To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum wielotematyczne LUKEDIRT
Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!

2018 rok - 2018 rok - najlepszy - najgorszy miesiąc

jorguś - 19 Luty 2026, 19:53

Styczeń 3/10
Luty 5/10
Marzec 4/10
Kwiecień 8/10
Maj 10/10
Czerwiec 6/10
Lipiec 7/10
Sierpień 5/10
Wrzesień 4/10
Październik 6/10
Listopad 3/10
Grudzień 4/10

kmroz - 4 Kwiecień 2026, 14:49

To jeszcze 2018 rok w Kurorcie

Styczeń 2018: http://meteomodel.pl/aktu...&dni=31&ord=asc

Szczerze to się wiele od 2020 tam nie różni :zygacz: Stopień patoli to wręcz gorszy, ale nędzne próby dawania zimy mimo wszystko ciut lepsze. Ocena 2/10

Luty 2018: http://meteomodel.pl/aktu...&dni=28&ord=asc

Tu po prostu szacunek za konsenkwentne, powolne umacnianie się zimy. Od zera do milionera, ale stabilnie krok po kroku, cegiełka po cegiełce :serce: Piękne budowanie domu jak w bajce :D Ocena 9/10

Marzec 2018: http://meteomodel.pl/aktu...&dni=31&ord=asc

Też duży szacunek za spore urozmaicenie + oczywiście wybitny atak zimy w 2 połowie. Minusem jednak pozostaje niestety fakt, że suma opadów mimo wszystko za niska, do tego prawie w całości poszła na zmrożony grunt... Ocena 7/10

Kwiecień 2018: http://meteomodel.pl/aktu...&dni=30&ord=asc

A tu po prostu patusiarz i ciężko go jakoś mocniej bronić, choć może sam fakt konsekwencji i JAKICHKOLWIEK opadów :lol: Ocena 3/10

Maj 2018: http://meteomodel.pl/aktu...&dni=31&ord=asc

W Kurorcie akurat w przeciwieńśtwie do Lujowic to ta 3 dekada nie była aż tak rażąca i do 26.05 to wręcz było OK, a wcześniej też było mega łagodnie i do tego mokro. Na koniec dnia jednak całościowo się prezentował i tak dość "wątpliwie", a suma jak na ten region - cienko. Ocena 7/10

Czerwiec 2018: http://meteomodel.pl/aktu...&dni=30&ord=asc

Ten akurat bardzo szanuje jak mało gdzie z opadami konsekwentny, równomierny i sumka może jak na ten region bez szału, ale źle nie było. Termicznie do 21.06 oczywiście patola, ale jakoś taka miarkująca się i przy tym mimo wszystko bardziej na tmin. Ostatnia dekada jednak niepizdowata :serce: No nie da się nie lubić :) Ocena 8/10

Lipiec 2018: http://meteomodel.pl/aktu...&dni=31&ord=asc

W kwestii solarno-opadowej kontynuował tam trend czerwca. No choć nie do konca, bo jednak słońca wyraźnie więcej. Ale opadowo nadal to samo- czytaj równomiernie, ale bez szału z sumą. Choć no dobra bez przesady - 133mm to jednak jest "szał". Patrząc termicznie to wygląda bardzo równomiernie, tzn może nie do końca, ale bez żadnych wyskoków. Właściwie jak się doczepić do czegoś to do tmin i duchoty w 2 połowie. Ocena 8/10

Sierpień 2018: http://meteomodel.pl/aktu...&dni=31&ord=asc

Do niego mam już niestety olbrzymie wątpliwości... Opadowo niby znośny, ale tutaj to akurat kwestia zrywów... W międzyczasie mnóstwo lampy i bordu. Do 24.08 nawet jak tmaxy łagodziły czasem, to tminy za tym nie szły. Końcówka ładnie zbijała i sprawiła że ostatecznie był daleko od przebicia 2015, ale i tak niesmak zostaje. Ocena 4/10

Wrzesień 2018: http://meteomodel.pl/aktu...&dni=30&ord=asc

Ten miesiąc to trochę taki bohater tragiczny. Pierwsze 2 dekady w porównaniu do niektórych regionów nie szalały, tmax względnie litościwe, a nawet jak im odbiło, to noce łagodziły... Niestety opady... jakby nie istniały, a solarnie mimo "udawanej dynamiki" to jednak wyszło nie za dobrze... No i ta końcówka. Niby ciekawostka, ale jednak nie o to chodzi... Ocena 4/10

Październik 2018: http://meteomodel.pl/aktu...&dni=31&ord=asc

Do 28.10 to zaskoczę, ale nawet jakoś nie mam za co hejtować, może trochę suma za słaba, za to jej wyrobienie wbrew pozorom złe nie było - ponad tydzień regularnych opadów + jeszcze cokolwiek na początku. Końcówka mocno skrzywdziła. Słynny okres 9-18.10 (no niech już będzie 5-18.10) potrafił jednak bastować (głównie dzięki nocom) i jednak udało się go obustronnie fajnie odciąć. Ocena 5/10

Listopad 2018: http://meteomodel.pl/aktu...&dni=30&ord=asc

Podobnie jak w październiku... pierwszą połowę szanuje za po prostu "brak udawania" (no, może na początku próbowała i wyszło patolsko :zygacz: ). Drugą zaś, że - w przeciwieństwie do np mojego regionu - miała realne opady i realne zabielenia). Gdyby nie to, że jestem trochę zmęczony takim trendem i mimo wszystko jednak ta pierwsza połowa trochę przeraża, to nawet bym lepiej ocenił :lol: Ocena 4/10

Grudzień 2018: http://meteomodel.pl/aktu...&dni=31&ord=asc

Chyba najbardziej mnie zaskoczyła jego... suchość. No bez polotu ta sumka, do tego niestety dość "antyzłośliwa", co akurat zimą na powrót oceniam na względny plus. Jeśli jednak coś szanuje to brak patoli i jednak ponad dekadę z bielą, co w grudniu jest dalekie od bycia oczywistym. No i te 24-25.12 też mimo wszystko szanuje, choć jakoś ten łupież ze zdjęć mnie nie przekonuje :lol: Już wolę tę wodnistą, ale obiftą biel z Wigilii 2022 i 2023 :lol: Ocena 6/10

PiotrNS - 5 Kwiecień 2026, 21:42

Twoje oceny są bardzo intrygujące, więc po kolei :D

Styczeń- bezlitosna, ale trafna ocena. Wielokrotnie łapałem się na tym, że z uwagi na pragnienie doświadczenia (w końcu) bardzo dobrego lutego, zbyt idealizuję zimę 2017/18. Prawda jest jednak trudna, bo styczeń należał do najcieplejszych, a wszelkie epizody zimowe były w nim bardzo krótkie. Tylko wieczór 21-go i 22 stycznia coś ładnego pokazały, ale ceną był ostatni tydzień z kilkoma dniami niemieszczącymi się w żadnych granicach tolerancji.

Luty - hmm, czy gdyby 1 lutego, czyli 32 stycznia wyglądał inaczej, to dałbyś 10 punktów :?: :D Czy jednak trochę mało tego śniegu do 15.02 :?: Trochę mi tego szkoda, bo choć termicznie ten miesiąc był naprawdę genialny, to brakowało mocniejszego śnieżnego akcentu w jego I połowie.

Marzec - zgadzam się z oceną, aczkolwiek suma opadów ma dla mnie w takim przypadku drugorzędne znaczenie. Z opadów śniegu rzadko zbierają się naprawdę satysfakcjonujące sumy, czego dowód dała zima tegoroczna - praktycznie pozbawiona deszczu, a okresowo obfitująca w śnieg jak mało która zima. Z tego powodu fakt, że była rekordowo sucha, jest dla mnie raczej ciekawostką niż powodem do zmartwienia. Taki suchy styczeń to rozumiem ;)



Kwiecień - tu też raczej zgoda, choć jakiś element podziwu dla tego miesiąca we mnie pozostaje ;) :( Stanowczo za suchy. Jak będę miałochotę na bordowy kwiecień, to tylko w burzowej formie, aby doświadczać w nim takich wieczorów, jak Ty dzisiaj :)

Maj - w tym przypadku trochę zaskoczyła mnie Twoja wysoka ocena. Często ganisz bordowe dekady bez wysokich sum opadowych, a w maju 2018 regularnie rozgrzeszasz jego III dekadę. Nie żeby mi to jakoś przeszkadzało, bo sam nie hejtuję takich okresów, które nie przeciągają się zanadto, ale jednak spadło wtedy tyle co nic, a jedyne dostępne burze 26.05 minęły. W pełni popieram natomiast Twoje stanowisko odnośnie wcześniejszej części maja, która rzeczywiście należała do przyjaznych - miała burze, opady i temperatury wysokie, ale niewygórowane.

Czerwiec - Twoja wysoka ocena mnie zaskoczyła, ale dosyć pozytywnie. Ten miesiąc stał się ofiarą różnych niepokojów i obaw, które właśnie wtedy miały swoją kulminację przed rozluźnieniem trwającym przez Miesiąc Lwa do końca lipca. Ogólnie jednak był nienajgorszy. Było gorąco, ale z realnymi przerwami, w których trochę przeszkadzały jednak wysokie Tmin-y utrudniające zbijanie. Ale udało się zbić i dlatego ten miesiąc stał się dla mnie pewnego rodzaju bohaterem. To się nazywa niepizdowate ochłodzenie, wbrew wszystkim trendom :D Jeśli chodzi o opady, to szkoda tej sumy, ale też doceniam częstotliwość. Może nie dałbym aż 8 punktów, ale Twoja ocena bardziej mnie cieszy niż wywołuje we mnie chęć piotrowania :)

Lipiec - tutaj już nie mam najmniejszych zastrzeżeń co do oceny - bardzo się cieszę, że dalej go tak lubisz :D III dekada była parówiasta, ale w gruncie rzeczy to właśnie ona dodała latu 2018 w NS szczególnego charakteru - lata, w którym opady zawsze nadążają za potrzebami wynikającymi z temperatury. Jak wiesz, mam z tym lipcem trochę inny problem - brakuje mi w nim takiej naprawdę spektakularnej, najlepiej nocnej burzy. Ale i tak bardzo go cenię, a suma opadów jak najbardziej mi odpowiada. Prawdziwy pech był w lipcu 2017, kiedy padało jeszcze częściej, a uzbierało się tylko pół z tego, co rok później. No i szkoda mi pechowej 30-tki między godzinami 29.07 - jeszcze bardziej niżpodobnie pechowych sytuacji 20.06.2023 i 23.10.2025... Obok Damiana jestem jedynym użytkownikiem naszego forum, który nie przeżył lipca bez upału.

Sierpień- tutaj dla odmiany dałbym odrobinę wyższą ocenę. Miesiąc był łagodny na tyle, ile mógł. Większość najgorętszych dni potrafiła przynieść jakieś chwile wytchnienia, a wśród nich wyróżnia się 09.08 - najgorętszy dzień 2018 roku w Polsce, który nigdzie nie był tak łagodny, jak właśnie na Ziemi Sądeckiej. W sierpniu wystąpiły też kluczowe burze. Problemem są rzeczywiście Tmin-y i regularne powroty bordu, dlatego też nie jestem fanem tego sierpnia. Ale punkcik wyżej bym mu dał. I tak jednak cieszę się z Twojej wysokiej oceny dla lata 2018.

Wrzesień - tu już pełna zgoda. Co do względnej łagodności, to musiał nadejść rok 2024 abym to docenił. W podobnym stopniu cenię to zbicie, choć wolę wersję z 2025 roku - nie chodzi o takie mrozy :/ Kluczowym problemem pozostają przy tym wszystkim opady, dlatego zgadzam się z Twoją oceną.

Październik - pełna zgoda. Jeśli chodzi o okres, który wielu ludzi ekstrapoluje na cały miesiąc, to już w ogóle go nie hejtuję. Potrafił się ograniczyć zarówno jak chodzi o siłę, jak i pod względem długości. O końcówce nie da się tego napisać :zygacz: Niemniej jednak, październik był dość wartościowym egzemplarzem. Ocena poleciałaby w dół, gdyby nie miał tych opadów na początku - wtedy okres oczekiwania na mokry okres od 20.10 byłby jużstanowczo za długi.

Listopad - mnie jednak I połowa przeraża skalą patolstwa, a forma odcięcia w późniejszym okresie nie była na tyle atrakcyjna, by jakoś to zrównoważyć. Śniegu tyle co nic i tylko mróz na finiszu miesiąca naprawdę się broni. Oceniłbym ten miesiąc niżej, dla mnie to najgorszy fragment 2018 roku obok stycznia.

Grudzień - suchość tego miesiąca najbardziej zaskoczyła mnie... w Ropiance, ale i tu - rzeczywiście - szału nie było. Siłą epizodów zimowych było trafienie w kalendarz w tym ostatnim przypadku, a także względna trwałość w II dekadzie miesiąca. To w dużej mierze zasługa braku patolstwa i za samo to już cenię ten miesiąc, szanując że choć mało zimowy, to jednak spokojny i przypominający o trwającej porze roku. Dlatego ocena na lekki plus jest słuszna :)

kmroz - 5 Kwiecień 2026, 22:09

PiotrNS napisał/a:
Luty - hmm, czy gdyby 1 lutego, czyli 32 stycznia wyglądał inaczej, to dałbyś 10 punktów :?: :D Czy jednak trochę mało tego śniegu do 15.02 :?: Trochę mi tego szkoda, bo choć termicznie ten miesiąc był naprawdę genialny, to brakowało mocniejszego śnieżnego akcentu w jego I połowie.


Nie no bez przesady. Nawet te 9pkt było dane tak trochę "w emocjach", a raczej ze świadomością, że wiele innych, znakomitych lutych w Kurorcie, miało taką "zasadę", że im dalej, tym słabiej, nierzadko "rozmieniając na drobne" osiągnięcia pierwszej połowy. Tu było odwrotnie - im dalej, tym lepiej, zima się powoli, ale stabilnie umacniała. Druga połowa lutego w wielu regionach ma tendencje do bycia cienką, ale w Kurorcie to już serio jest z tym dramat. Tu ten jeden z niewielu razy było w końcu inaczej. I za to - szacun :D

PiotrNS napisał/a:
Marzec - zgadzam się z oceną, aczkolwiek suma opadów ma dla mnie w takim przypadku drugorzędne znaczenie. Z opadów śniegu rzadko zbierają się naprawdę satysfakcjonujące sumy, czego dowód dała zima tegoroczna - praktycznie pozbawiona deszczu, a okresowo obfitująca w śnieg jak mało która zima. Z tego powodu fakt, że była rekordowo sucha, jest dla mnie raczej ciekawostką niż powodem do zmartwienia. Taki suchy styczeń to rozumiem ;)


Niestety, ale jednak suma to suma. Jeszcze w styczniu można przymknąć na to oko, ale wiosną wilgoć to podstawa. Potrzeba albo realnie mokrego śniegu, albo deszczu. Albo ewentualnie 15.03.2013 :lol: - czyli śnieg "suchy", ale w naprawdę gigantycznych ilościach...

PiotrNS napisał/a:
Maj - w tym przypadku trochę zaskoczyła mnie Twoja wysoka ocena. Często ganisz bordowe dekady bez wysokich sum opadowych, a w maju 2018 regularnie rozgrzeszasz jego III dekadę. Nie żeby mi to jakoś przeszkadzało, bo sam nie hejtuję takich okresów, które nie przeciągają się zanadto, ale jednak spadło wtedy tyle co nic, a jedyne dostępne burze 26.05 minęły.


Te 7/10 to właśnie obniżenie za tę 3 dekadę ;) Do 26.05 jednak bastowała ona zarówno lampę, jak i termikę, a i ostatnie dni mimo wszystko mieściły się w jakichś względnych ryzach.

kmroz napisał/a:
Sierpień- tutaj dla odmiany dałbym odrobinę wyższą ocenę. Miesiąc był łagodny na tyle, ile mógł. Większość najgorętszych dni potrafiła przynieść jakieś chwile wytchnienia, a wśród nich wyróżnia się 09.08 - najgorętszy dzień 2018 roku w Polsce, który nigdzie nie był tak łagodny, jak właśnie na Ziemi Sądeckiej. W sierpniu wystąpiły też kluczowe burze. Problemem są rzeczywiście Tmin-y i regularne powroty bordu, dlatego też nie jestem fanem tego sierpnia. Ale punkcik wyżej bym mu dał. I tak jednak cieszę się z Twojej wysokiej oceny dla lata 2018.


Wysoka ocena dla lata 2018 jest w pełni zasłużona, bo ono u Ciebie po prostu... umiało (jakkolwiek to stwierdzenie nie brzmi "śmiesznie"). Co do samego sierpnia - to jednak mam pewne wątpliwości. Do 24.08 to myślę, że ten sierpień można nazwać mianem "jednej wielkiej nawrotki", oraz pizdowatości na tmin. Poza 10-14.08 też nie było u Ciebie realnych opadów... Dopiero ostatnie 7 dni mocno podnosi ocenę, aczkolwiek tutaj do kompletu też trochę mi brakuje tego, by ten "ziąb" utrzymał do końca - te 30-31.08 wyglądają "niewinnie", ale jak na swój termin były po prostu zbędne.

Cytat:
Październik - pełna zgoda. Jeśli chodzi o okres, który wielu ludzi ekstrapoluje na cały miesiąc, to już w ogóle go nie hejtuję. Potrafił się ograniczyć zarówno jak chodzi o siłę, jak i pod względem długości. O końcówce nie da się tego napisać :zygacz: Niemniej jednak, październik był dość wartościowym egzemplarzem. Ocena poleciałaby w dół, gdyby nie miał tych opadów na początku - wtedy okres oczekiwania na mokry okres od 20.10 byłby jużstanowczo za długi.


Byłem tu ciekaw Twojej oceny, ale cieszę się, że się zgadzamy. Ten miesiąc pokazał po prostu coś, co tak bardzo lubimy, że po okresie nieciekawym (ale i tak bastowanym) nocami, przychodzi realne odreagowanie. Coś mi to nawet przypomina.... hmmm ;) Tutaj feng shui zaburzyły tylko te ostatnie dni, które wspólnie z początkiem listopada (o tym zaraz) tworzą naprawdę koszmarny tydzień kalendarzowy 29.10-4.11

PiotrNS napisał/a:
Listopad - mnie jednak I połowa przeraża skalą patolstwa, a forma odcięcia w późniejszym okresie nie była na tyle atrakcyjna, by jakoś to zrównoważyć. Śniegu tyle co nic i tylko mróz na finiszu miesiąca naprawdę się broni. Oceniłbym ten miesiąc niżej, dla mnie to najgorszy fragment 2018 roku obok stycznia.


No tutaj przyznam nie miałem wiedzy o sile epizodu śnieżnego. Wiem, że pomiary pokrywy w rubryce po 2015 roku są guzik warte, ale zasugerowałem się siłą opadu z 27.11. Jeśli ten epizod był symboliczny to faktycznie ocena zejdzie do 3/10. Ale niżej raczej nie. Patrząc na egzemplarz co np przyszedł rok później :zygacz: to tu naprawdę doceniam tę fizyczność i brak udawania, przynajmniej od 7.11. I abstrahując jaki typ tych opadów w 2 połowie był, to już doceniam fakt że były. Odrobinę wyżej mógł być to już wcześniej śnieg.

Cytat:
Grudzień - suchość tego miesiąca najbardziej zaskoczyła mnie... w Ropiance, ale i tu - rzeczywiście - szału nie było. Siłą epizodów zimowych było trafienie w kalendarz w tym ostatnim przypadku, a także względna trwałość w II dekadzie miesiąca. To w dużej mierze zasługa braku patolstwa i za samo to już cenię ten miesiąc, szanując że choć mało zimowy, to jednak spokojny i przypominający o trwającej porze roku. Dlatego ocena na lekki plus jest słuszna :)


Akurat w Ropiance to nigdy nie mówiłem że był suchy, pisałem tyle, że ten okres świąteczno-sylwestrowy nie był szczególnie zimowy, dopiero w samego Sylwestra się poprawiło. Twoja tendencja do "twierdzenia", że w tym czasie było "blisko" do zimy, przy średnich dobowych powyżej 5 stopni u Ciebie, to sorry - ale mnie rozwala. Blisko było tylko w Sylwestra. Co do reszty, to jednak szanuje mimo wszystko jego bastowanie na przynajmniej tmax, stosunkową lochowość i "pozorną wilgoć" - nawet jeśli suma się nie zgadzała.

PiotrNS - 6 Kwiecień 2026, 00:04

kmroz, myślę że na 9 punktów ten luty jednak jak najbardziej zasłużył, niezależnie od deficytu zimnych III dekad ;) Ruchomy 30-dniowy miesiąc 02.02-03.03 będąc lutym pobiłby rekord najniższej najwyższej (jakkolwiek to brzmi Tmax). Miesiąc bez odwilży, miesiąc bez ciepła, z ciągłym śniegiem. To fascynujący wyróżnik tego lutego, który pod tym względem dorównał prawdziwym czempionom. Jeśli chodzi o marzec, to niestety sporo racji w tym jest i chyba najlepiej byłoby, gdyby oprócz tego ataku zimy, na którymś z innych etapów miesiąca solidnie popadał deszcz.
Teraz już lepiej rozumiem ocenę maja i w takim razie wielkie uznanie dla Ciebie, że tak wysoko oceniłeś jego wcześniejszą część - myślę, że w pełni zasłużenie :D Rozumiem też Twój niesmak odnoszący się do sierpnia, ale jednak byłbym skłonny zamienić jeden punkt z czerwcem. Generalna ocena lata by się nie zmieniła, tylko trochę przesunęlibyśmy środek ciężkości. Sierpień męczył tymi nawrotami bordu, ale potrafił je łagodzić i przerywać po kilku dniach. Opady choć skupione w konkretnych okresach, jednak nie sklaunowały wyrobionej normy, bo zaznaczyły swoją obecność na każdym etapie. Masz natomiast rację, że trochę szkoda tego zbędnego ocieplenia na finiszu - wtedy ten miesiąc naprawdę zostałby zbity i wyróżniający się charakter tego lata u mnie byłoby widać w każdym miesiącu (tak to jest widoczne w czerwcu i lipcu, a sierpień termicznie wyszedł jednak podobnie jak w ogólnokrajowym uśrednieniu).
Też się cieszę, że zgadzamy się w kwestii października, natomiast jeśli chodzi o listopad, to wyleczyłem się jużz satysfakcji wywołanej byle puderkiem w końcówce tego miesiąca. A niestety tak było. Postarały się temperatury (na listopad można liczyć), ale śniegu to termiczne odreagowanie praktycznie nie dowiozło.
Jeśli chodzi o grudzień, to na pewno pisałeś kiedyś o suchości czy małej ilości śniegu w tym miesiącu gdzieś w Beskidzie Niskim, ale może faktycznie chodziło o okres świąteczno-sylwestrowy. Niemniej jednak co do "bliskości" zimy, ostatnio znowu bliżej mi do tego poglądu. Zobacz na to, co działo się u mnie w ostatnim tygodniu, od 27.03. Przecież temperatura ani przez chwilę nie była ujemna, a śnieg potrafił padać, zabielać i się utrzymywać. Dlatego sądzę, że wystarczyło stosunkowo lekkie ochłodzenie i już pojawiłby się - choćby krótkotrwały - efekt.

kmroz - 6 Kwiecień 2026, 00:19

PiotrNS napisał/a:
Rozumiem też Twój niesmak odnoszący się do sierpnia, ale jednak byłbym skłonny zamienić jeden punkt z czerwcem. Generalna ocena lata by się nie zmieniła, tylko trochę przesunęlibyśmy środek ciężkości. Sierpień męczył tymi nawrotami bordu, ale potrafił je łagodzić i przerywać po kilku dniach. Opady choć skupione w konkretnych okresach, jednak nie sklaunowały wyrobionej normy, bo zaznaczyły swoją obecność na każdym etapie. Masz natomiast rację, że trochę szkoda tego zbędnego ocieplenia na finiszu - wtedy ten miesiąc naprawdę zostałby zbity i wyróżniający się charakter tego lata u mnie byłoby widać w każdym miesiącu (tak to jest widoczne w czerwcu i lipcu, a sierpień termicznie wyszedł jednak podobnie jak w ogólnokrajowym uśrednieniu).


Nie no tutaj to jakoś bronienie tego sierpnia w takiej formie mnie w ogóle nie przekonuje szczerze mówiąc... To już prędzej bym podniósł ocenę np wrześniowi :p Te przerwy to i tak były śmiechu warte.. sierpień na etapie pierwszych 24 dni - najniższa tavg +18.3, najniższa tmin +12.3. Przecież to wygląda wręcz kuriozalnie... To już prędzej by mogło mnie przekonać to, że sierpień miał względną litość z usłonecznieniem...

PiotrNS napisał/a:
Jeśli chodzi o grudzień, to na pewno pisałeś kiedyś o suchości czy małej ilości śniegu w tym miesiącu gdzieś w Beskidzie Niskim, ale może faktycznie chodziło o okres świąteczno-sylwestrowy. Niemniej jednak co do "bliskości" zimy, ostatnio znowu bliżej mi do tego poglądu. Zobacz na to, co działo się u mnie w ostatnim tygodniu, od 27.03. Przecież temperatura ani przez chwilę nie była ujemna, a śnieg potrafił padać, zabielać i się utrzymywać. Dlatego sądzę, że wystarczyło stosunkowo lekkie ochłodzenie i już pojawiłby się - choćby krótkotrwały - efekt.


Jednak dni 27-30.12 u Ciebie to już wyższy poziom "patoli" - temperatura nocami na poziomie +3 i za dnia +6. Przecież nawet na takiej Radziejowej te dni miały szanse być powyżej zera. Jedynie zgodzę się z Sylwestrem, żę było blisko...

PiotrNS - 6 Kwiecień 2026, 00:24

Cytat:
Te przerwy to i tak były śmiechu warte.. sierpień na etapie pierwszych 24 dni - najniższa tavg +18.3, najniższa tmin +12.3. Przecież to wygląda wręcz kuriozalnie... To już prędzej by mogło mnie przekonać to, że sierpień miał względną litość z usłonecznieniem...
Ale właśnie widzisz, że ten sierpień miał litość w różnych aspektach. Przerwy były może mało efektowne, ale też w okresach bordu zawsze był jakiś hamulec, coś co nie pozwalało się tym upałom na dobre rozpanoszyć.

Cytat:
Jednak dni 27-30.12 u Ciebie to już wyższy poziom "patoli" - temperatura nocami na poziomie +3 i za dnia +6. Przecież nawet na takiej Radziejowej te dni miały szanse być powyżej zera. Jedynie zgodzę się z Sylwestrem, żę było blisko...

Poziom wyższy, ale wciąż zima była czymś, o czym dało się myśleć, a nie tylko iluzją. Między świątecznym zabieleniem a nadejściem prawdziwej zimy 02.01.2019 był tylko tydzień niewygórowanych temperatur i dało się poczuć, że w pewnym sensie pętla się zaciska i do zimy nie jest daleko. Może to dlatego tak to zapamiętałem, natomiast sam fakt, że temperatura jest dodatnia, po ostatnich doświadczeniach nie jest już przeze mnie traktowany jako przekreślenie szans na zimowe krajobrazy.

kmroz - 6 Kwiecień 2026, 00:58

PiotrNS, dlatego dałem mu 4/10, a nie mniej xd Mimo wszystko nie dajmy się zwariować, jakieś przerwy i/lub hamulce to miały nawet najgorsze cierpnie. Jakby dodać jakiś sensowniejszy opad na samym początku, albo chociaż jedną niepizdowatą noc przed 24.08 (wszystko jedno kiedy) to bym rozważył by podnieść, tak to mam wrażenie, że serio był to bardzo długo uparciuch...

A co do bastowania szczytu ociepleń. Warto niestety podkreślić, że liczba dni z upałem w NS to 9... więcej było jedynie w sierpniach 1992, 2015, 2017. Te pierwsze dwa to wiadomo osobna liga, a 2017... cóż, jego też zgnoiłem (o tym w innym dziale), ale co by nie mówić, to miał regularnie prawdziwe wytchnienia. I jeszcze tyle samo miały sierpnie 2013 i 2024. Tylko ten pierwszy to po prostu fala, po której nastąpiło trwałe, prawdziwe i niepizdowate odcięcie, a ten drugi... no jego też nie lubimy ;)

PiotrNS - 6 Kwiecień 2026, 21:09

kmroz, też trzeba to przyznać. Chociaż - do czego za chwilę przejdę - wolę go od pozostałych sierpniów lat 2017-22 (z wyjątkiem 2021 rzecz jasna). Może to właśnie konsekwencja kilku innych sierpniów, że tak zacząłem stawać w jego obronie.
kmroz - 8 Kwiecień 2026, 20:44

PiotrNS, przewagą cierpnia 2018 nad innymi cierpniami, jest wolna od bordu końcówka z prawdziwym odreagowaniem. To sam doceniam, ale trzeba powiedzieć sobie jasno, że do 24.08 był zacięty, choć faktycznie szczędził jakichś skrajności. Noce były uparte, ale w obie strony - z tropikalnymi też był na bakier.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group