyrwę w ziemi. Miałem wtedy 2 lata i 2 miesiące, więc niezły wynik jak na pierwsze wspomnienie. Szkoda że nie pamiętam nic z XX wieku, ale to już za wysokie progi
Moje pierwsze wspomnienie to dopiero grudzień 2001, także tutaj wygrywasz. Jeśli chodzi o pogodę, to pierwszym wspomnieniem jest oczywiście kwiecień 2003, w sumie małe dziecko nie interesujące się pogodą, raczej nic oprócz tak niezwykłych zjawisk jak powódź, śnieg w kwietniu itp. nie zanotuje. Za to w ogóle nie pamiętam totalnie zimowego października z 2003 roku, jedyne co, to bardzo paskudny (ale jeszcze całkiem jesienny) 7.10.2003. Ostatnich w całości białych świąt z 2003 zupełnie nie pamiętam, nigdy więc nie zapomnę tego cudownego uczucia z Wigilii 2018, jak pierwszy raz w życiu zobaczyłem sypiący i utrzymujący się śnieg w trakcie tej wieczerzy.
W 2004 już się pojawia tego trochę więcej. Głęboka odwilż, jak wracaliśmy z wyjazdu na narty, bardzo paskudna pogoda w weekendy kwietnia 2004 (17-18.04, 24-25.04), ogólnie duże zimno w maju i czerwcu. A potem już z górki, burze z lipca 2004, gorąco z sierpnia, babie lato z października 2004, śnieżyca z 19.11.2004, długi okres totalnie bezśnieżny zimą i potem dla odmiany kupa śniegu w marcu (nic nie sugeruje ). A od 2005 roku to już bardzo dużo pamiętam z pogody, więc nie będę oczywiście tego wymieniał.