Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Polityka Cookies    Dowiedz się więcej    Cyberbezpieczeństwo OK
Forum wielotematyczne LUKEDIRT Strona Główna
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj  Album

Poprzedni temat :: Następny temat
5 sierpnia 2023 r. - najlepszy pogodowo dzień roku
Autor Wiadomość
PiotrNS 
Poziom najwyższy
Uuu, Globcio...



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 107 razy
Wiek: 24
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 11668
Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 26 Grudzień 2023, 18:26   5 sierpnia 2023 r. - najlepszy pogodowo dzień roku

Zapraszam Was w sentymentalną podróż do dnia, który w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy udał się u mnie najbardziej. Przyniósł emocje, zachwyt i niezwykłą ekscytację, wpisując się tym samym złotymi zgłoskami w jeden z dwóch najlepszych sezonów burzowych w historii. Panięć o tym, co się wydarzyło, wciąż we mnie trwa. A zatem przypomnijmy sobie jak to było.

Napływ wilgotnych i ciepłych mas powietrza w pochmurnym dniu 4 sierpnia zaowocował ciepłą nocą. Nie było na tyle skwarnie, aby miało to utrudniać zaśnięcie - tym zajęli się wówczas sąsiedzi. Moją głowę zajmowało fascynowanie się zapowiadanymi na kolejny dzień zjawiskami, o których byłem przekonany, że mogą dostarczyć mi wielu wrażeń. Kiedy wieczorem sprawdziłem prognozę pogody, uznałem że pierwsze burze powinny dotrzeć do mnie rankiem. Na wszelki wypadek schowałem jednak na ganek wszystkie rzeczy z ogrodu.

Obudziłem się około 4:00. Nie wiem dlaczego. Pewnie z powodu jakiegoś wewnętrznego niepokoju, podświadomości która kazała mi zbudzić się ze stanu błogiego spoczynku i przygotować na coś wielkiego. Usiadłem na łóżku i jużpo kilku sekundach zobaczyłem odległy błysk, a po chwili usłyszałem pierwszy, jeszcze cichy i przeciągły grzmot. Sąsiedzi już nie balowali. Starzejąsię skoro kończą tak wcześnie ;) Spojrzałem na detektor i oniemiałem. Burza była jużnaprawdę blisko. Trwała w Piwnicznej i Krościenku, zakradała się od strony Krynicy i coraz śmielej zaglądała w moje okna. Chmury były gęste i kształtnych błyskawic nie było widać, toteż widząc jak całe ławice burzowych chmur nasuwają, znając też swoje niewyspanie, postanowiłem przypomnieć sobie noc z 9 na 10 lipca 2021 czy 1 września 2020. Położyłem się licząc na to, że zrywający się deszcz w połączeniu z melodią grzmotów wprowadzi mnie w błogi nastrój. Na początku wiele wskazywało na to, że właśnie tak będzie, jednak po chwili burza jakby na chwilę się uspokoiła. Dotychczas umiarkowany deszcz przestał padać, a na niebie zrobiło się jaśniej. To osłabienie burzy około 5:00 nie oznaczało jednak, że to koniec - przeciwnie, początek oczekiwania na danie główne tego burzowego śniadania. Może burza chciała poczekać na rano, tak jak było w prognozach :?:
Mniej więcej o 5:40 jasne niebo zaczęło ponownie ciemnieć, gdy tylko od południa nasunęły się kolejne masy chmur burzowych.



Nagle burza jakby wybuchła. Pierwszy przyszedł deszcz, a do niego po chwili dołączyły pioruny. Zasadnicza akcja rozpoczęła się około 6:20-30. Wtedy przez chwilę aż zacząłem się obawiać. Chmury były ciemnoszare i bardzo gęste, zdawały się sięgać aż do horyzontu. Pachniało mi to gradem. Lampa na podwórku sąsiednich apartamentowców zgasła, a po chwili pod wpływem ściemniającego się nieba, ponownie się zaświeciła. Taka akcja powtórzyła się później jeszcze dwukrotnie. Burza sprawiła, że cała okolica balansowała między porannym światłem a nocną grozą. Tę zaś rozświetlało tylko światło piorunów.
Położyłem się znowu i na chwilę zasnąłem. Znajdując się w połowie w śnie, a w połowie na jawie, śniłem o tym, że w tę ulewę wychodzę na pole, aby pozbierać stamtąd meble i leżak. Takiej potrzeby na szczęście nie było, ale kiedy tylko sen trochę odpuścił, wstałem by rozejrzeć się, czy na pewno jest czysto. Nawet gdyby coś zostało, nie miałbym jednak jak po to wyjść. Padał bardzo mocny deszcz i ponownie co się rozjaśniało, to znowu zapadały ciemności owocujące powrotem sztucznego oświetlenia. Wyobrażałem sobie, że wyjeżdżam na samochodowe łowy w serce nadciągającej burzy i podziwiałem śmiałków, którzy w tę pogodę siedzieli za kierownicami swoich pojazdów.



Gdy zbliżała się już 7:00, epicentrum nawałnicy znalazło się dokładnie nade mną. Kilkakrotnie wyładowania atmosferyczne dosięgły bardzo bliskich miejsc, a mokre od deszczu dachy zajmowały się jasnobiałym światłem. Jeszcze więcej dostało się Gorlicom, które doświadczały nawałnicy równolegle ze mną, jednak zakończyły ją nieco wcześniej. Nad Nowym Sączem groźna burza ustała wcześniej, przy czym jednak nie oznaczało to uspokojenia pogody.
Po godzinnej przerwie nad miasto nasunęła się nowa burza. Ta nie okazała się jednak szczególnie emocjonująca. Niebo nawet nie pociemniało - cały czas było szare, jakby niewzruszone. Gęste chmury nie przepuszczały słońca, ale nie dawały też deszczu, zaś błyskawice kryły się za mgłą. Tak mi się wydawało, ale odmiennego zdania był mój Tata. Kiedy około 8:30 był w mieście i szedł na parking, maksymalnie 200 metrów od niego w drzewo uderzył piorun. Kiedy mi to opowiadał, przestraszyłem się, ciesząc zarazem z tego, że nic mu się nie stało. Mnie podobna sytuacja miała przytrafić się za trzy tygodnie...

Przedpołudnie było pochmurne i dość ciepłe, ale odczuwalne inaczej niżw słoneczne dni. Wszędzie było pełno wody i kałuż, a w powietrzu jakby nadal wisiało jakieś napięcie, jakby wróżba na kolejne godziny. W końcu pojawiło się słońce. Przy tak dużej wilgoci powietrza momentalnie poczułem gorąco. Klimat taki, że można byłoby uprawiać ryż...



... i zbierać grzyby :) W tym sezonie bardzo ładnie rodziły, a pogoda taka jak tego dnia, dodatkowo im sprzyjała. Chmury co jakiś czas przejmowały jednak inicjatywę. Przy tej wilgoci tak jakby tworzyły się same z siebie, wręcz spontanicznie. Dzień rozkwitał soczystą zielenią, a korzystający z niego, mogli chwilowo odpocząć od burz.
Ja spędziłem jednak ten dzień trochę inaczej. Miłośnicy ciekawych opowieści mogą być zawiedzeni, ale najwięcej czasu w tę sobotę spędziłem stacjonarnie, na nauce. Tego dnia od egzaminu na aplikację dzieliło mnie równe osiem tygodni i choć może się wydawać, że to dużo, ja od początku sierpnia podkręciłem tempo i nie pozwalałem jużsobie na luźny dzień. Z jednej strony szkoda dnia, z drugiej - opłaciło się :jupi:

O godzinie 16:00 świeciło Słońce, a temperatura wynosiła 26 stopni, które były dla mnie jak upał.



Na jakiś czas mogłem zapomnieć o tym, o czym cały czas ostrzegano. W końcu jednak burze zbudowane na południu Słowacji ruszyły. Przez jakiś czas śledziłem ich trasę - wszystko wskazywało na to, że uderzą prosto w mój region...

Zapanował nastrój ciszy przed burzą. Około 19:00 wpadłem na pomysł uwiecznienia tego stanu. W tym czasie musiałem posiłkować się gorszym aparatem, gdyż mój telefon trafił do serwisu po tym, jak 22 lipca na Śnieżce kompletnie się zawiesił i na nic nie reagował. Z tego powodu zdjęć z burzy jest mało i są dość niskiej jakości. Postanowiłem jednak dać Wam coś innego - fotografie z wieczornej przejażdżki, pomóc Wam poczuć klimat ciszy przed burzą, napięcia cichego wieczora, który wkrótce miał zostać zawładnięty przez kolejne masy groźnych chmur...

To stamtąd wszystko przyszło i miało znowu przyjść...



Pojechałem w górę - przez Kunów, do Mystkowa.



Na południu już coś zaczynało się zbierać:



Ale w drugą stronę niebo było czyste:





Tak dotarłem do centrum Mystkowa, gdzie było już szaro, pochmurno. Na tym telefonie nie miałem dostępu do mobilnego internetu, nie miałem jak sprawdzić gdzie jest burza. Nie zdziwiłbym się, gdyby jeszcze podczas mojej przejażdżki zaczęło grzmieć.





Widziałem jednak, że to jeszcze nie to. Kiedy zaczęło się ściemniać, dało się jednak poczuć narastającą atmosferę grozy i niepewności tego, co ma nastąpić.









Tam czai się potwór:





Na koniec ostrym zjazdem dostałem się do Jamnicy. Tam zaobserwowałem coś bardzo niepokojącego. Pomimo upływu wielu godzin od porannej nawałnicy, w wielu rowach woda stała do ponad połowy wysokości. Na brzegach rzeki widziałem, że ta niemal wylała, a do tego nadal toczyła swoje wody naprawdę zdecydowanie. Wiedząc o tym, co dopiero ma nadejść, bałem się że będzie powódź...

W końcu jednak wróciłem do domu. Zapadał wieczór i burza zdawała się być jeszcze większą niżwcześniej oczekiwałem. Strefa z wyładowaniami rozciągała się od północnych Węgier i coraz śmielej wkraczała do mojego regionu. Początek był jednak spokojny.



Miałem wrażenie, jakby nie nadciągały chmury burzowe, lecz zwykła mgła. Błyskawice pojawiały się, ale ich niemoc i słabość światła, jakie rzucały na zasypiającą okolicę, wręcz mnie zdumiewała. Więcej hałasu poczynił prawdopodobnie weselny pokaz fajerwerków i okazała wyrzutnia, w której rozbłyski wpisały się dość częste pojaśnienia nieba wynikające z burzy.
Ta przechodziła nieco na zachód ode mnie:



Do 22:00 dałoby się swobodnie balować na dworze. Wtedy spadł lekki deszcz, nic nie robiąc sobie z tego, że na zachód od miasta leje jak z cebra, a do tego strzelająbłyskawice. Było naprawdę spokojnie, a do tego mgliste chmury zaczęły się lekko rozpraszać. Zapowiadała się godzina przerwy. Szczerze nie żałowałem tego, że pierwszy segment burzy przeszedł bokiem - mając bowiem na uwadze wysokie stany wód w okolicy, mogło być to błogosławieństwo.

W tym czasie oderwałem się trochę od burzowego nastroju. Obejrzałem film o dokonaniach teleskopu Jamesa Webb'a w rok po przesłaniu na Ziemię pierwszych wykonanych przez niego zdjęć. Popisałem trochę na forum, posłuchałem muzyki, poczytałem. Nie dziwiły mnie widoczne za oknem rozbłyski rzucające trupioblade światło na ściany. Wiedziałem, że burza niedługo nadejdzie, bo jej zasadnicza część, największe emocje i najpotężniejsze wyładowania są ciągle przede mną. Długotrwałość tego "okresu przejściowego" uśpiła moją czujność, aż w końcu uświadomiłem sobie jedno:

Ona tu jest.



Tak, wszyscy klikają w przycisk odtwarzania. Właśnie po to wklejam ten link. Ta piosenka to motyw muzyczny 5 sierpnia i burzy roku 2023. To ona grała mi w głowie, to ona była w największym stopniu obecna w tej części mojego umysłu, która aby uspokoić mnie wtedy, gdy burza stawała się straszna, to ją odkryłem właśnie w tym czasie. Podobny motyw muzyczny ma też 15 lipca 2021, pamiętacie :?: :)

Chwilę po 23:00 wyszedłem na balkon. Oniemiałem z zachwytu i jakiegoś przerażenia. Ale tym razem dominowało to pierwsze. Pioruny uderzały jeszcze dosyć daleko, podczas gdy 15 lipca 2021, gdy straszno było mi nawet za zamkniętym oknem, w krótkim czasie przeniknęły do mojej okolicy, waląc coraz bliżej.
Widok 5 sierpnia nie był od razu taki groźny. Wyróżniało go coś innego...

... był tak niesamowicie majestatyczny, piękny i zniewalający, że trudno cokolwiek więcej o nim napisać :!:



Czułem się, jakbym znajdował się w tropikach, nad słynącym z burz wenezuelskim jeziorem Maracaibo. Jeden wielki, nieustający grzmot harmonijnie wpadał w pasjonujący koncert pasikoników czyniących użytek z ciepłej pogody. Błyskawice co rusz wypadały z chmur, uderzając w ziemię, innym razem kryjąc się za chmurami i zsyłając kolejne dostawy światła, jasnego blasku, który z coraz większą częstotliwością otulał ziemię, dudniąc jak przejeżdżający pociąg, a migając jak światło meteoru wpadającego pod odpowiednio ostrym kątem w ziemską atmosferę. Z racji słabości sprzętu mało fotografowałem. Po prostu wpatrywałem się w to piękno. Chciałem zachować w swojej pamięci każdą cząstkę, każdy świetlny foton, każde wrażenie, jakie odnosiłem wpatrując się w ten majestatyczny obraz. Burza wkraczała coraz bliżej.

Wcześniej napisałem na forum, że burza minęła mnie bokiem i nie było wcale tak gwałtownie. O 23:20 pojawił się następujący post:

Cytat:
Odwołuję. Jest NIESAMOWITA burza, mnóstwo wyładowań, całe niebo w ogniu :!: Jeden z najpiękniejszych burzowych widoków, jakie widziałem kiedykolwiek, aż ciężko to opisać :shock: Burza jakby wybuchła na nowo.


Krzysiek zapytał mnie o porównanie do 15 lipca 2021. Napisałem (i podtrzymuję to), że burza sprzed dwóch lat była jednak silniejsza, jednak aby się o tym przekonać, musiałem przejść przez godzinny seans, którego morałem był fakt, iż doświadczam jednego z kilku najsilniejszych zjawisk w swoim dotychczasowym życiu.



Miałem trochę pecha, bo gdyby burza ustawiła się pod trochę innym kątem i chmura z największym deszczem zbliżyła się do mnie bardziej od południowego-wschodu, miałbym perfekcyjny widok na wyładowania. Tamtej nocy niektórzy sfotografowali więcej niż ja w ogóle zobaczyłem. Jednak nie śmiem narzekać. I u mnie kilka razy strzeliło naprawdę pięknie, a odbicie piorunu na siatkówce oka nie znikało przez długi czas.



złośliwość rzeczy martwych...



Kiedy burza była już blisko, najwięcej strachu napędziła mi tamta trójkątna chmura. Zawieszona niżej od pozostałych, wyróżniająca się jasną barwą... nie wiedziałem czy to tylko deszcz, czy coś gorszego albo jeszcze gorszego. Chmury stropowe nocą wyglądają trochę inaczej...





Kiedy postrzępiona chmura była już blisko, zaczął lecieć nawalny deszcz. Zbliżała się północ i tak jak w noc sylwestrową około pięć minut przed nią fajerwerki zaczynają wystrzeliwać z zauważalnie większą częstotliwością niż we wcześniejszych godzinach, tak i podczas nawałnicy roku 2023 właśnie wtedy wszystko uderzyło z pełną mocą.

Podekscytowanie i dreszczyk emocji były, silna burza była, pioruny były, deszcz był. Forum było i wielu przyjaciół na shoutboxie też. Brakowało tylko, żeby tak jak podczas tamtej burzy, ktoś niespodziewanie do mnie napisał. Ale mniejsza z tym.

Prawdziwa rąbanka na niebie trwała około pół godziny, po czym nawałnica zaczęła bardzo powoli się oddalać. Epicentrum nadeszło jednak wręcz idealnie o północy z 5 na 6 sierpnia. Wtedy naliczyłem cztery bardzo bliskie wyładowania, których dokładnej lokalizacji nie jestem jednak pewien, gdyż szukając później pozostałości burzy, nie natknąłem się na żadne ślady uderzeń. Widowisko było piękne i fascynujące, jednak po jego odejściu czułem pewną ulgę. Tak samo wtedy, gdy dowiedziałem się, że obyło się bez powodzi błyskawicznych i zalań. Choć słyszałem jadące na sygnale służby, nie było porównania z tym, co miało miejsce 16 lipca 2021 około 0:20, kiedy jednocześnie wybrzmiały chyba trzy syreny (jak w rocznicę powstania warszawskiego) i momentalnie uruchomiło się mnóstwo "kogutów", wszystko huczało od wozów strażackich.
Emocje opadały, ale przez chwilę wróciły znowu i to w chyba największym stopniu. Kiedy wydawało się, że już po wszystkim, nagle usłyszałem z sąsiedztwa trzask. Zignorowałem. Potem drugi. Usłyszałem jak coś dużego uderzyło o dach bloku. Po chwili coś spadło na bruk przed domem, po drugiej stronie ogrodzenia... To musiały być naprawdę duże kule, ale na szczęście rodzące się w głowie obawy przed gradobiciem okazały się fałszywym alarmem. Nic się nie stało, tylko parę kawałków węgla wypadło z tego wozu, którym cenny surowiec przewozi się wśród chmur według opowieści rodziców chcących uspokoić dziecko bojące się burzy :) Używając innej metafory, aniołkom spadło kilka kul do kręgli.
Było dość spokojnie, lecz i tak w moim ogrodzie z powodzeniem stała woda. Najlepiej było jąwidać, kiedy chwilę po 1:00 chmury rozstąpiły się i na niebo zawitali niemi świadkowie tych burzliwych wydarzeń - Księżyc z Jowiszem.



Nadeszło kilka dni sielskiego sierpnia. Ale tylko kilka. Ten miesiąc miał dopiero pokazać na co go stać :D

Dziękuję za wytrwanie do końca i proszę o komentarze :) Na koniec napiszę jeszcze jedną rzecz - wybaczcie, jeśli będzie nazbyt patetycznie. Otóż jestem szczęśliwy i wręcz dumny, że (nie zapeszając) chyba najlepszy, najpiękniejszy rok w moim dotychczasowym życiu okazał się rokiem z tak fenomenalnym sezonem burzowym, tak jakby chciał podarować mi jeszcze więcej pięknych chwil, dać jeszcze więcej szczęścia, uśmiechu i pozytywnych emocji. 2023 na zawsze w moim sercu.

Jeszcze będziemy sobie o nim opowiadać :)
_________________
Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina :jupi:

1980 > 2024
 
     
kmroz 
Junior Admin
fan wiosny i jesieni



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 132 razy
Wiek: 26
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 35176
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 26 Grudzień 2023, 19:07   

PiotrNS, piękna relacja z cudnego dla Ciebie dnia, którego od samego początku Ci niezwykle zazdrościłem. O ile w lipcu - i tu nie wiem co by mogło zmienić moje zdanie - nie było w mojej opinii nic szczególnego u Ciebie, może poza samą końcówką, o ile ten początek sierpnia na czele z tym dniem - to poezja w czystej postaci. Ta relacja mnie do tego dodatkowo przekonuje.

Pamiętam dobrze, jak się obawiałeś tej burzy, z uwagi na wysokie stany wód, podczas gdy u mnie wtedy jeszcze panowała susza w najlepsze i coś, co miało ją przerwać w chyba równie piękny sposób, było jeszcze daleką przyszłością. Ale chyba nic takiego złego się nie stało, a patrząc na to, jaką anomalię ostatecznie miał ten sierpień, to każdy kolejny mm opadów był bardzo, bardzo cenny.

5.08.2023 u mnie pojawiła się plucha z rana, natomiast wieczorem burza minęła bokiem od zachodu - a właściwie cała seria burz :!: U mnie w tym czasie panowała gęsta mgła, przez którą nie było nawet widać żadnych błysków... Ale jak pewnie wiesz, to burza wtedy jak najbardziej panowała wewnątrz mojej głowy z wiadomych powodów. Był to dzień mojego powrotu z wyjazdu na żaglówkę, który mimo że wspominam bardzo dobrze, przyniósł pewne wiadome braki i z dala od cywilizacji buzowały mną wiadome emocje :)

Co do piosenki, to przyznam się, że pierwszy raz odsłuchałem jej w całości, bo to mocno nie jest mój typ muzyki. Ale za to... teledysk bardzo, bardzo mi się podoba, naprawdę pokazuje takie piękne młodości w czystej, naturalnej, autentycznej postaci :serce: Prawdopodobnie jest on też bardzo bliski moim emocjom z tamtego niesamowitego i dla mnie dnia :)

Sierpień miał jeszcze w zanadrzu wiele do pokazania nam. Czasem się zastanawiam, czy jakby nie przyszła ta oczekiwana sielskość, czy to nie przyniosłoby więcej straty. Jakby nie patrzeć, bez 2 połowy sierpnia nie miałbym w ogóle sezonu burzowego... A tak, to mimo, że ekstremalnie krótki, to jednak nie taki słaby...

Tak czy siak, wracając do tematu wątku, to widoki niezwykłe - o każdej porze dnia. Na swój sposób mnie nawet on bardziej przekonuje niż taki 15.07.2021 - zasadnicza, kulminacyjna burza była wprawdzie znacznie słabsza, ale za to były 2 konkrety, a pomiędzy nimi faktycznie taki cudowny, "ryżowy" tropik. Coś co chyba najbardziej kocham latem :serce:
_________________
Kiedyś lewica walczyła o to, by robotnik mógł zjeść kotleta. Dziś lewica walczy o to, by robotnik NIE mógł zjeść kotleta.
 
     
PiotrNS 
Poziom najwyższy
Uuu, Globcio...



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 107 razy
Wiek: 24
Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 11668
Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 26 Grudzień 2023, 20:24   

Dziękuję Ci bardzo za komentarz :jupi: Zapomniałem wspomnieć o tym, jak rano 5 sierpnia pogratulowałeś mi burzy, pisząc że - co najważniejsze - była niezdradliwa, a ja spiotrowałem Cię pisząc, że inne czynniki mają dla mnie większe znaczenie :mrgreen: Ale to prawda, też bardzo cenię pogodę tamtego dnia i dobrze wspominam te "ryżowe" godziny. Muszę jednak zaznaczyć, że 15 lipca 2021 taki czas też wystąpił, ale - co sam przyznałem w mojej ogromnej relacji z tamtego dnia - niestety nie zrobiłem żadnych zdjęć, które tę porę udokumentowały. 5 sierpnia postanowiłem nie popełnić już tego błędu, bo czułem, że to podobny dzień. Trzy burze w ciągu jednego dnia, to tylko o jedna mniej niż wtedy, a gdyby zsumować siłę wszystkich burz z tamtego dnia i sprzed dwóch lat, wynik byłby podobny - mimo że nocna burza 15/16.07.2021 to inna para kaloszy.
O Twoich wiadomych emocjach pamiętam :) Wiem jak to jest, jak potrafią wypełnić człowiekowi głowę i sprawić, że wszystko wokół zyskuje inne barwy. Także sezon burzowy, które najlepsze miał dopiero pokazać. W tym kontekście bardzo się cieszę z natury II połowy sierpnia. Dzięki niej nie musimy sprzeczać się o burze lipcowe, lecz pomimo różnic zdań przyznać, że sezon burzowy 2023 to u mnie konkret, a i u Ciebie udał się bardzo przyzwoicie.
A piosenka zaczyna wchodzić od drugiego przesłuchania :) Pamiętam jak pod koniec lipca odtworzyła mi się po raz pierwszy i nawet sprawdzałem kiedy się skończy, bo w ogóle mnie nie porwała. Później jednak tak mnie rozkołysała, że tamtego sierpniowego wieczora grała mi w głowie na okrągło :D Podobnie mam z piosenkami zespołu Lor, który mi pokazałeś. Pierwsze odsłuchanie - no fajnie, ale bez rewelacji. Później - ale odkrycie, jaka fajna twórczość :)
_________________
Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina :jupi:

1980 > 2024
 
     
pawel 
Moderator
fan 1 stycznia 2023



Hobby: Meteorologia
Pomógł: 24 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Lis 2019
Posty: 5116
Miejsce zamieszkania: Kasina Wielka
Wysłany: 27 Grudzień 2023, 10:43   

Tamtego dnia tak to wyglądało o 18. Godzinę później już grzmiało, ale bez widocznych błysków.
U mnie cały dzień było całkowite zachmurzenie.
 
     
Bartek617 
Poziom najwyższy
Zimowy łowca burz :)



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 20 razy
Wiek: 25
Dołączył: 02 Sty 2020
Posty: 13727
Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 5 Styczeń 2024, 01:42   

Ja się do tego typu dni nie mogę przekonać... :-( Ulewy, nawałnice i pochmurne niebo porównywalne z grubsza do zimowego, a mimo wszystko wzrost temp. w międzyczasie (!), który nie wygląda zbyt zgodnie z fizyką... :-( :cry: Tzn. piszę o obszarach podgórskich, bo u mnie się rozlało w poprzedzającą noc, jak patrzyłem na dane, a w ciągu dnia temp. były na szczęście znacznie skromniejsze oraz było spokojniej za oknem. ;-) Nie mniej jednak dobowy przedział +20 C/+15 C w wakacje nie należy jak dla mnie do zbyt atrakcyjnych (nawet w sierpniu, gdy powoli zaczynam rzeczywiście lubić cieplejsze noce- ma ten stan rzeczy chyba związek z lękiem przed stopniowym ochładzaniem się w późniejszej części roku)... :-( Gdyby się jednak dodało ok. 5 C w pełni dnia, a odjęło ok. 5 C w nocy, to już byłoby co innego. ;-) :jupi:
_________________
Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów. :(

Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam. :(

Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć. ;)

Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. ;)
 
     
kmroz 
Junior Admin
fan wiosny i jesieni



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 132 razy
Wiek: 26
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 35176
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 19 Marzec 2024, 23:45   

Ja tego dnia burzy w pogodzie nie miałem, ale w moim mózgu szalała na całego :D
_________________
Kiedyś lewica walczyła o to, by robotnik mógł zjeść kotleta. Dziś lewica walczy o to, by robotnik NIE mógł zjeść kotleta.
 
     
FKP 
Poziom najwyższy
Fan wiosny i lata



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 157 razy
Dołączył: 21 Maj 2019
Posty: 23899
Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 20 Marzec 2024, 00:00   

kmroz, Ale mokro się po tej burzy nie zrobiło :hyhy:
_________________
Aktualna pora roku: Pełnia wiosny :jupi:

Wciąż brak wiosny, co skruszy lód.
 
     
kmroz 
Junior Admin
fan wiosny i jesieni



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 132 razy
Wiek: 26
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 35176
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 20 Marzec 2024, 00:04   

FKP, od takich komentarzy to jest Bartek ©
_________________
Kiedyś lewica walczyła o to, by robotnik mógł zjeść kotleta. Dziś lewica walczy o to, by robotnik NIE mógł zjeść kotleta.
 
     
Bartek617 
Poziom najwyższy
Zimowy łowca burz :)



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 20 razy
Wiek: 25
Dołączył: 02 Sty 2020
Posty: 13727
Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 20 Marzec 2024, 13:42   

No bo taka jest prawda- najlepiej z (nie)obecności burzy skorzysta albo osoba je bardzo lubiąca i znajdująca się w sercu długotrwałej nawałnicy (z której suma opadu prawie składa się na średnią sumę miesięczną) ;-) , albo z kolei im przeciwna i mieszkająca dostatecznie daleko od dostrzeżenia stanu zagrożenia. ;-) W tej sytuacji półśrodki w postaci błysków i grzmotów z bliższej lub dalszej odległości przy niemrawej kapaninie (albo zlewie trwającej maks. kilka-kilkanaście minut) wydają się być największym pechem i uzasadnionym powodem do frustracji biorąc pod uwagę ewaluację danego dnia pod względem pogody: tzn. spokojnie to jednak za bardzo nie było, ale cenna woda i tak poszła w las... :-( :cry:
_________________
Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów. :(

Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam. :(

Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć. ;)

Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. ;)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Akagahara style created by Naddar modified v0.8 by warna
Copyright © 2018-2024 Forum LUKEDIRT
Wszelkie prawa zastrzeżone
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 10