Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38267 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 4 Kwiecień 2020, 22:38 Wrzesień 2019 - Miesiąc, który został doceniony pośmiertnie
Przyznam, że najbardziej mnie ciągnie do podsumowania akurat tego miesiąca, także wybaczcie brak chronologii.
Dopiero ostatnia analiza wrześniów, uświadomiła mi, jak zarąbisty był to miesiąc. Miał on zasadniczo wszystko czego potrzeba i niewiele tego, czego nie potrzeba. O danych rozmawialiśmy już wiele, więc teraz skupię się na dokładnym spacerku przez tamten miesiąc na podstawie bardzo, bardzo licznych moich fotografii. Tym razem zamiast wstawiać album, zamierzam zrobić relację, także będzie to powstawać rozdziałami.
Już jutro zapraszam na pierwszy rozdział tej pięknej powieści i fotorelacji.
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13252 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 4 Kwiecień 2020, 22:58
Jeden z najlepszych wrześniów w historii - przyjemnie i regularnie ciepły, bardzo słoneczny (i tu akurat nie mam wielu wątpliwości), a przy tym w normie opadowej. Piękne wynagrodzenie za nieudane lato, co najwyraźniej pokazały cztery piękne weekendy. Ja akurat doceniłem go od razu; już 5 września żywiłem względem niego bardzo ciepłe uczucia, ale teraz lubię go tylko bardziej
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38267 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 4 Kwiecień 2020, 23:48
PiotrNS napisał/a:
Jeden z najlepszych wrześniów w historii - przyjemnie i regularnie ciepły, bardzo słoneczny (i tu akurat nie mam wielu wątpliwości), a przy tym w normie opadowej. Piękne wynagrodzenie za nieudane lato, co najwyraźniej pokazały cztery piękne weekendy. Ja akurat doceniłem go od razu; już 5 września żywiłem względem niego bardzo ciepłe uczucia, ale teraz lubię go tylko bardziej
Nie da się zaprzeczyć, udał się na każdym etapie - niemal w każdej jego cząstce dało się zobaczyć pewien urok (może poza 24.09, ten dzień mógłby zniknąć..... )
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Chyba najbardziej tkai książkowy i typowy wrzesień jaki znam a do tego baaaardzo mokry. Myślałem, że z grzybami będzie słabo, a tu opóźniony, ale piękny wysyp nie dużo skromniejszy niż ten z 2017
_________________ Pierwsza połowa wiosny 2026 to horror, ale 2026 rok to najlepszy moment po 2013 roku na właśnie taką
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38267 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 4 Kwiecień 2020, 23:59
Był on bardzo późny to fakt, w moim regionie zaczął się od zachodu, dlatego najpierw się wybrałem do Puszczy Bolimowskiej, jak mogliście widzieć na zdjęciach. Jednak szybko przeszedł dalej na wschód.
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20720 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 5 Kwiecień 2020, 00:36
Zgadzam się z Wami- wrzesień na pewno był znacznie lepszy od lipca i sierpnia (bo czerwiec nawet fajny, tylko pogoda bardziej do odpoczynku zachęcała niż do nauki i podejścia do sesji- na lokalne plaże pewnie tabuny ludzi chodziły, a też kto wie, czy nawet nie do wody, jak był taki gorąc, z pewnością to nie był dobry czas na koncentrację i akumulację zgromadzonej przez miesiące wiedzy).
Właściwie to smuciło w tym wrześniu tylko to, że temp. z trudem przekraczały +25 C. Bo pogoda przeważnie była ładna, deszcze większe zgromadziły się w chłodniejszych dniach. To był dobry przykład miesiąca, w którym przy +15 C mogłem wyjść w koszulce T-Shirt, krótkich spodenkach (takich tuż za kolano, nie chodzę już w szortach z wf, bo nie wypada)+halówkach i nie było mi zimno. Sam nie wiem, być może miałem dość gorącego, ale też bardziej wilgotnego powietrza z sierpnia (tam temp. ogólne w ciągu dnia nie były wcale specjalnie wysokie, ale rosnące zachmurzenie w ciągu dnia i wartości punktów rosy sprawiały, że nawet jak nie ruszałem się za bardzo, to mi się koszulka kleiła do pleców od potu).
Z mojego punktu widzenia był on zbyt suchy. W studzience było suche dno. Teraz przynajmniej jest tam niecałe 400 litrów wody ( przepompowuję ją do 2 beczek) i tym podlewamy działkę, bo wodociągu na razie zarząd nie uruchomił.. Gdy późną jesienią na zimę spuszczałem wodę z rur wodociągowych wszedłem na suchy piach. Co dla kogoś jest ładne, dla innych bywa fatalne.
Hobby: Wszystko! Pomógł: 176 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38267 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 5 Kwiecień 2020, 12:41
zgryźliwy tetryk napisał/a:
Z mojego punktu widzenia był on zbyt suchy. W studzience było suche dno. Teraz przynajmniej jest tam niecałe 400 litrów wody ( przepompowuję ją do 2 beczek) i tym podlewamy działkę, bo wodociągu na razie zarząd nie uruchomił.. Gdy późną jesienią na zimę spuszczałem wodę z rur wodociągowych wszedłem na suchy piach. Co dla kogoś jest ładne, dla innych bywa fatalne.
U mnie spadło 85mm deszczu, czyli o ponad połowę więcej niż powinno. Właśnie za to go lubię, bo poprzednie wrześnie bywały albo zbyt suche, albo ewentualnie równie mokre, ale po prostu brzydkie. Ten w sumie też nie był jakiś szczególnie słoneczny, ale nie tak ponury jak inne mokre wrześnie.
Pod koniec miesiąca było wręcz grząsko na polach, a grzyby rosły... jak po deszczu. No bo, po deszczu Trawa się pięknie zazieleniła, do rowów powróciła woda. Niestety, od połowy października znowu rozpoczęliśmy dłuższy okres bez deszczów, za wyjątkiem kilku dni w pierwszej połowie listopada zrobiło się sucho niemal do Świąt - kiedy ponownie podlało aż za dużo.
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Nieco ponad 100 km odległości, a jaka różnica. Bywało, że gdy dzwoniła córcia z Warszawy u niej padało, a u nas nie. Co ciekawe całkiem niedaleko, nawet w Kisielanach i w Mokobodach przy szosie na Węgrów co nieco popadało i w tamtejszych lasach były grzyby, nie za dużo, ale były.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum