Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Wszystko! Pomógł: 175 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38218 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 1 Maj 2020, 22:55 Burza mojego życia - preludium
O czerwcu 2019 wie chyba każdy pasjonat meteorologii. Miesiąc nie tylko odlotowo ekstremalnie rekordowo ciepły, ale też nadzwyczaj słoneczny, wgniatający czerwiec 2008 w glebę pod względem usłonecznienia. Siłą rzeczy, przy tak wysokim usłonecznieniu, wysokich temperaturach, problem suszy musiał się pojawić - nie tylko z powodu wyższego parowania, ale też dlatego, że po prostu fizycznie nie miało jak porządnie padać - noce w czerwcu krótkie, a za dnia lampa, no to porządnie nie popada.
Jednak istnieje pewien mechanizm, którego niektórzy nie lubią, niektórzy się boją, niektórzy kochają... Ale każdy musi przyznać, że jest bardzo przydatny latem, zwłaszcza podczas takich miesięcy. Ten mechanizm to burza.
Na taką, podczas fal upałów czekam aż z 3 powodów. Po pierwsze, kocham to zjawisko. Po drugie, łagodzi ono przynajmniej na chwilę poziom skwaru. Po trzecie, jest po prostu potrzebne, byśmy się nie zamienili w pustynię.
Niestety, czerwiec 2019 w dużej mierze nawet pod tym względem był słaby. Gdyby nie jedna, wspaniała i znana nocna burza 13/14.06.2019 - pewnie nie miałbym już żadnej litości dla tego czerwca. Byłby już bowiem naprawdę skrajnie suchy u mnie. Jednak tamta burza to było coś pięknego, o czym wkrótce się sami przekonacie, jak ją opiszę.
Jednak zanim do niej doszło, to też nastało pewne wydarzenie, o którym długo nie zapomnę. Mocno skłoniło mnie ono do głębszego przyjrzenia się historycznym radorom pod względem burz, bo to co się wtedy stało mnie naprawdę zdumiło i mną wstrząsnęło......
Pierwsze dni fali upału, czyli 4-7.06 były gorące, ale obfitujące w konwekcje. Niewiele z niej jednak wynikało, w najlepszym wypadku trafiała się gdzieś punktowa ulewa, która jednak zarówno moje Michałowice, jak i wszystkie miejsca w których wtedy byłem, a także wszystkie stacje w okolicy - mijały. No, 6.06 stacja w Żyrardowie na wundeground odnotowała zawrotne 0.2mm! Ale to było wszystko. Przyznam, byłem zawiedziony, bo liczyłem na to, że zaleci trochę czarnomorską masą i będzie przynajmniej tak, jak pod koniec lipca 2018 (jeszcze do tego nawiążę...)....
No i przyszedł 8.06. Ten dzień był jakiś inny... Oprócz tego, że było widać na następny dzień atak rześkości (i tak grubo powyżej normy, ale mimo wszystko zauważalna rożnica), to już tego dnia czuć było, że jest inaczej - zrobiło się już zdecydowanie parno i od rana zbierały się chmury. Stało się jasne, że zbliża się front, prognozy burzowe zapowiadały wprawdzie dość dobre warunki, ale o żadnej realnej linii nie było mowy - zwykły, marny front chłodny, bez zafalowania, mógł skończyć się równie dobrze jak 14 czy 20.08.2018, czyli w gruncie rzeczy - nijak.
Ale jednak.... już przed godziną 11:00 na radarach szło dostrzec inicjacje konwkecji w środkowej Polsce. Bardzo punktową, niestety. Rozpoczęła się tak, gdzie zawsze - w okolicach Opoczna oraz Przymokrej... to znaczy Przysuchy W przeciągu godziny jednak rozwinęły się kolejne komórki, można było dostrzec dwa zgrupowania - jedno na Kujawach, drugie na SW Mazowsza - od Żyradowa pod Radom. I jedna z komórek , właśnie ta w okolicy Żyrardowa, zaczęła jakby kierować się w moją stronę. Nabierała na silę, jednocześnie zwiększając swój zasięg. Około 13:00 udało mi się zaobserwować kilka błysków w kierunku południowym z balkonu, ale niestety - u mnie nawet nie pokropiło. Jakież moje zdziwienie było, gdy zobaczyłem, że na Okęciu z tego "pierdu" spadło 5mm. Po wielu miesiącach, gdy dorwałem się do stacji wunderground, zobaczyłem, że w okolicy Młochowa, blisko mojej działki z tej komórki spadło aż 16mm. No cóż, nie dla psa kiełbasa. Mnie minęło totalnie bokiem.
Jednak nie był to jeszcze czas na poddanie się i płacz. Bowiem, od zachodu dostrzegłem, że na zbliżającej się linii kujawsko-łódzkiej, jedna z komórek zaczyna się intensyfikować - nawalnie z niej pada, oraz pojawiają się setki grzmotów. Około godziny 14;30 ta superkomórka, bo tak trzeba ją było wtedy już nazwać, wkroczyła do województwa mazowieckiego, do powiatu sochaczewskiego. Jej siła była już naprawdę duża. A radość moja olbrzymia, bo to cudeńko pędziło prosto na mnie....
Zdążyłem ogłosić dobrą nowinę wśród domowników, co każdego ucieszyło - od 10 dni nie spadła u nas kropla deszczu, a przy takim upale i parowaniu, po Czasie Euforii nie było już prawie śladu... Sam trochę się obawiałem, czy nie dojdzie do szkód wiatrowych, ale szczerze mówiąc, jakoś czułem, że nie bedzie tak źle....
O 15:30 patrząc na zachód zobaczyłem to... przepiękna chmura szelfowa, niczym 18.05 rano. i ta świadomość, że to pędzi prosto na mnie i że zaraz lunie. Trochę mnie jednak dziwiło, że mimo, że słychać było grzmoty, nie widać było błysków... Mimo wszystko nagrywałem licząć na to, że coś uchwycę... Stałem tak w oknie, ale coś mi nie pasowało. Niby zacząć się zrywać wiatr, ale nadal ani kropelki, ani żadnych błysków. Po 10 minutach spojrzałem na radar i zdałem sobię sprawę ze strasznej prawdy....
Burza i opady gwałotwnie skręciły na południe......................................
I chwilę później, około 16;00, jeszcze zaczął padać ten żałosny pseudodeszcz. Zupełnie, jakby chciał dobić. Superkomórka prawoskrętna (własnie parę dni później dowiedziałem się o jej istnieniu...) pędziła tak szybko na południe, że nawet nie szło jej uchwycić (piorunów żadnych nie dostrzegałem). Z tej perspektywy o dziwo nawet nie było zbyt dobrych widoków na nią...
Chwilę później dostałem filmik, od mojego znajomego, który mieszka w tej samej wsi, gdzie są moje ogródki działkowe - okolice Nadarzyna. To co tam dostrzegłem, aż mną wstrząsnęło. Prawdziwa nawałnica - szalejący wicher, zacinające nawalne opady deszczu i błysk za błyskiem. Coś przerażającego, a zarazem majestatycznego i pięknego. I bardzo potrzebnego, zwłaszcza w takim czerwcu jak 2019. O dziwo, oprócz paru połamanych gałęzi, zniszczeń przynajmniej koło Nadarzyna nie było - nawet opadów gradu nie zanotowano.
Minęła godzina. Wyszło słońce, powiało świeżym, polarnomorskim rześkim powietrzem. Fala upału dobiegła końca. Jednak nie na długo, bo prognozy nie zostawiały złudzeń. Najgorsze dopiero przed nami. W tej chwili jednak zamiast się cieszyć z tego chwilowego wytchnienia, byłem załamany tym co się stało. Wstrząsnęło to mną dużo bardziej niż taki 29.04.2019. Bo to, że mija bokiem, to okej. Zdarza się. Ale ta burza naprawdę pędziła prosto na mnie! Skręciła tak gwałtownie, tak nagle, że nawet największy pesymista, nie znający się na tej formacji, byłby zaskoczony.
Pojechałem tego wieczoru jeszcze na działkę. Trochę mi urosło serduszko, jak zobaczyłem pozalewane alejki, plac zabaw, niczym 31.07.2018, kiedy również na działce (akurat wtedy byłem) przeszła podobna gigantyczna ulewa. Jak się okazało wiele miesięcy później, dwa posterunki na wundeground obok działki (Żelechów i Marysin) pokazały z tej superkomórki ponad 30mm. Toż to naprawdę duża suma, spełniająca standardy połowy czerwca. Ogródek na działce został naprawdę porządnie podlany, aż błyszczał, a w połączeniu z nadal wysokim słonkiem i tym polarnomorskim błękitem i świeżym powietrzem, wyglądało to przecudnie. Niestety, tylko dla wybranych - u mnie nadal pozostawał step i pierwsze nadzieje na zmiany tego stanu rzeczy widać było właśnie na 13.06....
Ta burza naprawde mną wstrząsnęła. Zacząłem więcej czytać, oglądać starych skanów radarowych i dostrzegłem, że zjawisko skrętnych superkomórek jest niestety bardzo częste - przykładem takiego zjawiska mógł byc wspomniany wyżej 14.08.2018 - wtedy również przeszła na SE Polski takowa. Dobrym warunkiem dla takich prawoskrętnych superkomórek, jest front chłodny, polarnomorski, pozbawiony zafalowania. Wtedy praktycznie nigdzie za bardzo nie pada, oprócz właśnie miejsc, które dostaną takie zjawisko burzowe. 8.06.2019 ta superkomórka przeszła naprawdę przez dużą część Polski. Spustoszyła Tarczyn, Grójec, następnie popędziła na Radom, Ostrowiec Świętokrzyski i całkiem intensywna dotarła jeszcze nad Podkarpacie... Niektórzym po tym dniu mogli odetchnąć z ulgą i ze spokojem oczekiwać kolejnego incydentu burzowego. To jednak tylko dla wybranach, znaczna część Mazowsza dalej sobie stepowiała.....
Zjawisko superkomórek lewoskrętnych też się zdarza - częściej przy czarnomorskiej masie, gdy burze idą ze wschodu na zachód, bądź nieco bardzije z SE na NW. Wówczas taka superkomórka idzie w przeciwfazie, często z północy na południe. Tego typu superkomórki lubią przynosić leje kondensacyjne. Przykładem takiej komórki jest ta z 26.05.2018, która w powiecie lipskim, na południu województwa mazowieckiego przyniosła trąbę powietrzną....
Po tym dniu jedyną pociechą dla mnie był zapowiadany kolejny incydent na 13.06. Już wtedy wyglądał obiecująco. Z względnym spokojem starałem się na niego czekać i obserwować co przyniesie.,,,,
Dla osób, które chcą zobaczyć trasę tej superkomórki - zapraszam na tę stronę; https://czypada.pl/
Wystarczy wpisać odpowiednią datę (8.06.2019) i wszystko będzie do odtworzenia!
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13245 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 2 Maj 2020, 21:24
Odtwarzam sobie przebieg tej burzy patrząc także na mapy archiwalne na blitzortung.org i po prostu nie wierzę... Przecież ta superkomórka była już tak bardzo blisko, że jej nagły skręt i minięcie miejsca Twojego zamieszkania bokiem wydawały się niemożliwe. Wszystko posypało się w niecałe pół godziny. Wielka szkoda, bo w czerwcu 2019 burza była zjawiskiem szczególnie wymarzonym i dobrze, że przynajmniej w nocy z 13 na 14 czerwca pogoda Ci dopisała
Ja nie przypominam sobie takiej skrętnej superkomórki dokładnie u siebie, ale w głowie świta mi, że prawoskrętna pojawiła się nad Małopolską i Śląskiem w I dekadzie lipca 2012, bodajże 8-go.
Swoją drogą 8 czerwca 2019 także byłem blisko burzy, bo punktowa konwekcja pojawiła się w okolicy Brzeska, jednak szybko wygasła. Wieczorem, kiedy było już ciemno, widziałem na horyzoncie (było pochmurno) odblaski z burzy w okolicy słowackiego Preszowa i zastanawiałem się jak długo ta komórka pociągnie. Ładnie cykały wtedy świerszcze i było bardzo miło, ale niestety dobry okres czerwca 2019 dobiegał już końca.
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 312 razy Dołączył: 21 Maj 2019 Posty: 27299 Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 2 Maj 2020, 21:34
Król miesięcy przyniósł u mnie sporo, ze względu na wyrazistość w pamieć zapadły mi głównie 13/14.06, 20.06 i 21.06 ale burze były też 6-8.06, w połowie miesiąca oraz 26.06.
_________________ Aktualna pora roku: Pełnia wiosny 🌷
Hobby: Wszystko! Pomógł: 175 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38218 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 2 Maj 2020, 22:38
PiotrNS napisał/a:
Odtwarzam sobie przebieg tej burzy patrząc także na mapy archiwalne na blitzortung.org i po prostu nie wierzę... Przecież ta superkomórka była już tak bardzo blisko, że jej nagły skręt i minięcie miejsca Twojego zamieszkania bokiem wydawały się niemożliwe. Wszystko posypało się w niecałe pół godziny. Wielka szkoda, bo w czerwcu 2019 burza była zjawiskiem szczególnie wymarzonym
Trauma pozostała. Wczoraj gdy piękna strefa opadów zbliżała się do mnie też się bałem, że skręci lub zaniknie. W którymś momencie jeden z radarów się popsuł i strefa wyglądała na osłabiającą się, na szczęście po 30 minutach został przywrócony. A potem zaczęło pięknie padać
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Wszystko! Pomógł: 175 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38218 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 2 Maj 2020, 22:39
FKP napisał/a:
Król miesięcy przyniósł u mnie sporo, ze względu na wyrazistość w pamieć zapadły mi głównie 13/14.06, 20.06 i 21.06 ale burze były też 6-8.06, w połowie miesiąca oraz 26.06.
Jakby kurczę tylko u mnie było tyle burz.... Może bym inaczej podchodził do tego miesiąca, bo naprawdę pod względem termicznym nie przypominał odczuwalnie lipca 2006 czy sierpnia 2015.
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Wszystko! Pomógł: 175 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38218 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 4 Maj 2020, 16:51
Wczoraj powrócił 8.06 z zaświatów, ale w naprawdę mikromikrej formie, także strata mała.
Około godziny 17:00, jeśli się nie myle, w zachodniej części Puszczy Kampinoskiej doszło do utworzenia nawalnej komórki konwekcyjnej. Zmierzała ona na Leszno i zdawała się iść prosto w moją stronę. Robiła to jednak bardzo, bardzo, bardzo powoli - co miało swoje plusy, bo opad w danym miejscu trwał nie minutę, tylko koło 15-20 minut i dzięki temu był mierzalny. Po pół godziny ujrzałem ją w realu, piękny pseudoszelf na zachodnim niebie, a chwilę później także konkretne smugi opadowej. Patrzyłem zaciekle na detektor burz, licząc na to, że coś się utworzy, ale nic z tego, za zimno było.
Niestety, w którymś momencie chmurę zaczęło odpychać coraz bardziej na południe. Poszła na Ożarów, Pruszków, po czym widać było już wyraźnie, że niestety nie idzie w moją stronę, co najwyżej mnie muśnie. Jeśli wierzyć radarom, poszła jednak niezwykle blisko mnie, niemalże po drugiej stronie Michałowic.
Mi zostały tylko widoki, a były one przepiękne - cudowne Cb z potężnymi smugami opadowymi. Rdzeń ulewy trafił w wieś Komorów, odległą o jakieś 10 km ode mnie, gdzie posterunek na wunderground zanotował 1.5mm opadu - komórka na tym etapie już trochę słabła. Mam balkon od strony południowej, więc nagrywałem całą sytuację, licząc nawinie na to, że coś się błyśnie, jednak do tego nie doszło. Chwilę później zaczął padać u mnie leciutki pseudodeszcz, też niczym 8.06. I potem chmura poszła gdzieś dalej na SE, ale jej żywot już długi nie był - po 20 minutach się totalnie rozpadła.
Mówią, że dwa razy na loterii nikt nie wygrał. Jak pisałem, w sobotę o podobnej porze, niemalże centralnie nade mną rozwinęła się gwałtowna komórka konwekcyjna i lunęło przez parę minut, niestety za krótko, by moja stacja cokolwiek zanotowała. Potem chmura się nasiliła i poszła na Warszawę, a mi też pozostał cudowny widok na nią (od strony wschodniej też mam balkon).
Niestety ta komórka sobotnia była słabsza od niedzielnej, w dodatku dużo szybciej się poruszała. Gdyby niedzielna komórka mnie trafiła, z pewnością stacja by coś zanotowała, chociaż te 0.5mm.
Jednak na szczęście nie jesteśmy w upalnym, południoworumuńskim , lampowym czerwcu, tylko w zimnym i deszczowym maju, toteż nie ma co płakać. Pięknie popadało w piątek ( u mnie 12mm), a jutro zapowiada się jeszcze więcej. Takie drobne komórki opadowe raczej nie miałyby wpływu żadnego na sytuacje hydrologiczną... A co się napatrzyłem i nafotografowałem, to moje. Wkrótce postaram się wam udostępnić zdjęcia z wczoraj i przedwczoraj!
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum