Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13249 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 1 Lipiec 2025, 23:04
Jorguś, na pewno zgoda z marcem i lutym, natomiast w przypadku stycznia ilość śniegu prawdopodobnie też u Ciebie była pojęciem bardzo względnym i nacieszenie się czymkolwiek wymagało wydostania się z miasta. W grudniu i listopadzie miałeś dobrze z tym, że trafiło Cię trochę ładnej i ciekawej namiastki zimy, natomiast jednak byłbym skłonny hejtować listopad za to, że w II połowie rozmienił się na drobne i pozbawił się szans na naprawdę grubą anomalię, przy okazji spłaszczając do tego weekendowego epizodu właściwie wszystkie zimowe szanse.
Zaintrygowałeś mnie też za te znośne temperatury z sierpnia, który jednak dokopał i w zasadzie wszystkie główne akcje zaczynał na południu najwcześniej z całej Polski.
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 2 Lipiec 2025, 00:54
PiotrNS napisał/a:
W grudniu i listopadzie miałeś dobrze z tym, że trafiło Cię trochę ładnej i ciekawej namiastki zimy
W listopadzie jeszcze coś tam się miejscami podziało, ale w grudniu taki to był śnieg jak przy (przed)wczesnych lub późnych ochłodzeniach: gdy przyszło co do czego, pokrywa nie przetrwała dłużej niż kilka-kilkanaście godzin- tym samym, jak ktoś się akurat źle w takich sytuacjach poczuł albo smacznie spał, mógł owych zmian nie dostrzec
FKP napisał/a:
W sierpniu było bardzo przyjemnie, taki trend jest najlepszy, bo dzięki temu cały miesiąc jest letni
Poza tym, że posucha opadowo-burzowa trwała, co mnie zaniepokoiło, biorąc pod uwagę wcześniejsze tygodnie, w których coś więcej się działo (nienaturalna była jak dla mnie ta sytuacja) , to w sumie całkiem udany był to miesiąc Przynajmniej "ostatnie dni wakacji" nadeszły rzeczywiście trochę później A także upadło po raz pierwszy od kilku-kilkunastu lat to przekonanie, że początek roku szkolnego musi się wiązać z pochmurną aurą i termiczną bździną
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38257 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 2 Lipiec 2025, 11:35
No mimo mojej olbrzymiej niechęci do tego trendu, do sierpnia, lata i całego 2*24 roku, to muszę przyznać Jorgusiowi i FKP rację - fizycznie sierpień nie był szczególnie męczący. Bardziej po prostu zacięcie na tych 25 stopniach i już naprawdę totalny brak ochłodzeń, które choćby próbowały udawać, że nie są skrajnie pizdowate.
Pech był trochę w tym, że duży żaro-tropik trafił na długi weekend 15-18.08 i potem też na weekend (ale już bez tropiku) 24-25.08. Ale mimo to uważam, że sierpień 2023 i 2022 były bardziej męczące - tamte sierpnie akurat serio miały niepizdowate ochłodzenia, a termicznie wyszły takie same (tj 2022 cieplejszy nawet xd), więc też znikąd się to nie wzięło...
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 2 Lipiec 2025, 18:27
kmroz napisał/a:
Bardziej po prostu zacięcie na tych 25 stopniach i już naprawdę totalny brak ochłodzeń, które choćby próbowały udawać, że nie są skrajnie pizdowate.
Okolice 25 C w sierpniu są bardziej naturalne niż w czerwcu, co dopiero w maju Właściwie czas na podobne temp. w ciągu dnia jest głównie przeznaczony od połowy czerwca do połowy września W dalszej części września ma miejsce jednak dosyć solidny dołek
Właściwie przepraszam, koło połowy września ma miejsce styczność z izotermą tmaks. +20 C, pod koniec miesiąca z kolei średnia dziennych wynosi koło 16-17 C Więc wartości bliższe +25 C są normą tylko w pierwsze dni/tydzień
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 2 Lipiec 2025, 20:46
W sumie na portalu meteomodel w historycznych danych pomiarowych, to wychodzą dosyć wyrównane te wartości o dziwo, w obu przypadkach normą jest liczba palców jednej ręki... Ale z drugiej strony te średnie były wyznaczane na podstawie ubiegłych dziesięcioleci, a wtedy klimat mieliśmy nieco bardziej "kontynentalny" niż obecnie (tzn. bardziej temp. rosły bliżej wakacji, ale również bardziej spadały po ich zakończeniu) Może dlatego podobne wyniki wychodzą zarówno za maj jak i za wrzesień przy parametrze tmaks. >+25 C
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Hobby: Meteorologia Pomógł: 208 razy Wiek: 27 Dołączył: 10 Gru 2019 Posty: 8211 Miejsce zamieszkania: Katowice
Wysłany: 8 Lipiec 2025, 10:06
Jak dla mnie jednak w sierpniu, nawet taki żarowy dzień jest znacznie bardziej komfortowy odczuwalnie niż w takim lipcu, z racji na skracający się dzień i już choćby przez to na ogół niższe temperatury w momencie jak się trzeba kłaść. Plus dochodzi jednak już przystosowanie się organizmu do ciepła. Ja np takiego 6/7.06 br. na prawdę miałem bardzo ciężko z zaśnięciem, a już takiego 2/3.07 np mimo znacznie wyższej temperatury u mnie w pokoju nie miałem z tym już większego problemu. Taki lipiec ub.r. mimo, że w sumie tylko odrobinkę cieplejszy niż sierpień, odczuwalnie był dla mnie bardziej nieprzyjemny ze względu na swoją formę.
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 8 Lipiec 2025, 10:15
Dzień skracający się i słabsza operacja słoneczna to fakt bez wątpienia, ale odczucia już różne mogą występować- są jedni, którzy u progu wakacji (lub nawet przed nimi) się najbardziej męczą, a u niektórych z kolei szczyt odczuwalnego ocieplenia ma miejsce pod koniec wakacji (lub niewiele po nich)
W każdym razie obecność czy większa siła działania słońca nie jest jednoznacznie skorelowana z występowaniem odczuwalnego ciepła- przy mrozie zimą czy niskich temp. w porze ciepłej np. żółtko na niebie nie sprawi, że będzie ci ciepło Inne parametry pogodowe (takie jak np. moc, kierunek i prędkość wiatru, niższa lub wyższa wilgotność powietrza, wysokie lub niskie ciśnienie atmosferyczne) również mają tu niemały wpływ
Gdyby tak było, to w okolicach połowy marca czulibyśmy się tak samo jak w okolicach połowy września- trochę to obłęd: jedyne co może nieco niwelować różnice, to tendencja zwyżkowa w pierwszym przypadku, i trend zniżkowy w drugim, ale nic praktycznie poza tym Już w marcu to mało kto raczej ma na sobie krótki rękaw, tymczasem pół roku później jeszcze blisko ok. połowa ludzi lub nawet więcej (przynajmniej w wieku produkcyjnym: którzy już nie są kontrolowani pod względem ubioru przez rodziców, a jednocześnie mają jeszcze sprawnie działający system termoregulacyjny) może mieć
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38257 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 14 Lipiec 2025, 23:05
Maj 2021
Cenię go coraz bardziej za drugą połowę, którą autentycznie zaczynam lubić i traktować jako swego rodzaju wzór. Pokazanie przyjaznej alternatywy do przeciągania się lujrozkowej aury z jednej strony, a z drugiej odpalenia gorącego lata...
Hejtuje za to, że w momencie, gdy każdy tego najbardziej oczekiwał się nie przełamał. Hejtuje też za pierwszą dekadę, która serio była skrajnie zimna, choć i tak uważam, że ją przesadnie demonizowałem czasami, dało się gorzej
Kwiecień 2021
Cenie za to, że po kilku latach pokazał, że kwiecień to nie musi być lampa i pustynia. Doceniam też fakt dynamiki w pogodzie i brak przeciągania się jednego typu aury. Ocieplenia występowały regularnie i w dość różnej formie. Takiego 11.04 można było sobie wręcz trochę pouuglobciować, z kolei takiego 17-18.04 wystąpiły rzadkie w tym miesiącu naprawdę ładne burze.
Hejtuje głównie za trzecią dekadę, która była już po prostu zbędna. Jakby na miejsce 22-28.04 dać choćby to co było rok później, to mielibyśmy potencjał na naprawdę fajny kwiecień. Hejtuje też za mimo wszystko klaunowe wyrobienie opadów - poza 13-18.04 to byłby kwiecień opadowo niewiele różniący się od poprzedników....
Marzec 2021
Cenię go za fakt utrzymania dynamiki i tego, że umiał szybko odciąć "powrót Globcia" po strasznej końcówce lutego. Cenie za to, że choć lokalnie próbował przypominać o zimie, szkoda, że w tak marnej formie.
Hejtuje za ogólną suchość (w wielu miejscach był równie suchy co 2020, a na południu miejscami wręcz równie suchy co 2022 ), nietrwałość w próbach instalacji zimy i za patolskie akcenty w trzeciej dekadzie, na czele z 31.03
Luty 2021
Cenię za wszystko co było do 18.02. Nawet te suche mrozy po 3.02 tak nie bolą, były jakimś urozmaiceniem. Miał potencjał serio na to, by przełamać zimę tak na poważnie, by pokazać, że w całości mroźny i śnieżny jest możliwy....
I hejtuje właśnie za to, że tego nie zrobił. Trzecia dekada dowaliła skrajną patolą, aurą którą ratował jedynie fakt roztopów i wilgoci na polach. Nie powiem, miało to swój urok, ale dużo większy by miało, jakby było te 5-8 stopni chłodniej, albo to samo działo się np miesiąc później...
Styczeń 2021
Cenię za to, że przypomniał o istnieniu zimy i mimo, że było w różnych regionach różnie, to jednak praktycznie każdy region czegoś zaznał. Cenię bardzo za ten epizodzik z 18.01, który przypomniał czym jest prawdziwy mróz.
Hejtuje za to suchowiejne ocieplenie 20-24.01, które torpedowało też humor, podczas wcześniejszych zimowych dni. Również przykre jest to, że w takich dniach 6-11.01 czy 25-28.01 u mnie naprawdę niewiele brakowało do realnej zimy, pech o 1 stopień.
Grudzień 2020
Cenię za to, że wbrew pozorom dał trochę mrozu i bieli, a dość długo robił apatolski vibe (wszystko zepsuła 3 dekada). Choć to i tak minimum czegokolwiek, to taki grudzień 2024 pokazał, że da się gorzej
Hejtuje po prostu za to, że był weźdajbielim, a także osobno fakt, jak wyglądał w górach, co jest już niedopuszczalne. Hejtuje za to, że Wigilia dowaliła skrajnym patolstwem, a także taki 26.12 czy 31.12 mimo starań i niektórych korzystnych prognoz, nie dały rady przynieść incydentu zimowego.
Listopad 2020
Cenię za sympatyczny, późnojesienny, mglisty vibe, za małą ilość lampy i patolstwa (tu 15-19.11 trochę zaburzyły) i za to, że miejscami w końcówce dał incydent zimowy.
Hejtuje po prostu za patolstwo, a także nudę, a także - podobnie jak następnika - za brak zimy w górach.
Październik 2020
Cenię za to, że był realnie lochowym i wilgotnym miesiącem, a dupowołowe wstawki były tylko wyjątkiem. Cenię trochę za kilka ładnych burzałek, jakich niejeden czerwiec/lipiec by się nie powstydził.
Hejtuje za dość dużą polaryzacje na lodową 2 dekadę i patolską (choć z zachowaniem rozsądku) resztę. Irytuje też brak prawdziwka w 3 dekadzie (żebym wiedział, że w 2021-2024 też się nie doczekam )
Wrzesień 2020
Cenię za to, że mimo długiej pustyni umiał na obwarzankach przynieść duże opady. Sama pustynia była i tak względnie ograniczona, a do tego różnorodna termicznie.
Hejtuje za to, że zaburzył feng shui pory cieplej 2020 w kontekście braku lampowości/pustynności. Nawet sierpień 2020 dzięki trzeciej dekadzie udało się uratować. Okres bez opadów, a także patolskość temperatur trochę dobijały. Osobno hejtuje jakim patolskim syfem był na NE, a także - z drugiej strony - za bycie pierwszym w historii wrześniem na Kasprowym bez pokrywy śnieżnej.
Sierpień 2020
Cenię za to, że trzecią dekadą umiał oszukać przeznaczenie, przynieść loch, realną wilgoć, opady i piękne burze. No i ta plucha z początku też na duży plus.
Hejtuje za to co pomiędzy. Długi okres żaru, gorąca, posuchy. A także po prostu za sumaryczny fakt bycia cierpniem - choć i tak z całej serii 2018-2024 (bez 2021, to osobna galaktyka) to sierpień 2020 jako jedyny umiem realnie szanować
Lipiec 2020
Cenie za bycie urozmaiconym miesiącem i za to, że nie umiał pozwolić aurze gorącej się rozgościć na dłużej. Cenię za kilka dni z vibem PRL, a także liczne rześkie noce. I za kilka fajnych burz.
Hejtuje za to, że ogólnie był suchy, w drugiej połowie już dość drastycznie, co przywróciło traumy sprzed 3 miesięcy a także z poprzedniego roku...
Czerwiec 2020
Cenię po prostu za bycie wilgotną loszyną z licznymi burzami, nierzadko bardzo fajnymi. To jedyny taki czerwiec, na taką skalę
Boli jednak fakt, że tropik/gorąco ciągnęły się dosłownie całą drugą połowę, dzień w dzień, a i wcześniej uderzyło gorąco. U mnie tak naprawdę bez pierwszej pentady byłby to serio patolski miesiąc. No i mimo wszystko boli fakt, że tej lampy w 2 połowie wbrew pozorom nie brakowało, a takie dni 25-28.06 już trochę dobijały połączeniem parówy z żarem. Jedynie ta cudowna wilgoć w glebie i rozlewiska poprawiały humor...
Maj 2020
Cenię za przełamanie termiki, a także - co ważniejsze - wilgoci. Osobno doceniam bardzo sympatyczną końcówkę.
Hejtuje jednak za dużą ilość patolskiego zimna i lujrozków. Okres 12-23.05 to serio żywcem wyjęty sraj 1980 i nawet w obecnej skrajnie zimnolubnej odsłonie mnie nie mam tolerancji dla czegoś takiego. Trochę też szkoda, że nie miał żadnych burz.
Kwiecień 2020
Cenię za to, że termicznie nie był patolski i na tym koniec...
Hejtuje za susze, lampe, amplitudy i po prostu żywioł, a także brutalne podkreślenie szkód 30-latki. Za skrajnie katastroficzny vibe po dwóch latach KK.
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum