Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Meteorologia Pomógł: 63 razy Wiek: 62 Dołączył: 06 Sie 2019 Posty: 8318 Miejsce zamieszkania: Kaszuby
Wysłany: 6 Sierpień 2021, 19:20
Ładnie u Ciebie pomidorki wyglądają a jak z deszczem w Twoich regionach bo za dużo deszczu dla pomidorów na zewnątrz to fatalnie. Ja na zewnątrz mam tylko pomidory koktajlowe.
Ładnie u Ciebie pomidorki wyglądają a jak z deszczem w Twoich regionach bo za dużo deszczu dla pomidorów na zewnątrz to fatalnie. Ja na zewnątrz mam tylko pomidory koktajlowe.
Do przedwczoraj musieliśmy je podlewać, wczoraj spadło trochę deszczu, a od wczorajszej nocy...sam wiesz. I tak lepiej niż na południu kraju. Ale pryskać przeciw zarazie ich nie będziemy, bo one są "nie na sprzedaż, tylko do jedzenia". Przez nas rzecz jasna.
No właśnie przecież pryskane są w sklepie a te nasze mają być ekologiczne.
zgryźliwy tetryk napisał/a:
"nie na sprzedaż, tylko do jedzenia"
To powiedzonko potarzam z dowcipu, który kiedyś krążył tu i owdzie.
Letnicy spytali gospodarza, czemu on pryska owoce, skoro jutro ma je zbierać. On odrzekł:
-Przecież to nie do jedzenia, tylko NA SPRZEDAŻ
P.S. We właściwym czasie krzaki pomidorów jednak się pryska profilaktycznie przeciw zarazie. Gorzej, gdy w pobliżu uprawy pomidorów ktoś uprawia kartofle. Wtedy stonka ziemniaczana łatwo przechodzi na pomidory i bez pryskania insektycydami (np. basudin lub karate) niestety obyć się nie może. Wtedy należy zwrócić uwagę na okres karencji.
Hobby: Meteorologia Pomógł: 63 razy Wiek: 62 Dołączył: 06 Sie 2019 Posty: 8318 Miejsce zamieszkania: Kaszuby
Wysłany: 8 Sierpień 2021, 10:09
U mnie na ogół jest bardziej wilgotno nie licząc tego lata więc dlatego nie mam pomidorów na zewnątrz jedynie 3 krzaki koktajlowych bo ja w ogóle nie opryskuję . Podobnie jest w szklarni hoduję pomidory i ogórki i jak tylko w ogórkach widać pierwsze oznaki jakieś choroby to je od razu wyrywam aby nie przeszło na pomidory i nie ważne czy to pod koniec lipca czy w sierpniu. I jak hoduję pomidory od 24 lat nigdy jeszcze mi nie chorowały no ,może tak koło listopada jeżeli nie wszedł przymrozek.
Hobby: Meteorologia Pomógł: 63 razy Wiek: 62 Dołączył: 06 Sie 2019 Posty: 8318 Miejsce zamieszkania: Kaszuby
Wysłany: 2 Październik 2021, 11:20
U mnie gdybym miał w gruncie to już byłoby po pomidorach bo już 3 razy był przymrozek więc już także nie mam pomidorków koktajlowych. A we szklarni pięknie rosną i do puki nie będzie większego przymrozku to będę je miał.
Moje pomidory pod koniec sierpnia zniszczyła zaraza. https://agrecol.pl/dra_problem/zaraza-ziemniaka-na-pomidorze/ Zresztą także stało się to u sąsiada w tunelu foliowym. Winna temu jest stonka przenosząca zarazę z kartofli uprawianych tuż na wsi.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum