Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Meteorologia Pomógł: 63 razy Wiek: 62 Dołączył: 06 Sie 2019 Posty: 8319 Miejsce zamieszkania: Kaszuby
Wysłany: 9 Grudzień 2024, 13:54
Zawsze dla mnie najbardziej depresyjny jest listopad ale jeżeli grudzień będzie coraz cieplejszy czyli tak jak teraz jest temperatura około zerowa lub powyżej to ten miesiąc będzie podobny. Na przykład dzisiaj to chyba jest najciemniejszy dzień w tym roku a może i dłużej bo pierwszy raz widzę ,że fotowoltaika jeszcze dziś mi nie odpaliła tylko mruga mi światełko na falowniku. Nawet czasami jak miałem 2/3 cm śniegu na panelach to nawet wtedy czasami też mi mrugało a teraz jest całkowicie bez śniegu i nie ładuje.
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 313 razy Dołączył: 21 Maj 2019 Posty: 27310 Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 10 Grudzień 2024, 14:28
Janekl, Grudzień jest gorszy, bo już mamy na koncie wiele tygodni ciemnicy, a w grudniu jest jeszcze ciemniej i już dosłownie nie ma niczego, w listopadzie to chociaż jakieś listki jeszcze wzbogacają krajobraz. Jedynym plusem tego miesiąca jest fakt, że począwszy od 22.12 zacznie się mozolnie wydłużać dzień.
_________________ Aktualna pora roku: Pełnia wiosny 🌷
Kwiecień-plecień, bo przeplata, miesiąc zimy, dwa dni lata.
Grudzień jest gorszy, bo już mamy na koncie wiele tygodni ciemnicy, a w grudniu jest jeszcze ciemniej i już dosłownie nie ma niczego, w listopadzie to chociaż jakieś listki jeszcze wzbogacają krajobraz.
Co do listków. Nie opadają z roślin zimozielonych, a resztki pozostają nawet na innych roślinach. Na przykład z jeżyn. Zdjęcie zrobione wczoraj.
Dla wielu (zwłaszcza religijnych tradycjonalistów) osób grudzień jest okresem oczekiwania na święta, okresem radosnych przygotowań do "GWIAZDKI" i z tej przyczyny mniej depresyjny od listopada.
Zresztą tuż przed świętami nadchodzi "przesilenie zimowe" i dnie znów stają się coraz dłuższe, a noce coraz krótsze. Ludowe przysłowie mówi:
NA BOŻE NARODZENIE DNIA PRZYBYWA NA KURZE STĄPNIENIE, A NA NOWY ROK NA BARANI SKOK
Uzupełniajac powyższe. za najbardziej depresyjny uważam okres "Sylwestra" oraz "Nowego Roku". Co prawda ludzie wtedy wesoło się bawią, ale za skoczną muzyką, tańcami, piosenkami i noworoczną kanonadą tkwi "z tyłu głowy" zagłuszane przez te zabawy poczucie przemijania czasu, poczucie bycia coraz starszym, poczucie nieuchronnie zbliżającego się końca. Tylko dzieci cieszy przemijanie czasu, gdyż z optymizmem oczekują na bycie dorosłym. Nie wiedzą jeszcze, że to wcale nie taki "cymes".
P.S. Może to syndrom starzenia się.
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 313 razy Dołączył: 21 Maj 2019 Posty: 27310 Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 15 Grudzień 2024, 19:51
zgryźliwy tetryk, Dla mnie okres sylwestrowo-noworoczny jest już wytchnieniem, że adwent się skończył, a nowy rok zawsze niesie nowe możliwości. Jednocześnie jest to okres nostalgii i wspominania minionego roku, a także minionych lat.
_________________ Aktualna pora roku: Pełnia wiosny 🌷
Kwiecień-plecień, bo przeplata, miesiąc zimy, dwa dni lata.
Ostatnim dniem adwentu jest wigilia. Ale co ateiście przeszkadza adwent. Przecież miasta (teraz i wiejskie chałupy) są świątecznie udekorowane. W marketach, w radio i w telewizorni "lecą christmasy" i w ogóle ludziom wydaje się, że to już święta. A nowy rok może być "tym ostatnim". To pół biedy, bo może też przynieść "zmiany na gorsze". Sic transit gloria mundi
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum