Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Polityka Cookies    Dowiedz się więcej    Cyberbezpieczeństwo OK
Forum wielotematyczne LUKEDIRT Strona Główna
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj  Album

Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: pawel
10 Czerwiec 2025, 17:48
Czy w 2025 roku doświadczamy (znowu)Katastrofy Klimatycznej?

Czy w 2025 roku doświadczamy (znowu)Katastrofy Klimatycznej?
Tak - i kontynuuje ona trend z 2024 roku
42%
 42%  [ 3 ]
Tak - ale wygląda ona zupełnie inaczej niż w 2024 roku
28%
 28%  [ 2 ]
Nie
28%
 28%  [ 2 ]
Głosowań: 7
Wszystkich Głosów: 7

Autor Wiadomość
Bartek617 
Poziom najwyższy
Fan aeroklubu KTW :)



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 28 razy
Wiek: 27
Dołączył: 02 Sty 2020
Posty: 20712
Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 24 Kwiecień 2025, 00:54   

Cytat:
Otóż to, że - wbrew pozorom - takich stricte wyżów, to praktycznie nie ma. Nawet zimą nie było ich tak dużo, jak się wydaje


W 2 poł. sezonu zimowego oraz wiosną dotychczas mamy rzeczywiście do czynienia z regularnymi zmianami w wysokości ciśnienia atmosferycznego- rzadko kiedy jednak ociera się ono albo o prawdziwą depresję albo o rekordowy antycyklon, przeważnie raczej występuje umiarkowanie wysokie (ok. 1020 hPa). ;-)
_________________
Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów. :(

Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam. :(

Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć. ;)

Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. ;)
 
     
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 176 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 38257
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 24 Kwiecień 2025, 10:28   

PiotrNS napisał/a:
Nawet w cieplejszych regionach czerwiec 2020 miał formę mało narzucającą się - niewiele dni gorących w całości, bez jakiegoś burzowego czy opadowego przerywnika. Bardzo ciepłe noce nie stanowiły dużego problemu, bo pochmurne dni nie nagrzewały pomieszczeń jakoś mocno - zwłaszcza że żadnej fali upałów nie było.


Mimo wszystko, ja jako osoba z tych regionów mam inne zdanie. Fakt, że "percepcje" mógł zaburzać psychologiczny fakt, że wtedy jeszcze obowiązywała norma 81-10 i widziało się te dzikie anomalie dzień dnia, w nowszej normie 91-20 pewnie by to inaczej wyglądało :lol: Czerwiec, przynajmniej wg znanych nam norm, nie jest miesiącem typowo letnich, a tutaj mieliśmy regularne gorąco dzień dnia i to takie pełnoprawne (o ile śmieszy mnie nazywanie tmax>25 gorącem bez patrzenia na tmin, o tyle tutaj akurat łączyło się to z tmin>15). Może powiem trochę prowokacyjnie, ale w moim odczuciu już nawet czerwiec 2019 miał w 2 połowie jakieś "lagi" w gorącu :lol: Nie ukrywam, że fart do burz, opadów i ogólnego lochu sprawiły, że ten okres wspominam dobrze i faktycznie bardziej się mówiło o tym ile grzmi i leje, niż jaki jest dziki bord. Ale fakty to fakty. Okres od 10.06 do 6.07 wspominam jako naprawdę ekstremalnie ciepły prawie-miesiąc ruchomy i statystyki to potwierdzają.

Cytat:
W ostatnim kwartale 2024... konia z rzędem temu, kto nie śledząc danych zauważył, że coś się zmieniło.


Myślę, że w tym ostatnim kwartale 2024 po prostu nikt nie zwracał uwagę na pogodę, może poza tym, że mało padało. Był to taki typowy kwartał do zapomnienia, pozbawiony czegokolwiek ciekawego - zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym sensie. Sam grudzień też - niestety - jakich wiele. Ale dzięki jego pochmurności też nie uważam by robił jakiekolwiek nadzwyczajne wrażenie.

PiotrNS napisał/a:
W 2023 roku Patokoziorożec był straszny, ale nie odbiegał jakoś zauważalnie od wielu innych patolsko ciepłych i mdłych zimowych okresów, jakich doświadczyliśmy wcześniej.


Rozumiem, że to jest żart? Sam styczeń 2023 był naprawdę anomalnie ciepłym miesiącem, a przecież jego 3 dekada się niczym specjalnym nie wyróżniała, więc na logikę jak zastąpimy ją 3 dekadą grudnia, to wychodzi nam istny Mutant. U Ciebie - co mnie aż zaskoczyło - miał też mnóstwo słońca, co mimo zimniejszych niż w reszcie Polski, dawało dodatkowy efekt WOW i jednak uważam, że gadanie o wiośnie miało niestety też miejsce. Nie rozumiem tego akcentowania 1-2.01 i lekceważania reszty, u Ciebie te 2 dni to wręcz na tle tego miesiąca ruchomego się jakoś nadzwyczaj nie wyróżniły... No i najważniejsza rzecz. Od 9.09.2024 u Ciebie żaden okres ekstremalnie ciepły/bordowy się nawet nie zbliżył swoją długością na POŁOWĘ tego okresu, co Patokoziorożec. 24.12.22-15.01.23 w NS to w zasadzie nieprzerwana, bita patola.
Nie bronię końcówki stycznia 2025, ale długość tego strasznego okresu to nawet nie jest 1/4 tego, co 2 lata wcześniej. Może to nas różni, ale - przynajmniej zimą - wolę doświadczać patoli mocniejszej, a krótszej.

PiotrNS napisał/a:
Z mojej perspektywy zima 2023 miała honor, bowiem w tym samym miesiącu miało miejsce to - bez zbędnego wyczekiwania i konieczności obaw o to, czy opady nie okażą się wtopą.


Tu akurat masz rację, w kontekście przynajmniej swojego regionu, dlatego nigdy nie zapomnę moich nerwów na Ciebie, jak w maju 2023 mieszałeś tamtą zimę z błotem. U Ciebie była ona naprawdę dobra, ale też trzeba sobie jasno powiedzieć, że te okresy niezimowe, charakteryzowały się grubym patolstwem...

PiotrNS napisał/a:
Czerwiec 2023, choć lekko ciepły, miał dużo bardziej przełamaną formę niż luty 2025 czy listopad 2024.


To jest też bardzo tendencyjne stwierdzenie, podparte Twoimi osobistymi odczuciami. Niestety, ale uważam, że czasami - choć jesteś doskonale tego świadomy - to się zapominasz, że czerwiec wg norm nie ma nic wspólnego z latem i nawet takie łagodne, umiarkowane, niewadzące lato - jest w nim anomalią. W czerwcu 2023 nawet u Ciebie zabrakło takiego realnie nieletniego okresu (sorry, ale tmin +15 i tmax +20 z lochem i pokapywaniem to typowo lipcowe "ochłodzenie", kojarzące mi się choćby z 2 dekadą lipca 2018). Wszystkie te 3 miesiące u Ciebie łączyła wyraźna atureckość, ale brak jakiegoś lodu wartego uwagi - względem nawet nie czasów PRL, ale i choćby ostatnich 10 lat. Może mi wspomnisz o 13.06.2023, ale ja wtedy odbije tym samym dniem rok później, 13.06.2024. Średnia dobowa prawie taka sama. Nie zrozum mnie źle, bardzo doceniam twojego "Czerwusia", a luty 2025 i listopad 2024 w NS uważam za rasowych nudziarzy, ale też uważam, że to jest mocne naciąganie, gdy sugerujesz, że w czerwcu 2023 jakiś "chłód' czy "przełamanie" były bardziej odczuwalne. Zapewniam Cię, że nawet te "pizdowate" mrozy u Ciebie z jakby nie patrzeć już 2 połowy lutego 2025, która w poprzednich latach kojarzyła się wręcz wiosennie, robiły na ludziach większe wrażenie, niż jakiś 2-3 dniowy chłód, który zdarza się praktycznie w każdym czerwcu. Jedno jest pewne -chciałbym by w ciągu najbliższych max 3 lat przyszły luty i czerwiec (na listopadzie mi nie zależy, serio), które jednoznacznie pokażą jakimi "pizdami" były luty 2025 i Twój czerwiec 2023

PiotrNS napisał/a:
Do tego cały czas drżymy przed ociepleniami, doświadczamy takich bezprecedensowych napadów, wściekłych nawrotek, przedłużania...


Nawrotki i przedłużanie, to jest właśnie coś, co w 2025 roku nie istnieje. To, że miałeś bana na modele i pewien złośnik Cię wprowadzał w błąd, to nie znaczy, że realnie modele nie brały pod uwagi opcji takich ociepleń. Obecne ocieplenie okazało się i tak zacznie krótsze i mimo wszystko słabsze :!: niż pokazywała niejedna odsłona. Choćby ta wklejona tutaj https://www.lukedirt.com.pl/viewtopic.php?t=6824 Niby się śmialiśmy z tego co FKP z Jorgusiem pisali, ale prawda jest taka, że modele brały to pod uwagę. Ale już chrzanić modele. Nawrotki to coś, co po prostu przestało istnieć, są po prostu ataki wściekłego bordu, które - jak wspomniałem - niepokoją i m.in. na nich skupiłem się przy Tworzeniu tego wątku :lol: - ale też moim zdaniem, gdyby poza tymi epizodami (rok 2025 ma za sobą około 115 dni, z czego silnego ciepła było w nim łącznie niespełna 30, to nadal nie jest tak dużo) występowała wilgotna pogoda, która pozwoliłaby zapomnieć o trwającej suszy, która - moim zdaniem - jest jednym z najlepszych czynników i głównym imieniem KK vol 2, czyli inaczej KK2025 ;) :(

PiotrNS napisał/a:
Tak jak wtedy. W ubiegłym roku pocieszaliśmy się myślami o takich okresach, jak rok ruchomy październik 2016-wrzesień 2017 (regionalnie, np. u mnie bardziej sierpień 2016-lipiec 2017), gdy najbardziej niezwykłym ociepleniem była Kwietniówka, 2021 rok, którego najbardziej niezwykłym ociepleniem były (wedle uznania) końcówka lutego, po której prędko wróciła dominacja chłodu i fala upałów w czerwcu, która otworzyła nam bramy do Bombowego Raczka


Dobra, teraz bądź obiektywny i nie patrząc na to, czy "śnieg umiał padać w zimie" i "jaki był poprzedni rok" to spójrz na okres od 16.02 do 10.04 z 2017 czy od 17.06 do 18.07 z 2021 i uczciwie powiedz, czy w trwającym 2025 roku możemy mówić o takiej dominacji silnego ciepła, wręcz często bordu, jaka wtedy występowała ciągiem przez wiele tygodni? Pytanie retoryczne. W skali kraju można wyciągnąć ten grudzień (ale on nie jest częścią 2025 roku :lol: ), ale u Ciebie nawet w nim większość miesiąca to była po prostu sucha, okołozerowa, nijaka stypa, jaka w sumie jest swego rodzaju standardem w tym miesiącu. Zabrakło 100m wysokości, czy 3-4km odległości, byś ten grudzień ocenił naprawdę dobrze. Takiego teledysku w wielu grudniach, nie tylko współczesnych, by się nie nagrało. Bardzo współczuje Ci, że zabrakło dosłownie odrobiny, ale bądź obiektywny - nie było w tym miesiącu u Ciebie nic szczególnego termicznie :( Ja mógłbym tak samo szczać na swój grudzień 2007 i mówić jaki to nie był patolski - o ironio miał on patolstwa znacznie więcej niż Twój grudzień 2024, bo pierwsze 13 dni grudnia 2007 to jednak wyraźnie póżnojesienna pogoda. I w przeciwieństwie do Twojego grudnia 2024, to grudzień 2007 był u mnie SERIO bezśnieżny. Nie, że puder, a kilka km od domu ładna pokrywa. Nie było nic, nawet pudru ;) ;)



Obejrzyj fragment od 7:30, nie da się nie wzruszyć :serce:

Pomijając grudzień, to chyba oczywiste jest, że żaden inny miesiąc po wrześniu nie jest nawet bliski ciągłości bordu. Siłą rzeczy, jak są tak bezprecedensowe, skrajne ocieplenia i trwają tydzień (czyli ponad 20% miesiąca) to nie zostanie to obojętne dla średniej :glaszcze: Ale każde z tych 3 bezprecedensowych ociepleń jest łagodzone, zwykle obustronnie albo epizodem mocnego chłodu, albo dłuższą "normalnością". A piszę o tym tylko dlatego, że wspomniałeś o tych okresach z 2017 i 2021, kiedy silne ciepło trwało praktycznie ciągiem bardzo długo, a takie epizody jak początek kwietnia 2017, przełom lutego i marca 2017, koniec lutego 2021 i okolice 20.06.2021, naprawdę nie powinny być lekcważone. Choć słabsze niż te bezprecedensowe epizodziki typowe dla KK2025, to nadal wyjątkowo mocne i robiące niesamowite wrażenie.
 
     
FKP 
Poziom najwyższy
Fan wiosny i lata



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 313 razy
Dołączył: 21 Maj 2019
Posty: 27310
Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 24 Kwiecień 2025, 12:40   

kmroz, Spokojnie, jeszcze doczekasz się w tym roku półtora miesiąca ciągłego bordu :jupi:
_________________
Aktualna pora roku: Pełnia wiosny 🌷

Kwiecień-plecień, bo przeplata, miesiąc zimy, dwa dni lata.
 
     
PiotrNS 
Poziom najwyższy
Miłośnik bałwanków



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 161 razy
Wiek: 26
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 13249
Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 24 Kwiecień 2025, 13:36   

Cytat:
Mimo wszystko, ja jako osoba z tych regionów mam inne zdanie. Fakt, że "percepcje" mógł zaburzać psychologiczny fakt, że wtedy jeszcze obowiązywała norma 81-10 i widziało się te dzikie anomalie dzień dnia, w nowszej normie 91-20 pewnie by to inaczej wyglądało Czerwiec, przynajmniej wg znanych nam norm, nie jest miesiącem typowo letnich, a tutaj mieliśmy regularne gorąco dzień dnia i to takie pełnoprawne (o ile śmieszy mnie nazywanie tmax>25 gorącem bez patrzenia na tmin, o tyle tutaj akurat łączyło się to z tmin>15). Może powiem trochę prowokacyjnie, ale w moim odczuciu już nawet czerwiec 2019 miał w 2 połowie jakieś "lagi" w gorącu Nie ukrywam, że fart do burz, opadów i ogólnego lochu sprawiły, że ten okres wspominam dobrze i faktycznie bardziej się mówiło o tym ile grzmi i leje, niż jaki jest dziki bord. Ale fakty to fakty. Okres od 10.06 do 6.07 wspominam jako naprawdę ekstremalnie ciepły prawie-miesiąc ruchomy i statystyki to potwierdzają.

Tak, natomiast w połączeniu z zimnym majem i normalnym lipcem, czerwiec ten, choć bardzo ciepły, tworzy całokształt, w którym nie można mówić o bordzie, lecz normie. Trzy składniki tej układanki bardzo dobrze się uzupełniły, o czym świadczy fakt, że miesiąc cieplejszy od pozostałych, był również bardziej pochmurny i mokry. Kwestia odczuwalności też ma znaczenie, o czym jeszcze za chwilę napiszę. Duża pochmurność, częste deszczowe i burzowe przerywniki i niemal brak dni najbardziej kojarzących się z gorącem, czyli łączących wysoką temperaturę z lampą, czyniły ten miesiąc czymś zdecydowanie odbiegającym od innych bardzo ciepłych czerwców. Można powiedzieć, że był jedyny w swoim rodzaju.

Cytat:
Myślę, że w tym ostatnim kwartale 2024 po prostu nikt nie zwracał uwagę na pogodę, może poza tym, że mało padało. Był to taki typowy kwartał do zapomnienia, pozbawiony czegokolwiek ciekawego - zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym sensie. Sam grudzień też - niestety - jakich wiele. Ale dzięki jego pochmurności też nie uważam by robił jakiekolwiek nadzwyczajne wrażenie.


No i właśnie o to chodzi. Długotrwały okres bordu od lutego co rusz przynosi jakieś odpały, wielkie anomalie, bezprecedensowe ocieplenia, zacięcia na takiej pogodzie i rekordy, a przynajmniej ich groźby. Przychodzi przerwa. I nikt nie oczekuje, że wcześniejszy dramat zostanie zrównoważony, ale przypuszcza się, że doświadczymy jakichś starań. A tu nie ma nic. Zero akcji, zero ciekawych wydarzeń, zero przełamań, które miałyby jakąś formę... Nietrudno było odczuć "odcięcie" jesienią 2007, w roku ruchomym 2016/17, podczas 100 dni zbastowania w 2020 roku, we wrześniu 2022 czy (regionalnie) w około 200 dniach 2023 roku, po Patokoziorożcu. A odczuć cokolwiek, jakąkolwiek "świeżość" w ostatnim kwartale 2024 czy styczniu/lutym 2025 :?: Chyba potrzebne byłoby do tego prowadzenie statystyk, na jakim etapie jesieni zaczęło się chodzić w zimowej kurtce, co rzeczywiście nastąpiło trochę wcześniej.

kmroz napisał/a:
Rozumiem, że to jest żart? Sam styczeń 2023 był naprawdę anomalnie ciepłym miesiącem, a przecież jego 3 dekada się niczym specjalnym nie wyróżniała, więc na logikę jak zastąpimy ją 3 dekadą grudnia, to wychodzi nam istny Mutant. U Ciebie - co mnie aż zaskoczyło - miał też mnóstwo słońca, co mimo zimniejszych niż w reszcie Polski, dawało dodatkowy efekt WOW i jednak uważam, że gadanie o wiośnie miało niestety też miejsce. Nie rozumiem tego akcentowania 1-2.01 i lekceważania reszty, u Ciebie te 2 dni to wręcz na tle tego miesiąca ruchomego się jakoś nadzwyczaj nie wyróżniły... No i najważniejsza rzecz. Od 9.09.2024 u Ciebie żaden okres ekstremalnie ciepły/bordowy się nawet nie zbliżył swoją długością na POŁOWĘ tego okresu, co Patokoziorożec. 24.12.22-15.01.23 w NS to w zasadzie nieprzerwana, bita patola.
Nie bronię końcówki stycznia 2025, ale długość tego strasznego okresu to nawet nie jest 1/4 tego, co 2 lata wcześniej. Może to nas różni, ale - przynajmniej zimą - wolę doświadczać patoli mocniejszej, a krótszej


Nie twierdzę że to nie było straszne. Ja też nie znoszę tak długotrwałej stypy i patolskiego ciepła. Tylko widzisz. To jednak było coś już nam znane, a 01-02.01 podkreślam dlatego, że na resztę okresu można było mniej czy bardziej się znieczulić. I ja się znieczuliłem. Nie myślałem o tym jakoś specjalnie, najbardziej zachwiał mną chyba swego rodzaju koszmar senny, który wtedy miałem :lol: Ocieplenie z końcówki stycznia 2025 było natomiast czymś mocno wyłamującym się poza schemat. Połączenie takich temperatur z lampą robiło ogromne wrażenie. Widok latających motyli oplatających świąteczne iluminacje, w połączeniu z brakiem prognoz bezsprzecznego powrotu zimy, a także trwałość tego okresu, osiągnęły poziom bezprecedensowości równy niektórym wydarzeniom 2024 roku. Podczas Patokoziorożca mieliśmy już za sobą kawałek przepięknej zimy, który można było przynajmniej próbować równoważyć. W 2025 roku cały zakres naszych doświadczeń zawierał się w żenującym wyżu i ilościach śniegu, na które (bądźmy szczerzy) i Ty i ja kręcilibyśmy głowami w listopadzie, gdyby postanowił przełamać się w formie lepszej niż ten ostatni.

Cytat:
Tu akurat masz rację, w kontekście przynajmniej swojego regionu, dlatego nigdy nie zapomnę moich nerwów na Ciebie, jak w maju 2023 mieszałeś tamtą zimę z błotem. U Ciebie była ona naprawdę dobra, ale też trzeba sobie jasno powiedzieć, że te okresy niezimowe, charakteryzowały się grubym patolstwem...


A to już wyjaśniam. To jest rzecz nie tyle meteorologiczna co psychologiczna. Otóż do dnia 11.02.2024 najgorszym cierpieniem, jakie zafundowała mi pogoda, było to co wydarzyło się w grudniu 2022. To, jak załamałem się 16-17.12.2022 i co powracało do mnie jeszcze kilka razy w kolejnych dniach, było rekordem ciężaru ładunku negatywnych emocji dostarczonych mi przez pogodę. Od tej pory miałem w pogodzie jednego wroga - tym wielkim wrogiem była "idzietrefówka". Okropnie buntowałem się przeciw temu, że kiedy tylko przychodzi coś pięknego, od razu przynajmniej w fusach pojawia się wizja czegoś zdolnego zniszczyć to skutecznie i stłamsić zimę na długo. Do tego zimą 2023 zawiodłem się na końcówce lutego - wierzyłem bowiem w "pszeszłanki", wirka-świrka i inne wynurzenia, w myśl których zima na koniec miała wrócić w wielkim stylu i przełamać nam III dekadę lutego. O te dwie rzeczy miałem duży żal do zimy i kiedy przyszła zadowalająca mnie wiosna, uznałem że lepiej skupić się na niej i lecie niż na porze roku, która przysporzyła mi tyle złych emocji.
Ale to przeszłość. Rekord złego stanu wywołanego przez pogodę, ustanowiony w grudniu 2022, od lutego 2024 został pobity... 6,5 raza. I to ostrożny rachunek, bo parę razy ten stres i żal poszedł na remis. Teraz bardzo cenię zimę 2022/23, bo mimo dużej ilości patoli, dała dużo piękna, wspaniałych widoków i w każdym miesiącu potrafiła zachwycić. Jak miały być opady śniegu, to po prostu były i tworzyły bajkę. Nie było zawodów, nie było obaw o to, że wyjdzie z tego wielka wtopa. Zima 2025 takimi wtopami rozbiła bank. A styczniowe opady, które mimo wszystko jakoś się udały (bo w ogóle zrobiły jakąś tam pokrywę), zawiodły. Tylko epizodzik z 2 stycznia naprawdę mi dopisał.

Cdn.
_________________
Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina :jupi:

Wiem że to widzisz Jacob :mrgreen: Zaloguj się :oops: ;) :(
 
     
PiotrNS 
Poziom najwyższy
Miłośnik bałwanków



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 161 razy
Wiek: 26
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 13249
Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 24 Kwiecień 2025, 14:00   

Cytat:
To jest też bardzo tendencyjne stwierdzenie, podparte Twoimi osobistymi odczuciami. Niestety, ale uważam, że czasami - choć jesteś doskonale tego świadomy - to się zapominasz, że czerwiec wg norm nie ma nic wspólnego z latem i nawet takie łagodne, umiarkowane, niewadzące lato - jest w nim anomalią. W czerwcu 2023 nawet u Ciebie zabrakło takiego realnie nieletniego okresu (sorry, ale tmin +15 i tmax +20 z lochem i pokapywaniem to typowo lipcowe "ochłodzenie", kojarzące mi się choćby z 2 dekadą lipca 2018). Wszystkie te 3 miesiące u Ciebie łączyła wyraźna atureckość, ale brak jakiegoś lodu wartego uwagi - względem nawet nie czasów PRL, ale i choćby ostatnich 10 lat. Może mi wspomnisz o 13.06.2023, ale ja wtedy odbije tym samym dniem rok później, 13.06.2024. Średnia dobowa prawie taka sama. Nie zrozum mnie źle, bardzo doceniam twojego "Czerwusia", a luty 2025 i listopad 2024 w NS uważam za rasowych nudziarzy, ale też uważam, że to jest mocne naciąganie, gdy sugerujesz, że w czerwcu 2023 jakiś "chłód' czy "przełamanie" były bardziej odczuwalne. Zapewniam Cię, że nawet te "pizdowate" mrozy u Ciebie z jakby nie patrzeć już 2 połowy lutego 2025, która w poprzednich latach kojarzyła się wręcz wiosennie, robiły na ludziach większe wrażenie, niż jakiś 2-3 dniowy chłód, który zdarza się praktycznie w każdym czerwcu. Jedno jest pewne -chciałbym by w ciągu najbliższych max 3 lat przyszły luty i czerwiec (na listopadzie mi nie zależy, serio), które jednoznacznie pokażą jakimi "pizdami" były luty 2025 i Twój czerwiec 2023


Nie przeczę, że było to skromne przełamanie pod względem termicznym. Podobnie jak skromne było przełamanie listopada 2024 czy lutego 2025. Ale w odróżnieniu od nich, miało prawdziwą klasę. Tak zdecydowana dominacja łagodnych temperatur, skala głównego ocieplenia, które nie wykraczałoby poza schemat największego czerwcowego ocieplenia nawet dawno temu, długi okres lochu czy wystąpienie ekstremalnie niskich temperatur minimalnych na początku miesiąca, naprawdę mogły rzucić się w oczy. Wcześniej pisaliśmy o tym, że ostatniego kwartału 2024 roku zapewne nikt nie zauważył. W czerwcu 2023 w moim regionie zapewne każdy, choćby średnio wnikliwy obserwator pogody, mógłby bez wątpienia stwierdzić, że jest inaczej. To nie jest gorący czerwiec. Miesiąc mimo wszystko letni, w którym od Dnia Dziecka do okolic przesilenia letniego można niemal zapomnieć o "gorącu" rozumianym nawet jako przekroczenie 25 stopni (tylko 05.06 z max. 25,1 trochę to psuje), a później nie następuje rewanż ze strony Globcia, to jest solidna marka. I właśnie o to chodzi. Przełamania mogą być wątłe, ale jednocześnie mieć klasę, coś sobą reprezentować. W okresie październik 2024 - Dzień Babci i Dziadka 2025 najwięcej sobą reprezentowało... 20 stopni w pełnej lampie na Wszystkich Świętych :lol:
Cytat:
Nawrotki i przedłużanie, to jest właśnie coś, co w 2025 roku nie istnieje. To, że miałeś bana na modele i pewien złośnik Cię wprowadzał w błąd, to nie znaczy, że realnie modele nie brały pod uwagi opcji takich ociepleń. Obecne ocieplenie okazało się i tak zacznie krótsze i mimo wszystko słabsze niż pokazywała niejedna odsłona. Choćby ta wklejona tutaj https://www.lukedirt.com.pl/viewtopic.php?t=6824 Niby się śmialiśmy z tego co FKP z Jorgusiem pisali, ale prawda jest taka, że modele brały to pod uwagę. Ale już chrzanić modele. Nawrotki to coś, co po prostu przestało istnieć, są po prostu ataki wściekłego bordu, które - jak wspomniałem - niepokoją i m.in. na nich skupiłem się przy Tworzeniu tego wątku - ale też moim zdaniem, gdyby poza tymi epizodami (rok 2025 ma za sobą około 115 dni, z czego silnego ciepła było w nim łącznie niespełna 30, to nadal nie jest tak dużo) występowała wilgotna pogoda, która pozwoliłaby zapomnieć o trwającej suszy, która - moim zdaniem - jest jednym z najlepszych czynników i głównym imieniem KK vol 2, czyli inaczej KK2025

Zgadzam się, ale czasami nie potrzeba nawet nawrotek i przedłużania, aby ocieplenia były czymś skrajnym. A przecież tak być nie musiało. W poprzednich postach przytaczałem przykłady normalnych, schematycznych ociepleń z poprzednich lat, które były niczym więcej jak po prostu "górkami" na wykresach temperatury. Teraz jesteśmy ciągle nękani istnymi odwałami. Seria 20-tek w I dekadzie marca, kiedy do tej pory nigdy ich nie było :?: To tak, jakby kilka 20-tek zanotowano w Płocku w listopadzie.
Bana na modele zimą nałożyłem sobie po to, żeby nie stresować się tańcami w prognozach, różnymi głupotami jakie pokazują. Gdybym jednak na nie spoglądał, nie uwierzyłbym w parę rzeczy, które okazały się prawdą, pomyślałbym że to właśnie głupoty. Bo jak to tak wiosna w styczniu, jak to suchy mróz...
kmroz napisał/a:
Dobra, teraz bądź obiektywny i nie patrząc na to, czy "śnieg umiał padać w zimie" i "jaki był poprzedni rok" to spójrz na okres od 16.02 do 10.04 z 2017 czy od 17.06 do 18.07 z 2021 i uczciwie powiedz, czy w trwającym 2025 roku możemy mówić o takiej dominacji silnego ciepła, wręcz często bordu, jaka wtedy występowała ciągiem przez wiele tygodni? Pytanie retoryczne

Dookoła były też ochłodzenia, w świeżej pamięci były udane zimy, nie nosiliśmy na sobie brzmienia takiego odwału jak 2024 rok... Teraz mamy wielkie parcie na to, żeby jakoś to odciąć, przełamać, zmienić... A tu ciągle nic. Nici z zimy, śniegu, nawet te szumnie zapowiadane mrozy zawiodły. Ale bezprecedensowe ocieplenia ciągle są w pogotowiu. Piszę to w ostatnim dniu tak trwałego letniego epizodu w kwietniu, od jakich przed 2024 rokiem odzwyczaiłem się nawet w maju.
Cytat:
Zabrakło 100m wysokości, czy 3-4km odległości, byś ten grudzień ocenił naprawdę dobrze. Takiego teledysku w wielu grudniach, nie tylko współczesnych, by się nie nagrało. Bardzo współczuje Ci, że zabrakło dosłownie odrobiny, ale bądź obiektywny - nie było w tym miesiącu u Ciebie nic szczególnego termicznie

To prawda, dlatego po grudniu nie byłem na niego jakoś szczególnie cięty. Widziałem, że jeszcze da się bez większego wysiłku wyprowadzić zimę do dobrego poziomu, na pewno termicznie. Nieraz było tak, że coś nie udało się w miesiącu x, ale udawało się w miesiącu y. Dlatego warunkowo nie hejtowałem tak grudnia - warunkowo, o ile nie będzie to zimowy standard, o ile nadejdą lepsze czasy. A potem... hmm... nawet reprezentacja Polski w piłce nożnej, będąc w słabej formie wygrywa mecze o honor. Zima 2025 nawet w swoim ostatnim meczu tej rangi strzeliła do własnej bramki i zdobyła czerwoną kartkę. Jako kibic żądałbym zwrotu pieniędzy za bilet.
_________________
Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina :jupi:

Wiem że to widzisz Jacob :mrgreen: Zaloguj się :oops: ;) :(
 
     
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 176 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 38257
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 24 Kwiecień 2025, 14:03   

PiotrNS napisał/a:
W 2025 roku cały zakres naszych doświadczeń zawierał się w żenującym wyżu i ilościach śniegu, na które (bądźmy szczerzy) i Ty i ja kręcilibyśmy głowami w listopadzie, gdyby postanowił przełamać się w formie lepszej niż ten ostatni.


Nie no tutaj to żeś dowalił :lol: Nawet moja wersja stycznia 2025 byłaby czymś cudownym w listopadzie (ew. zamienić połowy), a Twój styczeń 2025... nawet sobie nie wyobrażam tak cudnego listopada.

PiotrNS napisał/a:
A odczuć cokolwiek, jakąkolwiek "świeżość" w ostatnim kwartale 2024 czy styczniu/lutym 2025 :?: Chyba potrzebne byłoby do tego prowadzenie statystyk, na jakim etapie jesieni zaczęło się chodzić w zimowej kurtce, co rzeczywiście nastąpiło trochę wcześniej.


Wiesz, ja właśnie zawsze podchodziłem do tego, że właśnie odpoczynek od anomalii wręcz powinien być nudą i nie było to dla mnie czymś nienaturalnym. Szkoda mi tylko opadów, które mimo wszystko powinny występować, bo inaczej wygląda to tak, jak wygląda... Uprzedzając pytanie - mówiąc o opadach, mam na myśli też oczywiście opady śniegu ;) :(

PiotrNS napisał/a:
Kwestia odczuwalności też ma znaczenie, o czym jeszcze za chwilę napiszę. Duża pochmurność, częste deszczowe i burzowe przerywniki i niemal brak dni najbardziej kojarzących się z gorącem, czyli łączących wysoką temperaturę z lampą, czyniły ten miesiąc czymś zdecydowanie odbiegającym od innych bardzo ciepłych czerwców. Można powiedzieć, że był jedyny w swoim rodzaju.


Duchotę też się odczuwa, weź poprawkę na to, że nie wszędzie ten czerwiec był też aż tak pochmurny. U mnie w zasadzie tylko dni 20-22.06 to dominacja lochu, a taki szczelny loch to 22.06 (mówię tu o drugiej połowie, w pierwszej było z lochem trochę lepiej).

PiotrNS napisał/a:
Nie twierdzę że to nie było straszne. Ja też nie znoszę tak długotrwałej stypy i patolskiego ciepła. Tylko widzisz. To jednak było coś już nam znane, a 01-02.01 podkreślam dlatego, że na resztę okresu można było mniej czy bardziej się znieczulić. I ja się znieczuliłem. Nie myślałem o tym jakoś specjalnie, najbardziej zachwiał mną chyba swego rodzaju koszmar senny, który wtedy miałem


Takimi samymi "metodami" to i pewnie patoluty by się dało wybronić. Tu chodzi bardziej po prostu o zacięcie w patoli, wobec której nie było praktycznie wyjątku, czego efektem był długotrwały brak zimy nawet w górach. Ja tam osobiście nie widzę różnicy między Patokoziorożcem a Patolutym, anomalia de facto podobna, średnia temperatura siłą rzeczy wyższa, bo luty ma wyższe normy.

PiotrNS napisał/a:
Ocieplenie z końcówki stycznia 2025 było natomiast czymś mocno wyłamującym się poza schemat. Połączenie takich temperatur z lampą robiło ogromne wrażenie. Widok latających motyli oplatających świąteczne iluminacje, w połączeniu z brakiem prognoz bezsprzecznego powrotu zimy, a także trwałość tego okresu, osiągnęły poziom bezprecedensowości równy niektórym wydarzeniom 2024 roku.


Zgodzę się z poziomem bezprecedensowości i samą w sobie lampą, która też zrobiła swoje, jednak litości.... jaka trwałość :?: Odsyłam Cię do podobnego czasu z 2002, gdzie poziom patoli podobny, lampa podobnie, a do tego wtedy okres patolstwa trwał znacznie dłużej, w sensie nie że 2 razy dłużej, tylko z 5 razy dłużej :lol: Jedynym problemem po zakończenie tej krótkiej patoli, było to samo, co przez 90% czasu ostatnich 7 miesięcy - czyli to, że nie pojawiły się opady :glaszcze:

I własnie tym wątkiem opadów podkreślam, że to on w 99% zawinił. To przez to mamy tak ciężką, rekordową suszę, to przez to mamy takie, a nie inne statystyki SDWPŚ, jak i ogólne odczucie zimy, to dodatkowo przez nadmiar lampy mamy mimo wszystko większe odczucie ciepła i zarazem mniejsze odczucie chłodu. Spróbuj sobie obiektywnie spojrzeć na rozkład temperatur u siebie z ostatnich 7 miesięcy i "wyobrazić" sobie, że względnie normalnie pada, a nie wieczna susza. Zima z taką termiką miała spokojnie potencjał na zapisanie się jako wręcz jedna z lepszych, a i taki epizod jak pod koniec stycznia, występował w niejednej znakomitej zimie (tylko niekoniecznie konkretnie pod koniec stycznia). Coś się nam od jesieni popierdoliło z tymi opadami i to właśnie ich absurdalny brak tworzy nam Urojoną Katastrofe Klimatyczną i niestety prawdziwą Katastrofę Hydrologiczną...
_________________
24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne :!:
 
     
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 176 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 38257
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 24 Kwiecień 2025, 14:11   

PiotrNS napisał/a:
Dookoła były też ochłodzenia, w świeżej pamięci były udane zimy, nie nosiliśmy na sobie brzmienia takiego odwału jak 2024 rok...


kmroz napisał/a:
nie patrząc na to, czy "śnieg umiał padać w zimie" i "jaki był poprzedni rok"


Czy ja się tutaj nie wyraziłem wystarczająco jasno :?:
_________________
24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne :!:
 
     
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 176 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 38257
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 24 Kwiecień 2025, 14:14   

PiotrNS napisał/a:
To prawda, dlatego po grudniu nie byłem na niego jakoś szczególnie cięty. Widziałem, że jeszcze da się bez większego wysiłku wyprowadzić zimę do dobrego poziomu, na pewno termicznie. Nieraz było tak, że coś nie udało się w miesiącu x, ale udawało się w miesiącu y. Dlatego warunkowo nie hejtowałem tak grudnia - warunkowo, o ile nie będzie to zimowy standard, o ile nadejdą lepsze czasy. A potem... hmm... nawet reprezentacja Polski w piłce nożnej, będąc w słabej formie wygrywa mecze o honor. Zima 2025 nawet w swoim ostatnim meczu tej rangi strzeliła do własnej bramki i zdobyła czerwoną kartkę. Jako kibic żądałbym zwrotu pieniędzy za bilet.


80% nizinnej Polski to samo mogłaby powiedzieć o zimie 1996/1997, która była jedną z mroźniejszych w historii. To nadal nie jest argument. Potwierdza się tylko to co napisałem dwa posty wyżej, że największym problemem jest ten wielomiesięczny bezopadowy cyrk, przez który mamy 90% nieszczęść. Gdyby normalnie padało zimą i normalnie padało wiosną, to na te komicznie krótkie, choć bezprecedensowe i skrajne epizodziki nikt nie zwracałby uwagi, bo miałby w pamięci przepiękną zimę i przede wszystkim zwracałby uwagę na to, że jest zielono, wilgotno itd. Dlatego tak napisałem, rok 2025 uważam za rok Katastrofy Hydrologicznej. I to jest realny problem, którego doświadczają zarówno ludzie, jak i natura.

PS Przepraszam, nie mogło. Bo nie miało w styczniu prawie 20 dni z pokrywą może miernej jakości, ale jednak powyżej 5cm. U mnie w sezonie 96/97 przed lutym nie bylo nawet 3cm śniegu :) :) :) W lutym było ponad 5cm na kilka godzin i zaraz zaczęło znikać. Znikać na serio, a nie tak jak u Ciebie 15.01, kiedy to tak "zniknęło", że jeszcze 9 dni później było bialutko ;) :(
 
     
Bartek617 
Poziom najwyższy
Fan aeroklubu KTW :)



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 28 razy
Wiek: 27
Dołączył: 02 Sty 2020
Posty: 20712
Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 24 Kwiecień 2025, 14:40   

PiotrNS napisał/a:
Bo jak to tak wiosna w styczniu, jak to suchy mróz


Wiosny w styczniu z natury nie ma, co najwyżej przedzimie/przedwiośnie (w zależności od terminu wystąpienia większego ocieplenia i od tego, czy wolimy patrzeć w przeszłość czy w przyszłość i czy wierzymy w sekwencyjne następowanie po sobie 4 pór roku) ;-) , a suchy mróz wbrew temu co zwłaszcza pokazały 2 ostatnie sezony (kiedy to człowiek nie przepadający za zimami w pełnym wymiarze naprawdę mógłby się obawiać przejść przez 0 C i z tego powodu kibicować regularnie wyższym temp. min.) nie należy na szczęście do całkiem zapomnianych zjawisk ;-)
_________________
Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów. :(

Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam. :(

Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć. ;)

Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. ;)
 
     
PiotrNS 
Poziom najwyższy
Miłośnik bałwanków



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 161 razy
Wiek: 26
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 13249
Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 5 Maj 2025, 22:11   

kmroz, co do stycznia 2025 wiesz - takie coś nadaje się na coś w rodzaju "zapychacza", przeniesienia do prawdziwego życia powiedzenia "lepszy rydz niż nic", ale nie na najlepszy okres pogody zimą. Na pierwszy rzut oka moje porównanie do listopada być może jest zbyt daleko idące, ale popatrz na te temperatury. Jak na styczeń, najlepiej jest pominąć je milczeniem, a w listopadzie wcale nie byłyby czymś bezprecedensowym. Ilości śniegu niestety tez pozostawiały sporo do życzenia. Niestety bardzo zraziłem się do tzw. "bałtyckich genuanów". Może i sprawiedliwe, może dają bieli w całej Polsce, ale ja mam do nich uraz. Daty takie, jak 25 grudnia 2021 czy 19 stycznia 2024, to powody dlaczego tak jest.
Odpoczynek od anomalii może powinien być nudą, ale właśnie tu masz rację - jeśli już, to niech wiąże się to z jakimiś opadami, a nie tylko lampą. W tych miesiącach mieliśmy w zasadzie tylko wyże, a na domiar złego, niemal żaden z tych wyżów nie przyniósł tego, czego można oczekiwać od wyżu w porze chłodnej. Mrozy też są cenne.
A co do tego przykładu, w którym wyraziłeś się wystarczająco jasno :P Tak... ale wiesz, nie da się tego tak do końca zostawić za sobą i o tym nie myśleć. Kiedy doświadcza się czegoś tak wstrząsającego, naturalna jest chęć przeżycia czegoś, co pokaże Ci, że to było tylko coś w rodzaju złego snu, że może być pięknie. Tak się nie stało. Dlatego pomimo różnych wad, teraz liczę na to ochłodzenie. Trzeba jakoś pomścić naszą krzywdę.
Co zaś tyczy się zimy 1996/97, to sam widzisz - tak było w dużej części Polski, ale nie u mnie. Tutaj tamta zima była dopieszczona. Tutaj problem suchych mrozów jest problemem marginalnym. Różne zdarzenia przyzwyczaiły mnie do tego, że nawet jak nie widaćopadów, to i tak śnieg jakoś uda się załatwić, coś wpadnie choćby z wymuszania. Poza przełomem 2015 i 2016 roku był to problem tak marginalny, że nie mialem powodów by się nim przejmować większych niż np. by przejmować się ujemnymi Tmin w drugiej połowie maja. I przychodzi ten sezon, a tu ciagle "error, błąd 404".
A jeszcze co do pokrywy miernej jakości, ale utrzymującej się tyle i tyle dni - obaj wiemy, jak wyglądają zimy po 2013 roku. Obaj wiemy jaki mamy z tym problem, ja też. A jednak na dziesięć sezonów zimowych poprzedzających sezon 2024/25 (tj. od 2014/15 do 2023/24 włącznie), aż pięć spośród nich przyniosło w szczytowym momencie osiągi śnieżne mierzalne na poziomie pokrywy wynoszącym 20 cm lub więcej (przy czym w sezonie 2017/18 stało się to dopiero w marcu). Musi być bajka. Parafrazując Darię Zawiałow i jej "Zimne ognie" - muszę mieć coś, co zapali mnie, zasypie, zwali z nóg. A kiedy czegoś takiego nie tylko w ogóle nie ma, ale za szczyt możliwości musi mi służyć topiące się kilka centymetrów śniegu z "bałtyckiego genuana", trudno się z tym godzić.
_________________
Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina :jupi:

Wiem że to widzisz Jacob :mrgreen: Zaloguj się :oops: ;) :(
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Akagahara style created by Naddar modified v0.8 by warna
Copyright © 2018-2026 Forum LUKEDIRT
Wszelkie prawa zastrzeżone
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 9