Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Do zagłady życia na łące wcale n ie jest potrzebna powódź. Wystarczy najzwyklejsze rozlewisko po wiosennych roztopach. Ale życie jakoś się tam odradza, i po zalaniu, i po wypaleniu. Istnieją tez rośliny (pirofity) dla których rozwoju pożar jest niezbędny.
https://www.google.com/se...+sie+po+pozarze
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13253 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 27 Listopad 2020, 17:59
FKP napisał/a:
No i w poprzednich latach też, bo od lat nikt tu nie podpala łąk, od rodziców wiem, że za komuny to była częsta praktyka ale potem to znikło.
No bo na szczęście wraz z różnymi akcjami, kampaniami społecznymi i postępującą edukacją ekologiczną ten "obyczaj" zaczyna zanikać, ale gdzieniegdzie na wsiach, gdzie wszystko dociera trochę później, jeszcze jest to problem. Kary się tam nie boją, bo w takich miejscowościach na ogół każdy każdego zna i przez taką miejscową solidarność jeden drugiego nie wyda.
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13253 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 27 Listopad 2020, 18:26
kmroz napisał/a:
Czemu rozmowa zawsze musi schodzić na podpalaczy, a nie na realny problem wysychania cieków wodnych???
Sorry, ale temat tak szybko przeszedł na podpalaczy, że już pociągnąłem ten wątek A wysychanie cieków wodnych jest moim zdaniem rzeczywiście dużym problemem, w dodatku już nierozerwalnie złączonym z pogodą. Czynnik ludzki także ma swój wpływ, ale jeśli nie pada, a zimą nie ma śniegu, to nikt już nie pomoże, po bezśnieżnej zimie tylko czerwiec 2020 uratuje nas przed katastrofą.
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
U nas mimo suszy Muchawka, Helenka i Liwiec jakoś nie wyschły. Za to w czasie odwilży w styczniu 2011 roku "potopiło się" kilka iglaków. Zalanie korzeni spowodowało "śmierć" tych roślin.
Hobby: Meteorologia Pomógł: 63 razy Wiek: 62 Dołączył: 06 Sie 2019 Posty: 8319 Miejsce zamieszkania: Kaszuby
Wysłany: 27 Listopad 2020, 22:01
Oba kataklizmy są złe i powódź i ogień ale jeżeli chodzi o mój region bardziej obawiam się o pożar. Z racji tego ,że mieszkam dosyć blisko lasu a znów powódź praktycznie jest niemożliwa nawet jeżeli w ciągu tygodnia spadła roczna suma opadów. A na przykład tsunami z morza Bałtyckiego jest niemożliwe.
Hobby: Meteorologia Pomógł: 208 razy Wiek: 27 Dołączył: 10 Gru 2019 Posty: 8218 Miejsce zamieszkania: Katowice
Wysłany: 28 Listopad 2020, 11:19
To w moim rejonie jednak powódź jest największym zagrożeniem, GŚ znajduje się w zlewni dwóch największych rzek w Polsce, do tego sumy opadów należą do najwyższych w skali kraju nie licząc gór. Jak dowali Genuenem to możemy mieć przejebane. Z drugiej jednak strony pożar lasu w Kuźni Raciborsjkiej też się zdarzył, choć jednak częściej słyszy się o skutkach nadmiernych opadów niż jej braku, mówię tu o GŚ oczywiście, bo w skali kraju to już można z tym polemizować.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum