To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum wielotematyczne LUKEDIRT
Zdjęcia, pogoda i klimat, astronomia, sport, gry i wiele więcej! Serdecznie zapraszamy!

Gry forumowe - Poznajmy się ..

zgryźliwy tetryk - 8 Wrzesień 2022, 16:57

Rudolf Valentino, pierwszy prawdziwy gwiazdor kina.
Twoja najfajniejsza zabawa z dzieciństwa.
Ja proponuje "salonowca. Najatrakcyjniejsza była zabawa w w "zestawie koedukacyjnym" :lol:

Bartek617 - 14 Wrzesień 2022, 18:12

Hmm, dla mnie to była zabawa w chowanego- tak jak niegdyś miałem tutaj okazję wspomnieć. ;-)

Czy Twoim zdaniem system boloński w edukacji jest korzystny? ;-)

Będąc raczej słabym, ewentualnie przeciętnym studentem uważam, że raczej widzę więcej wad niż zalet, np. trzeba pisać dwie prace dyplomowe (zamiast jednej na sam koniec) oraz nieważne czy jesteś na 1 roku studiów licencjackich czy magisterskich (mało kierunków ma łączone 2 stopnie, chyba tylko prawne i medyczne), jak Ci z wiodącego przedmiotu nie wyjdzie (z innych można mieć praktycznie same dobre oceny i podobnie u mnie sytuacja w tym roku wyglądała) :-( , to trzeba ponownie podchodzić do rekrutacji (z niezaliczeń z mniej znaczących zajęć można się chyba bronić warunkiem, tj. wpisem warunkowym)... :-( A gwarancje sukcesu (w tym przypadku przyjęcia na określony kierunek) nie są raczej niestety stuprocentowe- popularność kierunku i zajmowanie na nim miejsc przez studentów jest jedną sprawą (nawet nie chodzi mi teraz o rywalizację, konkurencję czy tzw. "wyścig szczurów", bo bycie na końcu mi nie przeszkadza, bylebym tylko się znalazł na liście, a o dostępność- na szczęście panie z dziekanatu mnie uspokajały, że na ogół mało osób się zgłasza), drugą jest spełnienie wymagań ustanowionych przez Rektora co do wyników (boję się, że przez rok wymagania się zmieniły na niekorzyść studentów, którzy z powodu pewnych trudności, którym nie byli w stanie sprostać się ponownie ubiegają i mogę zostać na lodzie- ze średnią ok. 3.50 [dokładnie 3.46] za pierwszy stopień nie mam raczej czym się chwalić, ale jak rok temu zostałem przyjęty na filologię germańską z językiem angielskim, to może w tym roku historia się powtórzy, oby..., inna pani z dziekanatu mówiła mi rok temu, by próbować, bo trafiają się na magistrze również studenci z gorszym wynikiem...) :-( i dbałość o formalności (powiem sam szczerze, że nie wiem co mam zrobić, ale czuję, że mało mam dokumentów- odebrałem dyplom na początku ubiegłego października (dane na jego temat ma system usos oraz dziekanat- np. jaki jest numer, jaka była data wydania), ale jestem taki roztrzepany, że nie wiem czy czegoś w nim nie zgubiłem, alternatywą może być zaświadczenie o umiejętności języka- ten dokument powinna mieć jedna pani z dziekanatu [do której składałem rok temu papiery], ale w zasadzie podczas dzisiejszego składania zgłoszenia ja tylko na komputerze znalazłem wydruk tego zaświadczenia [chwała Bogu, że i to mam pod ręką, bo mogłem sfinalizować swoją prośbę]- ogólnie boję się, że jak zostanę ponownie przyjęty [w tej samej uczelni i w tym samym wydziale, tylko ewentualnie na innym kierunku], to okaże się, że nie mam jakiegoś dokumentu i tym samym proces rekrutacji pójdzie na marne): a mi przysługuje renta studencka po Tacie, dlatego zależy mi na tym, by utrzymać status studenta (dzisiaj się tylko byłem wykreślić z kierunku na którym jestem, by mieć więcej wyborów podczas zapisów i ponownie zostać na niego przyjętym, alternatywnymi kierunkami też się w sumie zadowolę [są to filologia angielska: FA, filologia angielska z niemieckim: FAN- na którym byłem za licencjata i filologia germańska: FG], ale na filologii germańskiej z angielskim: tj. FGA zależy mi najbardziej). :-( Uważam, że powtarzanie roku jest bezpieczniejszym rozwiązaniem w takich sytuacjach- owszem, płaci się więcej pieniędzy za swoje niepowodzenia (ja teraz uiszczam tylko opłaty za zgłoszenia, za każde z osobna nie płaci się więcej niż bodajże 85 zł [więc będę góra 3-4 setki w plecy, ale z dużo większą niepewnością do samego końca] :-( , a za powtarzanie roku, a właściwie dwóch kluczowych przedmiotów w tym jedno seminarium zabuliłem 2 l. temu niecałe 2 tysiaki) :-( , ale o swoje miejsce nie trzeba się martwić czy troszczyć, bo dziekani raczej takie wnioski czy uzasadnienia pozytywnie rozpatrują oraz przyjmują (o ile to nie jest rutyna oczywiście)... :-(

Ja nie byłem tego faktu do niedawna świadomy- myślałem, że tylko na samym początku studenckiej kariery ludzie składają ponowne zapisy (jak zaliczą porażkę), a na półmetku już nie... :-( Nie wiem, co to będzie :-( , ale modlę się, że biurokracja nie okaże się okrutna i za ok. 10 dni zostanę gdziekolwiek przyjęty (naprawdę wystarczy jeden pozytywny głos czy jedna pozytywna decyzja w mojej sprawie, a spadnie mi kamień z serca)... :-( Nie miałem sumienia mówić o tym Mamie, ale znalazłem się trochę w patowej sytuacji... :-( Nic, nawarzyłem sobie piwa, to muszę je wypić... :-( W tej sytuacji dyskwalifikowałby mnie w zasadzie przede wszystkim brak podjętych jakichkolwiek działań, a aktywność mi wzrosła. :-( Jak mawiał Józef Piłsudski, znany polityk i działacz niepodległościowy: "Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach- to klęska". :-(

zgryźliwy tetryk - 14 Wrzesień 2022, 21:57

Bartek617 napisał/a:
Czy Twoim zdaniem system boloński w edukacji jest korzystny? ;-)

Ja na temat obecnych systemów edukacji nie wiem nic. Moja wiedza o studiach zatrzymała się na czasach PRL-u, a zresztą edukację skończyłem na maturze ogólniaka. Wtedy to było po jedenastej klasie LO. Klasy w ogólniakach liczyły się od podstawówki, ostatnią klasą podstawówki była klasa siódma, a pierwszą licealną ósma. Zawodówki i technika "numerowały klasy "od nowa" czyli od pierwszej. Piszę o latach 50-tych i 60-tych, potem podstawówka była ośmioklasowa.
Więc to pytanie zadane wcześniej nie uważam za adekwatne do wątku "poznajmy się".
Następne pytanie to:
Gdybyś musiał(a) dokonać wyboru, polegającego na absolutnej alternatywie miłość, czy kariera co byś wybrał(a) :?: Uzasadnienia mile widziane. :-D

Bartek617 - 14 Wrzesień 2022, 22:36

Biorąc pod uwagę obecną trudniejszą sytuację życiową to no głupotą byłoby stawiać na miłość :-( (chyba że z góry "nieszczęśliwą" czy nieodwzajemnioną, jak to zwykle w moim życiu bywa- z biegiem lat uświadamiam sobie, że piękniejsze są same marzenia związane z niewiastami niż szukanie i znalezienie w rzeczywistości: fajnie się myśli, ale na odezwanie się człowiek nie ma siły [za dużo stresu] :-( - chyba że chodzi o niezobowiązujące sprawy, tj. wspólne studenckie biznesy jak np. poprawa pracy pisemnej u tego samego profesora). ;-) :-( Mama sama mi powtarza, że jakoś muszę żyć, a ja tłumaczę, że teraz jak Mama jest bez Taty, to głupio ją całkiem zostawiać. :-( Jeśli karierą jest po prostu zdobycie pełnego wyższego wykształcenia (tj. magistra, nawet nie trzeba chyba mieć doktoratu, magistrat powinien wystarczyć), a później zadowalającego zawodu, to tak, do czegoś takiego próbuję zmierzać. :-( Na miłość nie znajdę raczej miejsca, zresztą pogodziłem się z myślą, że pewnie i tak mnie dziewczyny nie lubią. :-( Więc bliższa relacja byłaby frajerstwem i ze strony takiej pannicy jak i mojej, a pieniądza nigdy nie ma za mało, dlatego mam tutaj dość zdecydowane (i pewnie bardziej pragmatyczne) stanowisko. :-( Nie wyobrażam sobie mieć choćby narzeczonej (zresztą i tak żadna dziewczyna by mnie pewnie nie chciała) :-( bez stabilnej sytuacji ekonomicznej czy materialnej... :-( Chyba ogólnie będę kawalerem do śmierci- najwyżej będę czasami u kolegi pomieszkiwał (jak mi pozwoli), jak babcia mu dom na wsi (gdzie byliśmy tydzień temu zbierać owoce) przepisze. ;-)

Podaję pytanie dalej, bo jest o niebo przyjaźniejsze i przyjemniejsze niż moje. ;-)

Chociaż nie... mam jednak jakiegoś pomysła. ;-) Jak Twoim zdaniem wygląda piękna dziewczyna na zdjęciach? ;-) Nieśmiało zachęcam do udostępniania takich linków czy adresów (nawet mogą to być własne- tutaj myślałem o naszych żeńskich użytkowniczkach) ;-) , bo chciałbym zająć umysł czymś przyjemnym (zwłaszcza w nocy). :-( Porozmawiać człowiek nie ma odwagi :-( , ale pomarzyć do śmierci w zasadzie każdy powinien mieć prawo. ;-)

zgryźliwy tetryk - 16 Wrzesień 2022, 18:40

Zapraszam do wątku:
http://www.lukedirt.com.p...p=116958#116958
Masz dzieci :?: Jeśli tak to ile i jakiej płci :?:
Ja mam jedną córcię, jednego wnuka i czwórkę prawnucząt. Trzy dziewuchy, jeden chłopak.
Miałem pasierba, ale on zmarł na zatorowość.

Bartek617 - 16 Wrzesień 2022, 23:01

Nie, nie mam dzieci, zresztą nie widzę siebie w roli Rodzica- nie potrafię być za drugą osobę odpowiedzialny, a także mimo że na ogół starałem się być podporządkowaną i posłuszną osobą (czasem jedynie pierniczyłem na przekór), to nie umiem sam zaprowadzić dyscypliny i ogólnie nie jestem kompetentny, także nie mam raczej pedagogicznego nastawienia (czuję pewien lęk przed dzieciarnią i innymi osobami). :-(
funkcyjka - 16 Wrzesień 2022, 23:50

Bartek, a gdzie pytanie? ;)


Nie mam dzieci i nie zamierzam mieć nigdy, a jeśli by się zdarzyło to wycieczka do Czech. :twisted:


Ulubiony gatunek muzyczny?

Bartek617 - 17 Wrzesień 2022, 01:28

Racja, lubię o takich rzeczach zapominać. :-(

Z gatunku muzycznego chyba najbardziej lubię pop i rock, ewentualnie disco polo (lub coś podobnego). ;-)

Z jakim drapieżnikiem czy dzikim zwierzęciem (z wymienionych) chciał(a)byś się najbardziej spotkać (na żywo): z wilkiem, tygrysem, lwem czy niedźwiedziem? ;-)

zgryźliwy tetryk - 17 Wrzesień 2022, 19:23

Z każdym z nich, ale w ZOO.
Czy prowadząc auto zabrał(a) byś autostopowicza lub autostopowiczkę, albo grupkę "polującą na stopa". :?: Uzasadnienia jak zwykle mile widziane.

Bartek617 - 18 Wrzesień 2022, 22:01

Jeśli jakiś zagoniony człowiek naprawdę potrzebowałby pilnie dostać się do swojego celu podróży (np. do pracy, do szpitala do bliskiej osoby w odwiedziny czy do własnego domu), to miejsce by się znalazło i se jakoś wsiadłby (boję się tylko, że np. pogubiłbym się w terenie i jeździłbym w kółko, ale no kiedyś może dotarłbym z powodzeniem do mety). ;-) Natomiast jeżeli pasażerami byłaby grupa rozrywkowych łobuzów, to naprawdę bym się wahał i znalazłbym się ogólnie w niezręcznej sytuacji: nie miałbym serca zarówno im odjeżdżać przed nosem, ale też nie byłbym w stanie jeździć z takim rozbestwionym towarzystwem- jednak cenię sobie ciszę i spokój i chciałbym własne myśli usłyszeć. :-( Jeżeli autostopowiczem byłaby też osoba groźnie wyglądająca (przypominałaby złoczyńcę) czy zakrwawiona i z podartym ubraniem na sobie, to też miałbym niemały mętlik w głowie. :cry: Musiałbym wtedy raczej wymyśleć jakąś skuteczną wymówkę. :-(

Wolałbym pozostawić to pytanie otwarte, bo chciałbym dowiedzieć się, co uważają/sądzą na ten temat inne osoby. ;-) Oczywiście też chciałbym dodać, że takie postępowanie byłoby wysoce prawdopodobne z mojej strony, gdybym umiał jeździć samochodem i gdybym trudnił się jako taki taksówkarz czy dyplomowany kierowca (lub ktoś podobny)- na razie mogę tylko gdybać i przypuszczać na podstawie mojej osobowości, jaka reakcja byłaby dla mnie najbardziej typowa. ;-)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group