Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Polityka Cookies    Dowiedz się więcej    Cyberbezpieczeństwo OK
Forum wielotematyczne LUKEDIRT Strona Główna
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj  Album

Poprzedni temat :: Następny temat
Mroźne zimy XXI w.
Autor Wiadomość
Jacob 
Poziom najwyższy
Fan 2021 roku


Hobby: Meteorologia
Pomógł: 6 razy
Wiek: 30
Dołączył: 03 Cze 2019
Posty: 20447
Miejsce zamieszkania: Włocławek
Wysłany: 19 Sierpień 2019, 15:01   Mroźne zimy XXI w.

Wczoraj poruszylem temat rekordowego lata. Dziś dla odmiany opiszę wszystkie mroźne zimy obecnego wieku, pominę zimy, których anomalia krążyła wokół zera (tj. 2003/4, 2008/9, 2011/12 czy 2016/17) i tylko miejscami zapisały się jako naprawdę zimne.

2002/3: najmrozniejsza zima tego wieku w skali kraju. Nieco zapomniana zima, choć szczerze mówiąc za bardzo się nie dziwię, bo nie była tak uciążliwa jak kolejne dwie mroźne. Pod wzgl. Pokrywy śnieżnej była bardzo przeciętna. Abs. Tmin tej zimy to -23 st., jak na mroźna zimę to całkiem ok. Było 6 dni z tmin < -20 st. 3 w grudniu, 2 w styczniu i jeden w lutym. Cała zima była wyjątkowo słoneczna. Grudzień przyniósł 53 h uslonecznienia, ex aequo z grudniem 1996 jest u mnie 4-tym najpogodniejszym grudniem (po tych z 1972,2015 i 2016), swego czasu drugi najpogodniejszy. Były 2 mocniejsze ataki mrozów, 7-13 XII, 22-26 XII + Sylwester. Nie było żadnej silnej odwilzy, choć mocno się ocieplilo w okresie międzyświątecznym. Styczeń był podzielony na dwie połowy, pierwsza była bardzo mroźna i słoneczna druga bardzo ciepła i niestety pochmurna, na sam koniec miesiąca znów się mocno ochlodzilo. Luty był specyficznym miesiącem, charakteryzowal się wyjątkowo wysokimi amplitudami, było kilka dni z amplituda bliską 20 st. Co zimą jest naprawdę sporą różnicą. Niesamowita była petanda 22-26 II, wciagu tych pięciu dni nie było ani chmurki na niebie :-D . Wszystkie dni były na lekkim plusie (jednak przy takim uslonecznieniu są one naprawdę fajne), ale z bardzo mroznymi nocami. Np. 25 II, nad ranem było -13 st., a w dzień temperatura wzrosła do 6 st. na plusie :!:
Reasumując bardzo fajna zima, zamieniłbym tylko chętnie odwilżową II połowę stycznia z drugą połową lutego, ale nie można mieć wszystkiego ;-)

https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2003-02-28&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=100&ord=asc&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh

2005/6:
Dla odmiany tą zimę pamięta o wiele więcej osób, mimo, że była cieplejsza od tej z 2003. Jednak jest kilka powdów. Jak wiadomo niesamowicie silne mrozy w III dekadzie stycznia. Pokrywa śnieżna była średnio trzy/czterokrotnie większa niż w zimie sprzed 3 lat, poza tym zalegała o wiele dłużej. Była dłuższa, miała już swój start w II połowie listopada (tamta rozpoczęła się niemal idealnie 1-go grudnia) i trwała do 26 marca (tamta jeszcze wracała dwukrotnie wiosną jednak te ataki dzieliły wyraźne odwilże). Grudzień był bardzo przeciętny i stabilny termicznie, do tego ekstremalnie niskie uslonecznienie i ekstremalnie wysokie sumy opadów, miejscami w obu kwestiach był rekordowy. Dla odmiany styczeń był anomalnie zimny i bardzo słoneczny (chyba nie muszę mówić o niesprawiedliwie wyrobionym uslonecznieniu) o mrozach z III dekady już chyba też nie muszę wspominać, oraz o wyjątkowo wysokim ciśnieniu z 23 I. Właściwie bardzo mrozno zrobiło się już 8 I, ale po kilku dniach mrozy złagodniały. Pamiętna fala przywaliła 19 I i trwała równą dekadę. Większa część lutego była podobna do minionego grudnia, choć były 2 ataki silniejszych mrozów, 4-6 i 23-28 II. Od Sylwestra codziennością była pokrywa śnieżna >/= 14cm, dzielnie wytrwala przez resztę zimy i większość marca :o .
Zima w całości mi się nie podobała, jedynie styczeń (choć to co się działo na początku III dekady, nawet dla mnie było przesadą). Nie ma startu do tej sprzed 3 lat ;) .

https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2006-02-28&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=100&ord=asc&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh

2009/10: również bardzo pamiętna zima. Tym razem przede wszystkim przez ilości śniegu, co poniekąd przyczyniło się do majowych powodzi, ale wracając do zimy. Największą bzdurą jaką kiedykolwiek przeczytałem, to artykuł na TP, w którym jest napisane, że ta zima miała już swój początek w listopadzie. Tak się składa, że listopad 2009 był anomalnie ciepły, drugi najcieplejszy w obecnym wieku, SZCZEGÓLNIE ciepły był jego koniec :!: . I dekada grudnia również była bardzo ciepła. Już początek drugiej był chłodny, bardzo krótka, lecz silna fala mrozów przypadła w dniach 17-21 XII, był to u mnie ostatni grudzień z abs. tmin. > -20 st. Wtedy mieliśmy doczynienia z wyjatkowo silnymi "Ciepłymi Pasterzami". Od 30 XII do 27 I nie mieliśmy ani jednego dnia bez calodobowego mrozu :!: pierwsze dwie dekady stycznia były umiarkowanie mroźne, szkoda tylko że miały tak dramatycznie niskie uslonecznienie, gdyby nie to byłoby naprawdę fajnie. W podobnym okresie jak 4 lata wcześniej przypadło apogeum mrozów, jednak było dużo słabsze niż wtedy. Później jeszcze silny mróz wracał dwukrotnie, 31 I- 1 II i w drugiej petandzie lutego. W tamtym lutym czterokrotnie odnotowano 40-centymetrowa pokrywę śnieżną, 4 i 12-14 II, jest to rekord tego wieku. Bardzo mocno się ocieplilo w III dekadzie miesiąca, ogromna pokrywa śnieżna topniala w oczach.
Ogółem bardzo podobna do zimy 2005/6, tylko bardziej dynamiczna mam na myśli, że w tamtej nie było tak ciepłych okresów jak I dekada grudnia czy III dekada lutego z zimy 2009/10. Również mi się nie podobała, tutaj w zasadzie żaden miesiąc mi nie przypadł do gustu, ale żaden też nie był tak zły jak grudzień 2005 ;)

https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2010-02-28&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=100&ord=asc&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh

2010/11:
Ta zaczęła się w końcówce listopada, co nie zmienia faktu, że listopad 2010 był wyjątkowo ciepły. Jego przeciwieństwem był grudzień, który zapisał się jako najzimniejszy od 1969. Najbardziej anomalny był na zachodzie kraju, co jest nadzwyczaj rzadkie zimą. W zasadzie miał 3 ostre ataki zimy w I,IV i VI petandzie miesiąca. Reszta tamtego miesiąca była po prostu mroźna, w przeciwieństwie do grudnia 2009 nie zanotowano tmin </= -20 st. Podobnie jak poprzedni grudzień za to poskapil nam słońca, przyniósł zaledwie 15 h uslonecznienia. Styczeń z tamtej zimy to najgorsze co może być, przyniósł antyrekord uslonecznienia 13 h (tak samo jak listopad, w dodatku grudzień też był temu blisko, te 3 miesiące razem to jakaś porażka, choć cenię listopad i grudzień za kontrastowosc). Styczeń za to oszczędzil nam silnych mrozów, jednak większość miesiąca była w normie, silniejsza odwilż przyszła tylko w ziI dekadzie miesiąca. Po dwóch masakrycznie ciemnych miesiącach przyszedł luty, I dekada była również pochmurna, jednak bardzo ciepła. Druga była umiarkowanie mroźna, za to nareszcie przyniosła sensowne uslonecznienie. V petanda miesiąca okazała się najzimniejszym okresem tamtej zimy, była lampowa z mrozami < -20 st. Do końca miesiąca było już bardzo zimno. Ogółem luty zapisał się jako bardzo pogodny swego czasu był 4-tym najpogodniejszym (po lutych 1976,1979 i 1986), jednak połowa jego nastepnikow okazała się jeszcze pogodniejsza (2014,2015,2018 i 2019). Co ciekawe w zimie 2009/10 najcieplejszy był sam początek i końcówka, zaś w tej te dwa okresy okazały się najmrozniejsze ;) .
Ogółem bardzo słaba zima, trochę luty ją ratuje przed totalną klęska, ale mimo wszystko...

https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2011-02-28&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=100&ord=asc&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh

2012/13: zima pamietana przede wszystkim ze względu przez tragicznie niskie uslonecznienie oraz przez jej długość. Grudzień był bardzo zimny miał 2 dość silne ataki mrozów, 6-14 XII i 21-23 XII. Najcieplejsze były oczywiście Święta BN. Pierwsze dni stycznia były wyjątkowo ciepłe, później na ok. tydzień przyszło "zerowe badziewie". Bardzo mrozno było wtedy pomiędzy 12 a 27 I (akurat kuj.-pom. Miało wtedy ferie :-D ). Był to ostatni tak silny atak tamtej zimy aż... Do marca. Końcówka stycznia przyniosła odwilż, dla mnie mimo wszystko tamten styczeń był lepszy od tych z 2011 i 2019, przez silniejsze odwilże i przede wszystkim te 2 tygodnie mrozów. Potem przyszedł luty, który okazał się totalną kostnica i ciężko mi sobie wyobrazić gorszy... W miarę sensowne na plus termicznie były tylko 5 i 28 II, a na minus tylko 21 II, pozostałe dni przyniosły najbardziej nielubiany przeze mnie przedział termiczny. Do 27 II przyniósł jedynie 22 h uslonecznienia, ostatni dzień przyniósł, aż 9 h uslonecznienia, uratował go od antyrekordu, ale i to nie wszędzie.
Krótko mówiąc masakra

https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2013-02-28&rodzaj=st&imgwid=353180250&dni=100&ord=asc&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh

Właściwie większość mroznych zim tego wieku to porażka, podobała mi się tak naprawdę tylko zima 2002/3, wciąż czekam z utesknieniem za powtórka :-D , reszta tych zim niech spada na drzewo. Jeszcze podobala mi się zima 2016/17, ale ta już nie była tak zimna, poza nimi udane były zimy 2001/2, 2006/7, 2007/8, 2013/14 I 2015/16, ale te już były naprawdę ciepłe.

Piszcie swoje opinie, oraz która z mroznych zim wam się najbardziej podobała, a która wręcz was odpycha ;-)
 
     
LukeDiRT 
Administrator
Łukasz



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 152 razy
Wiek: 35
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 13480
Miejsce zamieszkania: Gliwice
Wysłany: 19 Sierpień 2019, 16:51   

Zima 2008/2009 może i była w normie, ale trzeba pamiętać, że to była pierwsza mroźna i śnieżna zima po dwuletniej przerwie.
Chociaż w grudniu 2008 jeszcze się nie zapowiadało na to, że zima będzie w końcu porządna.
 
     
PiotrNS 
Poziom najwyższy
Miłośnik bałwanków



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 161 razy
Wiek: 26
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 13245
Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 19 Sierpień 2019, 16:56   

Jacob jak zawsze pozytywnie zaskakuje :D Z mojej perspektywy na zauważenie zasługują wszystkie wymienione tu zimy, choć nie mogę tu dodatkowo nie wspomnieć o zimie 2004/2005.
Mimo że do połowy wydawała się wręcz wyjątkowo ciepła. W grudniu nie było na dobrą sprawę ani jednego solidnego ataku zimy, jedynie 20-22 grudnia 2004 coś w tym kierunku się działo. 24 stycznia 2005 wjechały mrozy, zaś 26/27 stycznia doszło do takiej śnieżnej apokalipsy, jakich było tylko kilka w historii. Trwające ponad dobę silne opady śniegu podniosły pokrywę śnieżną z 10 do 40 centymetrów. Po 2005 tak wysokiej pokrywy już tu nie było, podobna wystąpiła w 2012 roku. Tuż po zakończeniu silnych opadów nadeszła fala mrozów. Jeszcze w styczniu trafiło się pojedyncze - 20, a w lutym wystąpiło aż 5 takich nocy pod rząd. I to cały czas przy grubej, ponad 30-centymetrowej warstwie śniegu. W połowie miesiąca zima dołożyła do pieca po raz kolejny. Przy 43 centymetrach zaspy były tak wysokie, że gałęzie się łamały. Pamiętam też pchanie samochodów na mojej ulicy. Któregoś wieczora wyłączyli u mnie prąd i awaria została usunięta dopiero na drugi dzień po południu. Pamiętam to tak wyraźnie, bo w lutym 2005 moi rodzice pojechali na kilka tygodni za granicę i zostałem w domu sam z babcią. Śniegu tyle że nawet odwilż pod koniec miesiąca go nie stopiła. Warto też wspomnieć o ekstremalnie niskim absolutnym maksimum temperatury lutego 2005 roku, które wyniosło marne 7 stopni. Zima cały czas. A później przyszedł marzec. W dalszym ciągu zimno, dużo całodobowych mrozów i...rekord pokrywy śnieżnej. Potężne opady 7-10 marca podniosły jego kumulację do 43 centymetrów, a przy tym nawet słynny 15.03.2013 się chowa. Wiosna przyszła późno,śniegi zalegały aż do 18 marca i przeleżały 2 miesiące. Grudzień 2004 i styczeń 2005 były lekko powyżej normy, ale mimo to i mimo bardzo młodego wieku zima bardzo zapadła mi w pamięć jako wyjątkowo nieprzyjemna, śnieżna i mroźna, taka jak rok później.
Zima 2005/2006 - dla mnie ta zima niczym nie ustępuje tym "kiedyśtobyło" mitologicznym zimom z lat 70 i 80. Śnieg utrzymywał się bez przerwy od 17 grudnia 2005 do 23 marca 2006 roku, i to nie była taka mała, kilkucentymetrowa pokrywa jak np. w styczniu 1996, 2017, lecz duża, nierzadko ponad 30-centymetrowa warstwa białego puchu (w szczytowym momencie 39 cm). Nawet krótka a silna odwilż w lutym 2006 (Kmroz wspominał kiedyś, że miał wtedy na termometrze ponad 20 stopni) nie zdołala go rozpuścić, w ogóle spadek grubości pokrywy poniżej 20 cm był wtedy świętem. Fale mrozów w tym ta najsłynniejsza, styczniowa, to w ogóle temat na osobną dyskusję. Więcej o tej zimie napisałem w "subiektywnych odczuciach 2006 roku", ale wspomnę jeszcze o tym, że pod względem trwałości pokrywy śnieżnej była to najostrzejsza zima od 1970 roku (podobna była zima 1981/1982). Spokojnie można ją uznać za jedną z najcięższych w historii pomiarów NS, a już na pewno po 1963/1965 roku.
Zima 2009/2010 - w moim odczuciu owszem ostra zima, ale obiektywnie lżejsza od tej sprzed czterech lat. Grudzień 2009 dał tylko jeden, solidny ale dość krótki atak mrozów. Styczeń okazał się bardzo zimny, dominowały w nim całodobowe mrozy i zero odwilży, jednak wysokość pokrywy śnieżnej w najcięższym punkcie tego miesiąca była na dobrą sprawę taka jak w najlżejszych chwilach stycznia-lutego 2006. Popalić dała połowa lutego, kiedy wystąpiły potężne opady podnoszące pokrywę do 30 cm. Pierwszą połowę marca wspominam źle z powodu powtarzających się co parę dni nawrotów zimy, jednak od 18 marca do końca miałem już piękną, ciepłą, pogodną wiosnę z najcieplejszym marcowym dniem w historii (26 marca 2010 zanotował TŚr równą 16,7 stopnia).
Zima 2011/2012 - co z tego że grudzień i styczeń były ciepłe, skoro w lutym odwaliło się coś takiego że głowa mała. Normalnie luty 1956 mógłby sobie z tym przybić piątkę :o Gdyby rok 2012 nie byłby przestępny (29.02 był bardzo ciepły), luty 2012 byłby tu najzimniejszym od 1963 roku, ustępując jeszcze tylko lutym 1954 i 1956.
Zima 2012/2013 - koszmarna, przerażająco ponura i długa zima. Pierwszy atak w listopadzie, ponury listopad, bardzo zimny i nadal ponury grudzień z wieloma dniami całodobowego mrozu... Styczeń jak dla mnie na tym samym poziomie co 2010, nawet bardziej śnieżny. Luty to w ogóle najgorsze co może się zdarzyć - przeplatające się nic nie warte odwilże i ataki zimy ze wspólnym mianownikiem - plucha. W lutym 2013 (odpukać) ostatni raz przytrafiła mi się ciężka choroba, która na tydzień kompletnie uziemiła mnie w łóżku. Może pragnienie słońca miało na to wpływ, bo ten miesiąc przyniósł u mnie antyrekord. O marcu i pierwszej dekadzie kwietnia najlepiej byłoby zapomnieć.
Jeśli chodzi o zimę 2002/2003 to już za wiele od siebie nie napiszę, bo pamiętam z niej tylko mroźne Święta i sople wiszące na świerkach w ogrodzie, jednak ta zima nie wydaje się tak okrutna z powodu "przerwy" trwającej całą II połowę stycznia. Dominowała wtedy "plucha" lecz w ciepłej wersji. Naprawdę ciężki i to pod każdym względem był luty 2003. W ramach ciekawostki dodam jeszcze, że noc sylwestrowa z 2002 na 2003 rok okazała się u mnie rekordowo zimna - zanotowano w niej minus 25,3 stopnia :o Bardzo nietypowe zespolenie dwóch roczników z wyjątkowo gorącymi latami ;)
Spośród wymienionych tu zim, najchętniej przyjąłbym zimę 2009/2010 ze względu na to, że nie ukradła całego marca, lecz przeciwnie - otworzyła bramie jednemu z najlepszych wiosennych epizodów w tym miesiącu. Poza tym oszczędziła paraliżujących ilości śniegu (poza połową lutego), które nękały wtedy znaczną część Polski, w tym Warszawę i siarczystych mrozów. Owszem, były, ale nie w aż takich ilościach jak nieraz w innych latach.
Jeśli chodzi o to, co najbardziej mnie odpycha, to nawet nie tyle "ostra" co "długa" zima. Wytrzymałbym nawet drugi styczeń 1987 albo luty 2012 tylko proszę, niech wiosna się nie spóźni, a najlepiej niech zrobi niespodziankę i przyjdzie ciut wcześniej. Przeraża mnie sezon 1996/1997, kiedy zimę otoczyły dwa potworne :oops: miesiące - wrzesień 1996 i kwiecień 1997. Czegoś takiego nigdy więcej.
_________________
Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina :jupi:

Wiem że to widzisz Jacob :mrgreen: Zaloguj się :oops: ;) :(
 
     
FKP 
Poziom najwyższy
Fan wiosny i lata



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 312 razy
Dołączył: 21 Maj 2019
Posty: 27301
Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 19 Sierpień 2019, 17:12   

Ja to chcę zimę 1974/75 albo 1989/90. Zimy 2013/14, 2014/15, 2015/16 też nie takie złe, ale każda z nich miała sporo dość długich, mroźnych i nader ciemnych okresów.
 
     
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 175 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 38218
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 19 Sierpień 2019, 17:55   

Jeśli o mnie chodzi, to oczywiście żadna mroźna zima mi się nie podobała. Z wymienionych przez Jacob

2002/03
Tutaj pozytywny dla mnie tylko styczeń w drugiej połowie i przede wszystkim ostatnia dekada lutego - gdyby to wtedy tylko przerodziło się w trwałe przedwiośnie.... Grudzień zdecydowanie za mroźny, z mega niesprawiedliwym usłonecznieniem (podobnie zresztą jak luty, który niemal w całości wyrobił je w ostatniej dekadzie). Ocena za tę zimę takie 3/10

2005/06
Tutaj mam ochotę tylko przeklinać. Od połowy listopada do 24.03 nie da się powiedzieć NIC dobrego o pogodzie. W miarę fajne pojedyncze dni w drugiej dekadzie lutego, umiem też docenić lampową falę LEKKIEGO mrozu w pierwszej połowie stycznia. Mimo to ocena 2/10 (jakbym miał oceniać cały okres listopad-marzec byłoby 1/10)

2009/10
Zapraszam do poniższego postu w odpowiedzi do Piotra. Moja ocena 4/10. Duży plus za pierwszą połowę grudnia i przede wszystkim drugą połowę lutego, która znalazła miejsce na liście moich ulubionych pogodowo okresów ;)

2010/11
Grudzień to masakra, tu nie ma o czym gadać, taka powtórka stycznia 2010. Styczeń 2011 miał długą odwilż, co ciekawę dość suchą, ale... ponurą. Ogółem bardzo brzydki, ale umiem docenić ten ciepły okres. Podobnie luty - pierwsza połowa całkiem, całkiem, od 5 do 10.02 było naprawdę ciepło i zdarzały się naprawdę ładne dni. Niestety druga połowa to masakra, było tak mroźno, że nawet słońce jest małą pociechą. Zresztą powiem szczerze - od połowy lutego to ja już średnio toleruję całodobowę mrozy na dłużej niż 1-2 dni... Ocena 4/10

2012/13
Masakra, tutaj podobnie jak 7 lat wcześniej jeśli dodamy listopad i marzec to wyjdzie 1/10. Sama zima plus jedyny za brak wielkich mrozów i naprawdę udaną ostatnią dekadę grudnia. Styczeń i luty de facto do zapomnienia, ponure i w przewadze mroźne, z kilkoma pseduoodwilżami, oczywiście obowiązkowo w smętnej, stratusowej wersji. Jedyne co cenie, to brak silnych mrozów, zwłaszcza w lutym. Ocena 2/10
Ostatnio zmieniony przez kmroz 19 Sierpień 2019, 18:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 175 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 38218
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 19 Sierpień 2019, 17:56   

FKP napisał/a:
Ja to chcę zimę 1974/75 albo 1989/90. Zimy 2013/14, 2014/15, 2015/16 też nie takie złe, ale każda z nich miała sporo dość długich, mroźnych i nader ciemnych okresów.



Zimy wymienione przez ciebie też miały sporo ciemnych i/lub mroźnych okresów. Zima 1974/75 miała niezwykle paskudny grudzień (chociaż super ciepły) i mroźny luty. W zasadzie tylko druga dekada stycznia 1975 była naprawdę wspaniała.

Zima 1989/90 zasłynęła głównie przez luty i chwilowy wyskok w grudniu (rekord). Grudzień i styczeń były miesiącami w dużej mierze ponurymi i szału z temperaturami nie było.

Zima 2013/14, miała bardzo mocny atak mrozów - z dużą ilością śniegu i totalną ciemnicą - ale poza tymi 2-3 tygodniami była to naprawdę łagodna i ładna zima.
2015/16 w zasadzie poza tymi trzema tygodniami w styczniu też oszczędzała nam okresów ciemnych, czy mroźnych.
_________________
24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne :!:
 
     
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 175 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 38218
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 19 Sierpień 2019, 18:01   

PiotrNS napisał/a:
Spośród wymienionych tu zim, najchętniej przyjąłbym zimę 2009/2010 ze względu na to, że nie ukradła całego marca, lecz przeciwnie - otworzyła bramie jednemu z najlepszych wiosennych epizodów w tym miesiącu. Poza tym oszczędziła paraliżujących ilości śniegu (poza połową lutego), które nękały wtedy znaczną część Polski, w tym Warszawę i siarczystych mrozów. Owszem, były, ale nie w aż takich ilościach jak nieraz w innych latach.
Jeśli chodzi o to, co najbardziej mnie odpycha, to nawet nie tyle "ostra" co "długa" zima. Wytrzymałbym nawet drugi styczeń 1987 albo luty 2012 tylko proszę, niech wiosna się nie spóźni, a najlepiej niech zrobi niespodziankę i przyjdzie ciut wcześniej. Przeraża mnie sezon 1996/1997, kiedy zimę otoczyły dwa potworne miesiące - wrzesień 1996 i kwiecień 1997. Czegoś takiego nigdy więcej.


Powiem szczerze, u mnie zima 2009/10 mimo, że przyniosła furę śniegu, też nie była aż tak odpychająca. Super ciepły był miesiąc ruchomy od 11.11 do 10.12, druga połowa lutego również była ciepła i piękna, taki wstęp do przedwiośnia. Styczeń oczywiście koszmarny. Gdyby jeszcze pierwsza połowa marca oszczędziłaby nam mrozów, to byłoby super. Od 18.03 wybuchła przepiękna wiosna, z krótkimi przerwami do końca kwietnia była super pogoda.

Jeśli chodzi o sezon 1996/1997 to jak dla mnie nie był zły. Wrzesień i kwiecień owszem były tragiczne, ale sama zima jakoś bardzo nie dowaliła. Tak naprawdę tylko grudzień i pierwsza połowa stycznia były mroźne. Od połowy stycznia było już znośnie i do tego ładnie, a luty naprawdę fajny, zaryzykuje nawet, że najlepszy w latach 90tych (może z 1998 może się bić). Do tego listopad 1996 był naprawdę super, jeden z najcieplejszych i bardzo ładny a i marzec przyniósł piękny wstęp do wiosny. Zresztą dalsza część tego "napiętnowanego" 1997 roku była spoko - maj, czerwiec i sierpień jedne z najlepszych. Tylko lipiec wiadomo jaki... cóż...
_________________
24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne :!:
 
     
Jacob 
Poziom najwyższy
Fan 2021 roku


Hobby: Meteorologia
Pomógł: 6 razy
Wiek: 30
Dołączył: 03 Cze 2019
Posty: 20447
Miejsce zamieszkania: Włocławek
Wysłany: 19 Sierpień 2019, 18:29   

Też nie rozumiem demonizowanja tamtego roku, naprawdę wredne w tamtym roku były tylko kwiecień, lipiec i ostatni kwartał. Tj. Mówisz pierwszy kwartał ok, maj i czerwiec też, bardzo mi się w tamtym roku szczególnie podobały sierpień i wrzesień. Ten drugi dość unikalny przypadek, w końcu był w normie a jednak pogodny :-D . Nawiasem mówiąc w tamtym roku panowała u mnie susza, zwłaszcza w okresie sierpień-wrzesień lipiec u mnie był nieznacznie powyżej normy opadowej, poprzedni rok też był u mnie bardzo suchy, zima to już w ogóle, prawie rekordowo sucha...
Jednak warunki do powodzi były o wiele mniej sprzyjające niż 13 lat później
 
     
FKP 
Poziom najwyższy
Fan wiosny i lata



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 312 razy
Dołączył: 21 Maj 2019
Posty: 27301
Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 19 Sierpień 2019, 19:27   

W tamtym roku tylko lipiec i sierpień były w miarę, reszta do kosza :-D
Chodzi o rok 2010.
 
     
Jacob 
Poziom najwyższy
Fan 2021 roku


Hobby: Meteorologia
Pomógł: 6 razy
Wiek: 30
Dołączył: 03 Cze 2019
Posty: 20447
Miejsce zamieszkania: Włocławek
Wysłany: 19 Sierpień 2019, 19:46   

To mnie zaskoczyłeś z sierpniem. Uslonecznienie to akurat miał liche, II połowa nie licząc okresu 21-24 VIII była wyjątkowo zimna. Pierwsza to jeszcze rozumiem
https://meteomodel.pl/dane/historyczne-dane-pomiarowe/?data=2010-08-31&rodzaj=st&imgwid=352190360&dni=31&ord=asc&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Akagahara style created by Naddar modified v0.8 by warna
Copyright © 2018-2026 Forum LUKEDIRT
Wszelkie prawa zastrzeżone
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 9