Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13243 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 26 Styczeń 2021, 00:28
20 maja 2015 roku, to dzień dwóch pięknych burz (w tym najlepszej burzy sezonu), ale kojarzy mi się z czymś jeszcze. Z czymś, co działo się bardzo blisko Twojego domu
Tego dnia zupełnie niespodziewanie Warszawa stała się chyba drugim po Dubaju hubem linii lotniczych Emirates na świecie. A wszystko zaczęło się od drugiego w historii lotniska na Okęciu lądowania Airbusa A380, największego na świecie samolotu pasażerskiego. Wizyta tego statku powietrznego była niezapowiedziana, maszyna lecąca z Dallas do Dubaju musiała bowiem lądować z powodu choroby i konieczności hospitalizacji jednego z pasażerów. Podczas przelotu nad Estonią została skierowana do Warszawy (mniejsze porty lotnicze po drodze nie były przystosowane do obsługi tak potężnych maszyn), wylądowała na Okęciu i... uszkodziła koło najeżdżając na element oświetlenia pasa. Z uwagi na konieczność serwisowania samolotu, konieczne było ściągnięcie dwóch dodatkowych maszyn - rezerwowego Boeinga 777-300ER, który zabrał do Dubaju resztę pasażerów z A380, a także Boeinga 777 w wersji cargo, który z jednej z baz serwisowych w Londynie miał przywieźć ogumienie do naprawy uszkodzonego koła. Równolegle z tym odbył się również regularny, rozkładowy rejs DXB-WAW-DXB, który w 2015 roku codziennie obsługiwał najmniejszy wówczas we flocie Emirates Airbus A330-200. W ten sposób w jednym czasie, tego samego dnia na Okęciu parkowały cztery szerokokadłubowe samoloty Emirates, każdy innego rodzaju i w innym celu. Pamiętam jak w to ciepłe popołudnie czytałem artykuły i relacje na ten temat, pisałem nawet komentarze. Moja lotnicza pasja była wtedy jeszcze młoda, ale już wtedy przeżywałem to, co działo się na Okęciu i zawsze byłem na bieżąco
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Wszystko! Pomógł: 175 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sie 2018 Posty: 38218 Miejsce zamieszkania: Michałowice/Wwa-Włochy
Wysłany: 26 Styczeń 2021, 11:48
14.05.2015 też niezła nawałnica była na Filtrach w Warszawie (tam jest moje liceum). Do tego stopnia, że przerwaliśmy lekcje by obserwować. Tylko ja tego uznaje za burzę, bo było mniej niż 20 stopni
_________________ 24.03.2006-24.03.2026. 20 lat pogodowej pasji w jej różnych odmianach. Pora na kolejne
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13243 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 26 Styczeń 2021, 11:58
kmroz napisał/a:
Tylko ja tego uznaje za burzę, bo było mniej niż 20 stopni
To musisz trochę obniżyć ten próg, bo zgodnie z takim kryterium bestia z wieczora 11 maja 2009 nie była burzą Po tej pierwszej, słabszej burzy, temperatura spadła i w tej najniezwyklejszej godzinie wynosiła 19 stopni.
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 161 razy Wiek: 26 Dołączył: 01 Maj 2019 Posty: 13243 Miejsce zamieszkania: Nowy Sącz/Kraków
Wysłany: 26 Styczeń 2021, 12:12
kmroz napisał/a:
Jaki lodowiec po tej nawałnicy się zrobił
To świadczy o tej potędze, sile, bezkompromisowości Noc po burzy i tak wyszła jako dość wysoka na standardy maja, a lodówka po przetoczeniu się shelfa nic już nie zmieniała, daję słowo że emocje były wtedy tak potężne, że tak czy siak było gorąco Niesamowite przeżycie, chciałbym jeszcze raz doświadczyć czegoś podobnego, ale zarazem wiem, że takiej burzy nie będzie już nigdy, bo nawet jeśli któregoś dnia się powtórzy, to będę już na nią przygotowany, nie zaskoczy mnie, widok takiej chmury nie zamieni mnie już w słup soli z podziwu i przerażenia.
_________________ Użytkownicy forum LukeDiRT są jak rodzina
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 27 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 20702 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 26 Styczeń 2021, 14:49
kmroz napisał/a:
Jaki lodowiec po tej nawałnicy się zrobił
Jak dla mnie to burza powinna być zwiastunem zmiany w temp. (czyli prosto ujmując: ochłodzenia, tak więc frontowa (w strefie frontu chłodnego), ciepłe/gorące masy powietrze są wypierane przez zimne), a nie tak, że największą ulgę odczuwa się... w trakcie jej przejścia, a przed nią i po niej doskwierające odczucie nieprzyjemnego ciepła (bodajże burza termiczna). Jak mam mieć grzmoty i błyski, a po nich i tak uderzenie ciepła trwa w najlepsze, to słabo mi się robi.
_________________ Jestem za ograniczeniem do minimum wilgotnego gorąca i wilgotnych upałów.
Jak napiszę gdziekolwiek głupoty, to bardzo Was przepraszam.
Głowa jest od tego, by włosy miały na czym rosnąć.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum