Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Polityka Cookies    Dowiedz się więcej    Cyberbezpieczeństwo OK
Forum wielotematyczne LUKEDIRT Strona Główna
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj  Album

Poprzedni temat :: Następny temat
Burza mojego życia - Wielka Noc
Autor Wiadomość
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 179 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 39129
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 2 Maj 2020, 23:35   Burza mojego życia - Wielka Noc

Trochę będę parafrazować moje ulubione podsumowanie nawałnic z sierpnia 2017, nie mogę się powstrzymać :lol:

13.06.2019. Jest upalny dzień. Prognozy były wyjątkowo alarmujące, bowiem widać było starcie mas polarmorskich, ze zwrotnikowymi.

Od kilku dni nad zachodnią i północną częścią kraju przetaczały się wyjątkowo gwałtowne burze, w których dało się poczuć połączenie typu termicznego, oraz frontowego. Takie burze należą do najbardziej gwałtownych.

Szczególnie ciekawa sytuacja było w województwie lubuskim, oraz pomorskim, gdzie notowano dosłownie nawałnicę za nawałnicą. Był to swego rodzaju pofalowany front, oddzielający czysto zwrotnikową, skrajnie upalną masę, od tej polarnomorskiej.

Ta wgłąb naszego kraju zaczęła się przemieszczać właśnie w czwartek 13.06 rano. Zachód Polski już tego dnia miał prawdziwe wytchnienie od upału. Na wschodzie, południu i w centrum była zupełnie inna. Tam prażyło niemiłosiernie, do tego było niesamowicie duszno i parno, bowiem powietrze było niesamowicie wilgotne. Jednak wysoki LCL sprawił, że w ciągu dnia nie było nie tylko mowy o zjawiskach burzowych, ale nawet o jakichkolwiek chmurach, przynajmniej na Mazowszu.

Prognozy warunków burzowych jednak nie sprawiały złudzeń - tym razem będzie coś naprawdę porządnego. Wydany 3 stopień zagrożenia burzowego został wydany m.in. na Ziemie Łódzką oraz zachodnią połowę woj. mazowieckiego.

Nad ranem intensywne burze przetaczały się po raz kolejny nad zachodnią połową naszego kraju. Szczególnie pamiętna burza uderzyła w okolicy południa w Mazury, gdzie doszło do licznych szkód wiatrowych.

Tego dnia w okolicy południa miałem egzamin. Przyszło na niego wyjątkowo mało osób, co prowadzący tłumaczył panującym za oknem nadzwyczajnym, nieznośnym skwarem i poprzednią prawdziwie tropikalną nocą. Rzeczywiście, warunki tej nocy były do tego fatalne, zresztą ten czerwiec jest do dzisiaj wspominany przez studentów, jako koszmarna, tropikalna sesja letnia... W zestawieniu z "atakiem zimy" w połowie września 2019, padało w mojej głowie poważne pytanie - kto wymyślił wakacje studenckie od lipca do września, a nie od czerwca do sierpnia?

Ale nie o tym... Wracając do głównego tematu, po wyjściu z egzaminu udałem się do mojego ulubionego CH Bluecity (od dziecka mam jakąś słabość do tego miejsca, zakupy w tym miejscu są dla mnie czymś więcej niż zwykłymi zakupami, przyznam, że w dzisiejszych smutnych czasach tego też mi brakuje). Miał tam miejsce taki typowy jarmark, który pojawia się przez kilka dni w każdym miesiącu i przyznam, że właśnie obraz tego jarmaku, na którym można zdegustować najróżniejszych produktów, zawsze mi się będzie kojarzył z tym dniem. O ile dobrze pamiętam, to właśnie tam sprawdzałem warunki burzowe, z takiej ostatecznej odsłony GFS 6Z.

Potem nastąpił powrót do domu i relaks po egzaminie. Polegał on na tym, że przez kilka godzin wgapiałem się w monitor i bezsilnie patrzyłem jak tworzące się potężne burze na Ziemi Łódzkiej kierują się za bardzo na północ i mijają mnie bokiem. Taka sytuacja trwała parę ładnych godzin i poważnie się zastanawiałem, czy nie jest już po wszystkim. Warunki, warunkami, ostrzeżenie stopnia 3 ostrzeżeniem, a rzeczywistość lubi płatać figle...

Do pierwszych realnych zmian doszło około godziny 20:00, kiedy na Sulejowszczyźnie zaczęły tworzyć się nowe komórki burzowe, prawdopodobnie wskutek spadku LCL. Sprawiały wrażenie, jakby kierowały się w moją stronę. I faktycznie tak było. Około 22:00 zaczęło porządnie grzmieć i nawalnie padać w okolicy Żyradowa, co dostrzegałem już patrząc z okna na południowy zachód. Burza kierowała się dalej, w kierunku Błonia, wyszedłem więc na pole, by ponagrywać. Widać było prawdziwy burzowy spektakl, do tego zaczęło coraz mocniej wiać. Piękny filmik, faktycznie, już wtedy czułem się ukontentowany, bo przyznam, że nigdy wcześniej, odkąd się pasjonuje, nie miałem okazji na żywo oglądać takiej nawałnicy (tego przespania 10.08.2017 to sobie nigdy nie daruje...). Lecz niestety dalej brakowało kluczowego - opadu. Burze nieubłaganie sprawiały wrażenie kierować się na Zakroczym i Płońsk. Jedyny plus, że na południe od nich utworzyła się strefa spokojnego, umiarkowanego opadu.

Około godziny 23:30 stało się - zaczął padać pierwszy w Czerwcu Trylionlecia deszcz. Pierwszy od 28.05, od ponad dwóch tygodni, które zrobiły coś strasznego - całkowicie zniweczyły wysiłki Czasu Euforii. Był to deszcz ciągły, ale słaby. A wraz z tych deszczem olbrzymie rozczarowanie. Zdałem sobię sprawę, że poraz kolejny burze mnie wydymały i nie miałem okazji ich doświadczyć... Tak wtedy myślałem i już poważnie się zastanawiałem czy nie iść spać i nie walić tego wszystkiego i nie szukać mieszkania w Opocznie, albo Ostrowcu Świętokrzyskim, by nie być wiecznie omijanym przez burze...

Jednak pojawiła się iskierka nadziei. Za potężnym układem, który chyba można zakwalifikować jako MCS, utworzyła się seria burz typu training storms - bardzo przypominało to sytuację z nocy 9/10.08.2013, ale o jakieś 100 km na zachód... Utworzyły się to gdzieś między Radomskiem a Kaliszem. Było to jednak w niekorzystym położeniu - z tego regionu szły wszystkie burze i jakoś mijały mnie bokiem. Mimo wszystko cień nadziei się pojawił, że to jeszcze nie koniec...

I pożegnaliśmy dzień 13.06.2019, jeden z najgorętszych dni w historii mojego regionu. Nadszedł piątek 14.06.2019, dzień który miał być wolnym dniem, kolejny egzamin dopiero miałem mieć w poniedziałek. Ten dzień powitał mnie nadal szumiącym spokojnym deszczem za oknem. Ale powitał mnie też kolejną nadzieją. Tuż po północy, na południu tej spokojnej strefy, utworzyły się... kolejne burze! W okolicy Białobrzeg i Grójca. I chwilę potem radość nie do opisania - mini układ burzowy, przypominający downbursta, zaczął się intensyfikować i przemieszać na północ. Wyszedłem na balkon (chroniony daszkiem przed deszczem) i zacząłem wypatrywać. Jeszcze przed godziną 1:00 można było dostrzec liczne błyski z okolicy Tarczyna, gdzie z drugiej ręki wiem, że zaczęło nawalać deszczem, co widać było na radarze. Stało się jednak jasne, że i ten nawalny układ (już luj z tym, czy to był downburst, czy mikroburst...) mnie minie i pójdzie na Piaseczno. Zdołał jedynie zaatakować moją działkę pod Nadarzynem, na której akurat spała moja babcia, która się panicznie boi burz... Wtedy nawet nie myślałem o tym, ale gdy dzień później o tym z nią rozmawiałem, to moja pierwsza myśl była taka, że chciałbym w tym momencie się z nią zamienić miejscami.... Dla mojego dobra, by nie przeżywać nerwów, że mija bokiem i dla jej dobra, by nie musiała się bać burzy w środku nocy, w drewnianym domku pozbawionym odgromienia...

Zanim jednak błyski zdążyły zniknąć z moich oczu, zauważyłem, że układ training storms z Kalisza niespodziewanie zmieniłtrajektorie i w ciągu zaledwie godzin dotarł pod Skierniewice i Żyrardów... U mnie cały czas siąpił deszczyk, ale od SW zaczęło być już widać błyski i nadzieję, że zaraz będzie to bliżej i lunie u mnie mocniej. Strefa nawalnego opadu dotarła do mnie koło 2:00, ale błyski niestety były bardzo pojedyncze, nie było ich za wiele - zupełnie jakby zanikły nad moją lokalizację. Powaliło deszczem kilka minut i znowu przeszło to w drobny opad 1mm/h.

Jednak po raz kolejny tej nocy pojawiła się nadzieja. Po godzinie 2:00 na południe od Skierniewic na radarach można było zauważyć jakby dziwne zawirowania, które świadczyło o tworzeniu się kolejnego, znacznie mocniejszego down/mikro/jakiegośtam-burstu. Na detektorach było tak bordowo i gęsto od wyładowań w obszarze między Żyrardowem i Białobrzegami. I to wszystko sprawiało wrażenie zmierzania już w idealną stronę, w stronę Michałowic.

I to właśnie w tym momencie zaczął się najpiękniejszy spektakl mojego życia. Błysk za błyskiem, grzmot za grzmotem w kierunku południowym, które zdawały się być bardzo blisko. Nawalające grzmoty nie pozwalały na chwilę się nudzić, a pamięć w telefonie jakby prosiła się o zapełnienie (w sumie z filimików z tamtej nocy miałem około 20GB nagrania, to nie jest żart...). Przestało padać, a na dworze czuć było zbliżający się świt - ptaszki zaczęły śpiewać jak szalone. Jednocześnie widok na południowe niebo. Takie przeżycie jest nie do opisania, kto nie widział ten nie wie. I to właśnie dla tych 20-30 minut warto było nie spać tamtej nocy... Takie czegoś nigdy nie przeżyłem, przynajmniej nie tak świadomie, czyli od kwietnia 2018, czasu kiedy jestem fanem i łowcą burz.

Około godziny 3:00 ta bordowo-czarna strefa na radarze dotarła w końcu do mnie i oprócz licznych błyskawic, grzmotów, dotarło to, na co chyba jednak czekałem najbardziej - nawalna zlewa. Zaczęło napieprzać tym deszczem, w końcu! Wg stacji w Pruszkowie spadło 12mm, ale całkiem możliwe, że u mnie znacznie więcej - niestety nie miałem jeszcze miernika... Aż zacząłem się bać, czy nie zatopi ogrodu, ale zupełnie niesłusznie. Ba, gdybym wiedział, że na kolejny znaczący opad przyjdzie mi czekać aż do... 9 lipca... Ale w tym momencie nie myślałem o tym, cieszyłem się chwilą.

Chwilą, której nigdy nie zapomnę i z której przeżyciami nie jest tak łatwo mi się podzielić. Ale zrobiłem co mogłem dla was. Oprócz relacji tekstowej, która jest pewnie długa i monotnna - jak się wydawać mogły tamte godziny, przed nadejściem tego, co najpiękniejsze - przygotowałem dla was również relacja fotograficzno-filmową - która opisuje całe przeżycia z tamtego popołudnia, wieczora i nocy. Okresu, który pokazuje jedno. Cierpliwość zostanie wynagrodzona. Wiele godzin mijania bokiem, wiele godzin frustracji, że to co najpiękniejsze, nie będzie mi dane, aż w końcu, w momencie, w którym każdy normalny człowiek by już dawno poszedł spać, to taki wariat jak ja czyhał na balkonie i czekał. Czekał, wierząc naiwnie, że przyjdzie to, co najpiękniejsze. I przyszło :jupi:

Te myśli, po wielu miesiącach, pozwalały mi przetrwać ostatni patologiczny, pustynny kwiecień - gdy, w makroskali, obserwowałęm to samo. Potężne ulewy, które zatapiały od tygodni całe południe Europy, mijały nas, przez ten parszywy, patologiczny wyż. Ale jednak, doświadczony przeżyciami z 2019, zarówno dosłownymi (identyczna sytuacja z poprzedniej wiosny), jak i nieco metaforycznymi (opisywana sytuacja z nocy 13/14.06). Wierzyłem, że w końcu skończy się ta patola i spadną deszcze. I spadły. Wczorajszy dzień, to był prawdziwy miód na moje serce.

Noc z 13/14.06 to rzecz której nigdy nie zapomnę - i to nawet zakładając, że stracę ejdetyczną pamięć kiedyś :lol: . Może zapomnę datę, ale zjawiska nigdy. Mam nadzieję, że będzie kiedyś mi dane przeżyć podobne zjawisko. Bardzo podobnie musiała wyglądać burza z nocy 9/10.08.2013, kiedy wszystko było jednak 100 km bardziej na wschód, dzięki czemu u mnie spadły wtedy olbrzymie ilości deszczu. Marzę o takich zjawiskach w tym roku, które pozwolą mi jeszcze przywrócić wiarę w polski klimat, który od paru miesięcy mnie coraz gorzej zaskakuje - nawet teraz, gdy wskakujemy z suszy w zimnicę...

Bardzo was wszystkich tu lubię, więc się podzielę z wami tym co najpiękniejsze:

https://photos.app.goo.gl/ygAd8njcTzomtANG7

Koniecznie obejrzyjcie powyższe zdjęcia i filmy, bez tego to zwykły opis i zero prawdziwego piękna. Wiem, są regiony, które czegoś takiego doświadczają kilkadziesiąt razy w roku. Ale mój region taki nie jest. U mnie każda burza jest zjawiskiem anomalnym, mijanie bokiem o ponad 50 km to standard. Dlatego tak doceniam tamtą nadzwyczajną, najpiękniejszą noc...


W czasie tworzenia tej długiej relacji słuchałem w pętli tej pięknej muzyki i muszę przyznać niesamowicie się wzruszyłem.....

_________________
Wrzesień 2024 na Dolnym Śląsku to złoto i potęga :serce: :prayer:
 
     
FKP 
Poziom najwyższy
Fan wiosny i lata



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 318 razy
Dołączył: 21 Maj 2019
Posty: 27599
Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 2 Maj 2020, 23:52   

Burze z nocy 13/14.06.2019 to zdecydowanie najlepsze tego typu zjawisko jakie doświadczyłem w życiu, zaczęło się przed zmierzchem dość niewinnie błyskami, później dołączyły się wiatr, grzmoty i fale deszczu, wszystko to przy cieple letniej nocy i pachnącym jaśminowcu, ubóstwiam, istna magia ❤❤❤❤❤❤❤
_________________
Aktualna pora roku: Wczesna jesień
 
     
FKP 
Poziom najwyższy
Fan wiosny i lata



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 318 razy
Dołączył: 21 Maj 2019
Posty: 27599
Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 3 Maj 2020, 00:25   

Bardzo widowiskowe burze, które miałem przyjemność podziwiać przetaczały się u mnie 9.05.2013, 9.05.2014 (tak, rok po roku, co ciekawe też o podobnej porze (wieczór) i podobnej specyfice), 19.07.2015, 10.08.2017, 30.04.2018, 3.05.2018, 21.06.2018 (burza ta jednocześnie była zakończeniem wyjątkowego okresu w pogodzie 8.04-21.06.2018), 13/14.06.2019. To tak pobieżnie, jak sobie będę przypominał o pozostałych to podam daty ;-)
_________________
Aktualna pora roku: Wczesna jesień
 
     
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 179 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 39129
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 3 Maj 2020, 00:29   

9.05.2013 to mnie zaskoczyłeś, to musiała być jakaś wewnątrzmasowa. No chyba, że pomyliłeś się o jeden dzień, bo koniec ciepłego okresu nastąpił właśnie w piątek 10.05 wieczorem

9.05.2014 też trochę szok, że przy takim chłodku była tak ładna burza?


Pozostałe daty to faktycznie piękne, znane mi burze, chociaż te z majówki 2018 mnie w dużej mierzę minęły, ta z lipca 2015 została przegapiona przeze mnie na wyjeździe, a ta z sierpnia 2017... przespana.
_________________
Wrzesień 2024 na Dolnym Śląsku to złoto i potęga :serce: :prayer:
 
     
FKP 
Poziom najwyższy
Fan wiosny i lata



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 318 razy
Dołączył: 21 Maj 2019
Posty: 27599
Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 3 Maj 2020, 00:33   

W każdym bądź razie burze w 2013 i 2014 przeszły tego samego dnia, wieczorem i przyfasoliły gradem (w ogóle majowe i kwietniowe burze lubią u mnie dowalić gradem, pamiętam taką z maja 2009 i 13.04.2013, ta druga słaba).
_________________
Aktualna pora roku: Wczesna jesień
 
     
FKP 
Poziom najwyższy
Fan wiosny i lata



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 318 razy
Dołączył: 21 Maj 2019
Posty: 27599
Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 3 Maj 2020, 00:45   

25.06.2016, burza podobna do tej z 20.06.2019 i 21.06.2019, czyli parna lampa, kilkadziesiąt minut nawalanki i z powrotem lampa. Z 19.07.2015 miałem nagranie ale niestety je straciłem, powiem tylko, że brzozy wyginały się do ziemi tak wiało, burza była też poprzedniego dnia. 27.06.2017 coś w rodzaju downburstu wykorzeniło mi kilkunastoletniego sumaka.
_________________
Aktualna pora roku: Wczesna jesień
 
     
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 179 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 39129
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 3 Maj 2020, 00:48   

FKP napisał/a:
27.06.2017 coś w rodzaju downburstu wykorzeniło mi kilkunastoletniego sumaka.


Tu był pasował 28.06 chyba, pamiętasz jaka to była godzina? W nocy z 27 na 28.06 przechodził ten uwodniony MCS, a potem po południu i wieczorem 28.06 drugi, który poszedł bardziej na NW ode mnie, właśnie w Twoich stronach.
_________________
Wrzesień 2024 na Dolnym Śląsku to złoto i potęga :serce: :prayer:
 
     
FKP 
Poziom najwyższy
Fan wiosny i lata



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 318 razy
Dołączył: 21 Maj 2019
Posty: 27599
Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 3 Maj 2020, 00:50   

Wczesnym popołudniem, 13-15-sta.
_________________
Aktualna pora roku: Wczesna jesień
 
     
kmroz 
Junior Admin
skrajny zimnozjeb



Hobby: Wszystko!
Pomógł: 179 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Sie 2018
Posty: 39129
Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 3 Maj 2020, 00:52   

Zdecydowanie pasuje... 29.06 :->

https://czypada.pl/

To był trzeci MCS w ciągu 2 dni.
_________________
Wrzesień 2024 na Dolnym Śląsku to złoto i potęga :serce: :prayer:
 
     
FKP 
Poziom najwyższy
Fan wiosny i lata



Hobby: Większość z wymienionych
Pomógł: 318 razy
Dołączył: 21 Maj 2019
Posty: 27599
Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 3 Maj 2020, 00:54   

Nocne opady z końca czerwca 2017 też kojarzę, ciekawy był również wieczór bodaj 25.06.2011, wtedy głównie błyskało i strzelało a nie padało :mrgreen:
_________________
Aktualna pora roku: Wczesna jesień
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Akagahara style created by Naddar modified v0.8 by warna
Copyright © 2018-2026 Forum LUKEDIRT
Wszelkie prawa zastrzeżone
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 6