Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13249 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 6 Maj 2024, 23:29
Jest mi niezmiernie miło, że ktoś zagląda do tego, jednego z najważniejszych dla mnie wątków Na pewno miałbyś co opisywać, a zdjęć byłoby tam jeszcze więcej niż akapitów Mam jednak nadzieję, że dostaniesz nawet lepsze powody do zimowej euforii. A kolejne moje przygody (burzowe) niebawem będą opisywane, w moim stylu
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13249 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 15 Lipiec 2024, 23:12
Trzy lata temu działa się historia. Historia pewnego paradoksu, gdyż nie sposób inaczej określić tego, że jedna z najpiękniejszych kart mojej pasji stanowiącej przedłużenie życia, była zapisywana prawdziwym przerażeniem. Obok niego niezmiennie trwało jednak inne z uczuć - uczucie zachwytu.
Wracam tu co rok przypominając sobie ten wyjątkowy dzień. Inny niż standardowe. Bardziej pochmurny, trochę deszczowy, nie tak ciepły jak poprzednie. Ale coś jakby wisiało w powietrzu. Trudno jest to opisać, ale kiedy około godziny 20:30 podziwiałem dość odległą burzę nad Krosnem, coś nie dawało mi spokoju. Przecież było mnóstwo takich wieczorów, które kończyły się uspokojeniem pogody, kiedy niebo się rozpogadzało, kiedy burze szły bokiem albo zanikały. A wtedy jakoś podświadomie czułem, że choć pewnie tak będzie... to nie na pewno. Może coś mi się nie zgadzało w wyglądzie nieba Może jakaś intuicja podpowiadała mi, że Lipuś pragnie zagrać ze mną w brydża i szykuje czwartego gracza. Ten nadszedł tak niespodziewanie i tak gwałtownie, że byłbym gotów oddać rywalizację walkowerem.
Teraz wpatruję się w spokojne niebo - nie aż tak, jak rok temu, gdy podziwiałem skarby kosmosu przez lornetkę, ani nie tak jak dwa lata temu, gdy marznąc nagrywałem swoje wspomnienia wpatrując się we wschód Księżyca. Ale dziś świat spokojnie kładzie się spać. Nic nie strzela setkami piorunów, nie wylewa litrów wody, nie sprawia, że w ciągu kilkunastu minut spokojna letnia noc zmienia się w pole bitwy burzowych tytanów.
To jużhistoria. Ale choć coraz odleglejsza, to niezmiennie uważam tamten dzień za jeden z najważniejszych w swoim życiu.
Tamten dzień i noc traktuję także, jako kulminacyjny punkt mojego życia na forum, aktywności i wspólnego przeżywania tych niezwykłych historii. Mam nadzieję, że to wróci. Panowie, to był zaszczyt móc dzielić się z Wami przeżyciami tamtej nocy. Ja Was też.
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13249 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 15 Lipiec 2025, 23:00
To jeden z tych wątków, do których będę wracać zawsze, gdy nadejdzie ten czas. On właśnie nadchodzi. Dokładnie 4 lata temu coś zaczynało się dziać. Nie wiedzieć czemu, światło błyskawic zaczęło docierać z kierunków, gdzie nie spodziewałem się ich zastać. Potem akcja toczyła się już bardzo szybko. Gwałtowność, siła i spektakularna forma nawałnicy, która zwieńczyła tak burzowy dzień, wywarły na mnie ogromne wrażenie. Czas płynie, wszystko idzie do przodu, a ja nadal pamiętam każdy szczegół i nie mogę się nadziwić temu, jak wiele emocji dostarczyła mi pogoda w tak krótkim czasie. I w całym lecie, i całym 2021 roku. Było warto przeżyć to od podszewki, jak najbardziej świadomie. I być wtedy z Wami
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 16 Lipiec 2025, 17:15
Pamiętam, że z wiadrami i pompkami po popołudniu po osiedlu biegaliśmy, by usunąć skutki zalań Nigdy czegoś podobnego się nie wydarzyło przez kolejne 4 lata, ale nie tęsknię specjalnie za tego rodzaju wydarzeniami
Też swoją drogą typ wakacji przed którymi aura była na ogół spokojna (poza jednym tygodniem w zupełnie innych częściach czerwca) , ale jak się już coś zjawiło, to gnębiło to natarczywie i konsekwentnie w ich środku...
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum