Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Meteorologia Pomógł: 208 razy Wiek: 27 Dołączył: 10 Gru 2019 Posty: 8211 Miejsce zamieszkania: Katowice
Wysłany: 10 Wrzesień 2025, 18:44
PiotrNS, nom Wigilia i u mnie była bezlitosna i w wiadomym momencie "wyzerowała", ale jednak od Bożonarodzeniowego poranka było już biało. Klaunowato, bo klaunowato, ale jednak z ciągłą pokrywą, która w dodatku przy świeżości tego puchu i niskiej temperaturze robiła bardzo dobre wrażenie. W drugiej pentadzie 2017 nadal było u mnie całkiem sporo śniegu, choć oczywiście topniał na początku miesiąca, to tempo tego topnięcia na prawdę było bardzo wolne, doskonale pamiętam jak w nocy z 4/5.02 idąc na spotkanie z kolegą w bilardowni, idąc z domu mojej babci w Mikołowie-Kamionce chciałem skrócić sobie drogę trasą, którą przemierzałem 2,5 miesiąca wcześniej, 18.11.2016. I przepłaciłem to wpadnięciem w dość solidną śnieżną zaspę, jednak jeden z mroźniejszych styczniów w życiu sprawił, że gleba długo chłodziła tą pokrywę, która w dodatku akurat u mnie spisała się na prawdę przyzwocie
16-20 lutego 2025 pod kątem pokrywy oczywiście wyglądał dużo gorzej i był w całości klaunowy, niemniej no jakaś tam biel trzymała... No i ciężko znaleźć sensowniejszą alternatywę. W 2021 niestety już od 17-go wjechała u mnie odwilż, w 2018 też akurat w tym czasie się trafił najcieplejszy moment tamtego lutego, który także wyczyścił pokrywę do zera praktycznie.
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 10 Wrzesień 2025, 19:49
Ja pamiętam, że do dni 20-23.12.2021 trudno było u mnie więcej niż ok. 2 cm, co prawda przed świętami przeszły z 2-3 razy jakieś konkretniejsze opady konwekcyjne, ale ich czas trwania był krótki (kilka-kilkanaście minut), a słońce za dnia wypalało to co poprószyło Na Wigilijny poranek przywaliło mi porządną bajką (blisko 10 cm), i oczywiście miała miejsce odwilż, ale biel jakaś zdołała przetrwać do następnego ochłodzenia (ten 1 cm się z pewnością uchował) , w nocy poprawiło do 2 cm puchu i do niemalże samego końca miesiąca pokrywa na poziomie 2-3 cm się trzymała
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum