Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Polityka Cookies    Dowiedz się więcej    Cyberbezpieczeństwo OK
Forum wielotematyczne LUKEDIRT Strona Główna
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj  Album

Poprzedni temat :: Następny temat
Odpowiedzi na bajdurzenie Editora
Autor Wiadomość
Bartek617 
Poziom najwyższy
Fan aeroklubu KTW :)



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 28 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sty 2020
Posty: 21258
Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 29 Kwiecień 2021, 14:21   

Nie wiem, czy kwietnia 2020 nazwałbym najpiękniejszym miesiącem, ale z obiektywnego punktu widzenia dało się dostrzec dużo słońca, błękitnego nieba, co dla mnie jest alternatywą dla ulew. ;-) Akurat lubię jak pogoda jest zdecydowana i albo konsekwentnie widzę lampę, albo równie często chmury i opady deszczu. ;-) Opcje pośrednie mnie nie przekonują. ;-) Niestety minusem tego miesiąca był niemalże całkowity brak opadów (jak one występowały, to wyłącznie w charakterze przelotnym..., a to szczerze mówiąc jest taki typ, że w 1 miejscowości może spaść dużo wody (np. kilkanaście mm), a w innych niedalekich zupełnie nic, więc niesprawiedliwość...) :cry: , oraz nieco mniejszym częste bardzo zimne noce (przymrozki). :cry: Wysokie temp. dzienne oraz znaczne ilości słońca jednak skłaniają mnie do "+". ;-)

Maja nie nazwałbym dramatycznym, mimo ujemnej anomalii termicznej, dało się dostrzec kilka ciepłych i wbrew pozorom jak na takie "ogólne zimno" też całkiem dużo ładnych, pogodnym dni, co się chwali. ;-) Dużym "+" jest dla mnie duża ilość opadów deszczu (nie tylko z niżu Izolda pod koniec, ale ogólnie wcześniej też). ;-)

Czerwca nie lubię w dużej mierze przez noce, ale też nie cały czas (do ok. 10.06. było moim zdaniem dobrze, jeśli nie bardzo dobrze). ;-) No i niestety zaczęła się mijanka: burze tak niby gdzieś krążyły dość często po Małopolsce, ale niestety nie wszędzie równo podlało... :cry: Myślałem, że przy takim usadowieniu rozkładów barycznych (dominacja niżów) będzie zdrowo i u mnie lać, a tu sumarycznie wyszły okolice normy- tutaj rzeczywiście było dziadostwo; no ale tak właśnie jest, jak przeważają opady przelotne. :cry:

Lipiec nawet lubię, choć oczywiście początek i końcówka psują bardzo. :-( Właśnie ten chłodniejszy, pochmurny i deszczowy okres podnosi mu bardzo rangę w moich oczach. :-( Nawet jak mnie z 2 razy zdrowo zlało, jak jechałem na rowerze. ;-)

W kwestii sierpnia, może temp. odczuwalna wieczorami była nieco niższa z uwagi na większy wiatr, ale w takiej sytuacji przyznam, że to był mus, jego obecność była mile widziana (wraz z opadami)... :cry: U mnie średnia tmin. normalnie wynosi +12 C, a tutaj było koło +15 C... :cry: Niestety w kwestii deszczu zaczęły się lekkie rozczarowania, chociaż 2 konkretniejsze zleje w połowie miesiąca zaskoczyły co nie miara, woda praktycznie stała choć przez te kilka-kilkanaście godzin. ;-) Bo niestety co później wygrzało, to wysuszyło. :-(

Sam wrzesień uważam za ładny, chociaż był wybitnie spolaryzowany. ;-) Jak miało padać, to robiło się w ciągu dnia chłodno (noce jednak niewiele niższe, zdarzały się niekiedy 2-cyfrówki), jak niebo robiło się pogodniejsze, to z (małymi wyjątkami oczywiście), temp. rosła jak szalona i przekraczała konkretniej granicę +25 C. :cry: 24-26 C bym przyjął w pojedynczych ilościach, a tutaj ten maraton ciepła się trochę przeciągał. :cry: Za najgorszego go jednak nie uważam, bo jednak sowicie podlało na samym początku i na samym końcu. ;-)

Jeśli chodzi o październik, to dla mnie całość wypadała ogólnie dobrze, chociaż zapisał się jako miesiąc pochmurny. ;-) 1 dekada była na ogół słoneczna (i bardzo ciepła rzecz jasna: jak szedłem na rower, to na ogół zakładam krótsze spodnie: tzn. do kolan/tuż za kolano), 2 skrajnie deszczowa i chłodna (temp. mogłyby być nieco wyższe, ale sumy opadów były cudowne, aż się martwiłem, że ten okres dobiega końca, akurat zaczął wracać obowiązek noszenia masek, więc dobrze się złożyło) ;-) , a 3 w sumie poszła bardziej w ślady 1: pogodnie i ciepło (choć oczywiście nie aż tak, jak na początku). ;-)

U mnie listopad w sumie minął również w miarę mokro, ale w zasadzie to wszystko było zasługą 1 czy 2 wydajniejszych układów opadowych, większość dni niestety mijała bardzo nijako: na ogół pochmurno (co mnie nie przygnębia, akurat listopada nie kojarzę zbytnio jako miesiąc słoneczny), ale bez opadów. :-( Przedziały temp. jednak były moim zdaniem pozytywne: brak wyraźnego ciepła, ani też wielkiego zimna (choć raczej chłód przeważał). ;-) No i wystąpienie epizodu zimowego i pierwszego śniegu (wprawdzie w końcówce miesiąca dopiero, a nie np. w połowie) :cry: też jest jako takim "+". ;-)

Grudzień też minął na ogół pod chmurami, jednak na ogół warstwowymi, a nie kłębiastymi. ;-) U mnie chyba 1 dekada przebiegła najbardziej słonecznie (tutaj dość dobrze w kwestii solarnej, trafiło się kilka pogodniejszych dni, zwłaszcza w okresie ocieplenia przypadającego na Barbórkę i Mikołajki), później 3 dek. (po Bożym Narodzeniu może w 1 czy w 2 dni jakaś namiastka światła na niebie się pojawiła, chyba norma...), a na końcu 2 z niemalże 100%-jałową, suchą ciemnicą i na ogół z "+" w ciągu dnia, choć nieznacznym rzędu 2-3 C: jednak jak się chodziło, czy jeździło na rowerze, to było nawet spoko. ;-)

Styczeń (już bieżącego roku) mógłbym podzielić na 2 okresy: pierwszy łagodniejszy i bezśnieżny, oraz drugi chłodniejszy (choć było tam jakieś 2 czy 3-dniowe konkretniejsze ocieplenie w trakcie, oczywiście amplitudowe, jak to zwykle w tym roku bywa) :cry: i bardziej śnieżny. ;-) Dostrzegam pożytek z takiego miesiąca (mogło być trochę mniej śniegu) :cry: , ale... wolałbym, by początek 3 dekady u mnie zupełnie inaczej przebiegał... :cry: Na szczęście wzrost temp. nie zaszkodził zbytnio pokrywie śnieżnej, obniżył ją do ilości, które są najbardziej dla mnie optymalne (5-10 cm, bo przy <5 cm czasami da się dostrzec gołą ziemię). ;-)

Luty niestety zaczął się paskudnie, bo po chłodach pojawił się kolejny skok temp., przy którym padał deszcz (tzn. mi taka pogoda nie przeszkadza, no ale na samym początku miesiąca akurat wolałbym niższe temp. i opady mieszane lub stałe dodatkowe), przez co śnieg w wielu miejscach aglomeracji niestety całkowicie zerodował (u mnie na szczęście nie, 1 czy 2 cm jakoś się uchowały). ;-) A dalej to ochłodzenie, coś tam posypało (ale na szczęście nie aż tak jak w styczniu), później pojawiły się słynne opady marznącego/lodowego deszczu, które skutkowały skuciem gleby i zwieńczeniem zimowych krajobrazów (mimo że pokrywa sama w sobie nie należała do szczególnie dużych: wynosiła 10-15 cm maks., to jednak dało się dostrzec miejscami wielkie zwały lodowe, sięgające nawet 0.5 metra i z nimi były zabawa nawet do marca). :-( Natomiast wraz z opadami deszczu po połowie miesiąca zaczęła się wielka odwilż, podczas której śnieg znikał w oczach (z dachów też bardzo dużo odłamków lodu leciało i ile huków narobiły...) ;-) , jeszcze przed końcem 2 dek. lutego dało się dostrzec miejsca zupełnie wolne od pokrywy śnieżnej (zwłaszcza przy drogach wylotowych, na lotnisku czy na osiedlowych ulicach, np. koło mnie), choć oczywiście nie wszędzie. ;-) Mimo że cieszyły mnie szybkie roztopy (stacja Kraków-Balice też szybko zaczęła widzieć "0"), to jednak końcówka niestety bardzo się wyróżniła tmaks.... :cry: +20 C nie jest mi w marcu potrzebne do szczęścia, a co dopiero w lutym. :cry:

Marzec w sumie wyglądał na termicznie dobry, bo przez większość czasu temp. były dla niego typowe, jedynie sam początek oraz sama końcówka namieszały znowu... :cry: Opady niestety były na ogół słabe (wolałbym, by się więcej pojawiło, głównie deszczu, ale śniegu też co jakiś czas), dlatego ten czynnik akurat oceniam na duży "-". :-( Pojawiały się na szczęście chociaż krótkotrwałe chwile z niewielkim śniegiem, więc tutaj nie ma co pisać: w takim okresie akurat są przydatne... :cry: Miesiąc później jednak historia niestety się powtórzyła (co do wielkości epizodów przedwiosennych/późnozimowych). :-(

O kwietniu tegorocznym mam niestety złe zdanie, głównie z powodu okresów 4-8.04. (pseudosłoneczny, arktyczny wyż zwieńczony porcją opadów z zachodu) :cry: oraz 12-14.04 (tutaj zafalowany niż, który nie pierdzielił się w tańcu i w sumie dalej trwał, ale na szczęście opady po 14. uległy zmianie na wyłącznie te "właściwe" dla kwietnia). :-( W innych dniach było na ogół już w miarę w porządku (ogólnie od początku 2 połowy widać poprawę), choć temp. pozostawiały w większości przypadków sporo do życzenia. :cry: Też "+" należy się za opady, bo w niektórych regionach było/jest krucho, a u mnie jak widać nie. ;-) Mam jednak ogólną nadzieję, że podobne kwietnie do tego długo się nie powtórzą (a w zasadzie anomalię ujemną jeszcze bym nawet przyjął, ja po prostu nie chciałbym, by pojawiały się tak dotkliwe epizody z wilgotnym przedwiośniem, jak w okresach podanych na samego początku wpisu dotyczącego tego miesiąca)... :cry: Obecny kwiecień raczej mało komu się podoba pod kątem pogodowym... :-(
_________________
Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów. :(

Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam. :(

Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć. ;)

Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. ;)
 
     
Janekl 
Poziom najwyższy
Janek


Hobby: Meteorologia
Pomógł: 64 razy
Wiek: 62
Dołączył: 06 Sie 2019
Posty: 8516
Miejsce zamieszkania: Kaszuby
Wysłany: 29 Kwiecień 2021, 14:48   

Bartek617 napisał/a:
kmroz napisał/a:
Zobaczyć 27cm świeżego śniegu pod koniec marca zrobiło by wrażenie...


Owszem, robiłoby, ale dużo bardziej złe niż dobre... :cry: Na podobnie duże ilości śniegu jest czas przez całą (podkreślam: całą) zimę. :cry: :cry: :cry: Jak pogoda nie jest w stanie "zmieścić się w terminie" (chociaż w styczniu, bo w grudniu na ogół zdarzają się podrygi, a w lutym z kolei mają miejsce pierwsze większe i trwalsze okresy odwilżowe oraz roztopy: najczęściej na przełomie 1 i 2 połowy miesiąca), to raczej to tylko o niej źle świadczy, ale nadobowiązkowymi spływami zimna na przełomie marca/kwietnia raczej mało kogo ucieszy. :cry:


To zależy jaki marzec by był bo jak w 2013 kiedy średnia miesięczna tego marca wynosiła prawie -4,5*C a nawet średnia miesięczna temperatury maksymalnej na minusie -0,5*C to taki śnieg to nic dziwnego. Wtedy u mnie marzec 2013 roku miał 31 dni z całodobową pokrywą a maksymalna pokrywa 20 marca 42 cm zresztą jedynie 1 tydzień miesiąca był odwilżowy ale śnieg się dzielnie trzymał. A po marcu 1 kwiecień 40 cm pokrywy a 9 kwietnia 27 cm pokrywy,która trzymała się do 13 kwietnia.

A ostatnio 4 marca 2018 roku było 24 cm pokrywy śnieżnej.
 
     
jorguś 
Poziom najwyższy
Prowokator


Hobby: Meteorologia
Pomógł: 213 razy
Wiek: 28
Dołączył: 10 Gru 2019
Posty: 8306
Miejsce zamieszkania: Katowice
Wysłany: 29 Kwiecień 2021, 14:50   

U mnie marzec 2013 był znacznie mniej niezwykły niż chociażby na Kaszubach, a t.av była lekko poniżej 0, tak na dobrą sprawę to nie był jakoś znacznie zimniejszy od marca 2018 xd Ale śnieżyca wielkanocna zrobiła wielkie wrażenia, 3x razy odśnieżaliśmy z dziadkiem wtedy posesje, a pokrywa 1.04 wynosiła blisko 30 cm, wszystko spadło w tą niedzielę wielkanocną.
_________________
15.08 trzyma formę
 
     
pawel 
Moderator
fan 2024 roku



Hobby: Meteorologia
Pomógł: 30 razy
Wiek: 30
Dołączył: 08 Lis 2019
Posty: 6058
Miejsce zamieszkania: Kasina Wielka
Wysłany: 29 Kwiecień 2021, 16:52   

31.03.2013 miałem... marznący deszcz :shock:


Po spojrzeniu na mapkę wcale się nie dziwię
 
     
LukeDiRT 
Administrator
Łukasz



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 153 razy
Wiek: 35
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 13817
Miejsce zamieszkania: Gliwice
Wysłany: 29 Kwiecień 2021, 16:56   

U mnie pod koniec tamtego dnia miałem 27 cm śniegu. I w sumie byłbym z takiej pogody zadowolony, gdyby wystąpiła 2-3 miesiące wcześniej :!:
 
     
Bartek617 
Poziom najwyższy
Fan aeroklubu KTW :)



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 28 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sty 2020
Posty: 21258
Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 29 Kwiecień 2021, 17:06   

Ja miałem gdzieś koło 10 cm, a na obszarach wyżej położonych pewnie zebrało się w szczycie ok. 15-20 cm (ale przyrost pokrywy tam był podobny jak u mnie, więc to raczej pod koniec marca tam co nieco leżało).... :-( Dziadostwo, ale jak sobie pomyślę, że niektórzy z Was mieli więcej, to trochę ulgę czuję. :-(
_________________
Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów. :(

Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam. :(

Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć. ;)

Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. ;)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Akagahara style created by Naddar modified v0.8 by warna
Copyright © 2018-2026 Forum LUKEDIRT
Wszelkie prawa zastrzeżone
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10