Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 313 razy Dołączył: 21 Maj 2019 Posty: 27316 Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 7 Maj 2020, 01:17
Jacob, Pamiętam, że trochę hejtował przymrozek z 16/17.04 i chyba loch a ja wówczas ten kwiecień broniłem a 2009 gnoiłem za zimne noce (kwietniu 2020, ciiiiiiiii...............).
_________________ Aktualna pora roku: Pełnia wiosny 🌷
Kwiecień-plecień, bo przeplata, miesiąc zimy, dwa dni lata.
Hobby: Meteorologia Pomógł: 208 razy Wiek: 27 Dołączył: 10 Gru 2019 Posty: 8211 Miejsce zamieszkania: Katowice
Wysłany: 7 Maj 2020, 02:08
Też jesień 2012 uważam za całkiem niezłą, pamiętam z niej udane grzybobrania i że uczep wiszący przed drzwiami wejściowymi do mojego domu wisiał aż do początku grudnia. Dane też pokazują, że to była na prawdę fajna jesień. Z zaprezentowanych przez kmroza skłaniałbym się jednak najbardziej do tej z 2006 roku- chociaż ten początek listopada to dramat.
Hobby: Meteorologia Pomógł: 208 razy Wiek: 27 Dołączył: 10 Gru 2019 Posty: 8211 Miejsce zamieszkania: Katowice
Wysłany: 7 Maj 2020, 02:14
Cytat:
który potrwał gdzieś tak do okropnego sylwestra (co ja wtedy naodwalałem )
Haha też nie wspominam dobrze sylwestra 15/16 I niestety mój 18-tkowy rok 2016 nie zachwycał, pierwsze półrocze to był wręcz koszmar, lato już względnie lepiej, a wrzesień to już wgl jeden z najlepszych miesięcy w życiu Dopiero końcówka roku znowu zdupiona, chociaż bez porównania do I półrocza xd
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13252 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 7 Maj 2020, 11:29
Dla mnie 2016 rok był osobiście bardzo udany może poza styczniem i październikiem, kiedy miałem chirurgiczne wyrwanie ósemek i przez dwa tygodnie bolało tak, że podstawą mojego pożywienia były jogurty w płynie Zdupiony był dla mnie ubiegły rok poza ostatnim kwartałem (listopad i grudzień to wręcz miodne miesiące), może z tego wynika gnojenie stycznia i lata 2019 przeze mnie Na Sylwestra 2015 bardzo czekałem. Można powiedzieć, że dwa lata, bo poprzedni Sylwester 2014 spędzony za granicą jednak odbiegał od tego, jak wyobrażam sobie spędzanie tego ostatniego dnia roku, a poza tym bolała mnie wtedy szyja i ledwo ruszałem głową. 31 grudnia 2015 był dla mnie zatem dniem niezwykle wyczekanym, a przy tym cenionym tym bardziej, że domykał wyjątkowo piękny dla mnie rok. Kiedy obudziłem się rano w Sylwestra, byłem strasznie szczęśliwy że to dzisiaj. Nie udało się tylko to, że o północy mój aparat wyłączył się z powodu zimna (długo byłem z nim na polu i w końcu nie wytrzymał, nie wszystko się nagrało) i ja też mocno zmarzłem. Chyba jedyny Sylwester w którym nie było mi zimno, to 2017/18 (jakby zapowiedź tropikalnego, czerwonego roku ). W 2019/20 było trochę nieprzyjemnie jak wieczorem zaczął wiać taki niemiły wiatr.
Co do jesieni, to - wiesz - jestem fanem jesieni 2019, ale biorąc pod uwagę niedobór opadów w Twoim regionie, także jestem skłonny zaproponować Ci jesień 2012, choć 2006 także bardzo mi pasuje. We wrześniu I dekada była mokra i pozostałe dwie - moim zdaniem - mogły sobie pozwolić na to, że były jakie były. Sam pisałeś kiedyś, że pamiętasz udane grzybobrania z tego miesiąca. Wadą października 2006 były te przymrozki na sam koniec - poza tym super. A listopad... może i mdły i z niewybaczalnym początkiem, ale jednak był bardzo ciepły, odpowiednio wilgotny i niepozbawiony słońca - więc chyba zarówno stary jak i nowy Kmroz miałby wobec niego pozytywny stosunek
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38267 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 7 Maj 2020, 12:25
PiotrNS napisał/a:
Co do jesieni, to - wiesz - jestem fanem jesieni 2019, ale biorąc pod uwagę niedobór opadów w Twoim regionie, także jestem skłonny zaproponować Ci jesień 2012, choć 2006 także bardzo mi pasuje. We wrześniu I dekada była mokra i pozostałe dwie - moim zdaniem - mogły sobie pozwolić na to, że były jakie były. Sam pisałeś kiedyś, że pamiętasz udane grzybobrania z tego miesiąca. Wadą października 2006 były te przymrozki na sam koniec - poza tym super. A listopad... może i mdły i z niewybaczalnym początkiem, ale jednak był bardzo ciepły, odpowiednio wilgotny i niepozbawiony słońca - więc chyba zarówno stary jak i nowy Kmroz miałby wobec niego pozytywny stosunek
Problemem, przynajmniej najnowszego kmroza we wrześniu 2006 jest nie posucha (której nie było), tylko pustynność pogody. To już ten okres "Babiego Lata" w 2019 był dla mnie dużo lepszy, bo u mnie wyglądał zupełnie inaczej niż u Ciebie - nie miał dużych amplitud, nie miał tak wiele lampy, nawet jakieś kropelki się zdarzały. Mimo wszystko, niesamowicie boli mnie ten brak prawdziwych opadów w tak ciepłym okresie, co gorsza, gdy potem przyszedł bardziej "niżowy' listopad (pierwsza połowa wręcz totalnie niżowa), to... dalej nie chciało za mocno padać. Ale oprócz tej kwestii, to ta jesień była naprawdę dobra i przyznam, że wyjątkowo jej żałuje, zwłaszcza że tak do 10.10 i pod względem opadów było przepięknie
Zaś właściwie o tej jesieni 2006 to wcale tak wiele dobrego nie mogę powiedzieć. Wrzesień już wyżej oceniłem, październik jako całokształt najlepszy w wieku, ale tak naprawdę też miał trochę złego. Zaś co do listopada, to w teorii może taki super, a w praktyce nigdy kmroza na żadnym etapie preferencji jakoś nie zachwycał. I tu absolutnie nie chodzi o ten śnieg z początku, bo to był komicznie śmiesznie krótki epizodzik, który nie miał żadnego znaczenia w skali miesiąca, a co dopiero jesieni, w dodatku zakończył się... burzą Ale i dalsza część listopada nie miała w sobie jak na moje nic takiego szczególnego. Była okej, ale to tyle. Nie miała w sobie takiego cudnego epizodu jak 3-5.11.2019, 1-2.11.2018, nie miała takiego fajnego okresu jak 8-21.11.2015, nie miała tak fajnie ciepłych nocy jak listopad 2009 i w końcu nawet nie stała obok listopada 2010....
Widzę, że zarówno z Tobą, jak i Jorgusiem w kwestii jesieni chyba najbardziej się poróżniliśmy... Dlatego jednak podtrzymuje swoją decyzję z wczoraj - wybieram jesień 2012. Drugie miejsce należy się jesieni 2013, trzecie miejsce jesieni 2019. O czwarte walczą ze sobą jesienie 2006 i 2015.
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Meteorologia Pomógł: 208 razy Wiek: 27 Dołączył: 10 Gru 2019 Posty: 8211 Miejsce zamieszkania: Katowice
Wysłany: 7 Maj 2020, 12:29
Mnie jesienią 2019 niestety drażnił ten październik- najpierw spore zimno i duże przymrozki, potem ponad 2 tygodnie totalnej nudy- uwielbiam babie lato, ale tak 7-10 jak chociażby w 2018. No i ostatni dzień z termiczną zimą No i listopad u mnie też nie taki jak choćby w NS.
Spoza wymienionych przez kmroza podoba mi się też ta jesień
Dużo słońca, opadów też nie mało i do 29.11 brak nocnych spadków poniżej -1*C <3 Nie pamiętam tak szczerze jak wyglądało to fenologicznie, kojarzę tylko że zgrabiałem liście 11.11, ale nie mam żadnych fotek Ten zgniły wyż na końcu wygląda też nieciekawie, ale do 13.11 na prawdę super
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38267 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 7 Maj 2020, 12:35
Jorguś, tak patrzę i oczom nie wierzę. Wiedziałem, że na południu nie był to taki totalny step jak u nas, ale że aż tak.... Mimo wszystko, nie przekonuje mnie aż tak, bo największe opady występowały u was albo w trakcie ochłodzeń, albo tuż przed nimi, czyli można powiedzieć były niemalże bezużyteczne. Ja jesienią najbardziej lubię duże opady w trakcie prawdziwie (całodobowo) ciepłych okresów, aby można było z tego ciepełka się w pełni cieszyć. Najchętniej w momencie, gdy te ciepłe okresy się zaczynają, albo nawet tuż przed ich nadejściem...
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38267 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 7 Maj 2020, 12:37
Jeszcze dodam, że w weekend 25-26.10.2014 wybrałem się w Beskid Niski i na szczytach (które są tam, jak sama nazwa wskazuje, niskie) leżał już sobie śnieg.
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13252 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 7 Maj 2020, 12:52
Jesień 2012 była najlepsza, tylko dalsze miejsca obsadziłbym trochę inaczej - 2019 na drugie, 2006 na trzecie i 2013 na czwarte. Z drugiej strony ten październikowo/listopadowy epizod z 2013 był naprawdę wybitny i szkoda spychać go wraz z całą jesienią poza podium. Rozumiem Twój ranking, a co do jesieni 2014, to również uważam ją za bardzo dobrą, ale to jałowe zimno z II połowy listopada trochę mnie zniechęca. Niby to "z urzędu" słaba pora roku (chwała listopadowi 2019 w NS, który pokazał że tak nie musi być), ale jednak szkoda że potoczyła się w taki sposób.
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Meteorologia Pomógł: 208 razy Wiek: 27 Dołączył: 10 Gru 2019 Posty: 8211 Miejsce zamieszkania: Katowice
Wysłany: 7 Maj 2020, 12:54
Hah, też się nie spodziewałem, że różnica jest aż taka- U Ciebie step totalny, ciepły wrzesień z sumą opadu <10 mm, masakra
Cytat:
Ja jesienią najbardziej lubię duże opady w trakcie prawdziwie (całodobowo) ciepłych okresów, aby można było z tego ciepełka się w pełni cieszyć.
No pod tym względem racja, drażniło mnie też trochę to co choćby w 2018, czyli najpierw odlotowe termicznie dwie pierwsze dekady i potem zjazd w ostatniej. No ale całkiem sporo dobrego jednak u mnie tej jesieni się działo, dlatego się nią pochwaliłem
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum