Tą piosenkę w sumie można dedykować osobom, które przymierzają się do przystąpienia do testu na prawo jazdy.
A może tę
Bartek617 - 24 Marzec 2025, 17:01 Też może być , ale w przeszłości istniały słabsze (pod względem osiągów- jak prędkość czy przyspieszenie) oraz skromniejsze pod względem ilości funkcji pojazdy. Tym samym wydaje mi się, że trudniej się człowiek w tych przyciskach gubił oraz trudniej raczej było spowodować wypadek. Bartek617 - 25 Marzec 2025, 17:01 A jaki ten utwór jest fajny Dlatego nie widzę racjonalnego powodu, by się w innej osobie zakochiwać: nie ma nic gorszego niż uczucie, że tracisz bliską osobę (i na odwrót, że twoja towarzyszka życia traci ciebie) Pojęcie "straty" rozumiem różnorako- nie chodzi tu tylko o śmierć, ale np. o rozstanie czy odejście pokwitowane rozwodem albo separacją również...
Bartek617 - 25 Marzec 2025, 21:32 Zdradę podpinam pod rozstanie lub odejście- liczę się z myślą, że rezygnacja z posiadania mnie jako partnera na wyłączność to przemyślana decyzja, a żyć zgodnie z prawem chcę i tym samym nie popierać poligamii (i tej klasycznej i związku imitującego ją- tzn. formalnie jeden mąż/jedna żona, ale w rzeczywistości kilka osób na boku), która jest w naszym kraju oficjalnie niedozwolona Nie tylko konstytucja, ale również kościół i księża wieloosoobowych relacji (tzw. trójkątów lub wielokątów w przypadku większej grupy ludzi) nie akceptują zgryźliwy tetryk - 25 Marzec 2025, 21:46 Co Ty możesz wiedzieć o związkach międzyludzkich, o przyjaźni, miłości, nawet teoretycznie. To tylko Twoje niedojrzałe wyobrażenia o tych sprawach i w ogóle o życiu.
Posłuchaj tej jesiennej piosenki:
Bartek617 - 26 Marzec 2025, 20:08 Nup, to jest tylko moje konserwatywne w tej kwestii podejście Skoro jedna osoba zdecydowała się w pewnym sensie zawierzyć mi swoją duszę (mimo że nie musiała wcale tego robić, ale pojawiły się czynniki, które ją "ku mnie pchały", nawet te w gruncie rzeczy mało odpowiedzialne za budowę więzi i relacji między ludźmi, czyli uroda, władza lub pieniądze) , nie powinna rzucać słów na wiatr i z tego sobie ot tak rezygnować: w końcu co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela, jako rzecze Ewangelia według św. Marka i Mateusza , a poza tym takie decyzje jak zawarcie ślubu/małżeństwa (zarówno kościelnego jak i cywilnego oraz konkordatowego) wymagają przede wszystkim stabilnego, pragmatycznego, rozsądnego podejścia do życia, dlatego słusznie odradza się nastolatkom przyjmowania tego świętego sakramentu
Co jak co ale przysięga małżeńska jest równoznaczna z deklaracją przystąpienia do gangu, to poważne przyrzeczenie: warto w każdym razie liczyć się z niezbyt przyjemnymi konsekwencjami w razie próby odejścia. Zamiast dotkliwego pobicia ma się sprawę w sądzie- może rozmiar zła w obu doświadczeniach jest co prawda niewspółmierny względem siebie (nad tym można dyskutować), ale jak dla mnie to i tak porównanie między dżumą a cholerą, oba wydarzenia są w gruncie rzeczy negatywne i każdy człowiek chce takich sytuacji raczej za wszelką cenę uniknąć Brudy pierze się w domu - a nieszczęścia mające miejsce w jednej rodzinie w końcu nie powinno się cieszyć niezdrowym zainteresowaniem innych ludzi (no chyba że za tym zainteresowaniem kryje się szczera chęć pomocy)
Jeśli chodzi o piosenkę, to obawiam się tego etapu w życiu, kiedy włosy zaczną siwieć - wtedy raczej ogolę się na łyso