Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 21025 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 23 Kwiecień 2026, 02:41
U mnie sytuacja wygląda następująco
temperatura: październik (jeśli patrzymy w kategoriach: wyżej=lepiej)
usłonecznienie: różnie (kwiecień ma potencjał na osiąganie bezwzględnie wyższych wyników, ale w październiku mimo wszystko okazje bywają lepiej wykorzystywane i jak ma być słońce, to będzie, najwyżej zamiast od wschodu słońca do końca dnia, to gdzieś od ok. 10:00)
burze: kwiecień mimo wszystko (w październiku nawet jak burze występują, to nie w wydaniu elektrycznym, a wiatrowym: ale wiadomo nie jest to jakaś miażdżąca przewaga, bo w kwietniu podobnie jak i również później w maju dni z wyładowaniami pojawia się w sumie blisko zera, w czerwcu ma miejsce przeskok na te 5, a czasami nawet 10 dni)
liście: październik (w kwietniu krajobrazy jeszcze są na ogół łyse, chyba że po 2 poł. sezonu zimowego jak np. 2023/2024)
kwiaty: remis raczej (ale wstyd się przyznać, tu się szczegółom tak dokładnie nie przyglądam)
ptaki: kwiecień (no tu nie da się zakłamać rzeczywistości- teraz będą nękać, po to by za plus minus pół roku zaliczyć wielki odlot)
motyle: kwiecień (podobnie jak z ptakami, ich obecność daje się dużo bardziej odczuć wiosną)
dnie: październik (występuje słabsza operacja słoneczna, co dla mnie korzystniej działa)
noce: październik (pomimo ich długości odpadają człowiekowi zmartwienia w związku z pogodą i termiką w jej trakcie- ujawnia się wtedy ta morska część naszego klimatu odpowiedzialna za łagodniejsze warunki)
długość dnia: kwiecień (no dobra sama długość dnia w kontekście problematycznych zjawisk pogodowych oraz wstawaniu/zasypianiu bywa zwykle nieporównywalnie korzystniejsza wiosną: w październiku ciężko np. jest wstać koło godz. 6:00 rano, teraz to mam wrażenie, że to robi się koniecznością)
perspektywa: październik (dla mnie przynajmniej jest to pierwszy miesiąc nowej nadziei: owszem, boję się zimy, ale chyba nie mniej niż okresu wakacyjnego, w którym dzieją się rozliczenia, a pogoda która "wydaje się ładna" w prognozach tak naprawdę się później taka nie okazuje: zimą chociaż nie ma tych złudzeń, że jak ma być "paskudnie", to będzie)
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum