Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Wszystko! Pomógł: 175 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38218 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 7 Maj 2020, 00:13 Jesień marzeń
Po raz kolejny zwracam się do Was o pomoc w wybraniu najlepszej jesieni.
Koniecznie patrzcie na drugi link, gdzie są dane opadowe z Pruszkowa, ostatnie dni mnie przekonały, jak na niewielkim obszarze potrafią się różnić sumy opadów (o dziwo, tutaj na moją... niekorzyść, ale i tak nie narzekam!)
Podam jedynie jesienie, które jestem skłonny rozważać:
Do niej też się mocno przekonałem. Wrzesień, jak to wrzesień, lubił trochę postepić, ale docelowo miał sumę jak na ten wiek w sumie przeciętną Szkoda, że ponad połowę jej, wyrobiły dwa dni... ale lepsze to niż nic. Oprócz tego, mogę się przyczepić do tej pentady z Krainy Lodu, a oprócz tego złoty miesiąc. Październik tak naprawdę jak patrzę, to wręcz najlepszy po 2006, a końcówka niewiele lepsza była 6 lat wcześniej, z drugiej strony początki paździów 2013 i 2019, to podobne patologie... Za to listopad, poza tymi mdłymi dwoma tygodniami, był w miarę. Tak naprawdę nic mnie jakoś mocno w niej nie odrzuca, może oprócz własnych wspomnień (powiem wam, że w moim życiu, w sumie tak jak w pogodzie, się wtedy mocno zaczęło walić od 26.10....)
Jesień 2013:
Cóż, powiem szczerze, że ona trafia tu tylko i wyłącznie za okres 16.10-9.11. Był on tak wspaniały, tak niezwykły, że cała reszta, która była często zła, ale nie jakaś tragiczna, może zostać rozgrzeszona... dodam, że okres 11-25.09 byłby dla mnie październikiem marzeń, ale wrzesień... cóż, za ciemno jak na ten miesiąc... A i tak wam powiem szczerze, że ta jesień w moich życiu to był jeden z najzajebistszych okresów, a 8.11.2013 może uchodzić za najlepszy dzień w całym moim życiu ♥
Jesień 2015:
Może trochę naciągana, ale w sumie miała nawet mniej złego niż ta z 2013 roku. Wrzesień naprawdę dobry miesiąc, wziął się za zażegnanie letniej suszy, ale w sposób podobny jak 4 lata później, a nie 2 lata później, czyli światła też było sporo. Termicznie momentami chłodził, ale przynajmniej bez zimnych nocy. Pi*dziernik się nie popisał i nie ma co zaklinać rzeczywistości - ale na pewno plus za te cudowne opady u mnie, a zarazem na tyle ograniczone, że się nie miało ich dość jak rok później. No i w końcu listopad, który zaczął się wstrętnie, ale potem było już tylko lepiej. Powiem tak szczerze, że właśnie około 6-7.11 zaczął się ten kolejny złoty okres mojego życia, który potrwał gdzieś tak do okropnego sylwestra (co ja wtedy naodwalałem ). No i w pogodzie właśnie też było wtedy zajebiście, jakoś nawet ta ostatnia dekada daje urok Super listopad, lepszy od niego tylko 2010 i może 1996. 2019 za suchy.
I w końcu ta ostatnia. Powiem wprost - ta jesień byłaby prawie idealna, gdyby od 1.12 nadeszła Zima Stulecia.... Spadłby śnieg, zrobiło się zimno, maratonu by nie było.... Niestety było inaczej i miast tego mieliśmy pożary w grudniu... No niestety, od 10.10 była to bardzo sucha jesień, mimo, że dzięki temu, co było wcześniej, wyszła u mnie w normie opadowej.
Była ona niedawno, gadaliśmy o niej nieraz, to się rozpisywać tutaj nie będę. Dam tylko linki.
Podejrzewam już, co mi każecie wybrać, aczkolwiek od razu mówię, że ta ostatnia jesień naprawdę jakoś mnie nie przekonuje. Bardzo mnie boli zmarnowanie ciepłych okresów przez step...
Hobby: Meteorologia Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Dołączył: 03 Cze 2019 Posty: 20447 Miejsce zamieszkania: Włocławek
Wysłany: 7 Maj 2020, 00:21
Jesień 2015 odradzam Ci że względu na p*ździernik. Pozostałe wybory również bardzo dobre, ale jesień 2006 chwilami bywała naprawdę nudna, zwłaszcza we wrześniu (oczywiście przy tym lampowa). Więc też nie do końca. No i jesień 2019 jak mówisz u Ciebie jej II połowa była bd. sucha . Zostają jesienie 2012 i 2013 i szczerze nie wiem czy nie wybrałbym tej pierwszej mimo wszystko. Jakby wywalić ten okres od 13 do 25.11 to naprawdę jesień wszech czasów, już tam walić pojedyncze petandy, a jeszcze po niej zima przyszła jaka przyszła
_________________ Pierwsza połowa wiosny 2026 to horror, ale 2026 rok to najlepszy moment po 2013 roku na właśnie taką
Hobby: Wszystko! Pomógł: 175 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38218 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 7 Maj 2020, 00:26
Jacob napisał/a:
W sumie ja bym w swoim Top5 zamienił tylko jesień 2015 na 2017 i ideollo .
Jesień 2017 jednak do mnie nie przemawia. Brak przymrozków i wysokie sumy opadów to cenna rzecz, ale to nie wszystko - zresztą akurat na tym by mi bardziej zależało wiosną. Niestety jesień 2017 to straszna kontrastowość, a w październiku i listopadzie też ciepła nuda i zimna dynamika, czyli najgorzej jak się da...
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 312 razy Dołączył: 21 Maj 2019 Posty: 27301 Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 7 Maj 2020, 00:26
Listopad zgoda ale wrzesień już w większości był chłodnawy, statystyki robi głównie 1.09 i ocieplenie z połowy miesiąca. Października jednak wybaczyć nie mogę, przystępniej wygląda jesień 2012 - tam wrzesień w odbiorze bardziej pokrywa się z rzeczywistością, październik do 23-ego powiem nie najgorszy a w porównaniu do 2015 to cudeńko Ten patologiczny i wyjątkowy na miarę strzału żaru VIII/IX 2015 incydent był równie krótki ale o długo kwitnących kwiatkach i utrzymujących się liściach nie było już mowy, mimo, że listopad był całkiem przystępny
_________________ Aktualna pora roku: Pełnia wiosny 🌷
Kwiecień-plecień, bo przeplata, miesiąc zimy, dwa dni lata.
Hobby: Wszystko! Pomógł: 175 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38218 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 7 Maj 2020, 00:29
Czyli widzę są dwa głosy za jesienią 2012. Tak też mi się coś zdaje, że zasługuje ona na to. Powiem wam szczerze, że moja wielka niechęć do roku ruchomego lipiec 2012-czerwiec 2013, oraz wyjątkowe uwielbienie do tego kolejnego, mogło kiedyś wynikać nie tyle z innych preferencji, co z wspomnień własnego życia... Bo okres od listopada 2012 tak gdzieś do maja 2013, poza jakimiś fajnymi wstawkami, to naprawdę niefajne czasy mojego życia.... (Wcześniej bywały dużo gorsze, ale jeszcze nie byłem tak świadomy, byłem takim dzieckiem we mgle, a w wieku 15 lat już niestety byłem mocno świadomy i sporo przeżywałem...)
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 312 razy Dołączył: 21 Maj 2019 Posty: 27301 Miejsce zamieszkania: Okolice Płocka
Wysłany: 7 Maj 2020, 00:33
No dla mnie okres listopad 2012-maj 2013 wyłączając już preferencje pogodowe także nie był zbyt dobrym czasem ale na pewno nie dramatycznym. Dodam, że kwiecień i maj 2018 też do takich nie najlepszych chwil się zaliczają ale ze względu na wybitną pogodę nie potrafię ich nie kochać
_________________ Aktualna pora roku: Pełnia wiosny 🌷
Kwiecień-plecień, bo przeplata, miesiąc zimy, dwa dni lata.
Hobby: Meteorologia Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Dołączył: 03 Cze 2019 Posty: 20447 Miejsce zamieszkania: Włocławek
Wysłany: 7 Maj 2020, 00:34
kmroz napisał/a:
Czyli widzę są dwa głosy za jesienią 2012. Tak też mi się coś zdaje, że zasługuje ona na to. Powiem wam szczerze, że moja wielka niechęć do roku ruchomego lipiec 2012-czerwiec 2013, oraz wyjątkowe uwielbienie do tego kolejnego, mogło kiedyś wynikać nie tyle z innych preferencji, co z wspomnień własnego życia... Bo okres od listopada 2012 tak gdzieś do maja 2013, poza jakimiś fajnymi wstawkami, to naprawdę niefajne czasy mojego życia.... (Wcześniej bywały dużo gorsze, ale jeszcze nie byłem tak świadomy, byłem takim dzieckiem we mgle, a w wieku 15 lat już niestety byłem mocno świadomy i sporo przeżywałem...)
To akurat mocno zrozumiałe podobnie miałem jakiś czas temu gdzie bardzo demonizowalem 2010 rok, a z kolei strasznie faworyzowalem 2011 rok i początki 2012 (dla mnie to był niemal obrót o 180 stopni, chociaż z perspektywy czasu ta zmiana mi w 100% nie wyszła na dobre, bo stałem się totalnym lekko duchem i mogłem zostać 4 rok w gimnazjum, gdy 2 lata wcześniej jeszcze miałem czerwony pasek. Ale zdecydowanie lepiej mieć gorszą sytuację w dzienniku niż w życiu prywatnym)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum