Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Meteorologia Pomógł: 63 razy Wiek: 62 Dołączył: 06 Sie 2019 Posty: 8318 Miejsce zamieszkania: Kaszuby
Wysłany: 20 Listopad 2020, 19:48
Nie dajmy się zwariować. Nawet jak codziennie bym zagrabiał to i tak liści dokładnie nie zagrabię. Zresztą część liści moich na pewno wiatr wywieje do sąsiada później wiatr ,może znów przywiać więc dokładne grabienie nie ma sensu. Zresztą mam ponad 200tui a tam liście też nawieją. Owszem niektóre moje jabłonie czy grusze mają choroby ,można było by pryskać chemią ale takie pryskane są w sklepach to wtedy nie było by sensu hodować. Więc wolę mieć ,może nie takie piękne jabłko jak w sklepie ale za to na pewno zdrowe. A jak gdzieś jakiś robak to można zawsze wykroić. Ale jak na razie u mnie tylko śliwki na samym początku mają robaki. .A jeśli chodzi o dżdżownice to będę musiał sobie o nich poczytać.
Nie ten robak ważny którego Ty zjesz, ale ten co będzie Ciebie jadł . A tak serio. Bez pryskania przeciw owocnicy, a także przeciw parchowi i mączniakowi jabłka są do dupy. A wiśnie trzeba pryskać przeciw drobnej plamistości i rakowi bakteryjnemu. Wystarczy pamiętać o karencji. Stare odmiany, które były na to odporne już są niemal niespotykane.
Hobby: Meteorologia Pomógł: 63 razy Wiek: 62 Dołączył: 06 Sie 2019 Posty: 8318 Miejsce zamieszkania: Kaszuby
Wysłany: 20 Listopad 2020, 20:12
No właśnie te stare odmiany były odporniejsze. Mój wujek ,który mieszka w tej samej miejscowości ma 2 sady i jeden stary z drzewami z lat 60-tych do 80-tych. A drugi założył ponad 10 lat temu i co roku jakieś drzewka sadzi i tam widać kolosalną różnicę. Te stare trzymają się dobrze choć jabłka nie takie smaczne i trochę mniejsze ale gruszki rewelacja. A ten nowszy sad strasznie choruje ale wujek nie pryszcze podobnie jak ja zresztą już nawet nie ma sił do tego. A ja się też obawiam ,żeby ze śliwek robaki na czereśnie nie przeszły bo sąsiedzi już mają.
Inne robaki atakują śliwki, a inne czereśnie. Owocnica żółtoroga, główny szkodnik śliwek, czereśni się nie ima. Chyba, że u sąsiadów na czereśniach zaatakowały inne szkodniki. A tak naprawdę obecnie bez oprysków nie da rady.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum