Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy. Polityka CookiesDowiedz się więcejCyberbezpieczeństwoOK
Hobby: Większość z wymienionych Pomógł: 28 razy Wiek: 28 Dołączył: 02 Sty 2020 Posty: 21258 Miejsce zamieszkania: gmina Zielonki/Kraków
Wysłany: 7 Kwiecień 2020, 16:05
Najlepsze II połowy (przynajmniej według mnie):
1. 2019 (na wakacjach mi tak bardzo nie zależy, a wiem, że tamte były spaprane (i nie, nie mam tu na myśli 1 połowy lipca- tu miałem najlepsze warunki do jazdy na rowerze), ale wrzesień był ładny, październik miód malina, listopad u mnie pochmurny i deszczowy, grudzień sympatyczny)
2. 2018 (wakacje tutaj (lip-sier) były chyba ładniejsze, ale nie jakoś dużo (znaczy lipiec przyniósł jakieś opady, a sierpień był ładny, ale gorący w cholerę), wrzesień w zasadzie ładniejszy, bo stabilniejszy termicznie (do rozpoczęcia astronomicznej jesieni), październik w sumie porównywalny (też bardzo ładny, tylko jak miałem okazję wspomnieć wcześniej, kiedy indziej były ochłodzenia i ocieplenia), listopad choć ładny, to mi się niezbyt podobał (I połowa to "pseudociepło" i lokalne nabijanie rekordów temp., a II to temp. ledwo powyżej 0 w ciągu dnia), grudzień może paskudniejszy wizualnie, ale bardziej mi się podobał- jednak opadów nie brakowało (głównie deszczu)
3. 2006 (lipiec może upalny jak cholera, do dziś ciężko go pokonać, sierpień dostarczył jakiegoś deszczu, wrzesień z renesansowym, stabilnym pięknem, październik również bardzo udany, listopad ponad normę, ale z epizodem zimowym po Wszystkich Świętych i obok zeszłorocznego najpiękniejszy grudzień- I połowa miesiąca była lepsza od niejednego dobrego listopada, a II była chłodniejsza i z jakimś małym opadem śniegu)
4. 2014 (pierwszych 2 miesięcy wolałbym nie wspominać zbytnio, bo za fajne nie były (lipiec bardziej burzowy, a sierpień z kolei pochmurny), ale od września włącznie prawie że niebo (wyłączając listopad), sam wrzesień lepszy podobno od sierpnia, październik też z konkretnym zwrotnikowym ciepłem, listopad mi się zbytnio nie podobał, bo zbyt ciepły na początku, a na końcu taki typowo-wisielczy, grudzień zdecydowanie ratujący honor opadami i wysokimi temp.)
5. 2011 (lipiec przyniósł niebagatelną sumę opadów , sierpień był pogodniejszy, duet wrzesień i październik spokojne i może wręcz nudne w kwestii wyżów, ale ten duet wolę znacznie w pogodnym wydaniu (październik nie był taki zimny), na listopad przymykam oko, bo był kontynuacją bardzo suchych miesięcy i grudzień tamten też bardzo łagodny- pamiętam, jak patrzyłem na różne pytania na zapytaju z tego okresu, kiedy przyjdzie zima; no niestety (lub stety) grudnie przeważnie mają to do siebie (nie tylko same okresy Bożego Narodzenia), że przeważnie o prawdziwą zimę (mróz+śnieg) jest cholernie ciężko)
Anty (ale pewnie i tak bywały gorsze):
1. 2010 (lipiec i sierpień to masakryczna patelnia w dodatku niestabilna i niebezpieczna, wrzesień dobry tylko w kwestii deszczu, bo w kwestii temp. raczej do dupy październik suchy (ale nie taki pogodny) i zimny, dopiero ostatni dzień choć trochę go przypominał (nic fajnego), a tak to wyżowy listopad pełną piersią , listopad totalna porażka- jedynie może deszcz cieszył (choć i tak było go u mnie mało- ledwo 50 mm), ale te temp. w okolicy +20 C można było sobie darować , no i oczywiście "wjazd" śnieżnej zimy w końcówce- masakra, grudzień to 1 wielka pomyłka, choć i tak u mnie był tak łagodny w porównaniu do innych regionów, niemniej przez cały miesiąc leżał śnieg, niekiedy 1-cyfrowy, niekiedy 2-cyfrowy (głównie 10-20 cm, powyżej >20 cm było może kilka dni na palcach 1 ręki), ale cały czas, temp. najwyższe były w okresie, w którym wolałbym by były najniższe, ale na szczęście na śnieg nie miało to (przynajmniej u mnie) zbytniego znaczenia
2. 2012 (lipiec i sierpień kojarzą mi się jako brzydkie i bardziej burzowe, wrzesień jako taki (ani jakiś paskudny, ani specjalnie piękny), październik w przeważającej części też, dopiero pod koniec załamka całkowita (choć tego śniegu nie było na szczęście tak dużo), no bo kurde 0 C w okolicach Święta Duchów to jakieś nieporozumienie , listopad typowy jak cholera, czyli szary i smutny (ani ciepły, ani zimny), a grudzień z bardziej zimowym obliczem, jednak do 2010 nie ma co porównywać (w skali zimowości od 1 do 6, oceniłbym go gdzieś na 4 jak 2005 czy 2009, 2010 miałby 6 jak w banku), jednak koło połowy miesiąca minęło bez pokrywy śnieżnej, głupio tylko, że akurat to musiało przypaść w dużej mierze na 2 część, no ale pogody się nie wybiera)
3. 2009 (lipiec był wydajny opadowo, ale za ciepły, sierpień spokojny i przyjazny, bezburzowy (jednak miał jakieś 2 mocniejsze ulewy na koncie), wrzesień w dużej mierze pozytywny jak sierpień tylko z pogodą psującą się akurat w weekendy, październik do ok. 10 dnia niebo na ziemi (wciąż mogłem grać w piłkę z kolegami po lekcjach), a od kilka dni później prawdziwe piekło a dalej szarość, listopad mglisty i ze zgniłym wyżem, a gdy zaczęło robić się cieplej, to miała miejsce ta świńska grypa (ja tam byłem uodporniony, ale dużo osób chorowało), grudzień w I połowie nawet łagodny, ale w II połowie dziadostwo na całej linii (mrozy z konkretniejszym śniegiem, ocieplenie akurat na Święta, co załamywało, a potem znów popsucie pogody, będące zapowiedzią chyba najpaskudniejszego roku w 20-leciu) .
4. 2001 (lipiec i sierpień przyniosły chociaż potrzebny deszcz, abstrahując od tego, jak paskudne by nie były, wrzesień termiczna klapa, ale tak samo opadów ciekłych nie brakowało, październik w zasadzie był jedynym światełkiem w tunelu, który sprawił, że tą połowę nie oceniłem tak najgorzej, listopad z wycofującą się jesienią, a zmierzającą coraz śmielej zimą, i grudzień 1 z najgorszych w historii)
5. 2007 (lipiec z wahaniami temp., sierpień trochę lepszy, ale też nieszczególny, wrzesień raczej brzydki, jedyne co cieszyło, to opady, październik na ogół niepozorny i gdyby nie ten epizod zimowy na przełomie 2/3 dekady, to bym go nawet trochę polubił, listopad praktycznie zimowy od ok. Dnia Niepodległości (okolice Krakowa przeżywały jeden z ostatnich wyjątkowo śnieżnych pokazów na tle kraju, jak sprawdzałem dane- oficjalnie notowano pokrywę śnieżną nawet na poziomie 15-20 cm), aż się zdziwiłem, gdy liczyłem pokrywę śnieżną, bo okazało się, że suma pokrywy śnieżnej za cały sezon 2007/2008 (ok. 240-260 cm- dość mało, ale teraz (od pory zimowej 2013/2014 włącznie) zimy bywają u mnie z jeszcze mniejszą ilością) jakieś 70-80% całej wartości zawdzięcza tamtemu listopadowi, a to oznacza, że więcej śniegu spadło u mnie w ciągu tych 2-3 tygodni listopada, niż przez cały następny 4-miesięczny okres (grudzień 2007-marzec 2008), nie mniej cieszyłem się, że pogoda w listopadzie była przeważnie niżowa, grudzień z nawrotem ciepła w I połowie i ze znacznie chłodniejszą II (nie taki zły), ale tym razem prawie w ogóle bez białego puchu (te 1-2 cm już odbieram jako aktualną rzeczywistość, rejon Krakowa chyba faktycznie "robi postępy" w kwestii bycia mało śnieżnymi okolicami (najbardziej śnieżna zima tego stulecia u mnie była 2005/2006- ok. 1200/1300 cm i 2001/2002- ok. 1000 cm, 2002/2003, 2003/2004, 2004/2005, 2008/2009, 2009/2010, 2010/2011, 2012/2013- to już podobny poziom, raczej "typowy": ok. 400-800 cm), bo gdy moi Rodzice byli dziećmi (znaczy Mama, bo Tata mieszkał w Sączu), to mówili, że czasem nawet do szkół nie chodzili przez zaspy śnieżne).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum