Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Meteorologia Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Dołączył: 03 Cze 2019 Posty: 20467 Miejsce zamieszkania: Włocławek
Wysłany: 1 Grudzień 2023, 20:52
jorguś, no faktycznie lujowa u Was ta jesien 2006 z tym pizdziernikiem na czele, który wcale za bardzo nie ustępuje wrześniowi... Tym bardziej cieszy mnie Twój krytycyzm
_________________ Pierwsza połowa wiosny 2026 to horror, ale 2026 rok to najlepszy moment po 2013 roku na właśnie taką
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 1 Grudzień 2023, 23:59
Mi się też ten rok przestaje podobać..., ale w sumie z dwojga złego lepsze ok. 0.5 m. puchu gdy trwa zima, niż kilka cm ciapy poza sezonem (październik, kwiecień, maj). Obie rzeczy są niefajne, ale z drugiej strony zima ma swój czas.
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38257 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 2 Grudzień 2023, 09:02
jorguś, no listopad na pewno lepszy u Ciebie niż u mnie, miał chyba nawet mniej usuczenia, co jest w przypadku tego miesiąca ultrarzadkie xd No i ta końcówka
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 2 Grudzień 2023, 13:55
Tak, tegoroczny listopad na południu Polski należał do pochmurnych, mało słonecznych miesięcy. Ale to w zasadzie i tak nic: gwoździem do trumny jest obecne wydarzenie, które dolało oliwy do ognia...
Hobby: Meteorologia Pomógł: 208 razy Wiek: 27 Dołączył: 10 Gru 2019 Posty: 8211 Miejsce zamieszkania: Katowice
Wysłany: 2 Grudzień 2023, 16:15
No ta jesień zdecydowanie była skrojona pod moje preferencje, wprawdzie w tym roku trochę sobie wymyślałem za bardzo, ale gdybym 31.08.2021 dostał taką projekcję jesieni to bym nie uwierzył, że może przyjść coś tak satysfakcjonującego
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38257 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 30 Październik 2025, 13:13
Nowy ranking jesieni lat 2001-2024.
Kryteria: Po pierwsze po prostu liczy się, aby było wilgotno , ale nie do przesady, suche okresy też powinny występować, byle trwały 5 dni a nie 3 tygodnie Po drugie od 15.10, a już na pewno 20.10, jestem zwolennikiem zimna, oczywiście najlepiej złośliwego - choć liczę się z tym, że łatwiej o zimno przy inwersji o tej porze roku. Na wcześniejszym etapie wręcz jestem zwolennikiem ciepła, ale na pewno nie kosztem opadów (samo usłonecznienie mi przestało przeszkadzać, oczywiście też nie do przesady . Po trzecie trochę patrzę na całokształt, góry też się dla mnie liczą Po czwarte - najważniejsze - złośliwość przestała już mi jakkolwiek przeszkadzać, nawet uważam, że jest trochę wskazana, byle nie był to jakiś zacinający się całokształt
1. 2017 - Jesień nie bez ale, z uwagi na dość zauważalny negatywny trend - do połowy (dokładniej 10.10) to wręcz chłodna, a druga połowa jednak bardzo ciepła, choć nie jakoś patolsko. Jednak tutaj doceniam przede wszystkim wilgoć na każdym etapie, wstawki dupy wołowej na tyle częste i konkretne, że nie da się ich pominąć, ale na tyle krótkie i otoczone wilgocią, że bardziej cieszyły niż martwiły - na żadnym etapie nie było ryzyka zacięć. No i w końcu doceniam, że mimo, że 2 połowa jesieni była ciepła, to góry działały I to nie tylko szczyty, Zakopane za koniec października i listopad ma też naprawdę dobre statystyki Minusem tej jesieni (tak, piszę to ja) jest na pewno nadmierny loch, ale niestety i tak lepszą alternatywę mi trudno znaleźć...
2. 2012 - Mimo przeraźliwego nudnopada (ale to niestety i tak większość puli...), ale chociaż lochowego i u mnie nieszczególnie patolskiego. Miał jednak swój urokliwy, mglisty vibe, a też po takim epizodzie jak wtedy na koniec października , to mimo wszystko lepiej szło znosić wyczekiwanie. Natomiast duet września i października na pewno bardzo mnie przekonuje - wrzesień bardzo ciekawy termicznie i dynamiczny, opady przynajmniej jakieś miał i nie miał tendencji do zacinania. A o październiczku nieraz mówiłem, cudowny miesiąc i tak na dobrą sprawę, to do okolic 24.10 naprawdę bardzo ciepły, do tego wilgotny i dynamiczny.
3. 2015 - Ta jesień też wiele swoich wad miała, ale doceniam jej wilgotność na każdym etapie, nawet jak trafił się jakichś suchy okres, to potem i tak przychodziły monsuny Na duży minus fakt, że listopad po pierwszych dwóch dekadach był naprawdę patolski , październik też mógłby mieć bardziej pozytywny trend, ale powiem szczerze, że coraz bardziej oceniając pory roku zwracam jednak uwagę na to, by przede wszystkim nie miały długich okresów totalnego gówna i przede wszystkim by jednak każdy miesiąc był sensowny opadowo. A tu po prostu tak było, termicznie też było duże urozmaicenie
4. 2008 - Ta jesień też była trochę taka bezpłciowa i opadowo to nie poszalała, ale przynajmniej też nie było jakichś termicznie bordowych czy pustynnych zacięć. Jedynym poważnym red flagiem jest okres od 22.10 do około 14.11. Na nizinach to pal licho, po prostu był taki ciepły, mglisto-mżawkowy vibe i nawet się pewnie nie odczuwało że praktycznie nie pada, ale góry i pogórze... dramat. To, co może tu rozgrzeszać jednak, to druga połowa listopada, która odkupiła swoje winy. A jesień do okolic 20.10? Wiadomo, że chciałoby się nieco większego hmmm... zrównoważenia we wrześniu, ale tak czy siak cenię go z opady, w październiku też kilka fajnych w tym kontekście akcentów było
5. 2004 - Potworna 3 dekada października i strasznie suche, choć chociaż dynamiczne termicznie pierwsze 2 dekady września. Ale miesiąc Wagi i listopad jednak moim zdaniem przynajmniej bardzo dobre - zarówno opadowo, jak i w innych aspektach. Miały wszystko co należy - w "Wadze" były zarówno okresy lochowe, jak i lampowe, były duże opady, przymrozki z prawdziwkiem czy duże ocieplenia. A listopad? Tak najbardziej to cenię go za ten niesamowity epizod z drugiej połowy, który u mnie bije wszystko inne w XXI wieku (nooo poza 2010, ale to była już dosłownie sama końcówka)
6. 2007 - Byłaby wyżej, jakby listopad wykorzystał swój termiczny potencjał, niestety u mnie tego nie zrobił... Trochę też irytuje jednak, że pierwsza połowa jesieni dość wyraźnie chłodna, choć ciepłe incydenty miała. Doceniam tutaj jednak brak patoli w drugiej połowie jesieni, niesamowitą zimę w górach i także fakt, że każdy miesiąc się jakoś trzymał z opadami, choć u mnie o dziwo to żaden nie poszalał
7. 2016 - Zamienić anomaliami i sumą opadów okresy 5-16.09 z 5-16.10 i byłaby naprawdę spoko jesień Tak to niestety wrzesień już pomijając że bardzo suchy u mnie (poza 4.09), to jeszcze długi okres wręcz fali gorąca, a za to październik... cóż, jednak trochę za szybko pożegnał się z jesiennym ciepłem. Niesamowicie jednak doceniam wilgoć z października i listopada, wiele udanych akcentów w górach, ale i na nizinach w listopadzie kilka razy potrafiło być ciekawie
8. 2010 - Nie ukrywam, że fakt jak duet wrzesień-październik był chłodny, jednak irytuje, a to nadrabianie anomalii w listopadzie - irytuje podwójnie. To co jednak należy docenić to wilgoć września i listopada i jednak nietuzinkowość października z masowymi lujrozkami - choć no mogły być trochę później. Sam wrzesień zresztą nawet idzie ogólnie docenić, bo jednak umiał przynieść epizody ciepła. No i najważniejsze - końcówka listopada Nigdy nie zapomnę
9. 2020 - Do okolic 20.10 ta jesień naprawdę szła jak należy i z dużym potencjałem. Bardzo wilgotna (mimo dłuższego okresu suchego od około 6 do 25.09...), termicznie z akcentami dużego ciepła, ale nieprzedłużającego się i umiejącego choć trochę odreagować. No i te burzałki Trochę szkoda, że potem się to jednak zwiesiło i oczekiwanie na zimę nie tylko na nizinach, czy nawet pogórzu/górach, ale także stricte na najwyższych szczytach, było już mega męczące. I ogólnie opady po 20.10 wycofały się wręcz całkowicie. Został loch i patolsko ciepłe noce. Doceniam oczywiście liczbę mgieł, które lubię, ale też gdzieś z tyłu głowy zostaje, że nad tymi mgłami szalały inwersja i patola...
10. 2003 - Duet września i października mi się względnie podoba, ten wrzesień też się u mnie może pochwalić, negatywnym trendem (co we wrześniu lubię) i jednak w miarę regularnymi opadami, a październik w połączeniu tej dość ciepłej 1 połowy z wiadomo jaką drugą Miał jakiś urok. Irytuje jedynie listopad, który wprawdzie się i tak wyróżnił tym inwersyjnym wyżem od 6 do 16.11 i całkiem sensownymi mrozami Ale no właśnie, znowu ta inwersja, znowu ta patola i brak zimy wyżej, znowu sucho. No i reszta listopada. Chora patola
11. 2001 - Nawet myślałem, by dać wyżej, ale październik mnie strasznie irytuje formą, za to listopad mimo, że chłodny, to "antyzłośliwy". Wrzesień z październikiem trochę by się mogły bardziej wymieszać anomalią i by wskoczyła co najmniej 5 miejsc wyżej A tak to jednak było takie typowe zacinanie się, jakiego fanem nie zawsze jestem Na koniec dnia jednak przyzwoite uzupełnienie
12. 2021 - Wrzesień akurat bardzo fajny i miał opady Duet październik-listopad jednak co do zasady nudny, a do tego listopad termicznie też stypowy, nawet w górach sobie nie radził Mimo wszystko jednak umiem sobie wyobrazić gorsze rzeczy, więc daleki jestem od jakiegoś wielkiego gnojenia tej jesieni
13. 2009 - Nie wiem czy nawet nie powinna być wyżej, ale irytuje wręcz skrajnie suchy wrzesień i jednak wyjątkowo patolska 2 połowa listopada Od 29.09 do 13.11 to wręcz uważam, że naprawdę fajna jesień, mająca wiele ciekawych elementów
14. 2002 - Irytuje trochę trend i ogólna suchość września, choć coś tam było. Sam październik spoko fajnie wilgotny, ale wolałbym odwrotny trend - ciepłe akcenty z 2 połowy by były bardziej wyraziste wcześniej, a ziąb z 6-12.10 jakby trafił się 2 tygodnie później, to dałby już szansę na mocne lujrozki i realny Listopad trochę kojarzy mi się z suchością - zarówno duży ziąb, jak i patola, zapomniały o opadach.
15. 2005 - Aakceptowana warunkowo, ale u mnie wrzesień przy wszystkich innych wadach miał farta z opadami, październik mimo wielu wad i strasznej suchości, to miał jakieś urozmaicenie, a okres wyżu wyraźnie fizyczny z zimnymi nocami No i ten prawdziwek na koniec. No i listopad. Pierwsza połowa nudna, ale też przynajmniej na nizinach dość mglista, a druga dała jednak fajny przedsmak zimy
16. 2013 - Choć irytuje trend termiczny - do 19.10 wręcz bardzo zimna, a druga połowa wyjątkowo patolska - to jednak na pewno doceniam mokry, grzybowy wrzesień, który też tak do 23.09 wcale jakiś zimny nie był, potem urozmaicenie w postaci lujrozków - choć wiadomo, wolałbym 2-3 tygodnie później analog.... No i to, że mimo wszystko opady u mnie w październiku i listopadzie się wyrabiały, a do tego listopad był fajnie lochowy. Nawet ten okres dupy wołowej z 3 dekady października jednak przynajmniej u mnie nie kojarzy się z suchością i lampą Termicznie jednak ta jesień to badziewie, a brak jakichkolwiek akcentów w kierunku zimy w listopadzie tylko dobijał
17. 2023 - Wrzesień to pominę milczeniem Duet październik-listopad jednak bardzo cenię z opady , a do tego listopad za to, że od 17.11 cały czas przypominał, że zima jest blisko Październik mimo dominacji bordu, miał też urozmaicenia w postaci zimnych strzałów, a jego bordowe akcenty też były nietuzinkowe Oczywiście ocena jest bardzo mocno obniżona przez koszmarny wrzesień
18. 2024 - Ta jesień to nawet by uszła w tłumie, jakby miała opady - a te poza 1 połową października jakby nie istniały. Poza tym jednak jeśli nie liczyć 1-8.09 to miało to jakieś ręce i nogi, wręcz sporo z trendu termicznego i przebiegu mi się podobało
19. 2018 - Tutaj na plus oceniam fakt, że jednak zarówno wrzesień i październik umiały się wyrobić opadowo, a październik w 3 dekadzie dał naprawdę konkrety No i również to, że listopad jednak miał sporo tych mgieł, a słońca akurat więcej w tej zimnej 2 połowie. Jednak mimo wszystko był okropnym sucharem. Proporcje tej jesieni fatalne.
20. 2006 - Patolska, nudna jesień, której jedynym poważniejszym akcentem na wyróżnienie był bardzo zimny przełom października i listopada na czele z atakiem zimy 3-5.11. Cenię też początek października, ale no lepiej by smakowała ta burzowa "antyzłośliwość" jakby nie była otoczona nudą i patolą... Z września cenię to że u mnie te opady się jakoś próbowały trafiać i większość nocy była fizyczna...
21. 2022 - Może trochę prowokacja, że tak nisko, ale po prostu była bardzo sucha i z dość obrzydliwym trendem. Do 13.10 bardzo chłodna jesień, ale i tak przy tym raczej taka miałka i nudna, bez jakiegoś uroku, a potem bity miesiąc takiej podłej patoli z ukrytym pożarem - na większy plus tylko weekendowe pluchy z 22.10 i 5.11. Druga połowa listopada próbowała , ale jej nie wyszło. No i góry... ani drgnięcia. A na listopadowy długi weekend krótki rękawek
22. 2014 - Po prostu skrajnie sucha jesień u mnie, na S i W ocenił bym ją mocno inaczej (choć tam za to dużo gorszy nudnopad). Minimalnie jednak cenię urozmaicenie 3 dekady października Jesień, której wiele fragmentów mogło się podobać, ale całokształt był miałki, ciepły, nudny i suchy...
23. 2011 - Również skrajna susza. Termicznie od 7.10 już praktycznie bez patoli (poza epizodem z przełomu października i listopada), ale co z tego jak nic się nie działo i wysychało
24. 2019 - Może jestem za surowy, ale działa mi mega nerwy, poza tym u mnie też niesamowicie sucha a do tego patolska. Urozmaicenia to tylko pseudoantyzłośliwość Fragmenty doceniam, ale patrząc na całokształt, to suchy, pustynny kibel
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Ostatnio zmieniony przez pawel 30 Październik 2025, 17:19, w całości zmieniany 1 raz
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20712 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 30 Październik 2025, 13:40
kmroz napisał/a:
Doceniam oczywiście liczbę mgieł, które lubię, ale też gdzieś z tyłu głowy zostaje, że nad tymi mgłami szalały inwersja i patola...
Mgły nie są owocem chłodów tylko braku wiatru- w przypadku dni z kilkoma lub kilkonastoma C odczuwalnie temp. mogły nawet odczuwalnie okazać się wyższe niż w przypadku przeciętnego wiatru i pogody (zachmurzenie umiarkowane/duże)
Jeśli chodzi o ranking, to dla mnie chyba jesień 2008 mogłaby się rzeczywiście okazać jedną z wyższych, a przynajmniej październik z tamtego roku jestem skłonny wysoko ocenić (no wyżej z pewnością niż roczniki z otoczenia, więc np. 2007, 2009, 2010, 2011, 2012)
kmroz napisał/a:
, to mimo wszystko lepiej szło znosić wyczekiwanie
W odróżnieniu do okresu od połowy grudnia do połowy marca średnie wieloletnie temp. na końcu października powinny wskazywać na słotę, nie na powiew zimy Jeżeli takie coś jest odpowiednie w tym okresie, zimą już chyba siłą rzeczy powinny przeważnie występować mrozy rzędu -10 C
kmroz napisał/a:
Od 29.09 do 13.11 to wręcz uważam, że naprawdę fajna jesień
Wyłączając sam środek października i jego bliskie okolice może i ta jesień byłaby w porządku, jakby nie było za niską ocenę października 2012 u mnie odpowiada głównie te kilka nienaturalnych dni, do reszty w zasadzie nie ma się co czepiać, no może początek października kontrowersyjny, przełom 2-3 dek. miesiąca (okresy podobne do wyża Kourosh odbieram bardziej negatywnie niż dawniej), listopad z tamtego roku też w sumie w takim mglistym albo "stratusowym" wydaniu kontrowersyjnie wygląda: wolę zdecydowanie już wersję z 2024
kmroz napisał/a:
wstawki dupy wołowej na tyle częste i konkretne, że nie da się ich pominąć
Pod kątem aury wolę październik 2016 niż 2017 Epizody ze słońcem przy wyższych temp. powietrza to dla mnie przynajmniej żadna sztuka, dla mnie cenniejsze słońce staje się wraz z suchą pogodą przy niskich temp. powietrza
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum