Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Polityka Cookies    Dowiedz się więcej    Cyberbezpieczeństwo OK
Forum wielotematyczne LUKEDIRT Strona Główna
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj  Album

Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: pawel
10 Czerwiec 2025, 17:48
Czy w 2025 roku doświadczamy (znowu)Katastrofy Klimatycznej?

Czy w 2025 roku doświadczamy (znowu)Katastrofy Klimatycznej?
Tak - i kontynuuje ona trend z 2024 roku
42%
 42%  [ 3 ]
Tak - ale wygląda ona zupełnie inaczej niż w 2024 roku
28%
 28%  [ 2 ]
Nie
28%
 28%  [ 2 ]
Głosowań: 7
Wszystkich Głosów: 7

Autor Wiadomość
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 176 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 38257
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 22 Kwiecień 2025, 20:32   Czy w 2025 roku doświadczamy (znowu)Katastrofy Klimatycznej?

Pytanie może trochę prowokacyjne, ale postanowiłem jednak ten wątek ponownie poruszyć ;)

Moim zdaniem doświadczamy nie tyle katastrofy, co jakiegoś bardzo specyficznego fenomenu. Na ile to jest już trwała spuścizna minionego El Nino (kiedyś Arctic Haze pisał, że każde silne El Nino zostawia swego rodzaju trwałe piętno na klimacie - co patrząc po przełomach w 1983, 1998 i 2015 roku ma niestety sens), a na ile swego rodzaju tymczasowy trend, który kiedyś tam (nawet nie zamierzam spekulować kiedy...) minie.

Co się tak naprawdę dzieje w tym roku? Moim zdaniem przede wszystkim o tym, że nastroje w świecie meteo są takie jakie są ma dwie główne przyczyny. Postaram się je pokrótce opisać


1. Bezprecedensowe ataki wściekłego bordu, z tendencją do przedłużania się

Choć od początku roku nie minęły nawet 4 miesiące, to już 3 razy mieliśmy do czynienia ze skrajnymi, bezprecendsowymi odpałami Globcia. Już sama ich siła była czymś wyjątkowym, ale tendencja do przedłużania się i braku szybkiego odreagowania jest czymś chyba jeszcze bardziej przerażającym. Obiektywnie - można to zamknąć na trzech okresach. 25.01-31.01, 5.03-12.03 i 13.04-24.04 (choć z tego ostatniego też wyróżniłbym wyraźne szczytowanie skrajnego bordu 16.04-21.04). Skutki? Przede wszystkim bardzo duże miesięczne anomalie, czego wyjątkiem był tylko luty, który dość fartownie wcisnął się w lukę między wściekłymi atakami bordu. A także, wyjątkowo rozwinięta wegetacja.

2. Susza

Nie ma co się oszukiwać, że bez tego, to pierwszy ppkt nie robiłby takiego wrażenia. Owszem, nadal by były anomalie jakie są, ale nie byłoby takiej otoczki. Czym tak naprawdę jest ta susza, która w równie bezprecedensowej, choć paradoksalnie mocno utajonej formie, trwa od jesieni zeszłego roku (tak naprawdę od zakończenia powodzi, za datę jej początku można wyznaczyć 16.09.2024)? Przede wszystkim też z niej wynikała słabość zimy. Nie żebym bronił jej termicznie, ale jakby normalnie padało, jak chociażby przez 2 poprzednie zimy, to jednak trochę tego śniegu by się uzbierało. A przede wszystkim - nie brakowało by śniegu w górach. Bo o ile na nizinach była to po prostu kolejna bardzo słaba zima, jakich wiele (i to nie tylko po 2013 roku), o tyle w górach była to naprawdę bezprecedensowo fatalna zima, na czele z abstrakcyjnie koszmarnie bezśnieżnym lutym. Patrząc jednak szerzej, to nie tylko braki w śniegu, ale także ogólnie fatalnie niski poziom wód (jaki poza terenami objętymi powodzią, był tak naprawdę już na początku tego czasu, czyli w połowie września) i przede wszystkim kolejne pożary nad Biebrzą (dziś chwilowo ugaszone przez fartowną, lokalną burze, która idealnie w BPN trafiła, ale to kwestia czasu, aż pojawią się kolejne...). Czym jest tak naprawdę tak susza i co w niej najmocniej przeraża? Otóż to, że - wbrew pozorom - takich stricte wyżów, to praktycznie nie ma. Nawet zimą nie było ich tak dużo, jak się wydaje, a od rozpoczęcia wiosny, to one w zasadzie nie występują. Kolejną dużą ironią jest to, że paradoksalnie w połowie marca nad 80% kraju wystąpiły naprawdę ładne opady wielkoskalowe, jakich na taką skalę w PL nie mieliśmy w marcu od 11 lat :!: Czemu więc jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Moim zdaniem po prostu brak występowania konwekcji na większą skalę, różnego rodzaju mniejszych quasi-stref, które powinny się pojawiać. Trochę się to próbuje przełamywać od około 10.04, ale z marnym skutkiem - w większości są to słabe i nietrwałe strefy/komórki. W najbliższych dniach sytuacja "drastycznie" się poprawi na S Polski, gdzie przejdzie solidna strefa ciągłych opadów, takie wręcz podręcznikowe marzenie meteomodelowców :lol: Ale to nadal tylko S kraju. Coś tam jeszcze ostatniej nocy przeszło na W, ale co tu dużo mówić, aby odwrócić trudne losy wielu miesięcy, ich marnego całokształtu - mimo braku jakichś drastycznie pustynnych/wyżowych okresów - to potrzeba czegoś wiecej niż pojedyncze, choćby nawet solidne przebłyski. Pokazała to choćby seria pluch z połowy marca, po których po tygodniu nie było już śladu, a cały marzec nie tylko w statystykach, ale i glebie okazał się miesiącem suchutkim.


Czy uważam, że mamy do czynienia z tym samym typem KK co w 2024? Absolutnie nie, powiedziałbym wręcz, że pod pewnymi względami jest "odwrotnie" - jako, że tym razem wrażenie robi nie ciągłość ciepła, której mimo wszystko nie mamy (regularnie pojawiają się wyraźniejsze ochłodzenia, przynajmniej od fiutego), a raczej bezprecedensowość i przedłużanie się okresów skrajnego bordu i - przede wszystkim - właśnie ta susza. W 2024, zwłaszcza w porze ciepłej, też była obecna, ale to nie ona grała pierwsze skrzypace, zresztą mi tam osobiście lato 2024 sucho się nie kojarzy - i piszę to z miejsca zamieszkania mijanego przez większość konwekcji. Teraz to właśnie ciągłość tej suszy w pewnym sensie zastępuje ciągłość tego bordu i sprawia, że tak czy siak nie możemy się uwolnić od ciągłej paniki w mass-mediach i w świecie meteo. Ostatnim czasem względnego spokoju pozostaje Stykuś...
 
     
FKP 
Poziom najwyższy
Fan wiosny i lata



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 313 razy
Dołączył: 21 Maj 2019
Posty: 27310
Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 22 Kwiecień 2025, 21:06   

Pierwsza zasada Globcia - Globcio nie działa wstecz, więc jeśli w 2024 weszliśmy w erę KK, to jej zakończenie będzie miało miejsce dopiero, gdy wejdziemy w następną "erę".

Druga zasada Globcia - Globcio robi dwa kroki do przodu i jeden do tyłu. Oczywistym jest, że zbastowanie po tak absurdalnym przypadku jak 2024 rok musiało nadejść. Ale wyraźnie widać, że dzieje się to w nowej rzeczywistości, analogiczna sytuacja miała miejsce po przekroczeniu 1989 czy 2015.

Po trzecie, ewidentnie Polska pustynnieje, na co składa się m.in. wzrost usłonecznienia i tempertury. Nie bez znaczenia jest też wydłużenie sezonu wegetacyjnego oraz wzrost znaczenia mainstreamów, które o tym trąbią xd

Także tak, era KK nadal trwa i trudno zakładać, że to co się stało nagle się odstanie. Często wspominasz o 2021 jako o wielkim przełamaniu, ale to było wlaśnie to o czym piszę, przełamanie na miarę nowej rzeczywistości, bo przed 2015 nikt by nie nazwał tego rocznika zbastowaniem.
_________________
Aktualna pora roku: Pełnia wiosny 🌷

Kwiecień-plecień, bo przeplata, miesiąc zimy, dwa dni lata.
 
     
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 176 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 38257
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 22 Kwiecień 2025, 21:34   

FKP, po pierwsze nie dla wszystkich było oczywiste, po drugie póki co to suabe to zbastowanie :lol:
_________________
24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne :!:
 
     
FKP 
Poziom najwyższy
Fan wiosny i lata



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 313 razy
Dołączył: 21 Maj 2019
Posty: 27310
Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 22 Kwiecień 2025, 21:45   

kmroz, Może lato się przełamie colorz_7
_________________
Aktualna pora roku: Pełnia wiosny 🌷

Kwiecień-plecień, bo przeplata, miesiąc zimy, dwa dni lata.
 
     
PiotrNS 
Poziom najwyższy
Miłośnik bałwanków



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 161 razy
Wiek: 26
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 13249
Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 23 Kwiecień 2025, 08:35   

Niestety katastrofa klimatyczna nadal trwa. Nic się nie zmieniło. Moim zdaniem mamy wręcz prawo do większego niepokoju niż w zeszłym roku, kiedy odpowiedzialnością za różne trudne do zrozumienia wydarzenia można było obarczać El Niño. Teraz go nie ma, a dzieje się dokładnie to samo. Podczas trzech spośród czemterech miesięcy nawiedziły nas ocieplenia tak skrajne, jakie w poprzednich latach zdarzały się może raz w roku, a i to nie zawsze. Cała seria przekroczeń 10 stopni ze zbliżeniami do 15 w styczniu, ponad 20 stopni na początku marca czy groźba upału w II dekadzie kwietnia, to zaledwie jedno. Drugie, to trwałość tych ociepleń. Podobnie jak w 2024 roku doświadczamy najpierw znanego z innego roku i innej katastrofy "wytrzymajcie dwa tygodnie" (w praktyce 2-3 dni ekstremalnego bordu), a później w prognozach pojawia się albo nawrotka albo przedłużanie w nieskończoność. Ewentualnie - odwołanie nawrotki, bo okazuje się, że w ogóle nie będzie odwrotki. Tym razem stało się tak z Wielką Sobotą, a w marcu z Dniem Kobiet. W jednym i drugim przypadku miało być poniżej 20 stopni... Warto przypomnieć też, że bord pod koniec stycznia był na początku nazywany "weekendowym ociepleniem", a kiedy już stało się jasne, że niestety potrwa ono znacznie dłużej, wydawało się że za tydzień będziemy już pod śniegiem i otoczeni ujemnymi temperaturami...

Niby we wrześniu coś się zmieniło, ale my nic z tego nie mieliśmy. Może i ostatni kwartał 2024 roku był gdzieniegdzie w normie, ale co z tego, skoro nie przyniósł niczego wartościowego :?: Jedyne większe ochłodzenie padło w najbardziej bezużytecznym okresie, czyli I połowie listopada, kiedy można mieć i -5K anomalii, a i tak nie będzie z tego zimy, a już na pewno żadnej zimy w ładnej formie, nawet w górach. Poza tym słońce, słońce, słońce. Ale nie za sprawą prawdziwka czy innej ciekawostki. Po prostu nuda, o jaką trudno. Zima zawiodła po całości i choć na swój sposób szanuję niektóre jej elementy i wolę ją od poprzedniej, to śnieżny niedostatek nie mieści mi się w głowie. Ile to razy wydawało się, że tu wyż, może będą porządne mrozy, tu jakiś pewniak opadowy...

Zależy mi na widocznym zahamowaniu Globcia i powrocie do normalniejszych standardów, kiedy mieliśmy to rok/porę roku cieplejszą, to chłodniejszą, a także na powstrzymaniu na dłuższy czas tych chorych ociepleń. Jestem za ociepleniami. Ale właśnie - ociepleniami. Nie za wiosną w styczniu, majową pogodą w marcu czy pogodą w kwietniu bardziej letnią niż w niejednym czerwcu lat młodości naszych rodziców. W 2020 roku po Trzydziestolatce przyszło, niczym kiedyś 100 dni Napoleona, 100 dni zbastowania. Od 29 kwietnia do 6 sierpnia. Pogoda normalna, chłodna, a jeśli ciepła, to generalnie w mało narzucającej się formie. W 2022 i 2023 roku też mieliśmy prawdziwe zbastowanie z prawdziwymi ochlodzeniami i okresami dłuższego odpoczynku. 1 stycznia 2023 roku było jak było, ale potem przynajmniej w moim regionie wróciła zima, a jak pod koniec marca zniknął Globcio, tak wrócił na dobrą sprawę dopiero w sierpniu. 2021 rok też był niedawno i przyniósł naprawdę porządne wyhamowanie - w wielu miejscach był rokiem chłodniejszym od 2012 i 2013. A teraz :?: Albo potworny, nieograniczony Globcio albo próby zbastowania tak żałosne, że aż żal patrzeć.

Dlatego moim zdaniem nic się nie zmieniło.
_________________
Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina :jupi:

Wiem że to widzisz Jacob :mrgreen: Zaloguj się :oops: ;) :(
 
     
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 176 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 38257
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 23 Kwiecień 2025, 10:57   

PiotrNS, już samym faktem, że napisałeś że 4 kwartał 2024 był u Ciebie w normie (w skali kraju niestety był do tego daleki), gdy wcześniej był problem z miesiącem w normie, a między lutym i wrześniem, to był wręcz problem z miesiącem nie-ekstremalnie ciepłym :lol: - trochę sobie zaprzeczasz, że "nic się nie zmieniło". Nadal mamy te 2 problemy, o których wspomniałem (przed połową stycznia z kolei był problem odwrotny, nie występowały wciąż realne ochłodzenia (poza regionalnie 1 połową listopada), ale też nie przesadzajmy w drugą stronę.

A z tym lekceważeniem Patokoziorożca, który od Patolutego różnił się tylko złym trafieniem w kalendarz to też mimo wszystko nie przesadzaj :lol: To nie był tylko 1.01.2023 ;) W 2025 roku (czy szerzej, od października 2024), póki co (odpukać) o tak długim ciągu patoli możemy tylko "pomarzyć". Nawet ten obrzydliwy grudzień potafił wplatać regularnie okołozerową nijakość, może poza N Polski. Właśnie moim zdaniem fakt, że od tej końcówki września 2024, nie istnieje coś takiego jak zacięcie się na dużym cieple/bordzie (12 dni to nie zacięcie) jest główną różnicą z tym co trwałą między przynajmniej lutym i wrześniem 2024. Teraz, niestety, zastępuje to "zacięcie suszowe", co sprawia, że nadal fora pogodowe są ściekiem :zygacz:
 
     
PiotrNS 
Poziom najwyższy
Miłośnik bałwanków



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 161 razy
Wiek: 26
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 13249
Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 23 Kwiecień 2025, 12:23   

kmroz, taką nudę jak w ostatnim kwartale 2024 roku może dałoby się docenić, gdyby była nudą "ogólną", polegającą na tym, że choć być może brakuje ciekawych i zapadających tak w pamięć, jak i statystyki akcentów chłodu, to podobnie brakuje też wściekłych ociepleń. Niestety, ale demony 2024 roku odżyły. Pomyśl, że jeszcze dwa lata temu, za ekstremalne uznawaliśmy krótkie i nieprzedłużone ocieplenie z 22-25.03.2023, które potrwało raptem cztery dni, otoczone raczej niebudzącą globciowych skojarzeń, wiosenną pogodą, a także nie przyniosło tak bezprecedensowych osiągów, których szukać w historii moglibyśmy tylko ze świecą. Jak się do tego ma I dekada marca 2025 :?: Nigdy nie było 20 stopni w tym terminie. Nigdy. Najwcześniejszą naznaczoną taką temperaturą datą był 14 marca (2002). I tu nagle to dzieje się cztery razy, z czego raz temperatura sięga niemal 22 stopni (tyle było podczas ocieplenia w kwietniu 2023, które nawet Tobie wtedy wydawało się czymś grubym). W tym akurat przypadku nie mieliśmy jakiegoś zauważalnego wydłużenia bordu, ale teraz już tak. Co prawda, nie nazwę jakimś wielkim bordem temperatur od Wielkiej Soboty do teraz, ale te 27-29 stopni wcześniej :?: Przecież to kwiecień... Mało to razy mieliśmy napływy ciepła w tym miesiącu :?: Ale takie temperatury należały do ekstremalnej rzadkości, właściwie w ogóle go nie było (ew. w kurortowych regionach :P ).

Zmierzam do tego, że nie ma żadnej symetrii. Cały czas jesteśmy bombardowani ekstremalnym i przedłużającym się bordem, podobnie jak podczas El Niño w 2024 roku. A w drugą stronę ni pies ni wydra ni kawałek świdra. Jesień jak to jesień nudna, zimą nie chce padać śnieg, a padają za to dwucyfrowe temperatury... na plusie ;) ;) chociaż wyż wyżem poganiał ;) ;) wiosną z byle ocieplenia robi się fala ekstremalnego ciepła, a nawet gorąca... Po ruchomym roku 2006/07 nadeszła lodowata jesień. 20 października spadło tyle śniegu niż z "pewniaka opadowego" w lutym 2025. Potem zimą całodobowy mróz przez pół grudnia, aturecka wiosna, lato łagodne jak baranek (nie dotyczy mieszkańców Górnego Śląska ☠️ ). Można było naprawdę odpocząć od męczącego Globcia, wrócić do ustawień fabrycznych, wyzbyć się ewentualnych traum. Teraz tego brakuje.
_________________
Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina :jupi:

Wiem że to widzisz Jacob :mrgreen: Zaloguj się :oops: ;) :(
 
     
Janekl 
Poziom najwyższy
Janek


Hobby: Meteorologia
Pomógł: 63 razy
Wiek: 62
Dołączył: 06 Sie 2019
Posty: 8318
Miejsce zamieszkania: Kaszuby
Wysłany: 23 Kwiecień 2025, 12:35   

Ja tam nic nie zauważyłem,na pewno nie jakiegoś ekstremalnego ciepła bo właściwie u mnie takie nie występuje. Co do suszy to u mnie w ogóle jej nie było chociaż od III dekady stycznia przez 3 miesiące miałem wyjątkowo mało opadów ale w zeszłym roku miałem większość miesięcy w normie i powyżej normy do tego styczeń ponad 92 mm opadu nie licząc ile śniegu wywiało bo tego nie policzyło więc mogło być dobre 100 mm opadu. I nawet przez te 3 miesiące co mało padało to u mnie nie było sucho a teraz już troszkę popadało.
 
     
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 176 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 38257
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 23 Kwiecień 2025, 13:11   

PiotrNS, dlatego jak w temacie napisałem, mamy dalej swego rodzaju KK, ale nie ma ona nic wspólnego ze standardami z okresu lutego-wrzesień 2024. Właściwie gdyby nie te bezprecedensowe ocieplenia, to jedynym powodem do "paniki" byłyba susza, która też podejrzewam nie była wtedy tak podnoszona.

Argument "zimą nie chce padać śnieg", czy "nudna jesień" to już jest totalne chybienie. To pierwsze także. Wiesz ile razy zimą 96/97, która była jedną z najmroźniejszych w historii razy była u mnie pokrywa większa niż puder? Jeden raz, w lutym na kilka godzin (od razu po opadzie zaczęło się topić). Zima 24/25 w Europie była ekstremalnie mało śnieżna, zwłaszcza w górach, ale właśnie to nie jest i nigdy nie było domeną jakichś patolskich zim. Sucho to sucho. Najsłabsze zimy w europejskich górach obok 24/25 to właśnie zimy 02/03, 96/97 i 95/96.

Moim zdaniem największym problemem jest nakładanie się kilku czynników, a tak naprawdę to po prostu czynnik ogólnej suszy, która też oprócz wszystkich innych negatywnych skutków, zjebała nam zimę. Gdyby tego 14.02 przeszedł typowy niż z południa, jaki znamy dobrze z dwóch poprzednich zim, to zarówno Ty, ja, nasze forum i inne fora pogodowe byłby w innym nastroju :) A tak to śnieg spadł "bez sensu" w regionach, gdzie i tak tego nie docenią (zachód Polski), bo tam "nie ma zim".

Absolutnie protestuje jednak sugerowaniu, że okres jaki mieliśmy luty-wrzesień 2024 (niech już będzie ten 28.09, choć w wypadku Twojego regionu uparcie uważam, że 9.09 jest lepszą granicą) jest jakkolwiek kontynuowany. Co najwyżej jego jeden czynnik (bezprecednsowe ocieplenia) i to też nie tyle kontynuowany, co na koniec stycznia wrócił, po ponad 4 miesięcznej przerwie. Susza to susza. Ona wpływa na odczucia ludzkie i ich katastroficzne myślenie, ale obiektywnie nie można jej łączyć z temperaturą. Dlatego myślę, że rok 2025 najbardziej zasługuje (jak dotąd) na miano "Roku Urojonej Katastrofy Klimatycznej". Choć mam nadzieję, że i "urojenia" wkrótce miną ;) :(
Ostatnio zmieniony przez kmroz 23 Kwiecień 2025, 13:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
jorguś 
Poziom najwyższy
Prowokator


Hobby: Meteorologia
Pomógł: 208 razy
Wiek: 27
Dołączył: 10 Gru 2019
Posty: 8211
Miejsce zamieszkania: Katowice
Wysłany: 23 Kwiecień 2025, 13:11   

Moim zdaniem po prostu nie możemy mówić o tym, że KK w ogóle się skończyła. Swego czasu sam byłem zdania, że może ten 1 listopada ją zakończył (wykluczanie października 2024 r. z ery KK akurat nigdy mi się nie widziało, to nadal był zdecydowanie ciepły miesiąc, przed 2017 r. to wręcz by mógł robić na nas wrażenie, zwłaszcza przez tą swoją końcówkę)
Teraz jednak uważam, że po 1 listopada conajwyżej rozpoczął się pewien okres wewnątrz tej ery, który moim zdaniem potrwał do 5 marca br. Podczas tego okresu faktycznie dało się poczuć pewne zbastowanie, wystąpiły bądź co bądź dwa miesiące poniżej normy, czego nie widziano w skali kraju od 1,5 roku. Poza tym ostatnim tygodniem stycznia nie było też jakiejś szczególnie niepokojącej patoli, choć co też trzeba dodać to i grudzień i styczeń finalnie i tak zapisały się w czołówce najcieplejszych, w takim Olsztynie grudzień 2024 r. grudzień był trzeci najcieplejszy w całej historii, styczeń pewnie też podobnie, nawet nie wiem czy chce to wiedzieć xd
To właśnie jest niezbity dowód na to, jak KK wpłynęła na postrzeganie rzeczywistości i doprowadziła do totalnej "znieczulicy" na kolejne odjazdy globcia xd
A od 5 marca mamy kolejny okres, w którym choć nie minęły jeszcze nawet dwa miesiące to mamy w nim ponad dwa tygodnie skrajnych bordów przekraczających kolejne do tej pory nieznane granice. Ten obecnie trwający, zwłaszcza dla południowca zakochanego z wielu względów w kwietniu sprzed 7 lat xd nie robi może aż takiego wielkiego wrażenia, ale te 5-12.03... no to było totalnie coś nowego. W 2021 roku nieprawdopodobne wrażenie robiłby jeden taki dzień jak np 6.03.2025r. a tu lekkim chujem wystąpiło sobie takich osiem pod rząd :P To chyba mówi samo przez siebie.
_________________
Wiosna 2026xdddddd
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Akagahara style created by Naddar modified v0.8 by warna
Copyright © 2018-2026 Forum LUKEDIRT
Wszelkie prawa zastrzeżone
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 10