Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Jednaak nie napisałeś najważniejszego. Jakie były dalsze relacje pomiędzy Tobą a panienką, do której pisałeś ten erotyk
Tak wyrażał to nasz narodowy wieszcz Adam Mickiewicz:
Moja pieszczotka
Adam Mickiewicz
Moja pieszczotka, gdy w wesołej chwili
Pocznie szczebiotać i kwilić, i gruchać,
Tak mile grucha, szczebioce i kwili,
Że nie chcąc słówka żadnego postradać
Nie śmiem przerywać, nie śmiem, nie śmiem odpowiadać
I tylko chciałbym słuchać, słuchać, słuchać.
Lecz mowy żywość gdy oczki zapali
I pocznie mocniej jagody różować,
Perłowe ząbki błysną śród korali;
Ach! wtenczas śmielej w oczęta spoglądam,
Usta pomykam i słuchać nie żądam,
Tylko całować, całować, całować.
P.S. Ten wiersz Mickiewicz napisał w młodości. Była w nim i trzecia zwrotka zakazana później przez samego dojrzałego już Mickiewicza, kończąca się słowami "chędożyć, chędożyć, chędożyć"
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 18 Styczeń 2025, 00:22
Te relacje w zasadzie za bardzo nie istniały : w myśl słów pana Kononowicza byłem dla każdej takiej niewiasty zerem. Prawda jest taka, że nawet jak wysyłałem jakieś wiersze wybranym osobom płci pięknej, to później się ulatniałem z miejsca zdarzenia i tyle mnie widziano: ucieczka po tzw. "odwaleniu numeru" (dałem cudzysłów, bo w sumie to nie przestępstwo , a jedynie niezbyt typowe zachowanie) to w pewnym sensie była moim sposobem na życie.
Co można powiedzieć, takie jest życie : największe chwile uniesienia mogą niekiedy zdarzać się wobec ludzi których się w ogóle osobiście nie kojarzy z widzenia, ale gdy się ich zobaczy na własne oczy, to i tak jak przyjdzie co do czego, traktuje się ich z pewną rezerwą, bo maniery i wychowanie nie pozwalają na przekraczanie postawionych przez siebie solidnych granic. Np. na takie ekstremalnie bezpośrednie pytanie związane m. in. z pójściem do łóżka jestem skłonny udzielić odpowiedzi, że proszę bardzo, można się jak najbardziej na moim wyrze położyć (taka postawa to w pewnym sensie już wyraz bogobojności, człowieczeństwa i typowo polskiej gościnności) , ale ja tam wolałbym wtedy na podłodze se spać Gdy ktoś np. zapyta o masaż, ja również pozostanę nieugięty i odpowiem, że zdrowiej i lepiej jest leżeć na glebie na plecach- w końcu to dla mnie najbardziej zbawienne działanie dla kręgosłupa.
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego.
Ostatnio zmieniony przez Bartek617 20 Styczeń 2025, 19:46, w całości zmieniany 2 razy
Czyli jesteś jak ten pstry kogut z dykteryjki o zimie stulecia (1979 r) którą niedawno cytowałem
zgryźliwy tetryk napisał/a:
W tym czasie pewien kierowca ugrzązł w zaspach i nie mógł dalej jechać. Na szczęście jadący saniami sołtys pobliskiej wioski uratował go z opresji. Niestety w tej wiosce pełno już było takich nieszczęśników i jedyne miejsce na nocleg znajdowało się w chałupie młodej wdowy. Jednak miała ona tylko jedno łóżko i to szerokie, małżeńskie więc na nim musieli spać razem. Oboje byli tym mocno zażenowani. Jednak kierowca oświadczył: NIECH PANI NICZEGO SIE NIE OBAWIA, JA JESTEM GENTELMANEM. Po wspólnie przespanej nocy w czasie której do niczego nie doszło gospodyni zaproponowała kierowcy, że ugotuje rosół z koguta. Po podwórku chodziły dwa koguty: biały i pstry. Gospodyni urżnęła łeb pstremu i z niego ugotowała pyszny rosół. Po jedzeniu kierowca spytał:
"czemu pani zarżnęła akurat pstrego koguta " Kobieta odrzekła : "BO ON BYŁ GENTELMANEM DLA KUR, TAK JAK PAN DLA MNIE."
Słusznie, że gospodyni na rosół przeznaczyła akurat jego.
Jako deser po rosołku bajka o Kogutku Szałaputku.
O kurce Złotopiórce i kogutku Szałaputku”
E.Szelburg – Zarembiny.
Zwrócenie uwagi na to, iż nie należy być skąpym i łakomym, należy dzielić się z innymi,
a posiłki spożywać powoli dokładnie żując pokarm.
Za siedmioma łąkami, za siedmioma polami żyli sobie dziadek i babcia. Dziadek miał kogutka
Szałaputka, a babcia miała kurkę Złotopiórkę.
Kogutek Szałaputek co rano piał ku–ku–ry–ku! A kurka Złotopiórka co rano znosiła śliczne,
duże, białe jajko.
Wieczorem kogutek Szałaputek i Kurka Złotopiórka chodzili razem na spacer.
Spacerowali sobie drogą, noga za nogą...
Czasem szli łąką albo lasem. A raz poszli w pole.
Na polu kogutek Szałaputek i kurka Złotopiórka znaleźli kłosek pszenicy.
Ku–ku–ry–ku! – mówi kogutek Szałaputek. – Najemy się porządnie pszenicznych ziarnek
Ko–ko–ko! – mówi kurka Złotopiórka. – Zanieśmy te ziarnka do domu. Dziadek zmiele
je na pszenną mąkę, a babcia z tej mąki upiecze pszenną bułkę.
Ki–ki–ry–ku! – krzyknął skąpy i łakomy kogutek. – Nie nośmy nic dziadkowi i babci.
Sami zjedzmy!
I zaczął łapczywie dziobaċ ziarenka.
Widzi to kurka Złotopiórka i przestrzega kogutka Szałaputka:
Uważnie łykaj.
Bo kogutek Szałaputek łyk–łyk! po dwa ziarnka na jeden raz łyka.
Po jednym ziarnku łykaj, po jednym! – przestrzega mądra kurka Złotopiórka.
A kogutek Szałaputek nie słucha – po dwa łyka.
Po jednym! – krzyczy kurka.
Po dwa łyka kogutek.
Po jednym! – kurka prosi.
Kogutek swoje.
Łyk–głdyk! – zakrztusił się.
Masz ci los!
Upadł kogutek Szałaputek jak długi. Upadł koło drogi, zamknął oczy, podkurczył nogi.
Ani tchnie.
Niewiele myśląc biegnie kurka Złotopiórka do morza po ratunek.
O mój Boże! Morze, morze, daj wody!
Komu wody?
Kogucikowi Szałaputkowi, bo kogutek Szałaputek jak nieżywy, wpadł w pokrzywy,
ani tchnie!
Morze dało wody kogucikowi Szałaputkowi.
Kogutek Szałaputek napił się.[/i][/b]
Jednym z głównych zadań koguta jest "zaspakajanie" kur. Dzięki temu jajka nadają się do wylęgu piskląt. Bez tego kogut nadaje się tylko "pod nóż". Tak jak wykastrowany KAPŁON https://pl.wikipedia.org/wiki/Kap%C5%82on. Mężczyzna podobnie.
Dla odprężenia wiersz Jana Lechonia:
obżarstwo
jem salceson i pasztety
żabie udka i kotlety
golonke i kaszane
to potrawy me kochane
gołąbki wszystko co smażone
gotowane i pieczone
z grila każdą zjem kiełbasę
szaszłyk oraz devolaje
zjadłbym nawet swoja mamę
bo do kuchni blisko mam
więc podjadam co się da
na deserek jest serniczek
i makowiec nie piernicze
lody oraz czekolada
bardzo dobrze to się składa
tak niedzielę spędzam eh
gadam i cały dzień
żre
nie wiem ile już przytyłem
bo się dawno nie ważyłem
brzuch mi urósł
w boczki wchodzi
a nie jestem
już ten młodzik
który dawniej
na boisku biegał
cały dzień
o suchym pysku
robię jakieś tam ćwiczenia
biegam trochę zniechęcenia
we mnie sporo bo wciąż tyje
nie wiem jak długo pożyje
bo przy takim tempie tycia
mam już mało do ukrycia.
Ostatnio zmieniony przez zgryźliwy tetryk 18 Styczeń 2025, 20:50, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum